border border border border
border
border
Rastko - Kasubi
border
 arrow 
   Home / Przédnô starna arrow Język / Jãzëk arrow J. Karnowski: Dr Florian Ceynowa
border border

Main Menu / Partë
Home / Przédnô starna
Autorzy / Autorowie
Język / Jãzëk
Kultura / Kùltura
Historia / Historijô
Lud / Nôród
Ziemia / Zemia
Sztuka / Kùńszt
Tłumaczenia / Dolmaczënczi
Bibliografia / Biblografijô
Galeria / Galerëjô
Linki / Lënczi
About / Ò ùdbie
Search / Szëkba
User Login / Logòwanié





Lost Password?

J. Karnowski: Dr Florian Ceynowa Print E-mail
Written by Jan Karnowski   
Napisał w stuletnią rocznicę urodzin Ceynowy (r. 1917) W. B. Opracował i posłowiem opatrzył Jerzy Treder

Jan Karnowski (Woś Budzisz)

DR FLORIAN CEYNOWA

(Napisał w stuletnią rocznicę urodzin Ceynowy (r. 1917) W. B.)

 

Opracował i posłowiem opatrzył Jerzy Treder

 

(Na podstawie wydania Oficyny Czec, Gdańsk 1997)

 

 

Spis treści

 

Wstęp

 

Literatura

 

I Rozdział: Pogląd na ościenne badania kaszubszczyzny przed Ceynową

1. Badania niemieckie

2. Badania rosyjskie

 

II Rozdział: Młodość Ceynowy

3. Lata gimnazjalne i uniwersyteckie

4. Wiry polityczne (r. 1846, 1848, 1850)

 

III Rozdział: Nowa orientacja polityczna

5. Poziom oświatowy i polityczny w Prusach Zachodnich i na Kaszubach około roku 1848

6. Kredo i program polityczny

7. Próby praktyczne

8. Stosunki naukowe do Rosjan

9. Stosunki naukowe do Polaków

 

IV Rozdział: Piśmiennictwo Ceynowy

10. Ogólna charakterystyka i pisma zapomniane

11. Pisownia

12. Styl

13. Wartość naukowa

 

V Rozdział: Rękopisy Ceynowy. Charakterystyka rękopisów

14. Tekst rękopisów

1. List polsko-kaszubski (pisownia oryginalna rękopisu)

2. Rozprawka historyczna pt. Beispiele

 

VI Rozdział: Katalog pism Ceynowy

A. Druki kaszubskie

B. Rękopisy

C. W języku polskim

D. W języku niemieckim

E. Zapowiedziane, ale nie wiadomo czy wyszły

F. Po łacinie

 

VII Aneks: Poezje J. Karnowskiego o Ceynowie

 

Posłowie: Ceynowa wobec zdań slawistów o kaszubszczyźnie

Ważniejsza literatura

 

Od redakcji

 

 

WSTĘP

 

W ostatnich latach przed wojną wzrosło zainteresowanie się Ceynową ogromnie. Przyczyniła się do tego niemało książeczka tendencyjna Kościńskiego pt. Idea słowiańska na Kaszubach[i]. Autor tam ponownie podnosi stare zarzuty kaszubizmu, panslawizmu i rusofilizmu przeciw Ceynowie, idąc przeważnie ślepo śladem Pobłockiego[ii] i Matusiaka[iii], którzy się ani na jedno słówko uznania, zrozumienia lub obiektywizmu nie zdobyli i całą akcję Ceynowy za nader szkodliwą i nawet bliską zdrady uznali. Prócz przedruku nieznanych dwóch artykułów Ceynowy ze „Szkółki Narodowej” Kościński nowych danych o Ceynowie nie przytacza i powtarza nawet bezkrytycznie dawne błędy, np. uważa pisarza ludowego Sjerp-Polaczka[iv] za uczonego rosyjskiego Iwana Prejsa[v] i kilkakrotnie interpretuje błędnie cytaty z książek Ceynowy wyjęte, co dowodzi, że oryginalnych pism Ceynowy albo nie czytał, albo nie zrozumiał. Ta praca Kościńskiego niemały rozgłos w świecie słowiańskim zrobiła, a mianowicie czuł się świat uczony rosyjski nią bardzo dotknięty, gdyż Kościński tak samo jak jego poprzednicy podsuwali rosyjskim uczonym, propagującym badanie kaszubszczyzny (np. Rumiańcow, Szyszkow, Hilferding, Srezniewski) aspiracje czysto polityczne. Zarzuty te zostały odparte przez publicystów czeskich (np. A. Czerny, Początki ruchu kaszubskiego, „Czas” 1912, nr 58), a mianowicie przez publikacje Francewa[vi]. Rzeczy tych, z wyjątkiem artykułów, które w „Gryfie” się ukazały, nie czytałem. Ale przypuszczam, że praca ma zanadto przez to nie ucierpiała, gdyż publikacje Francewa, dotyczące Ceynowy i Srezniewskiego[vii], podane w „Gryfie”, dla ilustracji stosunku Ceynowy do Rosji wystarczają.

Mimo tendencyjnego zabarwienia jest nowsza praca ks. Pobłockiego Doktor Ceynowa („Gryf” I nr 5-6) źródłem bardzo poważnym, gdyż Pobłocki osobiście Ceynowę znał i o jego aspiracjach był dokładnie poinformowany.

Faktów nowych, zmieniających zasadniczo pogląd na Ceynowę, nie znalazłem. Udało mi się jedynie przez przypadek odnaleźć w bibliotece Przyjaciół Nauk w Poznaniu kilka rękopisów Ceynowy, które niejedno wyświetlają. Wydobyłem także na jaw kilka zapomnianych lub nie znanych prac Ceynowy i przez to uzupełniłem katalog pism jego.

 

 

LITERATURA

Kościński, Prasa czeska o Kaszubach, 1912, „Dziennik Poznański”.

Ks. G. Pobłocki, Doktor Ceynowa, „Gryf” R. I [1909] nr 5-6.

O narzeczu kaszubskim, „Warta” 1876 (wstęp).

Matusiak, Panslawizm na Kaszubach, „Przegląd Powszechny” 1894 [R. XI t. 3, s. 1-25].

Ramułt, Słownik języka pomorskiego czyli kaszubskiego, Kraków 1892 [1893] (wstęp).

Janowicz [J. Karnowski], Ceynowa a wyprawa na Starogard, „Gryf” R. II, nr 2-3.

Ludność kaszubska w ubiegłym stuleciu, „Gryf” R. III, nr 3-4, i w osobnej odbitce 1811.

Refleks cenowizmu, „Gryf” R. II, nr 7.

Francew, Słowiańskie zamietki, Warszawa 1908,

Sprawozdania, „Gryf” R. I, nr 6.

Fl. Cenowa i prof. Izmael Srezniewski, „Gryf” R. IV, nr 4-5.

A.A.K.[Adam Antoni Kryński], Cenowa, Wielka Encyklopedia Powszechna III, patrz: Cenowa. Bibliografii o Ceynowie patrz: Wielka Encyklopedia Powszechna III pod Kaszuby[viii].

Wójcicki, Recenzje książeczki Ceynowy: Kile słów, „Biblioteka Warszawska” 1851, I, str.151.

Przysłowia kaszubskie (Ceynowy), „Biblioteka Warszawska” 1856, II, 105-114.

P i s m a C e y n o w y:

„Jahresbericht 3 des Vereins für pommersche Geschichte u. Altertumskunde”, Stettin 1828.

Ks. Mańkowski Alfons, Dzieje drukarstwa i piśmiennictwa polskiego w Prusiech Zachodnich, RTNT t. XVI.

 

 

 

I ROZDZIAŁ. POGLĄD NA OŚCIENNE BADANIA KASZUBSZCZYZNY PRZED CEYNOWĄ

1. Badania niemieckie

Na początku 19. stulecia były Kaszuby pod względem etnograficznym i poniekąd pod względem historycznym terra incognita. Szczegóły historyczne podane przez Naruszewicza w historii[ix] jego stanowiły alfę i omegę wiadomości naukowych polskich co do tego przedmiotu. Długo stała nauka polska wobec Kaszub na stanowisku abnegacji. Nie zajmowała się Kaszubami aż do czasów Ramułta. Jedynie pod presją, że tak powiem, badań ościennych i wskutek wystąpienia Ceynowy rozpoczęto na serio badania kaszubskie.

Pierwsze zainteresowanie naukowe wobec kaszubszczyzny okazali Niemcy. Pastor Lorek[x] pierwszy zwrócił uwagę na Kaszubów, a mianowicie na Słowińców i Kabatków krótkim opisem zwyczajów tego dogorywającego odłamu kaszubszczyzny w Pomeranii. Towarzystwo niemieckie („Verein für pom. Geschichte u. Altertumskunde”), założone w r. 1825 w Szczecinie[xi], na czele którego stał uczony Kosegarten[xii], zaraz na początku okazywało szczere zamiary do zbadania etnograficznych Kaszub. Szukało w tym celu ludzi do tego się kwalifikujących. Zwróciło się do sławnych slawistów: Kopitera[xiii] w Wiedniu, Lindego[xiv] w Warszawie i Dąbrowskiego[xv] w Pradze (*patrz: „Jahresbericht” 3, str. 65 der Gesch. I pom. Gesch. u. Altertumskunde) z prośbą, aby zajęli się zbadaniem mowy kaszubskiej i towarzystwu nadesłali sprawozdania. Uczonych tych wybrało towarzystwo na dożywotnych członków honorowych (1827). Ci jednakowoż co do Kaszub żadnych nie posiadali danych i nic w tej sprawie nie umieli powiedzieć. Następnie szukało towarzystwo odpowiednich ludzi na samym terytorium kaszubskim i znalazło dwóch: Dr. Brylowskiego, profesora gimnazjalnego w Chojnicach i pastora Mrongowiusza w Gdańsku.

Nim Brylowskiego w sprawie kaszubskiej angażowano, prosiło towarzystwo wprzód ówczesnego dyrektora gimnazjum chojnickiego, Müllera[xvi], ucznia Dąbrowskiego [Dobrovskego] i znanego już wówczas slawistę, ale Müller odmówił współpracownictwa i zwrócił uwagę towarzystwu właśnie na Brylowskiego[xvii]. Brylowski kwalifikował się do tej rzeczy, gdyż posiadał obszerne wiadomości historyczne, i znał d o k ł a d n i e język polski i polską literaturę. Także posiadał Brylowski znajomość mowy kaszubskiej, gdyż przedtem cztery lata bawił na Kaszubach (w Chmielnie, w Kartuzach, Wejherowie i Buchwałdzie pod Bytowem). Poza tym stanowili wtenczas uczniowie kaszubscy jedną trzecią młodzieży gimnazjalnej; a więc miał Brylowski okazję do studiów językowych nawet na miejscu. Etnograficzna granica Kaszub dochodziła wówczas tuż do samych Chojnic. Targi chojnickie zaludniali oprócz Kosznajdrów Kaszubi z powiatu chojnickiego i człuchowskiego.

Brylowski przyjął propozycję towarzystwa i został członkiem korespondencyjnym. Dla dokładnego poznania dialektów kaszubskich odbył Brylowski podróż w roku 1827 przez Kaszuby, a mianowicie zwiedził powiaty: kościerski, wejherowski, pucki i okolicę Żarnowca. Z podróży tej nadesłał towarzystwu obszerne sprawozdanie pt. Beitrag zur kaszub.[ischen] Sprache und Nachweisungen über einige Burgen und Grabhügel in der Kaschubei. Materiał dotyczący zamkowisk jest obszerniejszy, językoznawczy dosyć skąpy. Zabytków piśmiennictwa kaszubskiego nie odnalazł żadnych, jedynie zwrócił uwagę na kronikę niemiecką przeora Schwengela z Kartuz z roku 1749. Rzecz ta dzisiaj już znana[xviii]. Materiałów językowych dostarczył mu ks. dziekan Tempski[xix] z Chmielna, którego Brylowski uważa za bardzo uczonego księdza. Od ks. Tempskiego pochodzi ów znany dwuwiersz, charakteryzujący mowę kaszubską:

Per doch, le atque ko tu verum cognosce Caszubam,
Hic tribus ademptis, semipolonus adest.

Szczegółowego opisu mowy kaszubskiej Brylowski nie dał. Charakterystykę jej oddał jedynie w kilku ogólnikowych zdaniach: „W rzeczywistości odróżnia się kaszubszczyzna mało od polszczyzny. Kaszuba i Polak mogą się swobodnie porozumieć. Jedynie mała liczba wyrazów jest językowi polskiemu obcą. Główną różnicę stanowi jedynie „wymowa”, ale ta jest niemal w każdej poszczególnej wsi kaszubskiej inna. Grafika kaszubska sprawia dużo trudności. Trzeba by dla kaszubszczyzny wynaleźć osobny alfabet albo przynajmniej stworzyć kilka odrębnych samogłosek. W układaniu słownika kaszubskiego trzeba być bardzo ostrożnym, aby nie skonstruować przypadkowo mowy, która jest zupełnie sztuczną”. Do tej ogólnej charakterystyki dodaje jeszcze szereg wyrazów. Każdy wyraz oddany w trzech dialektach, a mianowicie sławoszyńskim, kiszewskim i żukowskim[xx] (patrz: „Jahresbericht” 4, str. 68 ff.). Niestety, powyższe źródło nie podaje spisu tych wyrazów, właśnie najważniejszą rzecz opuszcza. Zdanie Brylowskiego o kaszubszczyźnie zadowolić nie mogło; wydaje on jedynie bardzo ogólnikowy sąd; a żądano właśnie szczegółowego opisu. Prócz tego stoi zdanie jego w przeciwieństwie do zdania Mrongowiusza.

Mrongowiusz[xxi], sławny leksykograf i literat polski w Gdańsku, był także członkiem korespondencyjnym tego towarzystwa. Na prośbę towarzystwa i on nadesłał sprawozdanie z podróży naukowej po Kaszubach w r. 1828 (patrz: „Jahresbericht” 2, str. 33). Rezultaty naukowe tej wycieczki są bardzo minimalne. Przede wszystkim przysłał opis odrębnych wyrazów kaszubskich, pisane ortografią polską. Z referatu jego przytacza powyższe źródło mianowicie następujące zdania:

„Zabytków s t a r o p o m o r s k i e j, czyli w e n d y j s k i e j mowy trzeba nie tylko szukać u tak zwanych K a b a t k ó w, ale i gdzie indziej, np. w kościerskim, bytowskim, nad Łebą, w puckim itd. Porównać je można z resztami rozbitego okrętu. Dialekty poszczególnych okolic lub wsi nieraz bardzo znacznie się różnią”. Mrongowiusz szczególnie badał dialekty Cecenowa i Głowczec, gdzie to pastor L o r e k i K o b e r s t e i n[xxii] mu w tym dopomagali. Ale i inne miejscowości zostały uwzględnione. „Tak np. nazywa się wilk w Cecenowie: welk, a w Głowczecach: wołk, na Puckiej Kępie zowie się wilkora[xxiii] itd. Na ogół wydaje się, że kaszub­szczyzna jest dialektem wendyjskim, który pod wpływem asymilacyjnym polszczyzny znacznie ucierpiał, co łatwo zrozumieć można, jeśli się uważy, że językiem kościelnym jest od dawna język polski”. Oprócz tego wydał Mrongowiusz (po raz trzeci) ów sławny katechizm Pontanusa[xxiv], który po pierwszy raz wydrukowany został w roku 1643 [patrz: „Jahresbericht” 3.]. Egzemplarz pierwszego wydania nadesłał mu pastor Maguna z Łeby[xxv].

Już z powyższych notatek widać, że zdania dwóch ówczesnych autorytetów: Brylowskiego i Mrongowiusza się zasadniczo różnią[xxvi]. Dowodów i materiałów obszerniejszych nie przytacza żaden z nich. Towarzystwo pomorskie okazało dużo chęci do wyświetlenia sprawy kaszubskiej. Ale nie udało mu się to. Dużo napotykamy w późniejszych rocznikach towarzystwa materiałów historycznych i archeologicznych, dotyczących wyłącznie Pomorza, ale materiałów językowych nie napotkamy prawie żadnych. Co do etnografii, napotykamy ledwie na kilka wzmianek o zbieraniu i gromadzeniu podań ludowych (np. Kretzschmer, „Jahresbericht” 9., str.26), ale nie wiadomo, czy coś tego rodzaju wówczas opublikowano. Jeśli coś opublikowano, to na pewno nie podano tekstów oryginalnych, lecz jedynie tłumaczenie niemieckie. Powoli słabnie u zarządu towarzystwa zainteresowanie się Kaszubami, natomiast zwrócono wyłącznie uwagę na niemieckie dialekty na Pomorzu. Gdy później Ceynowa (po 1848) został członkiem korespondencyjnym tego towarzystwa, to już wręcz odmówiono mu opublikowania nadesłanych tekstów kaszubskich.

Praca naukowa nad wyświetleniem strony językowej kaszubszczyzny została wówczas mocno zdyskredytowana. Sejm prowincjonalny w Królewcu uchwalił (r. 1837), aby język polski został ze szkół ludowych na Kaszubach usunięty, motywując to tym, że mowa kaszubska nie jest mową polską, a mowa kaszubska osobiście wcale piśmiennictwa własnego nie posiada, więc w szkole uwzględnioną być nie może. Dopiero za wstawieniem się Mrongowiusza uchwałę powyższą cofnięto osobnem orędziem królewskim (r. 1846). Czy także polski język zamierzano z Kościoła wyrugować, jak to niektórzy piszą, wierzyć mi się nie chce. Skutki powyższego „zamachu” politycznego pozostały aż nieomal do dziś dnia. Badania ściśle naukowe i obiektywne oceniano jedynie pod kątem politycznym. Badaczy, którzy przyznawają kaszubszczyźnie samodzielne stanowisko językowe, okrzyczano, o ile byli Polakami, zdrajcami i prawie że odsądzono od czci (np. Ramułta[xxvii]). Natomiast tych, którzy z góry podkreślali charakter polski kaszubszczyzny, nie brano na serio. Dopiero prace Nitscha[xxviii] stworzyły tło dla spokojnej i obiektywnej dyskusji. Ale nawet na niego spoglądano w Prusach Zachodnich z początku z niedowierzaniem.

 

2. Badania rosyjskie

Mrongowiusz zaangażował się w sprawie kaszubszczyzny nie tylko na rzecz niemieckiego towarzystwa Verein für pom. Geschichte itd., ale on zwrócił na Kaszuby mimo woli uwagę wybitnych Rosjan: Romiańcowa[xxix] i Szyszkowa[xxx]. Kilka słów kaszubskich (nazwy miesięcy), umieszczonych w słowniku polsko-niemieckim Mrongowiusza, dały do tego pobudkę. Nowsze badania wykazały, „że stosunki kanclerza Romiańcowa z Mrongowiuszem wypływały z jego zamiłowania do studiów nad ogólną etnografią słowiańską”. To samo należy powiedzieć o ministrze oświaty Szyszkowie. Miał wprawdzie Szyszkow specyficzny pogląd na słowiańszczyznę, wyprowadzając ją ze źródeł rosyjskich, lecz tę ide fixe rozciągał na całą słowiańszczyznę, nie tylko na Kaszuby. Stosunki Mrongowiusza z rosyjskimi mężami stanu były ściśle naukowe (Czerny).

O stosunkach tych dowiadujemy się z listu Mrongowiusza z 21. 2. 1827 do niemieckiego towarzystwa (Verein für pom. Gesch.). „Hrabia Romiańcow stawił Mrongowiuszowi propozycję zbadania odłamu Kaszubów na Pomeranii. Nadesłał zarazem nieco pieniędzy na pokrycie kosztów tej wyprawy naukowej. Ile Romiańcow przysłał, nie wiadomo. Kościński (Idea...) twierdzi, że 200 rubli. Badania miały dotyczyć następujących rzeczy: 1. Zestawienia słownika mowy kaszubskiej, 2. Spisu wsi i miejscowości kaszubskich z mapą, 3. Stwierdzenie faktu, czy Kaszubów zaliczać trzeba według systemu Dąbrowskiego [Dobrovskego] do wschodnich, czy zachodnich Słowian, 4. Podania kaszubskich nazw miesięcy, 5. Zestawienia dotychczasowej literatury o Kaszubach, 6. Zbioru przysłów, 7. Stwierdzenie faktu, czy kaszubskie bajki i podania są podobne do polskich, czy nie, 8. Renek [sic! Zbiorek?] podań i zabobonów przy końcu roku, 9. Nazwisk Kaszubów i ich sąsiadów. Potem życzono sobie odpisy starych zabytków językowych, o ile istnieją. Jeśli nie, to żądano tłumaczenie Ojcze Nasz, Wierzę w Boga i innych pacierzy na język kaszubski (patrz: „Jahresbericht” 1, str. 46 i n.). Nie wiadomo, jak się Mrongowiusz z tego zadania wywiązał. Niezawodnie była odpowiedź jego co do treści podobną do sprawozdania nadesłanego niemieckiemu towarzystwu („Verein f. pom. Gesch.”). Dopiero Ceynowa dał 30 lat później na powyższe punkta wystarczającą odpowiedź. Punkt 7. jeszcze nawet dzisiaj nie jest wyświatlony.

Po śmierci Rumiańcowa (r. 1828) [1826] nastąpiło rozluźnienie co dopiero zawiązanych stosunków; ale już r. 1839 daje Uniwersytet Petersburski dwóm stypendiatom: I. Prejsowi i Izmailowi Srezniewskiemu, wydelegowanym dla zbadania zachodniej Słowiańszczyzny, specjalne instrukcje dla zbadania kaszubszczyzny.

Rezultaty badań osobistych Srezniewskiego[xxxi] są dosyć nikłe. Srezniewski sam terytorium kaszubskiego nie zwiedził. Materie jego pochodzą, że tak powiem, z drugiej ręki. Tak np. zaczerpnął kilka informacji ogólnych od prof. Schuberta[xxxii] w Królewcu, a potem od rodowitych Kaszubów we Wrocławiu i Berlinie, którzy tam odsługiwali wojskowość. O informatorach tych pisze tak: „Zawarcie znajomości z owymi młodzieńcami tym większą dla mnie miało wagę, iż łączyli oni znajomość swej mowy ojczystej ze znajomością języka niemieckiego. Od nich więc z łatwością uczyłem się narzecza kaszubskiego, zapisywałem pieśni ludowe, zaznajamiałem się z obyczajami. Wszystkie te wiadomości przedstawiały dla mnie tym większą wartość, iż w książkach nie spodziewałem się znaleźć ich wiele”. Wiadomości te musiały nosić charakter przypadkowy, nie ujęty w system, dlatego też nie można było im ufać w zupełności. I w późniejszych czasach nie przestaje Srezniewski zajmować się Kaszubami. Od r. 1851 rozpoczyna się korespondencja Srezniewskiego z Ceynową, której charakterystykę i streszczenie podamy poniżej. Na podstawie przedtem nagromadzonych materiałów napisał Srezniewski referat: Uwagi o narzeczu kaszubskim. Pracę tę przedłożył Srezniewski wydziałowi językowemu w Akademii w Petersburgu. Ceynowa przejrzał pracę tę i przetłumaczył ją na język kaszubski i uzupełnił uwagami. („Sprawozdania Ces. Akad. Um.” z Wydziału Językowego - Petersburg 1852 r., za rok 1850, str. 288-291). Praca ta została w r. 1912 opublikowana przez Francewa i wydrukowana w „Gryfie”. Pod względem fonetycznym posiada praca ta dużo niedokładności i nawet dużo błędów. Co do stosunków kaszubszczyzny do polszczyzny nie wypowiedział Srezniewski dokładnie swego zdania; ale to pewne, że dla zdania Mrongowiusza i Ceynowy okazywał dużo zainteresowania.

Drugi stypendiat Akademii Iwan Prejs[xxxiii] zwiedził pobieżnie Kaszuby. Był w Gdańsku, odwiedził Mrongowiusza i poznał pastorów Borkowskiego i Marwicza. Od nich zaczerpnął materiały do Sprawozdania o języku kaszubskim, przesłanego Akademii 20 marca 1840 r. z Berlina (patrz: przedruk sprawozdania w książeczce Kile słóv). W sprawozdaniu tym daje Prejs krótki opis właściwości języka kaszubskiego i mały słownik. Określenie jego stosunku kaszubszczyzny do polszczyzny jest dosyć mgliste. Na jednym miejscu pisze, że kaszubszczyzna jest narzeczem polszczyzny, a na innym miejscu natomiast zaznacza, że „zdanie to zgadza się zupełnie ze zdaniem Mrongowiusza, który uważał Kaszubów za szczątek Wędłów [Wendów], przyjmując wyrażenie to w tym znaczeniu, jakie do tego szczepu północni Niemcy przywiązują. Ci zaś, którzy bezwarunkowo Kaszubów do plemienia polskiego zaliczają, w ogóle tylko rzecz uważają i w tym stosunku mają słuszność bez wątpienia”. Więc Prejs godzi się tutaj jednym tebem [echem] na zdania wręcz sobie przeciwne. Co sądzić trzeba o jego zdolnościach filologicznych, dowodzi zdanie, że twardość samogłosek w kaszubszczyźnie, która stanowi jedną z jej najcharakterystyczniejszych cech, jest objawem wprost niemoralnym, sprzeciwiającym się duchowi języków słowiańskich. Sprawozdanie Prejsa było dla późniejszych długo wyrocznią, tak np. biorą Pobłocki i Kościński z tego źródła argumenta, aby udowodnić przynależność kaszubszczyzny do polszczyzny. Obydwaj popełniają także ten błąd, że utożsamiają Iwana Prejsa z Julianem Prejsem, czyli Sjerp-Polaczkiem, znanym publicystą i pisarzem z Bydgoszczy.

Badania te nie zadowoliły widocznie Akademi Um.[miejętności], bo na wniosek samego Srezniewskiego proszono Ceynowę o nadesłanie dalszych materiałów dotyczących kaszubszczyzny. Ale i nadesłane materiały Ceynowy nie odpowiadały zupełnie ówczesnym wymaganiom filologicznym, o czym poniżej. Dlatego wydelegowanego w r. 1856 znanego filologa rosyjskiego Hilferdinga[xxxiv], który w towarzystwie Ceynowy zwiedził większą część terytorium kaszubskiego. Za pomocą Ceynowy, pastora Lohmanna i innych wydał Hilferding r. 1856 znaną książkę pod tytułem Ostatki Słovian na jużnom bjergu bałtiskago moria, gdzie daje na ówczas dosyć dokładny opis struktury języka kaszubskiego i przytacza liczne teksty z literatury ludowej. Książka ta wzbudziła wielkie zainteresowanie w świecie uczonym.

 

 

II ROZDZIAŁ. MŁODOŚĆ CEYNOWY

3. Lata gimnazjalne i uniwersyteckie

Mało dat posiadamy z życia Ceynowy do roku 1850. Urodził się 5 maja 1817 w Sławoszynie, w powiecie puckim. Ojciec jego Wojciech był kowalem gminnym. Dlatego lubił Ceynowa podpisywać się pseudonimem: Wojkasin albo: storeho Kovola sin[xxxv]. Do roku 14. był w domu. Okolica, z której Ceynowa pochodzi, jest przeważnie zamieszkałą przez mniejszych posiedzicieli ziemskich, czyli gburów. Większa własność znajduje się w ręku Niemców. Ojciec Ceynowy musiał być dosyć zamożnym rzemieślnikiem, jeśli mógł syna potem do szkół oddać. Atmosfera domu rodzicielskiego, jako też całej okolicy, zamieszkałej przez zamożny stan średni, cieszący się właśnie na Pomorzu tradycjonalną wolnością i niezależnością, przygotowała w psychice jego ów grunt przydatny dla aspiracji wolnościowych i demokratycznych, których wielkim i zapalo­nym zwolennikiem Ceynowa się później okazał.

Skończywszy rok 14. rozpoczął uczęszczać do katolickiego wówczas gimnazjum w Chojnicach, które obok Chełmna było drugim ogniskiem oświatowym dla młodzieży zachodnio-pruskiej. Z materiałów prokuratora pruskiego w procesie Mirosławskiego (Anklageschrift) dowiadujemy się, że już wtenczas istniała między polską młodzieżą gimnazjalną w Chojnicach tajna organizacja, której celem było pielęgnowanie języka, literatury i ideałów narodowych. Organizacja była dalszym pierścieniem podobnych organizacji w Księstwie. Ceynowa do tej organizacji należał[xxxvi]. Zapewne już tutaj pokochał rzeczy polskie i przejął się polskimi ideałami. Zamiłowanie jego do Mickiewicza, a mianowicie do Konrada Wallenroda było wielkie. Ks. Pobłocki, młody ziomek Ceynowy, pisze, że już wtenczas powstała u Ceynowy myśl, stać się dla szczepu kaszubskiego drugim Wallenrodem. Niezawodnie już w Chojnicach rozpoczął się zajmować rzeczami kaszubskimi. Wprawdzie już Brylowskiego wtenczas w Chojnicach nie było. Ale landrat chojnicki v. Tettau[xxxvii] zwracał jako korespondent towarzystwa pomorskiego kilkakrotnie uwagę na Kaszubów i zbierał podania ludowe. Podobnie też kupiec chojnicki B e n w i t z[xxxviii] pisywał artykuły historyczne o Kaszubach i Kosznajdrach. (patrz np. „Preuss. Prov. Bl.” 1829). Więc było zainteresowanie się Kaszubami w Chojnicach dosyć wielkie, bez porównania większe niż przed wielką wojną.

W roku 1841 uzyskał Ceynowa świadectwo dojrzałości. Na Michała tegoż roku udał się na studia do Wrocławia i zapisał się na wydziale medycznym. Prof. Purkinje[xxxix] był wtenczas dziekanem medycznego fakultetu. Ceynowa słuchał u niego fizjologii. Studia jego we Wrocławiu trwały 2 lata (1841-1843). Jest to okres dla psychiki jego zapewne najważniejszy. Wśród młodzieży słowiańskiej uniwersytetu panował wówczas nowoczesny duch słowianofilski. Młodzież polska, czeska, słowacka i łużycka, żywiąca podobne aspiracje skupiła się i założyła znane towarzystwo literacko-słowiańskie (r. 1836), którego opiekunem i sercem niejako był Purkinje. Purkinji osobiście stykał się z młodzieżą, gromadził około siebie i w domu własnym przyjmował. Ceynowa był członkiem tego towarzystwa w roku 1842. W roku 1843 nie znajdujemy go już w spisie. Uczęszczał na prelekcje filologii słowiańskiej Czelakowskiego[xl] (Czecha), który obok Purkinjego cieszył się wielkim wzięciem u młodzieży akademickiej.

Ceynowa zapoznał się tutaj z językami słowiańskimi: rosyjskim, czeskim i łużyckim i piśmiennictwem tych narodów; żywo interesował się prądami politycznymi i literackimi, które wówczas ożywiały słowiańszczyznę i zachodnie społeczeństwa europejskie. Dużo przyjaźnił się z Łużyczanami, a mianowicie z Szmolerem[xli], ich przywódcą. Odrodzenie Łużyczan zrodziło w nim myśl, stać się dla Kaszubów tym, czym Szmoler dla Łużyczan. Czy już wtenczas dojrzała w nim myśl konkretna odbudowania narodowości kaszubskiej, nie wiadomo. Przypuszczam, że aspiracje jego były wtenczas tylko literackie. Zresztą trudno to osądzić, gdyż jako student pisywał mało i mniej jeszcze publikował.

Z publikacji tych najważniejszą jest artykuł napisany w języku niemieckim pt. Die Germanisierung der Kaschuben (1843, w „Slav. Jahrbücher” von Jordan, str. 243-47). Jest to rzecz treści historycznej. Przedstawia tam germanizację zachodnich Pomorzan i tragiczny wprost zanik mowy i obyczajów tego ludu. Cytuje tam ustępy ulubionego przezeń historyka Kanzowa[xlii], który sam będąc Niemcem „czuł” jednakowoż jeszcze po słowiańsku. Potem opisuje postęp germanizacji na dzisiejszym terytorium kaszubskim za pomocą szkoły, sądownictwa i kościoła. Z oburzeniem odpiera zachcianki germanizacyjne biskupa Sedlaga[xliii] i jego pomocników, księży, których tenże sprowadził ze Śląska.

Artykuł jest napisany z uczuciem i ze znajomością rzeczy i zdradza umysł politycznie wyrobiony. Znamienne dla osobistej jego orientacji politycznej jest to, że nazywa Kaszubów stale narodem słowiańskim, a mowę ich mową słowiańską. Różnicy między Kaszubami i Polakami wyraźnie nie podkreśla, ale pokrewieństwa i przynależności do narodu polskiego także nie podnosi. Na podstawie artykułu tego wnioskować można, że pod względem h i s t o r y c z n y m uważał Kaszubów za osobny naród. Teorię odrębności politycznej atoli dopiero później postawił (r. 1851).

Oprócz powyższego politycznego artykułu istnieje jeszcze z czasów studenckich kilka innych drobniejszych artykułów treści folklorystycznej, o których mowa będzie poniżej.

 

4. Wiry polityczne (r. 1846, 1848, 1850)

Po dwuletnich studiach we Wrocławiu przeniósł się Ceynowa na Michała r. 1843 do Królewca, gdzie oprócz studiów medycznych odbywał półrocze służby wojskowej jako chirurg przy pierwszej brygadzie artylerii (* Według Anklageschrift). Komendantów pułku mile wspomina w życiorysie dysertacji swej i podkreśla ich uprzejmość w obejściu osobistym.

Po odsłużeniu wojskowości poświęcał się dalej studiom medycznym. W tym czasie należał do organizacji powstańczej Mirosławskiego[xliv]. Jak się do tej organizacji dostał, nie wiadomo. Anklageschrift takie podaje fakta:

„Tutaj (w Królewcu) zostawał w ścisłych stosunkach z towarzyszami Polakami o tych samych jak on przekonaniach. Razem z nimi czytywał rozmaite pisma wojskowe, jak Wysockiego Sztuka wojenna i Karola Sztolzmanna Partyzantka. Stąd nabył wiadomości o istniejących związkach między emigracją polską i przejął się hasłami i ideałami demokratycznymi. Sympatyzował także z dążnościami Towarzystwa Demokratycznego, zmierzającego do wskrzeszenia Polski. U przyjaciela Aleksandra Szyszłowicza znalazł w pierwszej połowie lutego 1846 nieznajomego porucznika Magdzińskiego, który jako dowódca powstania udać się miał na Żmudź. Ten wtajemniczył Ceynowę na dobre w istniejący spisek i nalegał na niego, by w Prusach Zachodnich wziął udział w powstaniu i tamdotąd się jeszcze przed 20. lutego udał. Dowiedziawszy się potem od Szyszłowicza o dniu powstania (21-22 lutego) opuścił 19 lutego Królewiec i wpadł 20 do ks. Łobodzkiego w Klonówce pod Pelplinem, głównego organizatora zbrojnej wyprawy na Starogard” [patrz: Wyprawa na Starogard, „Gryf” 1910 nr 1-2]. – Wyprawa ta, jak wiadomo, się nie udała, gdyż uczęstnicy wyprawy, gburzy kociewscy z Rywałdu i Klonówki naraz przed wykonaniem stracili ochotę. Nie mieli zrozumienia dla Polski demokratycznej, a dla Polski szlacheckiej bić się nie chcieli.

Następstwa były fatalne. Ceynowę aresztowano niedaleko Sianowa na Kaszubach (22 lutego). Sprawę wyprawy starogardzkiej sądzono razem z ogólną sprawą Mirosławskiego. Skazano go wyrokiem 2 grudnia 1847 r. na ścięcie toporem; karę tę zamieniono na dożywotnie więzienie. Ale rewolucja berlińska roku 1848 otworzyła i jemu bramy Moabitu.

Udział Ceynowy w polskiej organizacji powstańczej r. 1846 nie jest, zdaniem moim, u niego zagadką psychologiczną. Nie był to chwilowy wybuch zapału młodzieńczego, lecz czyn rozważny człowieka dojrzałego. Ceynowa liczył bowiem wtenczas 29 lat. Aspiracje Towarzystwa Demokratycznego odpowiadały zupełnie jego przekonaniom demokratycznym. Razem z Polską spodziewał się dla Kaszub lepszej przyszłości. Ale fiasko, jakim się skończyło powstanie, fatalny wywarło wpływ na psychikę jego. Rozgoryczenie jego na niedołężną organizację powstańczą nie miało granic. Żółć mu się przelewa, gdy o tym wspomina. Powstańców nazywa wołami z mlekiem w brzuchu, a serwatką w głowie[xlv]. Nieprzyjęcie się haseł demokratycznych u społeczeństwa polskiego też nie mógł społeczeństwu, a mianowicie szlachcie i duchowieństwu wybaczyć. Dlatego odtąd wieczną z tymi stanami prowadził wojnę. Dlatego był wrogiem wszelkich późniejszych organizacji narodowych, mianowicie Ligi Polskiej[xlvi], która w Prusiech Zachodnich stała pod kuratelą ziemiaństwa i duchowieństwa. (patrz powiastkę: Przemądrzały Wôszoči [wószôcé] w Skôrbie).

Ks. Pobłocki tłumaczy urazę jego do szlachty i duchowieństwa inaczej. Dopuścić się miał nadużycia zaufania lekarskiego wobec jakiejś szlachcianki. Odjęto mu pono na pewien czas prawa wykonywania praktyki lekarskiej. Niestety, ks. Pobłocki nie podaje co do tego punktu ani bliższych szczegółów, ani bliższych dat. Zdarzenie to mogło zajść, zdaniem moim, dopiero po roku 1850, gdy był już lekarzem. Wtenczas już dawno swoje odrębne poglądy na stronę kaszubską był wypowiedział. Także sądzę, że i jego radykalno-demokratyczne pojęcia już przedtem się były w nim ustaliły.

Wypuszczony z Moabitu na wolność wrócił Ceynowa do domu; fatalne być musiało jego położenie. Egzaminów jeszcze nie zdał, a więc praktyki rozpocząć nie mógł. Ale skoro echa rewolucji roku 1848 przycichły, udało mu się wrócić na studia medyczne do Królewca. Ale egzaminów tam nie składał, bo doktoryzował się w Berlinie w roku 1850 na podstawie oryginalnej pracy De terrae Pucensis incolorom superstitionibos [superstitione] in re medica. Znakomity w tej pracy materiał folklorystyczny. We wstępie pisze o ludności kaszubskiej powiatu puckiego, że „utitur praecipue sermone Cassubico, qui est dialectus linguae Slavicae”.

Już powyższa dysertacja świadczy o tym, że po roku 1848 zajmował się wybitnie rzeczami kaszubskimi. Miał widocznie plan stworzenia własnej literatury kaszubskiej i pchnięcia oświaty na Kaszubach na inne zupełnie tory. Chodziło mu na razie o oświatę, że tak powiem „szczepową”. W tej myśli napisał pierwsze książeczki kaszubskie i własnym kosztem dał je wydrukować (r. 1850). Towarzystwo niemieckie (Verein für pom. Geschichte), którego członkiem korespondencyjnym Ceynowa wtenczas był, wzbraniało się teksty te opublikować. Książeczki te mają tytuł: 1. Xązeczka dlo Kaszebov, 2. Kile slov wô Kaszebach, 3. Trze rozprave, 4. Rozmôva Pôlocha z Kaszebą. Pierwsze trzy są treści historycznej. Przypominają bardzo niemiecki artykuł jego Die Germaniesierung der Kaschuben. Czwarta jest książeczką humorystyczną i podaje we formie dialogu zbiór anegdot i legend z północnych Kaszub.

Książeczki te są napisane tendencyjnie. Miały wzbudzić w czytelnikach kaszubskich przekonanie, że Kaszubi jako potomkowie Pomorzan, lub Wendów, są pod względem historycznym osobnym i wcale niepoślednim narodem słowiańskim. Nawołuje do pielęgnowania mowy rodzinnej kaszubskiej. Od tej odrębności historycznej i językowej był już tylko krok do odrębności p o l i t y c z n e j, a nawet do antagonizmu wobec P o l s k i. Ceynowa krok ten niebawem uczynił.

 

III ROZDZIAŁ. NOWA ORIENTACJA POLITYCZNA

5. Poziom oświatowy i polityczny w Prusach Zachodnichi na Kaszubach około roku 1848

Rok 1848 stanowi wielki przewrót nie tylko w życiu społecznym, ale i narodowym w Prusach Królewskich. Od roku tego rozpoczyna się tutaj okres restauracyjny: odbudowa życia narodowego. Księstwo jest dla dzielnicy tej przewodniczką i wzorem. Stamtąd przychodzą myśli, hasła, formy organizacyjne, a wreszcie i ludzie. W ogóle życie narodowe, budzące się z letargu jest dalszym odruchem, refleksem życia narodowego w Księstwie. Ale nie ma tu tej pełni, oryginalności i dojrzałości, co w Księstwie. - Prusy Królewskie stanowią k r e s y, i to kresy w pełnym tego słowa znaczeniu. Pomorze Kaszubskie to kraj martwy, bez życia narodowego, bez inteligencji, prawie bez warstwy ziemian, tradycje polskie dogorywają. Po prawej stronie Wisły, na ziemi chełmińskiej garstka ziemian podchwytuje hasła poznańskie i rozpoczyna kłaść podwaliny restauracji narodowej. Sulerzyski[xlvii] stwarza organizację wyborczą. Łyskowski[xlviii] leczy gospodarstwa. Centralą życia oświatowego i narodowego staje się Chełmno. Powstają gazety: „Szkółka Narodowa” (1848) i „Szkoła Narodowa” (do r. 1850), „Katolik”, „Nadwiślanin”. Jedynie „Szkółka Narodowa” stanęła na wyżynie zadania. Roczniki krótkiego, niestety, jej istnienia są chlubnym świadectwem wykształcenia politycznego jej kierownika (ks. Knasta[xlix]). Do dziś dnia (1920) nie mogą się Prusy Królewskie poszczycić podobnym pismem politycznym.

Nie tylko myśli, podnieta, formy organizacyjne (towarzystwa gimnazjalne, ligi polskie, komitety wyborcze, towarzystwa rolnicze etc.) przyszły do tej dzielnicy z Księstwa, ale nawet i ludzie. Tym przeważnie tłumaczy się ten nagły wzrost prasy i ten jednolity kierunek oświatowy. Ludzie, jak ks. Knast, ks. Bartoszkiewicz[l], Ignacy Danielewski[li], Józef Chociszewski[lii], prof. Wąclewski[liii] pochodzą z Księstwa. Ale i tubylczych pracowników jest kilka. Oprócz ziemian: Ślaskiego[liv], Sulerzyskiego, Łyskowskiego i Kalksteina[lv], także ks. ks. Prądzyński[lvi], Pakojski[lvii], Osmański[lviii] (pisarze) i literat ludowy Julian Prajs (ps. Sjerp-Polaczek[lix]).

Na Kaszubach zniknęła w pierwszej połowie 19-tego stulecia główna część warstwy ziemian i szlachty napływowej polskiej. A z nią poszły tradycje polskie. Polskość została w ręku Kościoła. Książkami polskimi na Kaszubach była jedynie książeczka do nabożeństwa i żywoty świętych. Język polski w kazaniach, liturgii i katechezie jest jedyną spuścizną polską. Inteligencji nie ma. Nawet duchowieństwo się niemczy za rządów biskupa Sedlaga; kościelny język administracyjny jest niemiecki. Germanizację Kaszub opisuje Ceynowa kilkakrotnie w jaskrawy sposób, szczególnie w artykule Die Germanisierung der Kaschuben i w Rozmowie Kaszuby z Polakiem (w Skôrbie) i nie przepuszcza bynajmniej biskupowi Sedlagowi. Poza tym stanowi lud kaszubski jedynie masę etnograficzą, żyjącą życiem zaściankowym, parafialnym. Gusła, czary i zabobony kwitną w niektórych okolicach w całej pełni.

Od roku 1848 prądy zewnętrzne docierają także do Kaszub. „Biedaczek”, gazetka ludowa Sjerp-Polaczka, i „Szkółka Narodowa” rozchodzą się w nielicznych wprawdzie egzemplarzach po Kaszubach. Nawet powieści polskie, wprawdzie nie powieści wybitniejszych autorów, ale tłumaczenia niemieckich powiastek ks. Schmidta w guście „Koszyk kwiatów” i liche oryginalne ks. dra Pakojskiego, Dąbrowskiego[lx] etc. docierały do Kaszub. Zjawiały się także kalendarze. To była ówczesna literatura polska na Kaszubach. Smutne te kresy!

Nie ideały wolnościowe, ani oświatowe roku 1848 wstrząsnęły organizmem ludu kaszubskiego, ale postulaty społeczne. I to dziwna! Aczkolwiek Kaszubi od dawna, od czasów krzyżackich i polskich mieli już rozwinięty stan średni, „gborski”, mimo to hasło uwłaszczenia chłopów (zagrodników) wielką odgrywało rolę. „Ketner”, czyli zagrodnik spodziewał się nowego podziału gruntów. Do sejmu pruskiego wybierają Kaszubi w powiecie wejherowskim własnego landrata, nie wiadomo czy z wdzięczności, czy z naiwności. Zaufanie do rządu pruskiego jest ze względu na uwłaszczenie i przeprowadzenie reparacji bardzo wielkie. W tym to czasie (1850-1851) występuje Ceynowa, młody doktor medycyny, daje ziomkom Kaszubom pierwociny odrębnej swojskiej literatury i głosi odrębne hasła polityczne.

 

6. Kredo i program polityczny

W roku 1850 wydrukował Ceynowa cztery powyżej wspomniane broszurki o treści historyczno-dydaktycznej i rozrzucił je pomiędzy lud. Celem autora było dowieść, że lud kaszubski stanowi odrębny szczep słowiański, który nosił historyczną nazwę Pomorzanie i jest potomkiem tzw. Wendów; szczep ten miał własną, odrębną historię, własną dynastię i wielkich książąt, jak np. Świętopełka, którego szczątki, pochowane w Oliwie, jeszcze dzisiaj u ludu kaszubskiego we wielkim są poszanowaniu. Język kaszubski to odrębny język słowiański.

Stosunek szczepu kaszubskiego do narodu polskiego określił na innym miejscu. Wskutek propagandy, jaką robiono także na Kaszubach na korzyść Ligi Polskiej, obruszył się Ceynowa. Liga Polska, stojąca pod dyrektywą ziemiaństwa i duchowieństwa, sprzeciwiała się jego przekonaniom demokratycznym. Organizacja ta była mu wprost „zgorszeniem”. Poza tym patrzył niechętnym okiem na zakusy ekspansywne Ligi jako też kółek rolniczych co do terytorium kaszubskiego.

Wobec tego uważał za konieczne stosunek kaszubszczyzny do polszczyzny wyjaśnić. Na łamach „Szkółki Narodowej” (1850, nr 10 i 12) ogłosił odezwę pt. Kaszebji do Pôlochov, gdzie to w powściągliwej zupełnie formie zaznacza, że Kaszubi to pobratymczy szczep Polaków. Stosunek ich obopólny, podobny do stosunku brata młodszego do starszego. Powinni pracować ręka w rękę. Od Polaków żąda uwzględnienia mowy kaszubskiej. Zdania swego zupełnie jasno nie wypowiedział. Ale chodziło mu widocznie o pewnego rodzaju „autonomię”. Chciał, aby ze strony polskiej uznano odrębność szczepową i narodową Kaszubów, żeby mowie kaszubskiej przyznawano w opinii publicznej te same prawa, co językowi polskiemu, nareszcie, żeby akcja i praca polityczna tych dwóch narodów polegała na wzajemnej umowie.

Zdanie to, aczkolwiek wypowiedziane w obsłonkach, we formie umiarkowanej i życzliwej wywołało gwałtowną odpowiedź chłopa z Mirachowskiej ziemi (patrz: przedruk w Idei słowiańskiej na Kaszubach Kościńskiego). Autorem odpowiedzi jest Szczepan Keller[lxi], późniejszy założyciel „Pielgrzyma” i zbieracz pieśni ludowych. W odpowiedzi podkreśla, że Kaszubi to szczep polski i po polsku mówiący, który różnic żadnych nie widzi, a o odrębności ani myśli. Pisząc odpowiedź, był Szczepan Keller wtenczas uczniem prymy gimnazjum chełmińskiego. Ale mimo to zdanie swe wypowiedział we formie apodyktycznej i w tonie, jakby był rzecznikiem ludu kaszubskiego.

Ceynowa sądził, że broszurki jego historyczne teorię odrębności należycie uzasadniły, że teraz mówić już można o samodzielności Kaszub jako o fakcie dokonanym. Odpowiedź chłopa z mirachowskiej ziemi dowodzi, że niczego jeszcze nie udowodniono. Jeden odwołuje się na fakta historyczne, drugi na rzekome przekonanie ludu. Argumentacja obustronna jest słaba. Właściwie stawia się twierdzenie przeciwko twierdzeniu. Błędem największym jest to, że obydwaj uważają siebie za rzeczników ludu kaszubskiego, że ich zdanie podziela ludność cała. A przecież nikt ich do tego rodzaju oświadczeń nie upoważnił. Twierdzenia te są jedynie prywatnymi zapatrywaniami autorów. Autorytet ich jest zupełnie fikcyjny. Lud kaszubski, z wyjątkiem kilku księży, pogrążony w indolencji, o to się wcale nie troszczył, co o nim pisano.

Polemikę tę przerwał Ceynowa oświadczeniem, że wkrótce odpowie czynami. Zamiarem jego było osiedlić się jako lekarz między ludem kaszubskim, założyć drukarnię i szerzyć oświatę, oczywiście, oświatę według jego pojęcia. Ale niestety, zamiaru tego nie zdołał urzeczywistnić. Osiedlił się poza terytorium kaszubskim, w Bukowcu pod Świeciem. Praktyka lekarska nie dozwalała na częste wyjazdy, ale kilka razy jednakowoż odwiedził Kaszuby, bądź to w celach naukowych, bądź to politycznych, tak np. roku 1856 razem z Hilferdingem, r. 1862, jak to sam zaznacza w liście kaszubskim do ks. proboszcza Malinowskiego[lxii], i w r.1866 w celu założenia towarzystwa rzemieślniczego. Niezawodnie bywał częściej na Kaszubach, chociaż tego już dzisiaj stwierdzić nie można.

Nie mając własnej drukarni, jak Szmoler Łużyczanin, a więc nie mając możności wydawania osobnego pisma, pisywał Ceynowa broszurki rozmaitej treści, przeważnie naukowe, które za darmo między ludnością rozrzucał. Ażeby sparaliżować ekspansję polskich organizacji zamierzał założyć na wielką skalę t o w a r z y s t w o r z e m i e ś l n i c z e i nawiązał osobiście stosunki z uczącą się młodzieżą gimnazjalną na Kaszubach, aby wychować sobie przyszłych prowodyrów (patrz poniżej). Usiłowania te nie wydały dla niego pomyślnych rezultatów.

Propozycja jego sojuszu z narodem polskim, w zamian za przyznanie Kaszubom narodowej samodzielności, została zakrzyczana. Opór duchowieństwa i ziemian był przemożny. Odtąd coraz więcej zwracały się oczy jego ku Rosji. Stosunki jego naukowe, nawiązane w roku 1850 z Petersburgiem, coraz więcej się ścieśniały. Stał się zdeklarowanym rusofilem. Marzył o federacji wszystkich ludów słowiańskich pod egidą Rosji. Nawet tragedia powstania styczniowego nie zdołała jego zachwiać w tych przekonaniach. Prowodyrów czeskich, rosyjskich i łużyckich znał osobiści i żywą prowadził z nimi korespondencję i wymianę zdań. Był obecny na zjeździe słowiańskim w Moskwie w r. 1867.

Największą przeszkodę w złączeniu się Polski i Kaszub z Rosją upatrywał w Kościele katolickim i w kulturze zachodniej. Dlatego politykę Kościoła katolickiego i kulturę zachodu nieraz zjadliwie krytykował. Artykuły, jak: Koterja rzymska i Divide et impera, dostatecznie o tym świadczą. Artykuły te dużo napsuły krwi. Autorytetu Kościoła katolickiego Ceynowa nigdy nie naruszał. Podkreślał jedynie, że Kościół rzymski działał często destruktywnie pod względem narodowym, a Kościół wschodni konstruktywnie; oświata zmonopolizowana w ręku klasztorów doprowadziła do barbarzyństwa i ciemnoty.

Podobnie też Ceynowa jako pierwszy wskazał na braki i tendencje destruktywne tak zwanej pseudokultury zachodnioeuropejskiej (*Dlôteho jesz rôz pôvtôrzaję, że wôd zôchôdě nQm grozy nôprzód smnierc děchôvô, a potemu naturalnie celestne zreděkovanie do maszyn, do prostych narzędzy). Nowoczesny kierunek krytycyzmu historycznego Straussa[lxiii] i Renona[lxiv] itd. z oburzeniem odpiera i w dowodny sposób podkreśla indolencję i niepłodny stan defensywny katolickiego duchowieństwa. Aczkolwiek Ceynowa sam jest człowiekiem nowoczesnym pod względem umysłowym, bo stoi na stanowisku ewolucjonistycznym pod względem światopoglądowym, to instynktowo jednakowoż widzi w krytycyzmie zachodu największe niebezpieczeństwo kultury ludzkiej. Umysłowość słowiańska, inaczej skonstruowana, powinna odwrócić oblicze od zachodu i zwrócić się na wschód. Podobnie widzi też na wschodzie, w Rosji najlepsze rozwiązanie kwestii społecznej. Akt uwłaszczenia włościan w Królestwie Polskim w r. 1864 przedrukował i bez komentarza rozpowszechniał między ludem. Dla jaskrawej ilustracji dodaje charakterystykę położenia prawnego włościaństwa polskiego z r. 1784.

Ze wszystkich powyżej cytowanych rzeczy, a mianowicie z osławionego dialogu Rozmôva Kaszebě z Pôlochę (w Skôrbie II) wynika, że uważał dla Słowian, a mianowicie dla Polaków i Kaszubów złączenie się z Rosją pod względem politycznym i kulturalnym za najlepsze. Nigdy tego jasno nie wypowiada. Ale pojedynczo wypowiedziane myśli na to wskazują. Z zachodu czyha niebezpieczeństwo dla demokracji, narodowości i kultury słowiańskiej, więc walczy przeciwko feudalizmowi i militaryzmowi pruskiemu, przeciw destruktywnej naukowości francuskiej, przeciw błędnemu historycyzmowi polskiemu, przeciwko szlachcie-pasożytowi, która widzi doskonałość obywatelską w próżniactwie, nareszcie przeciwko koterii rzymskiej. Zjadliwe i druzgocące są słowa, którymi kończy wspomniany dialog: „K t o s i ę n a t y m ś w i e c i e t y l k o b a w i, t e n ż y j e, t e n j e s t s z l a c h c i c e m, a k t o p r a c u j e, t e n  j e s t w o ł e m, o s ł e m, c h a m e m, n i e c z ł o w i e k i e m. Tak było w Polsce”. Nie dziw więc, że Ceynowa u nas uchodził za „oryginała” i że przyjaciół, i popleczników nie miał prawie żadnych.

Zważywszy ówczesne stosunki kaszubskie i ogólnopolskie, przyznać trzeba, że Ceynowa dużo miał racji. Myśli jego, wtenczas uderzające oryginalnością i niezwykłością, dzisiaj nie są nam wcale obce. Dzisiaj już spokojnie dyskutować można o ustroju demokratycznym, o przynależności naszej kulturalnej do wschodu, o dawniejszym antynarodowym wpływie Kościoła katolickiego itd. Dużo zawinili krytycy jego, którzy jedynie z poszczególnych zwrotów wyciągali wnioski, a nigdy nie uwzględniali myśli jego przewodniej. Kościński, zdaniem moim, nawet Ceynowy nie zrozumiał, chociaż pisał rzecz 30 lat po śmierci Ceynowy.

Najazd Ceynowy na koterię rzymską był metodycznym błędem. Księża mogli mu z tego robić ciężkie zarzuty i też robili (np. ks. Pobłocki). Udało im się Ceynowę u ludu kaszubskiego dlatego zdyskredytować. Niebawem wybuchła „walka kulturalna”, która wykazała, że organizacja kościelna nie jest koterią jedynie, ale jest organizacją złączoną z żywotną religijnością ludu. Twierdzenia Ceynowy dla przeszłości m o ż e słuszne, stały się dla teraźniejszości bezpodstawne. Poczucie katolickie ludu stało się przez walkę kulturalną tym większe, więc nie było już widoków zlania się ew. z prawosławiem. Poza tym dał też zjazd słowiański w Moskwie (r. 1867), a mianowicie brutalne inwektywy przeciwko Polakom, których się niektórzy mówcy rosyjscy dopuścili, dużo Ceynowie do myślenia. Faktem jest, że po roku 1870 Ceynowa już dalszych myśli politycznych nie wypowiadał, przede wszystkim niczego już z wyjątkiem gramatyki (r. 1879) nie wydrukował. Czuł widocznie sam, że teoria jego rusofilska powinna iść n a r a z i e na odstawkę.

 

7. Próby praktyczne

Nie tylko pisane i drukowane słowo, tj. dydaktyczna i polityczna literatura była tym zapowiedzianym czynem, lecz Ceynowa chwytał się także innych środków, czysto praktycznych. Nie był tym teoretykiem, za którego w krytyce późniejszej zwykle uchodził. Chwytał się środków prostych i realnych, aby wcielać idee swoje, rozszerzać je między ludem.

Dotychczas był osamotniony, szukał więc przede wszystkim adeptów. To szczupłe grono Kaszubów inteligentnych, wykształconych na kulturze niemieckiej albo polskiej, uważał za stracone dla Kaszub. Ludzi tych uważał za największych wrogów Kaszub, za odszczepieńców: żółć mu się przelewa, gdy mówi o nich, nazywa ich „wuczonymi papugami” itd. Dlatego zwracał się przede wszystkim do młodszej genaracji, do młodzieży gimnazjalnej wyższych klas gimnazjum wejherowskiego i chojnickiego. Sam tamdotąd często przyjeżdżał i osobiście starał się na nich wpłynąć.

Ks. Pobłocki opisuje nam jako naoczny świadek „te przyjazdy Ceynowy” w życiorysie Ceynowy („Gryf” I nr 5): Do hotelu albo też na stancję obszerniejszą do którego z gimnazjastów spraszał z góry upatrzonych uczniów sekundy i prymy. Niepewny, mogący schadzki zdradzić, nie odbierał zaproszenia. Skoro zaproszeni się zeszli, a zeszli się wszyscy, gdyż każdy uważał się za wielce zaszczyconego takimi zaproszeniami, jął zapraszający fetować swych gości jak najhojniej piwem, winem, cygarami, ciastkami. Wesołe były te wieczorki czy wiecyki, czasem może za wesołe. Pod przewodem Doktora rozlegały się piosnki, z jego zbiorku brane, osobliwie pieśni Tiutczewa[lxv], Wjecznie żěc nąm w rozłączeniu? – przełożona przez samego Ceynowę. Kiedy w zebraniu wszystko już wrzało, kipiało, nadeszła pora działania. Ceynowa zaczął wyłuszczać właściwy cel zebrania mniej więcej w ten sposób: Przepadniemy z kretesem, zniemczą nas prędzej czy później, jeżeli się nie oprzemy na przyjaciółce wszystkich Słowian, Rosji. Szczególniejszą przyjaciółką nas Kaszubów jest ona. Sława uczonym pobratymcom Moskalom i Czechom, co niejedno dziełko o mowie kaszubskiej napisali i dali drukować. A jednak wrogom naszym, którymi są Prusy i Austria, grozimy pięścią w kieszeni lub palcem w bucie, nawet się przed nimi płaszczymy, ale jak wspomnimy na Ruska, to już pięść z kieszeni wyjmujemy i co się zwieści, oczernimy. Tak nadal być nie powinno. Panowie, jeśli zginąć nie chcemy w powodzi niemieckiej, ująć nam trzeba rękę, którą nam ku ratunkowi i oswobodzeniu Rosja podała.

Zdaje się, że Ceynowa w młodzieży kaszubskiej nie miał dużo szczęścia. Ks. Pobłocki stał się nawet jego zasadniczym politycznym wrogiem. Z innego źródła atoli wiemy, że stosunki Ceynowy z młodzieżą nie były zupełnie bez skutku. Studenci kaszubscy w Królewcu np. używali jeszcze długo śpiewnika Ceynowy Zbjor pjesnj swjatowich na fidułkach swoich. Myśli polityczne do młodzieży nie wsiąkły. Orientacja w kierunku Rosji była w roku 1863/64 pod względem psychologicznym rzeczą wprost niemożliwą.

Drugim środkiem praktycznym było założenie „t o w a r z ě s t v a p r z e m i s ł o v e h o K a s z e b s k o-s ł o v j e n s k e h o n ô r o d é” r. 1866.

Po nieudanych próbach powstań roku 46 i 48 powstała myśl pracy organicznej, pozytywnej, tj. pracy zbiorowej na polu gospodarczym i oświatowym. Fale tego ruchu dochodzą także do Prus Królewskich. Ligi polskie myśl tę poruszały, a podjęły ją na nowo kółka rolnicze, które sięgają także do Kaszub. Ten ruch ekonomiczny, którego źródłem Wielkopolska (Marcinkowski[lxvi]), pobudził niezawodnie Ceynowę do podobnej akcji, która miała według jego myśli być czysto kaszubską. Sfer rolniczych na Kaszubach, skłaniających się do polskich kółek rolniczych, nie uważał widocznie za odpowiedni grunt dla swego pomysłu. Zostało mu więc jedynie rzemiosło. Rzemieśnicy stanowili pod względem oświatowym materiał dodatniejszy. Razem ze Zaoskiem[lxvii] ze Sławoszyna założył towarzystwo przemysłowe. Gazety polskie podały już na nowy rok 1865 o tym zdarzeniu artykuły alarmujące (patrz: „Dziennik Pom.” 1865 nr 246, 248). Statut tego towarzystwa podaje Ceynowa w Skôrbie I, nr 3, str. 48 i n.

Dyplomatyczny jest wstęp do statutu. Podkreśla zasługi dynastii Hohenzollernów około krzewienia oświaty i dobrobytu i tytułuje królów pruskich księciami kaszubskimi i wendyjskimi. Oświadczenie to jest jedynie naiwną, do umysłów kaszubskich dostosowaną captatio penevolentiae w kierunku rządu. Chciał dla zamiarów swoich zapewnić sobie względy rządu, jak też pozyskać zaufanie rzemieślnika kaszubskiego, który wtenczas wobec rządu polskiego był n a d e r l o j a l n i e u s p o s o bi o n y. Nie trzeba uważać „kaptacji” tej za nowy krok polityczny lub jakąś nową orientacją prusofilską, gdyż w tym samym czasie ukazały się jego broszury o treści demokratycznej i tendencji rusofilskiej.

Według statutu ma towarzystwo rzemieślnicze za cel „vskazovac zdatnim knôpóm drogji do jakiehokolovjek rzemjąsła, abě z nieho pózdnj svój chleb mielé e krajovi sę przésłużélé, a mestrovje e fabrikancé dostalé dobrich lédzi”. (& 1.) Co rok miały się odbyć 4 posiedzenia, protokół miał być ogłoszony drukiem. Co ćwierć roku miał wyjść jeden arkusz: „w ôrędownjku rzemjęsniczo-przemésłoveho tovarzestwa”, w którym miały być umieszczone sprawozdania z posiedzeń, rozprawy o rzemiośle, bilans, doniesienia targowe, handlowe, wykaz wolnych miejsc itp. Językiem ofcjalnym na zebraniach miał być język kaszěbsko-słovjanskj, ale do orędownika chciano przyjmować także artykuły, pisane i w innych językach słowiańskich, a więc i w polskim. Dla dalszego omówienia organizacji towarzystwa odbyć się miały wiece organizacyjne:

2 stycznia 1866 w Oliwie,
22 marca 1866 w Brusach,
11 czerwca 1866 w Świeciu,
30 września 1866 w Smołdzynie,
21 listopada 1866 w Sztumie.

Zarząd towarzystwa stanowili: Selin Bernard z Jastarni, Cenôva Florian z Bukówca, Zôczk Jan ze Słowoszyna.

Prócz powyższego statutu, opublikowanego w Skôrbie, i kilka wzmianek w prasie nic więcej o tym towarzystwie nie wiemy. Niezawodnie rychło upadło. Także nie wiadomo, czy zapowiedziane zebrania organizacyjne w ogóle się odbyły. Numer pierwszy „orędownika” zapowiedział Ceynowa w Skôrbie str. 64; miał zawierać wyjątki z wukazu rzemjęsnjczeho (Gewerbeordnung). Numer ten, mimo że był zapowiedziany, nie wyszedł.

 

8. Stosunki naukowe do Rosjan

Nie wiemy, w jaki sposób zawiązały się stosunki między Ceynową a Akademią Umiejętności w Petersburgu, a szczególnie między Ceynową i prof. Srezniewskim, członkiem Akademii. Może już w roku 1842 poznał Ceynowa Srezniewskiego[lxviii] we Wrocławiu, gdy tenże tam zbierał materiały do pracy swej o kaszubszczyźnie.

Dopiero w roku 1850 przesyła Ceynowa szczupłe materiały Akademii Umiejętności w Petersburgu. Nie wiadomo, czy to był czyn samodzielny albo czy działał tu w porozumieniu z Mrongowiuszem[lxix]. Owe materiały nosiły tytuł Eine kleine Sammlung kaschubischer Wörter, welche eine grössere Ähnlichkeit mit der russischen, als mit der polonischen Sprache haben. Von S.W.W.F[lxx]. Ceynowa, cand. med., Danzig 5 August 1850. Już tytuł zdradza tendencję przypodobania się Rosjanom. Ceynowa podjął tutaj myśl Mrongowiusza, który już dawniej na „pewnego rodzaju” podobieństwo między językiem kaszubskim i rosyjskim wskazywał. W nowszych czasach myśl ta powraca w pracy Rosjanina Syrotinina: Kaszubi i ich literatura, 1911.

Wydział akademii poruczył rozpatrzenie materiału tego adiunktowi Srezniewskiemu. Ten napisał w sprawozdaniu, co następuje: „Rozpatrzywszy uwagi, mam honor donieść, że zawierają one niewielki zbiór słów kaszubskich, podobnych do rosyjskich. Pomimo że treścią praca ta nie może zadowolić badacza, zasługuje jednakowoż na uwagę i poparcie wydziału. (dalej). Notatka zakomunikowana przez pana Ceynowę zasługuje na uwagę i z tego względu, że Ceynowa ma swój osobisty, oryginalny pogląd na narzecze kaszubskie: dowodzi on, że narzecze to pomimo swego pokrewieństwa z językiem polskim, w niektórych przypadkach jest bliższe językowi rosyjskiemu. To samo dało się zauważyć i w narzeczu północnych Łużyczan i Połabów, jeszcze więcej od nas oddalonych”[lxxi]. Zarazem proponował Srezniewski przedłożyć Ceynowie własną pracę w języku kaszubskim: Uwagi nad mową kaszubską[lxxii]. Wydział to uczynił, oprócz tego prosił Ceynowę o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania, dotyczące kwestii języka kaszubskiego:

„1. Topografia i statystyka kaszubska wraz z mapą,
2. Określenie poszczególnych cech kaszubszczyzny, lokalizacja gwar,
3. Urządzenie spisu i opisu pomników literackich języka kaszubskiego, począwszy od tłumaczenia katechizmu Pontanusa, r. 1643,
4. Zbieranie tekstów kaszubskich dla poszczególnych gwar”.

Propozycję akademii zakomunikowano Ceynowie przez konsula rosyjskiego w Gdańsku, Adelunga. Ceynowa uszczęśliwiony pochlebną propozycją zabrał się do pracy. Praca jego trzymała się w przyszłości powyżej wytkniętego planu. Trwało jednakowoż dosyć długo, nim nadesłał akademii nowy materiał i ten był jeszcze niedokładny.

Nadesłał przede wszystkim Uwagi Srezniewskiego, przetłumaczone na kaszubskie i opatrzone własnymi dodatkami i objaśnieniami. Tłumaczenie poprzedza krótki wstęp: Moje spostrzeżenio prze przezeraniu wuwôg Jismaela Srezniewskieho nad môvą Kaszebską. Według Srezniewskiego dorzucił Ceynowa do uwag „dużo rzeczy ciekawych i oryginalnych”. Co do topografii Kaszub dał Ceynowa krótką zupełnie odpowiedź. W notatce tej granice Kaszub jedynie ogólnikowo określił. Wyszczególnił jedynie ważniejsze miejscowości. Z tego wynika, że wtenczas, przed podróżą Hilferdinga, Ceynowa sam terytorium kaszubskiego dokładnie nie znał, a o strukturze poszczególnych gwar nie miał wyobrażenia. Dlatego też w odpowiedzi na punkt, dotyczący gwar kaszubskich, i na trzeci, dotyczący pomników językowych, odsyła Ceynowa do książeczki swej Trzě rospravě, a mianowicie artykułu Wuvogi nad môvą kaszebską. Rzecz ta co dopiero wyszła w Krakowie (r. 1850) w druku. I tutaj opis struktury języka jest bardzo powierzchowny, a opisu poszczególnych gwar także nie ma. Z pomników cytuje Ceynowa tylko to, co już Prejs podał[lxxiii].

Odpowiedź na punkt czwarty: „teksty”, nadesłał dopiero roku 1851. Razem z książeczką: Rozmôva Pôlôcha z Kaszebą przysłał także zeszyt z napisem: Przěsłovjô i zabôbôně. Zeszyt ten zawiera jedną pieśń ludową pt. Żołnerz i jedną dumkę o swataniu w oryginale i w tłumaczeniu niemieckim, oprócz tego bogaty zbiór przysłów ludowych (więcej niż 500), a także cenny opis (27) zabobonów. Z tego ogłosił Srezniewski drukiem w Pomnikach i wzorach języka i literatury ludowej słowiańskiej[lxxiv] (1852, zesz. I, str. 95-112) pieśń Żołnerz bez tłumaczenia niemieckiego, dalej przysłowia i zabobony, opuszczając te, które dla pewnych względów publikacji się nie nadawały.

W referatach o pracach tych nie szczędzi Srezniewski Ceynowie pochwał. Nazywa go jedynym uczonym słowiańskim, zajmującym się narzeczem i starożytnościami kaszubskimi i zaznacza, że zasługuje stanowczo na poparcie wydziału (patrz: Francew, „Gryf” R. IV. 2). O „poparciu” ze strony wydziału jednakowoż nic nie wiadomo. Ludzie źli nieraz głośno podnosili zarzut, że brał pieniądze rosyjskie. Łatwy to zarzut i zawsze się go u nas podnosi, jeśli innymi argumentami przeciwnika zbić nie można. O pieniądzach rosyjskich i familia Ceynowy nic nie wie. Dosyć trudne położenie finansowe, z którego za życia nie wybrnął, jest także ważnym kontrargumentem.

Akademia w Petersburgu nie zadowoliła się badaniem Ceynowy, lecz wydelegowała na Kaszuby własnego fachowca lingwistę, młodego wówczas Hilferdinga[lxxv] (r. 1856). Miał się poprzednio znieść z Ceynową i jego rady zasięgnąć. Wspólnie z Ceynową odbył wycieczkę na Kaszuby. Owocem tej podróży jest cenna książka Ostatki słowian na jużnom bjeregu bałtyjskago moria, 1856.

O stosunku swoim do Ceynowy pisze Hilferding na wstępie tak: „Nasamprzód uważałem za rzecz konieczną odwiedzić najlepszego albo raczej jedynego znawcę ludności kaszubskiej i jej języka, i to Dr. Ceynowę. Sam jest rodowitym Kaszubą i nadesłał kilka obszernych notatek światu uczonemu o gwarze rodzimej jego okolicy. Dzisiaj, niestety, mieszka poza granicami ojczyzny, chociaż niedaleko, bo na wsi pod Terespolem. Z nim razem pojechałem do Gdańska, a stąd ku zachodowi do Wejherowa, Lęborga i do wsi Głowczec, a stąd skierowaliśmy się na południe do Bytowa. Tutaj mnie p. Ceynowa pożegnał, gdyż na dłuższy czas dla zawodu lekarskiego nie mógł domu porzucić”.

Wartość tej książki jest znana. Co do tekstów, to nie jest wykluczone, że wielką ich część dostarczył Ceynowa. Podobne teksty spotykamy także w pismach Ceynowy (np. Pół kopě szętopôrk). Ale trudno wykazać pierwszeństwo, gdyż publikacje te ukazały się później. Poza tym konferował Hilferding także z innymi znawcami kaszubszczyzny, np. z pastorem Lohmanem[lxxvi] ze Smołdzyna, którego także chlubnie wymienia.

_____________________________

 

Szczytem stosunków rusofilskich jest udział jego w zjeździe słowiańskim w Moskwie i obecność na słowiańskiej wystawie etnograficznej[lxxvii] w Petersburgu (r. 1867). Mało posiadamy ścisłych i wiarygodnych wiadomości o tym fakcie. Ówczesna prasa polska ze względu na antyrosyjską orientację polityczną nie okazała najmniejszego nawet zrozumienia dla tej manifestacji słowiańskiej. Z gazet polskich jedynie zachodniopruski „Nadwiślanin” się nieco życzliwiej do zjazdu odnosił. Nie dziw więc, że prasa udział Ceynowy w zjeździe nie w zbyt przyjemny sposób komentuje. Nazwano go dziwakiem monomanem i maniakiem, ale miana zdrajcy mu jednakowoż nie przypięto. Korespondencje pisane do „Dziennika Poznańskiego” z Petersburga i Moskwy przytaczają także kilka szczegółów co do Ceynowy. Ale korespondent nie stara się bynajmniej być objektywnym. Niejednokrotnie daje upust żywiołowej swej nienawiści ku Rosji, a nawet Czechom i Łużyczanom przebaczyć nie może, że na zjazd przyjechali. („Dziennik Pozn.” 1867 nr 127, 132, 137, 138.)

Ceynowa zupełnie proprio motu jako rzekomy przedstawiciel Kaszubów na zjazd wyjechał. Kaszubskie swe pisma etnograficzne darował wystawie etnograficznej. W Petersburgu odbyły się po przyjęciach u cara i Gorczakowa[lxxviii] sute obiady i pikniki na cześć słowiańskich gości. Na pewnym wspaniałym obiedzie wygłoszono dużo pięknych toastów, między innymi przemówił także Ceynowa. „Gdy przemawiał, sądzono - pisze korespondent – że to Polak i dlatego zaczęto zyzem patrzeć na biednego Kaszubę, dopiero jakiś głęboki znawca etnografii wytłumaczył, że Kaszubi nie-Polacy i że podobnie jak Moskale nienawidzą Polaków. Poczem serca Moskali jakby na komendę przechyliły się ku Ceynowie”.

Przed wyjazdem z Petersburga był pożegnalny obiad w hotelu „Bellevue”; znów toasty. Ładnie przemówił Czech Brauner: „Narodove ne gasnou, dokud jazyk żyje” – i pił na zdrowie języka słowiańskiego. Ceynowa przemówił na temat jedności Słowian.

W dniu 1 marca odbyło się uroczyste zebranie miłośników literatury rosyjskiej w Moskwie. Odczyt wygłosił prof. Kołaczew. Potem przemawiali inni: Bessonow o narodowej poezji i historii odrodzenia słowiańszczyzny; mówił przeważnie o Serbach, Rosjanach i Czechach i wymienił po nazwisku wybitnych pracowników na niwie słowiańskiej, a mianowicie obecnych: Szmolera[lxxix], Erbena[lxxx], Ceynowę i Głowackiego[lxxxi]. – W Sokolinkach pod Moskwą, w dzielnicy bogatych kupców, odbyła się w wielkim namiocie uczta dla przeszło 800 osób. Przemawiali liczni a wybitni mówcy i Pogodin[lxxxii], Aksaków[lxxxiii] i Rygier[lxxxiv] poruszyli nawet kwestię polską, którą dotychczas uporczywie przemilczano. Także Sołowiew[lxxxv] przemówił w duchu pojednawczym. Wobec tego wygłosił książę Czerkaski[lxxxvi] brutalną mowę antypolską. Podziękowano mu hucznymi oklaskami. Polit[lxxxvii] i Ceynowa wskoczyli na mównicę, żeby odpowiedzieć, ale przewodniczący ks. Szczerbaczew[lxxxviii] nie dopuścił ich do słowa. Wkrótce potem wyjechał Ceynowa do domu.

Już z powyższych drobnych szczegółów wynika, że zachowanie się Ceynowy na zjeździe było godne, że nie głosił rozbratu i wojny z Polakami, jedność i zgoda ludów słowiańskich w formie f e d e r a c j i to było jego ideałem. Doświadczenie porobione na zjeździe, a mianowicie ostatnie zajście przyczyniły się niezawodnie do tego, że aspiracje swe rusofilskie znacznie zrewidował. Świadczą o tym ostatnie ustępy Rozmowy Kaszuby z Polakiem (r. 1868, Skôrb II), które są już bardzo umiarkowane. Zdaje się, że do tego czasu także jego stosunki naukowe i literackie z Petersburgiem ustały.

 

9. Stosunki naukowe do Polaków

Mimo odrębności zapatrywań co do spraw kaszubskich i słowiańskich utrzymał Ceynowa z początku kontakt z niejednymi uczonymi osobistościami polskimi. Przypuszczam, że pierwotnie miał zamiar zostać w łączności z nauką polską i stawić się pod jej kontrolę.

Pierwszą bowiem rzecz, napisaną w języku kaszubskim, opublikował w „Jutrzence Warszawskiej” (r. 1843), a podstawowe treści historyczno-dydaktycznej: Kile słóv wô Kaszebach i Trzě rozpravě wydrukował r. 1850 w Krakowie, w drukarni „Pod Sową”. Do obu rzeczy napisał przedmowę Lesław Łukaszewicz[lxxxix] i wypowiedział w niej dziwne, ale dla ówczesnej opinii polskiej typowe zdanie o stosunku językowym kaszubszczyzny do polszczyzny. Zdanie to podziela także późniejszy pisarz kaszubski Derdowski.

Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Poznaniu, które już wtenczas miało rozgłos i znaczenie wychodzące poza granice Księstwa, nie interesowało się zbytnio Ceynową: nie interesowało się ono zresztą sprawami ludowoznawczymi ani sprawami słowiańskimi. O ile stwierdzić zdołałem, to jedynie 2 razy w przeciągu 40 lat zajęło się jego osobą; raz wskutek zapytania pana Mikuckiego z Warszawy i wzmianki jego, że Ceynowa zebrał dużo wyrazów pomorskich (kaszubskich). Towarzystwo stwierdza to i zamierza napisać Ceynowie, aby się osobiście zniósł z Mikuckim w sprawie słownika. Drugi raz wskutek odczytu p. Parczewskiego[xc] o szczątkach Pomorzan. Tam nazwano Ceynowę „kaszubomanem” (patrz: „Dziennik Pozn.” 1861 nr 12. i Kościński, Idea...).

W Warszawie utrzymywał Ceynowa styczność ze znanym folklorystą polskim Tymoteuszem Lipińskim[xci]. Jemu przesłał zbiór przysłów kaszubskich Przesłovjo kaszebskie, wynoszący 400 z góry przysłów. Niezawodnie był to rękopis. Gdzie się podział, nie wiadomo.

W Prusach Zachodnich stanęły koła naukowe jak i polityczne na stanowisku negatywnym wobec Ceynowy. Nie wiadomo mi, czy Towarzystwo Naukowe w Toruniu uważało w ogóle za potrzebne Ceynową się zainteresować. Przewaga duchowieństwa, której rzecznikiem był wówczas ks. Pobłocki, decydowała zanadto w ówczesnej opinii publicznej zachodniopruskiej. W najlepszym razie uważano go za oryginała, ale nie brano go na serio, tak pod względem naukowym, jak politycznym.

Z ludzi uczonych jedynie ks. prof. Malinowski[xcii] z nim korespondował i wymieniał zdania. Świadczą o tym pozostałe rękopisy, a mianowicie list Ceynowy do ks. Malinowksiego. W dzień pięćsetletniej rocznicy urodzin Kopernika (r. 1873) nadesłał także Ceynowa telegram na ręce polskiego komitetu w Toruniu. Treść telegramu mi nie znana.

Krytyka słowiańska: czeska i rosyjska była wobec niego zawsze życzliwa. Namiętności narodowe nie wchodziły tutaj w grę; oddawano mu sprawiedliwość. Najwięcej zasług ma pod tym względem Akademia Umiejętności w Petersburgu. „Słava pôbratymcom Môskolom i Czechom, co niejedno dzełko wô Kaszebach napisalě i dalě drěkowac”[xciii]. Krytyka polska na ogół nie grzeszyła wobec niego życzliwością. Jedność językowa czy w tej, czy w innej formie uchodziła po prostu za aksjomat i za kamień węgielny jedności politycznej. Ceynowa popełnił także błąd, że odrębność językową uważał za rzecz dowiedzioną. Dowody jego lingwistyczne są niedostateczne. Ale ówczesna krytyka polska (Wójcicki[xciv], Łukaszewicz, Pobłocki, Matusiak i autor[xcv] artykułu w Encyklopedii Orgelbrandta) zdradza wprost braki laikalne. Nawet Ramułt[xcvi], chociaż był osobiście na Kaszubach i znał kaszubszczyznę z autopsji, ugiąć się musiał przed tą pseudokrytyką.

Jedyną krytykę życzliwą pióra polskiego znalazłem w Wielkiej Encyklopedii Powszechnej Ilustrowanej pod wyrazem „Ceynowa”[xcvii]. Ale to krytyka dawno post factum, po śmierci Ceynowy. Już dawniej Ramułt i Biskupski[xcviii] kruszyli kopię o rehabilitację naukową Ceynowy. Z literatów zachodniopruskich jedynie Derdowski[xcix] i Danilewski[c] życzliwie po śmierci jego podnieśli głosy. Pierwszy napisał mu pamiętne epitafion po kaszubsku (*patrz: „Warta” 1891, str. 3542 i „Gryf” 1910 nr 11). Ks. Pobłocki mylnie przypisuje autorstwo Danilewskiemu).

 

 

Wojkasyn ze Słowoszena

(Dr Florian Ceynowa)

 

Ciej u naju na Kaszubach dzecko zaniemoże,
Jidze matka do koscoła przed oblicze Boże,
Jidze dali mniedze ludzy od checze do checze,
Wszędze płacząc, rade szuko, ciej ból serce piecze.

Tobie norod nasz kaszubści, że żes běł z doktory,
Taci biedny beł, żorotny, od weszczerek chory,
Żes po swiece jemu chodzeł, od checze do checze
I jak dziod nen swiat przedeptoł, co sę z cijem wlecze.

Ludze jak zazweczoj ludze, kąsk krącele łbami,
A te chodzeł, serca szukoł mniedze Słowianami.
Jeden wzdrygoł remnionami, drudzi łajoł: nara,
Trzecy grepkę wąchoł zdrade: Cebie niesła wiara!

Ciej syn Sławe[ci] na twym grobie klęknie, łze weleje,
Twoja wiara i nadzeja w sercu mu zacnieje,
I do dusze sę oderwie brzęk harfe eolści:
Ni ma Kaszub bez Polonii, a bez Kaszub Polści.

 

IV ROZDZIAŁ. PIŚMIENNICTWO CEYNOWY

10. Ogólna charakterystyka i pisma zapomniane

 

Pod względem chronologicznym ukazały się pisma Ceynowy w pewnych odstępach, między którymi zachodziła zawsze kilkuletnia przerwa. Po pismach uniwersyteckich ukazały się pierwsze jego broszurki dopiero w roku 1850 i to kilka naraz, a mianowicie oprócz powyżej wspomnianych książeczek historyczno-dydaktycznych, także owe materiały przesłane Akademii Umiejętności w Petersburgu i dysertacja jego doktorska. Drugim okresem produkcji były lata 1866-68, tj. okres Skôrbu. W tym czasie ukazały się wszystkie jego pisma polityczne i prawie że wszystkie etnograficzne. Nareszcie okres lat 1878-79: ukazuje się gramatyka kaszubska i niemiecki zbiór pieśni kaszubskich (126 Volkslieder etc.). Szczegółowe zestawienie wszystkich dotychczas mi znanych pism jego podałem w osobnym rozdziale: Katalog pism Ceynowy. Daję tam także streszczenie i charakterystykę każdej poszczególnej rzeczy.

Cały szereg pism Ceynowy poszedł w zapomnienie. Bibliografie dawniejsze, np. Janowicza[cii] w „Gryfie”, Lorentza[ciii] w „Mitteilungen für kaschub. Volkskunde”, Kościńskiego w Idei słowiańskiej i Encyklopedii Powszechnej Ilustrowanej niedokładne podawają opisy. Najlepszy spis jego rzeczy podała Encyklopedia Powszechna Ilustrowana, gdyż wylicza tam także materiały przesłane Akademii w Petersburgu. Ale i ten spis jest niedokładny. Nowoczesne publikacje Francewa w „Gryfie” wydobyły na jaw kilka prac jego zupełnie nie znanych. Była już o nich mowa w rozdziale o stosunku Ceynowy do Rosjan. Ja idąc za wskazówkami Ceynowy samego, zawartymi w pismach jego, wydobyłem też niejedno na jaw, o czym już pamięć była zupełnie zaginęła.

O działalności swej literackiej z lat uniwersyteckich pisze Ceynowa w artykule Wuwogi nad môwą kaszebską (patrz: Trzě rospravě str. 40), że pisywał mniejsze rozprawki w języku niemieckim do roczników słowiańskich Jordana („Slavische Jahrbücher von Jordan”, Leipzig). O ile dotychczas stwierdzić zdołałem, ukazał się tam pamiętny jego artykuł Die Germanisierung der Kaschuben von einem Kaschuben („Slav. Jahrb.” 1843, str. 243-247). Opisuje tam germanizację zachodniego Pomorza i teraźniejsze zakusy germanizacyjne rządu pruskiego i biskupa Sedlaga. W roku 1844 [„Slav. Jahrb.”], str. 28 ukazała się krótka jego notatka: C. F. Kaschubische Volks u. Ortsnamen. Jest to tylko zestawienie poszczególnych nazw szczepowych kaszubskich[civ]. W ostatnim roku wychodzenia roczników Jordana opublikował tam po kaszubsku słowo posiłkowe: „jem”, zajmki wôsobiste e liczebnjki”[cv].

Oprócz tych drobiazgów znalazłem pewien artykuł, pisany w języku kaszubskim w roku 1843, a podpisany literami B.K.S. Ukazał się w „Jutrzence Warszawskiej” (1843, III, str. 51 i n.). P. Kołodziejczyk[cvi] podaje tytuł artykułu w uzupełnieniach do bibliografii kaszubskiej. Pisany jest po kaszubsku. Dodano także tłumaczenie polskie i rosyjskie. Uważam artykuł ten za pracę Ceynowy. Co do wieku jest to więc pierwszy pomnik literatury kaszubskiej. Podpis artykułu opiewa: Słowoszyn, 9. 15. kwietnia 1843. B.K.S. - Profesor Purkinje we Wrocławiu przysłał rzecz tę na ręce redakcji „Jutrzenki”, ale zaznaczył, że nie on jest autorem, ale jakiś rodowity Kaszuba. Może nim być, zdaniem moim, jedynie Ceynowa. Miejscowość Słowoszyn wyraźnie za tym przemawia. Słowoszyn [tj. Sławoszyno] jest wsią rodzinną Ceynowy. Jedynie litery „B.K.S.” sprawiają pewne trudności. W kwietniu 1843 był Ceynowa niezawodnie w domu, w Słowoszynie na wakacjach, tam artykuł ten zapewne napisał i nadesłał go profesorowi Purkinjemu. Jeśli nie przyznamy autorstwa Ceynowie, to trudno połączyć Słowoszyn[cvii] z osobą profesora Purkinjego. – Grafika w artykule zastosowana jest nieco odmienna od późniejszych. Ale wiadomo, że Ceynowa systemy graficzne często zmieniał. Ceynowa po pierwszy raz [sic!] próbuje tutaj pisać po kaszubsku; trzyma się ściśle alfabetu polskiego. Jedynie z wielką trudnością udało mu się fonetykę kaszubską wdusić w ramy alfabetu polskiego.

Treść artykułu stanowi opis zwyczajów wiejskich we wilię Nowego Roku i Trzech Króli. Najpierw opisuje wypędzanie starego roku: Młodzi i starzy wypędzają stary rok ze wsi podzwanianiem w dzwonki, trzaskaniem z bicza lub strzelaniem z fuzji i pistoletów. Nawet za wsią, na polu poganiają jeszcze stary rok, żeby nigdzie zatrzymania nie miał. Przy tym proszą nowy rok o urodzaj, każdy wedle własnych potrzeb, używając w prośbie formuły: „Jędrzne jabka, jędrzne krěszkji, jędrzne slewě, jędrzne wszětko żěto na ten nowy rok”.

We wilią Trzech Króli zbierają się chłopcy od pasenia bydła na jednym końcu wsi, potem chodzą od chaty do chaty i śpiewają:

Jusz pochwalmysz, jusz pochwalmysz króla tego

Dzys w Betlehem narodzonego

I z Maryją i z Maryją matką jego

Panny dworu Niebieskiego.

Jemu służy, jemu służy słońce miesąc

We dnie w nocě nie przestając,

I my także i my także chwalmysz jego

Tego króla Niebieskiego.

 

A gdy wejdą do chaty, najstarszy z chłopców mówi:

 

Dobry wieczor, szczodry wieczór,

Nąm powiodają, że tu rogole pieczą,

A jeszle nie rogola, to tej chleba glejn,

Wasza desza mdze szczodroblewy miała dzeń.

A jeszle nie chleba glejn, to kôrszczok masła,

Wasza desza mdze sę w niebie pasła.

A nie kôrszczok masła, to swinieho cała,

Wasza desza mdze sę dobrze w niebie miała.

 

Podobny opis, ale w języku polskim, wilii Nowego Roku i Bożego Narodzenia znajduje się w 17. i 18. numerze „Nadwiślanina” roku 1851. W numerze 18. jest także opis sobótki kaszubskiej, a w 19. opis starodawnego widowiska ludowego Scynanie kani. Artykuły są bez podpisu. Przypuszczam, że Ceynowa był ich autorem. Opis wilii i „szczodroki” są prawie że dosłownym przekładem artykułu „Jutrzenki”. Nikt inny, jak Ceynowa, wówczas tego rodzaju rzeczy nie publikował. Tak np. podaje krótki tekst szczodraka we wilią Trzech Króli w dodatku do zbioru Pjesnj swiatowih, podobnie też fragment Scynania kani. Szerszy opis scynania mamy także w książce Hilferdinga Ostatki Słowian... Ale i ten tekst pochodził niezawodnie od Ceynowy[cviii]. Poza tym wiemy, że około r. 1850 pisywał Ceynowa do „Nadwiślanina” (Kościński). Oprócz niego jedynie Łyskowski umieszczał artykuły treści historycznej o Pomorzu, ale podpisywał się zawsze literami N. N.

W książeczce Trzě rospravě (str. 40) wspomina Ceynowa, iż pisywał także do poznańskiej „Gazety Polskiej”. Ale nic innego tam nie znalazłem prócz przedruku broszurki jego Kile słóv wô Kaszebach (patrz: Katalog pism).

 

 

11. Pisownia

 

Stwarzając literaturę kaszubską, walczyć musiał Ceynowa z ogromnymi trudnościami. Największą niezawodnie trudność sprawiało mu stwarzanie odpowiedniej p i s o w n i. Przez całe życie pracował nad wydoskonaleniem pisowni. Rozmaite stworzył systemy pisowni, ale nie udało mu się ani jednej przekazać przeszłości[cix]. Polegało to na tym, że za mało zdawał sobie sprawę z tego, że coś innego pisownia lingwistyczna, a coś innego pisownia praktyczna, literacka. Jak trudne dla kaszubszczyzny jest stworzenie pisowni, o tym zdawali sobie już dostatecznie sprawę poprzednicy jego: Mrongowiusz i Brylowski. Mianowicie ostatni zaznacza, że zdałoby się zaprowadzić dla kaszubszczyzny osobnego alfabetu. W systemach graficznych Ceynowy przeważają z początku zasady alfabetu polskiego, potem uwydatniają się wpływy grafiki czeskiej. Rozróżniam 4 systemy pisowni w pismach Ceynowy, które kolejno po sobie następowały.

 

1. P i s o w n i a p o l s k a, czyli pierwotna. Grafikę tę zastosował Ceynowa jedynie w pierwszym, a więc najstarszym artykule, napisanym w języku kaszubskim, a opublikowanym w „Jutrzence Warszawskiej” r. 1843. Grafika ta opiera się wyłącznie na alfabecie polskim. Trudność największą sprawia oddanie „przydechu”. Zasady tej pisowni opisuje Ceynowa w wspomnianym artykule w ten sposób:

a) Ze wszystkich samogłosek Kaszubi używają najwięcej e, które trojakie ma brzmienie: albowiem się wymawia już to jak niemieckie ee, albo jak polskie e. Nie chcąc atoli za wiele nowych znaków zaprowadzić, jedynie e niemieckie (jak w wyrazie Presse), przez é oznaczyłem; á brzmi niemal jak czeskie au, znowu ó jak niemieckie o we wyrazach Lohn, Bohle itp. oe jest dwugłoską.

b) Spółgłoski c, s, z nie są nigdy miękkie; p, t, k, s kończące sylabę, wyraźnie się wymawiają, podobnie jak b, d, g, z. – Potem następuje zdanie widocznie skorumpowane, które na podstawie porównań z dalszym tekstem tak oddaję: h, ł, w’ (z kreską) i spiritus asper, np. oe (w tekście ze względów drukarskich ôe) niemal jednakowo brzmią. Rzadki jest wyraz, któryby bez spółgłoski lub aspiracji się rozpoczynał.

Ujemną stroną tej grafiki jest nieodpowiedne kreskowanie samogłosek o, e i niepoznanie się na właściwościach przydechu.

Kreskowane é nie oznacza u Ceynowy e pochyłego, jak w polskim, lecz e tylnojęzykowe, podobne do e w francuskim robe. Nowsza pisownia „Gryfa” oddaje to e przez ë lub ě. Podobnie też nie jest kreskowane ó u Ceynowy pochyłe, ale zamknięte, długie, jak w niemieckim Lohn. Jest to właściwością dialektów północnokaszubskich; natomiast mają dialekty południowe ó ścieśnione, tak samo jak gwary polskie. Z rękopisów Ceynowy wynika, że Ceynowa wiedział, iż tego rodzaju kreskowanie jest mylne, ale innej nie było rady, gdyż drukarnie innych znaków diakrytycznych do dyspozycji nie miały.

Zupełnie chybione jest oddanie przydechu. Ceynowa wyczuwał, że przydech jest podobny do polskiego ł, dlatego też prosty Kaszuba pisze jeszcze dzisiaj często łoeko (= oko). Zostawując głosce w znaczenie polskiego w, a nie angielskiego dooble w, był Ceynowa w ambarasie, jak w takim razie oddać przydech, gdy użycie głoski ł w tym przypadku jest niemożliwe.

Oddawał więc właściwy przydech przez spiritus asper (w drukowanym tekście przez daszek ^), a w przydechowe przez w’ z kreską. Ale w tym przypadku nie był konsekwentny, bo pisał: swoewoelnech, a złoenią, poedłoerze.

Przez á kreskowane oznacza Ceynowa pochyłe a = ô, które jest długie albo dyftongowane. Kreskując á, trzymał się Ceynowa pisowni ks. Malinowskiego, później odstąpił od tej zasady: oznaczał je podobnie jak Hilferding przez ô.

P r z y k ł a d: „W niektéréch stronach je u Kaszébów ten zwéczáj stori rok wéganiac. Tu na drodze, tę na rum-placé, dali na lodze całe grépé ôetważnech pasturków, sw’oew’oelnech szkoeláków na wémiąnki złoenią é wrzeszczą”.

2. P i s o w n i a c z e s k o-k a s z u b s k a:

a) S t a d i u m p i e r w s z e: patrz opis: Xążeczka dlo Kaszebow. Pod wpływem pisowni czeskiej, która wtenczas u ludów słowiańskich za wzór uchodziła, zmienił Ceynowa pisownię pierwotną i zbliżył ją do pisowni czeskiej. Trudności oddania przydechu zmusiły go do oddania przydechu przez w (dooble w), a „polskiego” w przez v. Samogłoska i jest samogłoską długą i twardą, a funkcję zmiękczenia przyjmuje j. Znaków diakrytycznych dla oznaczenia rozmaitego e lub o nie używa. Zatrzymuje jedynie dyftong oe, który oddaje przez ó w druku (w rękopisie przez ó z haczykiem). Poza tym trzyma się zasad grafiki polskiej. Więc pisownia ta jest właściwie zmodyfikowaną pisownią polską.

Pisownię tę zastosował Ceynowa w książeczkach:

1. Xążeczka dlô Kaszebóv.

2. Kile słov wó Kaszebach e jich zemi.

3. Trze rosprave przez Stanjisłava wóros Kile słov wó Kaszebach e jich zemji przez Wójkasena.

4. Rozmóva Pólocha s Kaszebą, wyd. I, Gdańsk 1850.

5. Artykuł: Kaszebji do Pólochov, „Szkółka Narodowa” nr 10.

Z rękopisów napisano w tej pisowni:

1. Rozprawka historyczna,

2. Zarys gramatyki,

3. Przyczynek do słownika.

W przyczynku do słownika zachodzi jeszcze ta modyfikacja, że á (pochyłe) oddaje autor przez â.

Pisownię tę czesko-kaszubską (w pierwszym stadium) uważam za najlepszą ze wszystkich systemów pisowni, jakie Ceynowa stworzył. Jest ona jasna, prosta i przejrzysta. Nie sprawia czytelnikowi prawie żadnych trudności. Zalecałoby się jedynie jeszcze wyróżnienie tylnojęzykowego ë i ewentualnie pochyłego (długiego) ô. Jedynie pisownia ta może być dzisiaj przedmiotem dyskusji, jeśli chodzi o stworzenie pisowni praktycznej dla kaszubszczyzny.

P r z y k ł a d: „Ale zaros nom sę lżi na sercu zrobji, kjej na dregą stronę vjelgjeho wółtorza vezdrzime, dze wóbraze Krolov Pólskjich na scanje vjiszące przepómjinają, jak naszi przodkovje s Pólochomji sę półączele e jich krolov za swójich panov, czele ksąžąt [!] chętnje vzęle ... A vjec storą drogą szło to letko do jednosce z Pólochomji rodzonemji bratamji, v žełach [!] chterech tak dobrze Słovjansko krev płenje jak v naszich” (patrz artykuł: Kaszebji do Pólochov).

b) D r u g i e s t a d i u m: patrz opis: List kaszubsko-polski od z. Stosunki naukowe z lingwistami czeskimi, a mianowicie z panem Erben sprawiły, iż Ceynowa w następnych drukach sczechizował jeszcze więcej powyższą pisownię czesko-kaszubską, a mianowicie oddaje samogłoski [spółgłoski!] złożone: sz, cz przez š, ž; ze względów drukarskich są oddane przez ś, ć, co czytelnika, nie obeznanego z pismami Ceynowy, a nie znającego szczególnie rękopisów jego, w błąd wprowadzić może. J (bez kropki) jest spółgłoską i ma funkcję przydechową, a j (z kropką) jest samogłoską i odpowiada polskiemu i. Poza tym trzyma się zasad pisowni pierwszego stadium. Te „nowości” zaprowadzone w pisowni drugiego stadium nie oznaczają postępu, lecz pewnego rodzaju „manierę”. Rozróżnienie podwójnego j jest dla czytelnika znają­cego jedynie grafikę czeską wprost fatalnie. W drukowanych tekstach jest j z kropką używane promiscue. Jedynie rękopisy dają tutaj autentyczne wyjaśnienie.

Pisownię tę zastosował Ceynowa w drukach:

1. Dorade lekarskje,

2. Pjnc głovnech wóddzałov evangjelickjeho katechizmu,

3. Rozmóva Pólocha z Kaszebą, wyd. II,1865.

Tutaj zachodzi jedynie dwojakie j. Ale złożone sz, cz oddaje znów na sposób polski.

Z rękopisów:

1. List kaszubsko-polski.

2. Pjnc głovnech wóddzałov.

P r z y k ł a d: „Me mome Pana Bóga sę bójec, Jeho kóchac, abesme prze Jeho mjonje njeklęle, nje przesigale, nječarzele abo njewóšukivale, ale ve všetkjch pótrzebach vzevale, do hjeho sę módlele, vesłovjele je e dzekovale”. (z Pjnc wóddzałov).

 

3. P i s o w n i a S k ô r b a: Dokładny opis tej pisowni patrz: Skôrb I, str. 25-32: Kaszébsko-słovjnskje abecadło. Zmiany w tej pisowni zaprowadzone polegają na tym, że Ceynowa starał się tam przeprowadzić za pomocą znaków dyakrytycznych możliwie dokładne różniczkowanie samogłosek e i o, czego w poprzednich pisowniach zupełnie prawie zaniechał; a mianowicie rozróżnia:

e = e polskie

e = cyrylskie jet’ = niemieckie ä (Däne)

e = niemieckie eh, albo ee, np. (Schnee)

é = e tylnojęzykowe = czeskie predn. W pisowni „Gryfa” = ë

o = polskie o

ô = pochyłe lub długie (oo)

o = dyftyngowane (oe)

ó = pochyłe lub długie.

Prócz tego jak w czeskiej pisowni v = polskie w, a w = dooble w, J bez kropki (przydechowe) i j z kropką = polskie i = ji. Złożone cz, sz oddaje po polsku.

Zaprowadza także dla nosowego o i u osobną głoskę, ale te w tekście bardzo rzadko zachodzą.

Postęp oznacza pisownia ta co do rozróżniczkowania poszczególnych e i o. Rozróżniczkowa­nie to jest za radykalne i niepotrzebne dla pisowni literackiej, nielingwistycznej. Znaki diakry­tyczne wybrane po części nieszczęśliwie (np. é), co czytelnika jedynie w błąd wprowadzić może (patrz powyżej).

Pisownia ta zdradza pewnego rodzaju emancypację spod wpływów czeskich, ale fatalnego rozróżniania podwójnego j Ceynowa, niestety, się nie pozbył. Pisownię tę Ceynowa zastosował w Skôrbje Kaszébsko-słovjnskje móve I i II.

P r z y k ł a d: „Mova nasza kaszébsko-słovjnskô je dzis bezmała ta sama, co przed tésącę é vjci latamj, bo je njevépaczélé wuczoni papugovje, le ją prosti lud przechoveł. Tak brzmją na dwuch grobowéch kamjenjach v Mjkorzinje, vsi povjaté Ostrzeszovskjeho, przed dzesinc latamj nalazłéch, napjsé, runamj vérażone a tu kaszébsko-słovjnskjm abecadłę vjernje woddąne: 1) „Zmir kmjet Prove”, 2) „Zmir Wojin Bochdan z Lnavoji”, co kożdi Kaszeba, chóc to ju przénômnj tésąc lat wupłěnęło, jak te napjsé są vékute, dobrze rozmjeje”. (Skôrb I, str. 97: Zvéczaje é wóbéczaje).

4. P i s o w n i a l i n g w i s t y c z n a: patrz Zarés do Grammatikj, & 1. Pisownia w grama­tyce Ceynowy zastosowana, jest próbą pisowni lingwistycznej. Chodziło Ceynowie widocznie o zasady oddania poszczególnego dźwięku osobną głoską. Dla spółgłosek złożonych (z wyjątkiem rz) zaprowadza osobne głoski. Dla oznaczenia spółgłosek używa znaków diakrytycznych jak w pisowni Skôrbu. Oddruk przykładu jest ze względów drukarskich niemożliwy [próbka...].

Pisownię tę zastosował w drukach:

1. Zarés do grammatikj.

2. Rozmova Polaha s Kasébą (* s stoi w miejsce specjalnie oznaczonego s, zastępującego gloske sz (wydawnictwo)), którą jako dodatek przyczepiono do gramatyki.

3. Tjutczeva pjesnj [zamiast cz w oryginale rosyjskiu znak na głoskę cz (wydawnictwo)] (tak­że w dodatku do gramatyki): Vjecznje żëc nąm w rozłączenju.

4. Sbjor pjesnj sviatovih (1878). Trzeci zeszyt.

 

 

12. Styl

 

Ceynowa był nie tylko etnografem i folklorystą, to jest zbieraczem starożytności kaszubskich, ale przede wszystkim jako autor historycznych traktatów: Kile słov wó Kaszebach, Xążę Swjętopółk, Wó zmjemczenju Słovjan nadwódrzanskjich, Wuwogi nad móvą kaszebską, dwóch znanych dialogów: Rozmóva Kaszebe z Pólochę i Rozmóva Pólocha z Kaszebą) i cennego opisu etnograficznego Kaszub Zvéczaje é wóbéczaje – stał on się także literatem żywotnego dotychczas języka kaszubskiego; dał mowie tej zaczątki literatury, stworzył jej prozę i stał się dotychczas jej jedynym przedstawicielem.

Ceynowa posiadał bardzo dokładną znajomość dialektu rodzimego (sławoszyńskiego) i dialekt ten wprowadził do literatury. Trzymał się go uporczywie aż do końca. Ale mimo tego nie posiadał daru, który jest conditio sine qua non każdego literata, tj. daru poznania „psychologii danego języka”. Dla Ceynowy był dialekt rodzimy jedynie martwym inwentarzem. Dlatego język ten mu już nie wystarczał, skoro chodziło o opis rzeczy historycznych, albo zgoła rzeczy naukowych, filozoficznych, rzeczy wychodzących poza zakres ideologii gburów sławoszyńskich. Ceynowa nie zdołał języka tego organicznie dalej tworzyć, nie posiadał dość fantazji. Zaledwie kilka nowych wyrazów kaszubskich stworzył. Zamiast tego zachodzi w pismach jego polonizmów bez liku, moc wyrazów żywcem z języka polskiego przejętych, których Kaszuba wcale zrozumieć nie mógł, i które psują fizjognomię języka kaszubskiego. Odnośne pisma Ceynowy robią wrażenie nieco skaszubionej polszczyzny, oddanej kaszubską pisownią. Nie dziw więc, że krytycy nie znający właściwego języka kaszubskiego, oburzali się na tego rodzaju pisaninę[cx]. Nie tylko pod względem terminologii Ceynowa uległ wpływom polszczyzny, ale także co do składni, co do budowy zdań. Używanie imiesłowów jest rzadkością w dialektach kaszubskich, a w dialektach południowokaszubskich prawie że wcale nie zachodzą. Imiesłów norm teraźniejszego i przeszłego (w formie czynnej) jest wyraźnym polszczeniem; podobnie używanie zaimków którny zamiast jaci lub co.

Brak talentu pisarskiego widać także w tym, że w piśmiennictwie Ceynowy nie zaznacza się żaden postęp. Pisma jego z roku 1868 mają ten sam polonistyczny charakter, co jego pierwsze z roku 1850. Jedynie w opisie niektórych epizodów historycznych (Xążę Swjętopółk) i przy końcu traktatu Zvéczaje é wóbéczaje styl staje się jędrniejszy, zdrowszy. Bajki Ceynowy i podania (Dvje kopé szętopórk) są znacznie lepsze co do stylu, niż jego utwory katexochen[cxi] literackie. Ale autorem ich nie jest też Ceynowa, lecz lud, a Ceynowa jedynie ich przepisywaczem. Pięknym epicznym stylem odznacza się przede wszystkim opowieść o Czeszku abo Czeszkowscim, gdzie w formie sagi jest opowiadana prahistoria północnych Kaszub. Jest to rzadkim przykładem kaszubskich bajek heroicznych. Jędrnym stylem odznacza się na ogół także Rozmóva Kaszebě z Pólochę. Ale kto wie, czy właściwym jej autorem Ceynowa, może rzeczywiście ks. Szmuk podał materiał, jak to tytuł opiewa[cxii]. Treść stanowią anegdoty z północnych Kaszub, których autorem także lud.

Mimo dokładnej znajomości własnego dialektu nie zdołał Ceynowa zapoznać się z innymi dialektami Kaszub. Nieznajomość innych dialektów, a mianowicie średnio- i południowokaszubskich przyczyniła się także do tej stagnacji, z której proza Ceynowska wydobyć się nie mogła.

Niefortunny był także pomysł Ceynowy, w niewyrobionym języku kaszubskim omawiać najnowsze zagadnienia polityczne, społeczne, filozoficzne i religijne (Rozmóva Pólocha s Kaszebą, w Skôrbie): jedynie język o wysokiej kulturze i o wyrobionej formie, opierającej się na dawnych tradycjach literackich takiemu zadaniu sprostać może[cxiii]. Już w tekstach historycznych łamał się język Ceynowy, blednął i jałowiał, a cóż dopiero w opisach, gdzie chodzi o przedstawienie kosmogonii Kant-Laplacea albo krytycznego historyzmu Straussa[cxiv] itp. Zgłębianie literatury ludowej, której najlepsze dotychczas okazy stanowią zbiory Ceynowy: Dvje kopé szętopórk i Pjirszi mędel póvjostk[cxv], powinno było skierować twórczość Ceynowy na inne właściwe tory. Literatura ludowa nie dawała Ceynowie żadnej podniety, umysł jego mniej artystycznie, a więcej spekulatywnie usposobiony na tej drodze nie znalazł żadnego widocznie zadowolenia. Poszedł inną drogą, chciał Rzym w jednym dniu zbudować i zaczął go budować „od komina”.

Talentu poetyckiego Ceynowa nie miał żadnego. Własnych utworów poetyckich nie zostawił, tylko dwa przekłady, a mianowicie: tłumaczenie ballady Puszkina Wó reboku i ribce „w reszkach mjarovich” i pieśń Tiutczewa Vjecznje żěc nąm v rozłączenju?[cxvi]

Pieśń tę śpiewano na schadzkach, gdy Ceynowa odwiedzał młodzież gimnazjalną chojnicką. Tekst tej pieśni ukazał się w dodatku do Zarysu gramatyki. Spr. zapis

1. Vjecznje żěc nąm w rozłączenju?

Ju pora wodecknjenjô

Njech swoj swemu podô rękę -

Swoim krewnim, przějaceląm.

2. Vjekji mě slepemi bělě

Godni polětovanjô

Mě błądzělě, błąkalě sę

Po rożnech svjata stronach.

3. Przětrafjiło sę kjejkolvjek

Zetknąc jednem s drěgjim

La sę krev strěmnjenjami

Mjecz przěrodną przeszěł pjirs.

4. Davne njenaviscě semję

Przěnjosło stokrotni plon,

Przepadło njéjedno plemię

Abo wędrowało v svjat.

5. Jinnovjerce, cězozemcě

Swarzělě ě gnjetlě nas:

Jednech Njemc věnarodovjeł

Dregjich Těrczin splěgavjeł.

6. Ale vstrzod te nocě cemne

Tę na Pragskkjich pagorkach

Skromną rękę mąż cerplěvi

Blizę wosvjetleł dlo nas.

7. Ah, jakimi to promjenjami

Kraje nasze zabłěsłě!

Zajosnja tu przed woczima

Słovjanska zemja cała.

8. Gorě, puszcze ě pomorza

Dzenj cědovni wosojeceł,

Wod Nevě do Czârnogorza

Wod Labě do Wurala.

9. Rozvidnja sę ve Varszavje

Kjijov woczě wotvorzeł,

A do Moskvě złotogłowe

Viszehrad zôs przemovjeł.

10. Rodzinneho słova brzmjenja

Stałě sę pojętne nąm.

Na javje vjidzą to vnukji

Wo czim snjiło sę wojcom.

 

W podobnym guście, bez rymu, ale w „reszkach mjarovich” i w nudnej prozie jest także napisana ballada Wó rebôku i ribce (Skôrb II, 128-32). Trudno czytelnikowi odgadnąć zasadę tych „reszkov mjarovich”: czy to prozodja na podstawie naturalnego akcentu kaszubskiego, czy naginanie akcentu do prozodji rosyjskiej.

W kaszubskiej pisowni istnieje także pieśń poranna Podnjesmě modłě do Boga na njebje, przejęta z dodatku do katechizmu Pontanusa, a umieszczona w dodatku do Pjinc woddzałov katechizmu, nareszcie pieśń żniwna Człovjek w zemję zaseł zboże (patrz Xążeczka dlô Kaszebov, str. 6.). Jest to niezawodnie także transkrypcja pierwotnej pieśni polskiej w nieco skaszubionej formie (np. wyraz: dozdrzelec).

I to wszystko, co o poetyckiej działalności Ceynowy powiedzieć można. Poetyckich rzeczy oryginalnych nie utworzył wcale. A przekłady, które istnieją, są raczej przekładami w dość lichej prozie, niż utworami poetyckimi.

 

 

13. Wartość naukowa

 

Zupełnie inna jest wartość naukowa Ceynowy jako etnografia i badacza kaszubszczyzny. Publikacje jego na tym polu jeszcze dzisiaj mają pewną wartość i po części uchodzą za bardzo dobre w swoim rodzaju. Dziwnym zbiegiem okoliczności książeczki jego zniknęły rychło z rąk prywatnych, a nawet w bibliotekach publicznych były rzeczy jego rzadkością. W ogóle zapomniano o nim, a dzisiejsi pisarze kaszubscy Ceynowę jedynie znają z nazwiska, rezultatów prac jego nie znali, na podstawach przez niego stworzonych nie budowali, lecz rozpoczęli tę samą pracę ab ovo. Dopiero po obejrzeniu (1908) i wydobyciu na jaw zapomnianej i wyrzuconej na strych biblioteki Ceynowy, dostały się egzemplarze pism jego znów do rąk prywatnych.

W kwestji ujęcia i przedstawienia struktury języka kaszubskiego, stworzenia osobnej pisowni, gramatyki i słownika Ceynowa bez wątpienia dużo ma zasług. Definitywnej pisowni literackiej nie stworzył. Ale wszystkie systemy przez niego stworzone rozświetlają wszystkie w rachubę wchodzące kwestje, a gdy 30 lat po śmierci Ceynowy stworzono nową normalną pisownię kaszubską (literacką) (patrz: Dyskusja w „Gryfie” R.1909 i projekt Dr. Lorentza), należało pisownię Ceynowy uwzględnić albo przynajmniej przedyskutować. Nie stało się to dla nieznajomości druków Ceynowy, a przyjęty projekt nowej normalnej pisowni nie stanowi, zdaniem moim, polepszenia ani postępu.

Gramatyka Ceynowy wydana w języku niemieckim w r. 1879 jest niejako ukończeniem studiów jego językoznawczych[cxvii]. Jest na podręcznik za ociężały i nie dosyć wyczerpujący, mianowicie brak uwzględnienia innych dialektów kaszubskich, ale jest dotychczas jedyną tego rodzaju gramatyką; lepszej jeszcze dotychczas nie napisano. Znając rękopisy Ceynowy i prace jego przedwstępne, np. Wuwogi wo movje kaszebskje albo w Skôrbie I, str. 35-39: Kaszebskie abecadło, spostrzeżenia gramatyczne do uwag Srezniewskiego, stwierdzić można, jak wytrwale i konsekwentnie Ceynowa do zamierzonego celu, mimo braku wykształcenia lingwistycznego, dążył. Rezultat jest, jako na owe czasy, ogromny. Ceynowa jest jedynym dotychczas pisarzem, który całokształt mowy kaszubskiej zdołał ująć i przedstawić. Inni, nawet zawołani badacze językowi, jak: Biskupski[cxviii], Ramułt[cxix], Bronisch[cxx] stworzyli jedynie przyczynki. Nawet ks. Pobłocki, zacięty krytyk Ceynowy, nie stworzył nic lepszego. Zdaje się, że Dr Lorentz w najnowszej pracy Grammatik der kaschub. Sprache (w rękopisie) Ceynowę prześcignie[cxxi]. Ale nastąpi to dopiero 40 lat po ukazaniu się gramatyki Ceynowy.

Zarysu składni, który Ceynowa także zamierzał napisać, już nie wykończył. Nie wiadomo, jakie w tym kierunku porobił prace przedwstępne. Natomiast słownik jego niemiecko-kaszubski był skończony. O rękopisie tym wspomniałem powyżej. Ceynowa sam wspomina o nim w liście kaszubsko-polskim do ks. Malinowskiego. Co się z rękopisem stało, nie wiadomo, główną część słownika tego (około 2000 wyrazów) wydrukowano w petersburskim czasopiśmie „Materjały sravnjitelnavo i objasnjitelnavo słovarja” (t. V, 1861)[cxxii]. Ze słowozbioru tego czerpali potem Biskupski i Ramułt.

Dobre są także jego prace etnograficzne, jak to: Dvje kopě szętopórk, Pjirszi mędel povjôstk, Pjirszi mędel podanj (w Skôrbie II[cxxiii]). Dvje kopě szętopórk uchodzi jeszcze dzisiaj, mimo pewnych wad, za najlepszy zbiór pieśni ludowych na Kaszubach. Bądź co bądź na podstawie dzisiejszych wiadomości trzeba orzec, że Ceynowa za mało był krytycznym; był zbieraczem, a za mało krytykiem. Nie zdołał określić charakteru pieśni ludowej kaszubskiej i odróżnić jej od pokrewnych polskich[cxxiv]. Nie zastanawiał się nawet nad tym problemem; na usprawiedliwienie przyznać trzeba, że jeszcze dzisiaj problemat ten jest problematem nierozstrzygniętym. Późniejsi zbieracze pieśni ludowych na Kaszubach (patrz: publikacje w „Gryfie” i w „Mitteilungen für kaschub. Volkskunde”) stoją na tym samym poziomie, co Ceynowa; do krytycznego rozpatrzenia w oznaczonym kierunku nikt się nie zabrał. Dzisiejsi zbieracze pieśni kaszubskich (Majkowski, Sędzicki, Patok[cxxv], Gulgowski) o tyle odpowiadają nowszym wymaganiom, że uwzględniają także stronę muzyczną (melodię), czego Ceynowa zupełnie zaniechał.

Traktat etnograficzny Zvéczaje é wobéczaje (Skôrb I) jest pierwszym tego rodzaju obszernym i kompletnym opisem Kaszub. Ale jest, zdaniem moim, słaby, powierzchniowy i zanadto ogólny. Pokusił się Ceynowa opisać także stan etnograficzny Kaszubów z czasów przedchrześcijańskich. Dla braku źródeł (z wyjątkiem biografii Ottona biskupa nie ma prawie żadnych) posługuje się Ceynowa analogią. Na podstawie stosunków z czasów Ceynowy rekon­struuje niejako pierwotny stan. Podobnie jest też opis pierwotnych organizacji, rządów, ustroju religijnego za ogólnikowy; opis ten zastosować można do każdego innego ludu. Jedynie opisy odnoszące się do stosunków z czasów Ceynowy mają pewną wartość, ale i te opisy są ogólnikowe, brak przede wszystkim lokalizacji, odgraniczenia okolicy od okolicy. Widać, że Ceynowa jedynie strony rodzime doskonale znał, a innych okolic nie „przedeptał”. Dzisiejsza etnografia (np. Gulgowski, Von einem unbekannten Volke in Deutschland[cxxvi]) wystrzega się takich błędów.

Także prace historyczne Ceynowy uważam za mierne. Treść jest we wszystkich (z wyjątkiem Xążę Svjętopółk) podobna: Prahistoria i historia szczepowa Kaszubów. Do właściwych źródeł, dokumentów Ceynowa zaglądał mało. Cytuje przeważnie ówczesnych historyków niemieckich[cxxvii]. Metody jego nazwać można półnaukową. Poziom historiografii niemieckiej na Pomorzu, której stan odzwierciedlają publikacje w „Baltische Studien”[cxxviii], był wyższy. Ale na uniewinnienie Ceynowy dodać trzeba, że historiografii polskiej zachodniopruskiej także wtenczas wcale nie było. Fankidejski[cxxix] i Kujot[cxxx] dopiero później pisać rozpoczęli. Marońskiego[cxxxi] traktat Co się działo na Kaszubach, opowiadał stary Skiba i rozmaite artykuły w gazetach („Nadwiślaninie”, „Szkółce Narodowej” itp.) mimo ich dobrej publicystycznej strony bynajmniej na wyższym poziomie historycznym nie stały. Ceynowa zamierzał studia swe historyczne uwieńczyć dziełem poważniejszym; zbierał bowiem materiały do historii diecezji chełmińskiej, ale rzecz ta się nie ukazała w druku, a o manuskrypcie nie ma ani śladu, istnieje jedynie wzmianka Ceynowy samego w liście do ks. Malinowskiego.

Jego traktaty polityczne (* Rzeczy pisane w języku polskim: Cztery rozprawy, Dwie rozprawy o poddanych i Rozmóva Pólocha z Kaszeba (Skôrb II)) jeszcze mniej odznaczają się ścisłością metodyczną. Niejedne są tylko prostymi przedrukami. Argumentacja nieraz, że tak powiem, naginana, jak np. w artykule Koterya rzymska; o dobrej i zdrowej orientacji politycznej świadczy rzecz Liberalizm i feodalizm w Prusiech. Stanowisko jego demokratyczne odzwierciedla artykuł Divide et impera, gdzie w szerokiej perspektywie dziejowej rozbiera kwestię: stanowość a chrześcijanizm w ogóle, a wpływ klasztorów i oświaty klasztornej na stanowość w szczególe. Wysokim poziomem naukowym, chociaż nie argumentacją metodyczną, odznacza się jego dialog Rozmóva Pólocha z Kaszebą, gdzie Ceynowa własny światopogląd rozwija. Dorobkiem politycznym jest nieustraszony jego demokratyzm, który nic nie ma wspólnego z owym demokratyzmem „z łaski dziedziców”. Demokraty tej miary, co Ceynowa, nie masz wówczas na całym obszarze ziem polskich. Jest on u nas najwięcej typowym przedstawicielem i wyobrazicielem ideałów i prądów rewolucyjnych i socjalnych szalonego roku. On pierwszy zrobił próbę przeciwko taktownej pseudokulturze zachodnioeuropejskiej, rzecz, której wtenczas absolutnie nie doceniano.

 

 

V ROZDZIAŁ. RĘKOPISY CEYNOWY

 

Charakterystyka rękopisów

 

Po śmierci Ceynowy została się u familii jego znaczna biblioteka, składająca się z licznych dzieł słowiańskich, rozmaitych tłumaczeń Pisma św. i z licznych egzemplarzy jego własnych pism. Przed kilku laty (1911) przeglądano tę spuściznę, która od dłuższego czasu butwiała na strychu. Rękopisów nie znaleziono żadnych. Przypadkowo odnaleźliśmy[cxxxii] kilka rękopisów w książce Hilferdinga: Ostatki słowian... w bibliotece Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu. Według informacji dyrektora p. Erzepkiego[cxxxiii] dostały się rękopisy te razem z biblioteką ks. Malinowskiego[cxxxiv] po jego śmierci do zbiorów Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Rękopisy te noszą przewżnie podpis samego Ceynowy, więc autentyczności ich zakwestionować nie można. Ów egzemplarz książki Hilferdinga był niezawodnie dawniej także własnością Ceynowy, bo dużo znachodzimy tam poprawek i dopisków ołówkiem porobionych, które zdradzają charakter pisma Ceynowy[cxxxv]. Papiery te zawierają:

1) L i s t p o l s k o-k a s z u b s k i, pisany 8 kwietnia 1862 z Bukowca do ks. Malinowskiego.

2) R o z p r a w k a h i s t o r y c z n a k a s z u b s k a, pt. Beispiele, która niezawodnie stanowić miała osobną część projektowanej gramatyki.

3) Z a r y s g r a m a t y k i k a s z u b s k i e j, pisany po niemiecku.

4) P r z y c z y n e k d o s ł o w n i k a k a s z u b s k i e g o, zawierający 22 wyrazów od „A - abätzen”.

5) P j n c g ł ó v n e c h w ó d d z a ł ó v k a t e c h i z m u e v a n g j e l i c k e h o. Jest to rękopis znanej drukowanej książeczki Ceynowy, która wyszła w roku 1861. Książeczka ta jest przedrukiem niektórych części katechizmu Pontanusa. Język mało oryginalny. Rękopis zawiera dużo poprawek. Drukowany tekst odpowiada mniej więcej poprawkom.

Oprócz tego ma drukowany tekst na końcu dodatek: Spovjedz e nobożenstwo. Poza tym nie ma różnic prawie żadnych.

Poniżej podamy tekst jedynie listu i rozprawki historycznej. Zarys gramatyki i fragment słownika opublikujemy później na innym miejscu. Rękopis katechizmu jest mniej ciekawy, gdyż znany jest drukowany tekst.

Najważniejszym dokumentem jest list. Oprócz kilka zwrotów kaszubskich jest on pisany po polsku, ale pisownia tekstu polskiego jest kaszubsko-czeska. List ma formę kwestionariusza. Ceynowa odpowiada w jedenastu punktach na rozmaite pytania ks. Malinowskiego. Treść dotyczy znaczenia pewnych wyrazów kaszubskich, działalności literackiej Ceynowy i pisowni jego kaszubskiej. Dowiadujemy się tutaj o pewnych szczegółach z życia Ceynowy, nam dotychczas nie znanych. Np. pisze Ceynowa pod nr 6, że był r. 1861 w Pradze i zostawił panu Erben, znanemu slawiście czeskiemu, rękopis niemiecko-kaszubskiego słownika[cxxxvi], że zbiera materiały do mapy i historii diecezji chełmińskiej, że odbył krótko przedtem podróż po terytorium kaszubskim itp. Owa mapa wyszła potem jako krajobraz i ziemobraz Prus Zachodnich; anons ten napotykamy w Skôrbie. O historii diecezji prócz powyższej wzmianki więcej nic nie wiemy. Z listu wynika, że Ceynowa przetrzymywał z ks. Malinowskim dosyć ożywioną korespondencję, że nawzajem zamieniali zdania w sprawach słowiańskich i językoznawczych. List składa się z zapisanych trzech stron arkusza.

Rękopis z a r y s u gramatyki składa się z jedenaście zapisanych kart arkuszowych. Pismo jest kaligraficzne. Niezawodnie to ręka przepisywacza. W tekście dużo poprawek przez samego Ceynowę porobionych. Rękopis rozpoczyna się & 6, więc brak początku, brak też niezawodnie końca. Część pierwsza (A) składała się z 18 paragrafów. Ale Ceynowa dużo porobił tam zmian co do liczby i porządku paragrafów. Treść: A & 6-18 liczebniki, B & 1-9 przymiotniki, C & 1-19 rzeczowniki (jistotnjki), D & 1-7 zaimki, E słowa: 1. posiłkowe, II. słowa (eig. Zeitwörter). Zarys jest pisany po niemiecku.

W liście do ks. Malinowskiego (nr 6) zaznacza Ceynowa, że rękopis gramatyki stanowi część zarysu, który był w r. 1861 wysłał do Petersburga. Reszty odnaleźć nie mógł. Dlatego też początku rękopisu brak. Czy petersburski zarys wyszedł w druku, nie wiadomo[cxxxvii]. Ale wyszła w r. 1879 w Poznaniu gramatyka kaszubska Ceynowy pt. Zarés do grammatikj kasebsko-słovjnskje móve. Ale pisany zarys różni się od drukowanej gramatyki znacznie, tak co do treści układu, jak i pisowni. Są to zdaniem moim dwie odrębne rzeczy. Pisownia rękopisu jest czesko-kaszubska I, wspólna zresztą i innym rękopisom.

Rozprawka historyczna pt. Beispiele stanowić miała osobną część gramatyki. Wynosi 3 strony arkusza. Treść historyczna, w guście Kile słóv w Kaszebach lub Wô zmjemczenju Słowjan nadwodrzanskjch.

 

14. Tekst rękopisów

 

1. L i s t p o l s k o-k a s z u b s k i (pisownia oryginalna rękopisu)

 

Bukowiec, d. 8 kwietnia 62 r.

Szanowny Księże Proboszczu!

 

Kjej ju mjec sąsada letra, tej przenomj Kašebę – pôwjodo Kašeba katolek[cxxxviii]. Tak e jo mešlę. A pô dregje je katechizm Morcena Letra nodovnješo ksąžka v môvje naši, tj. 1643 r., a potem ješ 1758 e 1828 wedąno[cxxxix].

ad1. Kašubi polskiego ć, ś, ź vcale nimają, gdyż s, c, z tvardo vymaviają lub ze znakiem jak Polacy cz, sz, ż. Dlatego pisałem v tłomačeniu č, š, ž jak i obecnie; ale cóž robic, kiedy drukarz liter z jakimkolviek jinnym znakiem, jak ovą kreską polską nie posiadał.

ad 2. i 3. i odpowiada polskiemu y

j „ „ i

J bez kropki jest vspółgłoską oraz słužy do označenia miękkości vspółgłosek.

y w čysto kašubskich, tj. słowiańskich vyrazach nie užywam. J bez kropki nje miał, dla tego kładł j, chocia mylnie.

ad 4. Kašubskie w odpowiada eolskiemu digamma, czyli angielskiemu w; a znowu v polskiemu w. Naše w tak vyraźnie się vymavia, że Beloce móvią nołuka w miejsce nowuka.

ad 5. ruchna = šaty. Pevnych reguł, dla których a, y, u časem przechodzi v e, jinną rązą tego nie čyni, skreślić nie mogę[cxl].

ad 6. Przed rokiem przesłałem zarys grammatiki kašubskiej do Petersburga; ale dotychčas nie viem, čyli Akademja ten drobnostek vydrukovac kazała[cxli]. Čęsc takovego posyłam do przejrzenia, rešty znaleźć nje mogę. – Tamże vyšły przed pięciu latmi „Przesłovjo Kašebskje”, przešło 400[cxlii]. Także wydrukował przed dziesięciu latmj Lesław Łukaszewicz[cxliii] v Krakovie „Trze rozprave e kjle słóv wô Kašebach” itd. Ta brošurka zavjerała:

1. Znjemčenje Kašebov nadwódrzanskjch.

2. Dzeje Svjatopełkâ, ksąžeca Kašebóv nadvjslanskjch.

3. Krotkj spôgląd na róžnjcę mjedze môwą kašebską e jązekę pôlskjm.

4. Kjle słóv wô zemj Kašebskj, tj. vykaz, že norod kašebskj zamieškivał całą davną Pomeraniję, a navet część dzisiejšej Meklenburgiji.

Obecnie drukuje się v Pradze Zbiór Poviastek ve všystkich narzečach słoviańskich, gdzie także pięć kašubskich będzie. Próč tego będąc przešłego roku v Pradze, zostaviłem panu Erben „Njemjecko-kašebskj Słovnjk”[cxliv]; a nad kašebsko-njemjeckjm pracuję. Tutaj vydam vkrótce: „Dorade lekarskje v rožnech chôrobach” i zbieram materjały do mapy i historyji dyecezyji Chełmińskiej w języku polskim.

 

ad 7. Kašubi te trzy litery h, ł, w bardzo podobnie do siebie vymaviają.

 

ad 8 i 9. V rodzaju nijakim przymiotników móvią Kašubi e, kiedy v rodzaju žeńskim jest o, ale kiedy a, vtenčas o, np. jeden, jedna, jedno. U Kašubóv tylko a, u, ę mają jedno brzmienie, e ma dvojakie i trzeba by jedno kreskovać, np. przešed (ist vergangen), przéšed (ist gekommen). J, j, i, y już vspominałem. o brzmi čvorako: 1) jak v polskim dobri, 2) jak v gminnej niemčyźnie Nober (sąsiad), 3) osoblivie i Kašubom tylko vłaścivy głos, gdzie po o ješče trochę od e słychać, i to o označam przez ô; ale drukarz v braku jinšego znaku dał ó, 4) Przed n, m tak jest do ą zbliżone, že časem navet ą pjsałem, np. sąm, Gdąnsk itp. - participium niemal zavše na ‑ąm [raczej: ‑ąn - J.T.]

 

ad 10. vjedno = zavše; wurzešoni = uviązany; redele = brodzili; šachre = ošustvo, ga, ka, = niemieckie nun, gvesno = zapevnie, to vjodro = povietrze. šotore = Lumpen, cheče = Wohnhaus; pismu - nigdy nie słyšałem. - Tylko przed paru tygodniami objechałem głovną čęść Kaśub teraźniejšych, byłem v Čersku, Koscerzynie, Vejherovje, Pucku, Lęborgu, Bytovie itd.; mol = Stelle, miejsce, môl = Motte.

 

ad 11. Akcent spočyva v kašubskim na róžnych sylabach, przechodzi časem navet na przyimek, np. rekavjca, nogavjca, kôbeła, žełti, prosti, krzevi, na njebje.

Dzisiaj tyle. Dziękuję za nadesłaną rozpravę i prošę mi donieść, jak grammatyka vyjdzie. Ja posiadam pod tym vzględem bardzo mało; jeno Čelakovskeho „Čtenio srovnavaci mluvnici slovanskě”[cxlv] i Šafařika „Slovansky Narodopis”[cxlvi]. Dołąčam ješče parę egzemplarzy „Rozmovy Polaka z Kašubą” i „Ksąžečkę dla Kašebów”, aby je rozdać; także brošury Hilferdinga o języku sanskryckim, gdyž takove księdza probošča do uwag nad dziełem Roppa [Boppa] z pevnością trochę przysłužyć się mogą. Po užyciu prošę mi te brošury razem z zarysem do grammatyki kašubskiej zvrócić. - Može tež vkrótce sam do Poznania przybędę, alboviem chcę z panem I... (nieczytelne) pomóvić vzględem obrazečkóv dla ludu i ksiąžki i vspomnianej mapy dyecezyji Chełmińskiej.

 

Valete et fovete[cxlvii]

 

Dr Ceynova

 

 

2. R o z p r a w k a h i s t o r y c z n a pt. Beispiele

 

Dzejopjisorze pôvjodają, že nigde nje mdze historicznje dovjedzone, kjej e jakim spôsobę rod lecki pôvsteł; to samo trzeba przeznac wô norodze słovjanskim, čele Venckim na pôłudnjovech brzegach Môrza Bałteckeho mjedze Presokamji e Denczekamji, tj. wôd rzeki Vjisłe jaž do rzeki Ejdore, do chtere norod Njemjecki dochôdzeł, co ze Słovjanamji na vestrzodku dzisejsze Holzacji prze Hamburgu, czele Kamjenju, a puszczi Linebôrski itd. sę stikeł.

To zdanje, že norod słovjanski, czele Vencki v tech stronach beł pjirvjostkôvim, dovodzą storožetni pjisorze Herodot, Pliniusz, Cezar itd. v svojich dzełach; a pózdnjeszi dzejopjisarze mjilczenjim wô jich przebecu e zajęcu te zemje v jakimkolvjek czasu. Nje [je] to njic dzivneho, že Herodot Wudinji, a Cezar Sveve pjisze, bo jesz dzis cezi pjisorze słova nasze barzo przekręcają.

Mnji jasne nazvistka jak Svevi, czele Słovjanje e Wudinji, czele VendovjeGermani, Vandali, chtere sę te do mjeszkancov na pôłudnjovech brzegach Baltiku scigają.

V pôzdnjeszech czasach dostale wonji jesz dvôje wôgolnech nazvjistk wôd jich sedzeb vząte: Polonji, Pomôrzanji. Tę nodovale jim wôsoblivje Dunczece, a tu to pôbratimce Słovjanji, dali v kraju mjeszkająci.

Szczegolnech mjon mjele barzo vjele: Vągrzanji, Bardzanji, Połabjanji, Lenjanji, Pjizanji, Chebovje, Bronjibôrzanji, Vjelunji, Sprovjanji, Daszovjanji, Vjelgogardzanji, Radgoszczanji, Vjelgoszczanji, Dołęzanji, Pjinjovie, Wukrajnji, Wôdrzanji, Runovje, Wôrznovje, Wôlinji, Kaszebji itd. Nazvistka słovjanskje vjele mjast, vsi, jezor, rzek jesz podzisdzen exesteją, chôc perzną pôprzekrącane, ale storą słovjanską môvę jeno Kaszebji przechôvale; bô to je rzecz barzo njegvesno, co Šafařik pôvjodo, e jesz teraz o Lenebôrski puszcze e wôkoła Wôjkowa, Łukowa, Wostrova sę ledze znajdeją, co pô słovjansku godają.

Kašebji, co svoją môvę mnji lub vjici czestą zachôvale, są pôd rządamji krole Preskeho, chtery sę tež ksąžecę kašebskim pjisze, v trzech rejencijach: Kôszalinski, Gdąnski e Kvjidzinski, a to w następującech wôkrągach: Słepskim, Rumelsbôrskim, Łębôrsko-Betovskim, Vejherovskim, Kartuskim, Gdąnskim, Starogardzkim, Kvjidzinskim, Svjeckim, Chôjnickim e Człuchovskim. Nad rzeką Notecą, dze przed lati tež beła môva kaszebsko, terez godają mjeszkance słovjanski pô polsku. Wôgole czim bliži do Notece e Vjisłe, czele do W. X. Poznanskeho e zemji Chełminskji, tim vjikszi vpłiv vevarła môva pôlska na narzecze Kaszebskje.

Pômjesze wôddzałe dzisejszech Kaszebov mają jesz wôdzelne nazve abo wôd pôłoženjo jejich sedzeb, abo wôd zatrudnjenjo, abo wôd wubjore, abo wôd jakje wôsoblewôsce v môvje etp. Tak nazevają wônji sę na całim jązeku Chelskim Rebokamji, bô jich całe zatrudnjenje je rebe łovjic, wôkoło Pucka, wôsoblevje na Svorzevski Kępje Belokamji, bô wônji tę nigdę ł, le vjedno l vemovjają; na strądze mjedze Gornovskim jezorę e Łebą Jickamji, bô wônji rod to słovko jicka dodovają; dali pôd Łębôrgą Kabotkamji, bô wônji zazveczoj latę e zemą v Kabotach chôdzą; jinszi nazevają sę Karvotkamji, dloteho že v Karvotkach chôdzą; mjedze Vejherovę e Kartezamji zos Lesokamji, a mjedze Kôscerzną e Tucholą Bôrovjokamji, bô wônji v lasach e bôrach mjeszkają; prze Starogardze Chôczevjokamji, a prze Gnjevje Feterakamji etd.

Chto chce vjici wô tech rzeczach vjedzec, njech czeto dzełka na vstępje vemjenjone, wôsoblevje te chtere napjiseł

Wôjkasin (Adalberti-Sohn)

 

 

VI ROZDZIAŁ. KATALOG PISM CEYNOWY

 

A. Druki kaszubskie

 

1. X ą z e c z k a d l o K a s z e b o v, przez Wôjkasena, ve Gdąnsku, 1850 r. v drukarnji Wedela, stron 14, w „ósemce”.

M o t t o: Vszetkim Słovjanom braterskje pôzdrovjenje.

T r e ś ć: Letere kaszebskje. II Leczbe. III Pocerz. IV Nobôženstvo codzenne (w nrze 6. pieśń Pôdczas žniwa trąci już nieco kaszubszczyzną). V Przesłovjo e nowuczki. VI Pôvjostki. VII Tobleca množenjo. Jest to więc mały elementarzyk kaszubski.

P i s o w n i a: Czesko-kaszubska. I stadium. Tylko zmiękczenie oddaje przez j; dyftong ô (w druku ó), przydech w = dooble w, v = w.

K i l e s ł o v w ô K a s z e b a c h e j i c h z e m i, przez Wójkasena, tudzież rzecz w języku kaszubskim ze zdania sprawy Prajsa, Kraków, nakładem księgarni i czcionkami „Pod Sową”, 1850, stron 19 i 20-36 w „ósemce”.

Z p r z e d m o w ą Lesława Łukaszewicza, który uważa rzecz tę za pierwszy kaszubski utwór literacki. Zdaje się, że to jest II wydanie. Nie wiadomo, gdzie się ukazało I wydanie, może w Gdańsku[cxlviii]?

T r e ś ć: Autor opisuje prahistorię Kaszubów, opierając się na pisarzach starożytnych: Tacyt, Pliniusz itd., ale i na nowszych: Naruszewiczu i Dobrowskim. Uważa Kaszubów za potomków Wendów albo Wenedów. Kronikarze średniowieczni nazywają pomorskich Wendów stale Pomorzanami. Właściwe ich miano jest: Kaszubi. Mieszkali między Wisłą a Odrą: „V Pomeranji za Wôdrą Lutice, a s ti strone Kaszebji”.

P i s o w n i a: Czesko-kaszubska, I stadium, ta sama jak w Xązeczce dlo Kaszebov. III wy­danie książeczki w Trzech rozpravach.

2. T r z e r o z p r a v e p r z e z S t a n j s ł a w a wôros kile słov wô Kaszebach e jich zemi przez Wôjkasena. Krakóv, nakładem i czcionkami „Pod Sową”, 1850, w „ósemce”, stron 61.

Z p r z e d m o w ą Lesława Łukaszewicza. Ukazanie się książeczki tej nazywa „miłem poselstwem”. Sądzi, że prawidłem dla pisarzy kaszubskich powinno być dążenie do jak największego zbliżenia się do polskiego języka[cxlix].

T r e ś ć: 1. Xąžę Svjętopôłk[cl]: Żywot i dzieje księcia tego. Kończy: „Jeho zvłoki przestavjono v Wôlivie, a suknje e wuzbrojenje zachôvale mjichovje jako svjętosc e chto sę le tech dotkną, nalos vielgą łaskę wu Nosv. Panne Mariji”.

2. Wô zmjemczenju Kaszebóv nadwódrzanskich. Przypomina[cli] co do treści artykuł Ceynowy: Die Germanisierung der Kaschuben. Przeważnie cytuje Kanzowa.

3. Wuvogi nad môvą kaszebską. Kaszubi mówią mową słowiańską. Potem wspomina zabytki piśmiennictwa kaszubskiego i własną działalność literacką, wreszcie uzasadnia odmienną pisownię kaszubską, wyszczególnia różnice mowy kaszubskiej i literackiego języka kaszubskiego.

4. Kjile słóv wô Kaszebach - jest to dodatek. Przedruk powyżej opisanej książeczki.

P i s o w n i a: Czesko-kaszubska, I stadium (jak powyżej).

3. R o z m ô v a P ô l o c h a s K a s z e b ą, napjisono przez s.p. xędza Szmuka z Pucka, a do dreku pôdano przez sena Wôjkwójca[clii] ze Słowôszena roku Panskjeho 1850. I wydanie u Wedela w Gdańsku, II wydanie s krajobrazę zemji kaszebskje „v Svjecu nad Vjisłą wu czarnoxęžnjika J. Hauffe 1865 w „ósemce”. III wyd. jako dodatek do zarysu gramatyki r. 1879.

M o t t o: Kilka przysłóv kaszubskich.

T r e ś ć: Dialog między Kaszubą i Polakiem. Właściwie co do treści zbiór anegdot i legend w północnych Kaszubach. Porównanie Kaszub z Ziemią Obiecaną itd. Rzecz dosyć niewinna, gdyż jedynie zestawienie rzeczywiście istniejących powiastek. Jak tytuł opiewa, jest to przeróbka rzeczywistego dialogu. Język czasem wcale jędrny. Widać, że rzecz czerpana z ludu.

P i s o w n i a: I wydania: czesko-kasz. I stadium, II wyd.: czesko-kasz. II stadium, III wyd. lingwistyczne gramatyki.

4. D o r a d e l e k a r s k j e v rožnech chôrobach vevnętrznech, zevnętrznech e pôłogovech s dodanjm srodkov ledovech, zabôbônov e guseł tak dovnješech jak e teraznješech, napjseł e vedeł v trzech xęgach Doktor medicine Florjan Cenova, Wôjkasin ze Słovôšena. Roku Panskeho 1862. [Xęga pjrśo: Chórobe vevnętrzne. Ześet pjrśi: 1. Wógrażkj ćele Febre. 2. Krvjąnabranjo e Zawógnjenjo. 3. Krvavjenjo e Krvjezepseco.] - Ale wyszedł tylko księgi pierwszej pierwszy zeszyt w „ósemce”, stron 16.

T r e ś ć: Wôgražkj čele Febre. Autor zamierzał widocznie napisać dzieło na większą skalę. Ale to, co się ukazało, czyni bardzo niepozorne wrażenie. Zamierzał także zużyć materiał w dysertacji opublikowany.

P i s o w n i a: Czesko-kaszubska. II stadium. Złożone sz, cz oddaje po czesku, przez š, ž, ze względów drukarskich oddane przez ś, ć. - J bez kropki jest spółgłoską i ma funkcję przydechową, a j z kropką ma funkcję miękczącą i odpowiada polskiemu i.

5. S k ô r b k a s z e b s k o-s ł o v j n s k j e m o v é, véděł Dr Florjan Cenôva. Czôrnoxężnjk I. Hauffe. Svjece 1866; zeszytów 6, stron 98, w „ósemce”, II tom: Svjece 1868, zeszyty 7-12, stron 101-198, w „ósemce”.

T r e ś ć I tomu: 1. Pjrszi tésąc kasz.-słov. gôdk (przysłowia).

2. Kaszebsko-słov. abecadło (objaśnienie pisowni i akcentu).

3. Spjs kaszeb.-słovjnskjch mjąn [vszétkjch mjast, vsi é pustkovj podług wokręgóv v regencijach: Gdąnskj, Kvjidzinskj é Koszlinskj]. [Spis miejscowości]

4. Kjilka słóv wô kaszébsko-słov. narodze e wô zavjąnzanju tov. rzemjęsn.-przemésłoveho. [Statut].

5. Donjesenje literackje[cliii].

6. Zvéczaje é wobéczaje kasz.-słov. narodé[cliv].

[T r e ś ć] II tomu: 1. Spjs mjąn.

2. Pjrszi mędel povjôstk.

3. [Z moskjevskoréskjeho] Wo rébôku é ribce.

4. Dvje kopé szętopórk.

5. Pół kopé podanj.

6. Rozmova Kaszébé z Polôchę.

7. Przemądrzałi Woszôcé.

8. Stanovjsko chłopóv za czasóv polskjch [podług Dr. S. Hueppe’ho „Verfassung der Republik Polen”].

P i s o w n i a: Tak zwana pisownia Skôrbu.

6. S k a r b u nr 13. wyszedł osobno w języku niemieckim, stron 13 [16].

T r e ś ć: 1. Pogląd na wszystkie części kaszubsko-słowińskiej mowy,

2. Przedmowa do słownika słowińskiej i niemieckiej mowy.

Dalszych szczegółów brak o tej rzeczy[clv].

7. P ó ł k o p é s z ę t o p ó r k, wu Bertlinga ve Gdąnsku (roku?)

T r e ś ć: Odbitka ze Skarbu. Wzmiankę patrz: Doniesienie lit., Skôrb I, str. 98 i Encykl. Pow. III patrz: Ceynowa.

8. S b j ó r p j e s n j s v j a t o v i c h, które lud [naród] słov[jańskj v krolestvje pruskjm] spievac lubj. Zeszit I Dumki i arije. Ve Gdąnsku, stron 96, w „szestnastce”. Pisownia Skarbu[clvi].

9. S b j ó r p j e s n j s v j a t o v i c h, które lud słov[jańskj v krolestvje pruskjm] v królestvje Pruskjm spjevac lubj. Zeszit III Frantówki, szętopórki, prosbi na vesele itd., v Svjecu n. Visłą 1878, str. 98, w „ósemce”.

Jest to zbiór pieśni ludowych polskich i kaszubskich. Zachodzą także czeskie, łużyckie itd. Tekst polski pisany w kaszubskiej pisowni Ceynowy lingwistycznej, tj. pisowni Zarésu gram­matikji.

10. Z a r é s d o G r a m m a t i k j i kašebsko-słovjnskje mové, napisěł é véděł Dr Florjan Cenova, Wojkasin ze Słavošena, V Poznanju 1879 r., stron 80, w „ósemce”[clvii].

11. P j n c g ł o v n e c h w ô d d z a ł o v e v a n g j e l i c k j e h o k a t e c h i z m u [z Njemjeckjeho na Kaśebsko-Słovjenskj jęzek] przełożeł Wôjkasin ze Słavôszena, roku Panskjeho 1861.

V dodatku: Spôvjedz e Nobôżenstvo codzenne. Do nabeco v Svjecu wu ksęgrza I Hauffe.

T r e ś ć: Treść przejęta z katechizmu Pontanusa.

P i s o w n i a: Czesko-kaszubska.

12. M o j e s p ó s t r z e ż e n j o p r z e p r z e z e r a n j u w u w o g Jsmaela Sreznjevskeho nad móvą kaszebską.

Przedruk w „Gryfie”, R.VI, nr 4 i 5, podał prof. Francew. Co do pisowni, to uważam za rzecz bardzo wątpliwą[clviii], czy Ceynowa w rękopisie podobnie zastosowywał znaki diakrytyczne na samogłoskach jak „Gryf” czyni. Według „Gryfa” pisownia polsko-kaszubska: 2. system.

13. P r z e s ł o v j o i Z a b ó b ó n e, w Pomnikach i wzorach języka i literatury ludowej słowiańskiej, zeszyt I 95-112, 1852, podał do druku Srezniewski, patrz: Francew, „Gryf” R. IV, nr 4[clix].

14. W i l i a N o w e g o R o k u i S z c z o d r a k i w e w i l i ą T r z e c h K r ó l i, „Jutrzenka Warszawska”, 1843, str. 51 i n. w narzeczu kaszubskim, w tłumaczeniu polskim i rosyjskim opis wypędzenia starego roku i opis zwyczai i szczodraków we wilią Trzech Króli. Podpis: Sławoszyn 15 kwietnia 1843. B.K.S. Dla pewnych przyczyn na innym miejscu wyłuszczonych uważam artykuł ten za rzecz Ceynowy[clx]. Jest to więc najstarszy płód jego pióra. Niemal dosłownie przejął materiał ten Bernhardi w rozdziale: Das Todaustreiben bei den Kaschuben (Bausteine zur slav. Myttologie, „Jordans Jahrbücher” 1844, 25).

P i s o w n i a: Jeszcze prymitywna, niekonsekwentna, oznacza jedynie tylnojęzykowe é, potem á z ô, używa dyftongu oe, przydech oddaje przez spiritus asper, np. oe itp.

15. K a s z e b j i d o P ô l o c h ó v, „Szkółka Narodowa” r. 1850 nr 10 i 12. Opisuje stosunek Kaszubów do Polaków, dawniej i dzisiaj. Brak polskiej oświaty na Kaszubach[clxi].

P i s o w n i a: Czesko-kaszubska (I stadium).

16. S ł o v n j k k a s z e b s k o-s ł o v j n s k j e m o v é. Nie ujrzał światła dziennego, mimo iż przedpłata ogłoszona została przez księgarza T. Bertlinga w Gdańsku. Część materiału ogłosił Ceynowa w V tomie Materjałov do [dla] sravnjitelnavo i objasnitelnavo slovarja i grammatyki [russkavo jazyka i drugich slavjanskich nareczij] pt. Sbornik osnovnych słov kaszubskavo nareczija, Petersburg 1861, [str.] 257-272[clxii].

17. P i ę ć b a j e k k a s z u b s k i c h w książce Erbena, Sto prostonorodnich pohódek a pověsti slovanskjich: 1. Wô trzech bratach, 2) Kjjku részé sę, 3) Rozômva bidlęt, 4) Wô zaklętim ząmku, 5) Wô jednim głupim vjlku (patrz: Skôrb I, str. 80), Praga 1862[clxiii].

18. M a p y: 1) Krajobrozk: częsce zemji kaszebskje,

2) Zemjobroz dokładni, mapa pjirszo. Patrz anons na końcu książeczki: Trze rozprave.

 

 

B. Rękopisy

 

19. L i s t k a s z u b s k o - p o l s k i, pisany w Bukówcu d. 8 kwietnia 1862 do ks. proboszcza Malinowskiego w Poznaniu.

20. R o z p r a w a k a s z u b s k a pt. Beispiele. Treść historyczna. Przypomina artykuł Kile słóv wô Kaszebach.

21. P r z y c z y n e k d o s ł o w n i k a niemiecko-kaszubskiego, zawiarający 22 wyrazów od A-abätzen, z objaśnieniami i frazeologią. Może to początek owego rękopisu, który Ceynowa zostawił panu Erben w Pradze. Patrz wzmiankę w powyższym liście kaszubsko-polskim ad 6.

22. P j n c g ł o v n e c h w ô d d z a ł ó v k a t e c h i z m u e v a n g j e l i c k e h o ... Jest to rękopis znanej książeczki Ceynowy, która się r. 1861 ukazała w druku[clxiv].

23. C z ę ś ć g r a m a t y k i k a s z u b s k i e j, pisanej w niemieckim języku. Różni się znacznie od drukowanego zarysu z roku 1879. Rękopis ten był Ceynowa do Petersburga wysłał w celu wydrukowania go[clxv].

Pisownia każdej poszczególnej rzeczy jest czesko-kaszubska i to numera 1 i 4 czesko-kaszubska, II stadium, a 2, 3, 5 jest czesko-kaszubska, I stadium.

 

 

C. W języku polskim

 

24. C z t e r y r o z p r a w y i j e d n ą s z ę t o p ó r k ę wydał Kaszuba „gburzczan”, bez podania roku, prawdopodobnie w Świeciu 1867, stron 16; patrz: Encykl. Pow. III.

T r e ś ć: 1. Koterya rzymska, 2. Divide et impera, 3. Feodalizm i liberalizm w Prusach, 4. Młoda Polska w Dreźnie. Krytykuje łacińskie i latynizu­jące tendencje kościoła rzymskiego[clxvi].

25. D w i e r o z p r a w y o p o d d a n y c h K r ó l e s t w a P o l s k i e g o, czcionkami H.F. Boeniga, stron 16, w „ósemce”, Gdańsk (1867?).

T r e ś ć: 1. Prawa w roku 1784, podług dzieła ks. T. Ostrowskiego, Prawo cywilne narodu pol­skiego, Warszawa 1784, tit. III.

2. Uwłaszczenie włościan w roku 1864 przez cara Aleksandra III. Jest to obwieszczenie namiestnika carskiego w Królestwie Polskim[clxvii].

26. A r t y k u ł y „Nadwiślanina” w roku 1881[clxviii].

1. Nr 17. Wilia nowego Roku,

2. Nr 18. Szczodraki,

3. Nr 18. Świętojanki, czyli Sobótki,

4. Nr 19. Ścinanie kani.

 

 

D. W języku niemieckim

 

27. C.F. D i e G e r m a n i s i e r u n g d e r K a s c h u b e n, von einem Kaschuben, „Jordans Jahrbücher für slav. Literatur” 1843, str. 243-247[clxix].

T r e ś ć: Germanizacja zachodniego Pomorza, przeważnie według Kanzowa, germanizacja teraźniejsza na Kaszubach, niemieckie duchowieństwo, ks. biskup Sedlag.

28. C.F. K a s c h u b i s c h e O r t s - u. V o l k s n a m e n, „Jahrbücher von Jordan”, 1844, str. 28.

T r e ś ć: Krótka wzmianka o nazwach lokalnych Kaszubów[clxx].

29. K a s c h u b i s c h e M ä r c h e n, S p r ü c h w ö r t e r u. R ä t s e l, 2 tomy, Schwetz, 1866-68.

30. 126 k a s c h u b i s c h e V o l k s l i e d e r, S p r ü c h w ö r t e r u.s.w., Schwetz 1878.

Patrz wzmiankę o dwóch ostatnich w Encykl. Pow. III pod Kaszuby. Innych szczegółów o tych książeczkach brak.

31. E i n e k l e i n e S a m m l u n g k a s c h u b. W ö r t e r, welche eine grössere Ähnlichkeit mit der russischen als mit polonischer Sprache haben. Von S.W.W.F. Ceynowa, Candid. medic., Danzig, den 5 August 1850; patrz:. Francew, „Gryf” R. IV, nr 4. Nie wiadomo, czy to rękopis, czy druk[clxxi].

 

 

E. Zapowiedziane, ale nie wiadomo czy wyszły

 

32. Kaszébsko-słovj. krajobrôz Prés zachodnéch ve vjelgjm formace mapôvim.

33. Słovnjczk kaszebsko-słovjnskje [é njemjeckjé] mové s krótką gramatiką kasz.-słov. mové - patrz powyżej.

34. Wustavé Słovjanskjeho Tovarzéstva Wobrazów.

Rzeczy te miały być gotowe na koniec 1867; patrz Skôrb I, str. 80 [98!], przedpłata ogło­szona przez księgarza T. Bertlinga w Gdańsku.

35. Worędovnjk Rzem[jęsnjczo]-przemésłoveho Tovarzéstva nr 1, v chtérim mdą véjątkj z rzemjęsnjczého wukazé ([Allgemeine] Gewerbeordnung); patrz: Doniesienie, Skôrb I, str. 64[clxxii].

 

 

W p r z y g o t o w a n i u były według oświadczeń samego Ceynowy

 

36. Niemiecko-kaszubski słownik. Rękopis zostawił Ceynowa panu Erben w Pradze, r.1861. Patrz nr 6 w liście do ks. Malinowskiego.

37. Kaszubsko-niemiecki słownik. Wzmianka Ceynowy w nr. 6. listu do ks. Malinowskiego, że nad słownikiem tym pracuje.

38. Historja diecezji chełmińskiej w języku polskim.

Ceynowa zbierał do pracy tej materiały. Patrz powyższą wzmiankę w liście.

39. Mapa diecezji chełmińskiej. Patrz wzmiankę jak powyżej.

 

 

F. Po łacinie

 

40. De terrae pucensis incolarum superstitione in re medica, Disertatio inauguralis, Florianus Ceynowa, Berolini a. 1851; przedruk w „Gryfie” {por. tłum. S. Bieszka w: Pomerania?]

 

 

 

VII ANEKS. POEZJE J. KARNOWSKIEGO O CEYNOWIE

 

on miôł kaszébsczé serce (Nowotné spiéwë 1910)

 

Chocy ca ni ma, dôwno jes w grobie,
Diade tam miru nie dadzą tobie!
Chto leno drogą mimo tam bieżi,
Cëskô esz kamiń, gdze tile jich leżi!

Czë to ju nigdë zelonô trôwa
Nie skrije krziwdë kamianny wôł?
Czë leno w wzgardze rosnąc mô słôwa
Za to, żes serce le kaszëbsczé miôł?

Chocy tam z dôla wrzôsci mnie gonią,
Do twojëch prochów sa nie boja przińc,
Dobrze jô czuja, na darmo mónią
Diade sa tobie nôleżi wińc!

 

Rozmiszlanié Cenowë („Gryf” 1933, nr 2)

-drëdzi dzél -

 

Të żes szepnął słowa Wisławowi
Na smiertelny lôdze:
„- Nie zabôczta o tëch dzôtkach mojich,
Co jesz po kaszëbsku mówią.”

Łzë żes widzôł Kancowowé,
Piórem cierowôłes Mostnikowim
I mu słowa kłôdłes
Do katézmë.

Na kôzaniach bëłes u Słowińców

I żes spiéwôł w cerkwi
Z ludem po słowinsku.
Parachije poburzëłes,
Jak jim z cerkwi mowa
Na wies wënëkalë.
I żes odszedł z odwróconą twôrzą,
Ciedë starkom spiéwnik
Kłôdlë w truna,
Bo ju młodzy zabôczëlë po słowinsku.
Szedłes precz i mimo drodzi
Pokôzôłes Mrądze relikwije
Mowë naszi.

Brilowsciégo prowôdzëłes

Po Kaszëbach jak cie apostoła,
Z nim żes stanął kole Chónic
I żes ciwnął na mnie.

 

 

POSŁOWIE: CEYNOWA WOBEC ZDAŃ SLAWISTÓW O KASZUBSZCZYŹNIE

 

Dziś bardziej niż kiedykolwiek zdajemy sobie sprawę z europejskiego formatu postaci Floriana Stanisława Wenancjusza Ceynowy (1817-81), wagi jego dokonań dla Kaszubów, zwłaszcza dla nobilitacji kaszubszczyzny, jak również jego roli – choćby już tylko symbolu! – jako budziciela Kaszubów. Nie można obecnie nie doceniać jego oddziaływań na współczesnych mu slawistów w Petersburgu (I.I. Sriezniewski[1], A.F. Hilferding[2]), Wiedniu (F. Miklosich[3], A. Brückner[4]) i Jenie (A. Schleicher[5]), także bywających tam polskich: L. Malinowski[6] (Jena i Petersburg) i A. Brückner (Wiedeń), z którym z kolei we Lwowie pracował A. Kalina[7], nauczyciel S. Ramułta[8]; przez ostatniego idee Ceynowy przeszły na Młodokaszubów[9] oraz późniejsze i współczesne elity kaszubskie. Ceynowa też bezpośrednio oddziałał – na pozór i zrazu niby negatywnie – na swojego ziomka H. Derdowskiego[10].

Ceynowa stoi u progu naukowych zainteresowań kaszubszczyzną w świecie nie tylko słowiańskim, a przez to, że żył w określonym uwarunkowaniach politycznych swego czasu i środowiska, zwłaszcza kulturowego i naukowego, przeniósł ciągle jeszcze świeże i czysto teoretyczne (i folklorystyczne, ludowe) zainteresowania Kaszubami i kaszubszczyzną na grunt praktyczny: rozwoju piśmiennictwa w języku kaszubskim jako stałej i naturalnej formy podnoszenia oświaty i cywilizacyjnego rozwoju Kaszub, aby je uratować – w ogóle i dla Słowiańszczyzny – przed zalewem germańskim czy szerzej: przed zgubnymi tendencjami cywilizacji zachodnioeuropejskiej, w tym też tymi idącymi kiedyś przez Polskę. Niewątpliwie niemała w tym zasługa K.C. Mrongowiusza[11] i wydanego przezeń Małego katechizmu Pontanusa (1643): co zatem uczynił Pontanus[12] (wcześniej w 1586 r. Krofej[13]) na protestanckim Pomorzu Zachodnim dla swoich wiernych, choć zostało to zniweczone właśnie w wyniku germanizacji, to Ceynowa przeszczepił na grunt katolickiego Pomorza Gdańskiego, nie tylko w sferze religijnej. Zauważmy, iż właśnie ta kwestia, takie jej rozwiązania przez Ceynowę przysparzały mu najwięcej wrogów, rzutując bezpośrednio na interpretację i ocenę jego poglądów na ustrój szlachecki oraz na rolę Kościoła czy bardziej duchowieństwa.

I chyba tylko dlatego przez wiele dziesięcioleci w istocie sprawdzało się zdanie Karnowskiego: „Krytyka słowiańska: czeska i rosyjska była wobec niego zawsze życzliwa. Namiętności narodowe nie wchodziły tutaj w grę; oddawano mu sprawiedliwość.”[14] Dodajmy: na Wschodzie było tak i jest do dziś! I stała się mu niesprawiedliwość, że tak długo czekał na to, aby go ziomkowie – dawniej poza Karnowskim – czy bratni Polacy pełniej oświetlili i podjęli choćby próbę należytego zrozumienia.

Jeszcze za życia Ceynowy historyk i dziennikarz F. Sobieszczański zamieścił w Encyklopedii Orgelbranda (1863) obszerne – przeważnie na podstawie materiału Hilferdinga napisane – hasło Kaszuby, w którym czytamy m.in.: „Literatury kaszubskiej prawie wcale nie ma. Przed kilkunastu laty wyszły w Gdańsku: Rozmowa Polocha z Kaszebą przez Sena Wojkwojca ze Sławoszena; Książeczka dla Kaszebów i Kile słov [...] Autorem tych pisemek jest doktor Ceynowa”. I tak dużo napisane, ale dlaczego z pretensją, że literatury prawie nie ma, kiedy poza tym same osądy szorstkie i rozstrzygające typu: „Mowa kaszubska jest mową polską. Nie jest ona narzeczem, lecz tylko powiatowszczyzną...” i tym się odróżnia od „mowy czysto polskiej”, że „brak jej ogłady”, bo nie była nigdy językiem piśmiennictwa, że „zepsutą jest zwrotami i wyrazami niemieckiemi”, „przechowała dużo starych wyrazów czysto polskich” i „prowincjonalizmy posiada różne”. Ale ani śladu, by autor jakoweś „pisemko” Ceynowy czytał.

Pogląd taki Sobieszczański wyrobił sobie zapewne po zapoznaniu się z opiniami Kazimierza Wójcickiego. Ten folklorysta i historyk amator, współredaktor Encyklopedii Orgelbranda, popularny gawędziarz i paremiolog warszawski omówił (z licznymi cytatami) wydane w Krakowie przez L. Łukaszewicza[15] Kile słow wo Kaszebach, konkludując m.in. „Ciemny dotąd wizerunek Kaszubów zyskał teraz nieco światełka. Zapoznajem się z tém narzeczem polskiém i widzimy już w pewnych granicach ich siedziby...” Krytyczniej ustosunkował się do przetłumaczonego przez Łukaszewicza z rosyjskiego sprawozdania P.I. Prejsa[16], gdy nie mogąc pojąć jego wniosków, napisał: „Zakończenie to nie daje jasnego pojęcia przedmiotu, bo jeżeli dyalekt kaszubski [...] należy do języka polskiego [...], to już żadnych wątpliwości w tym względzie być nie może”. A jednak wątpliwości istniały, o czym niżej.

Ta wypowiedź była zapewne powodem, iż Tymoteusz Lipiński, historyk i zbieracz przysłów mazowieckich, jemu przesłał otrzymany od Ceynowy zbiorek przysłów, który Wójcicki wydał (z błędami!) w redagowanej przez siebie „Bibliotece Warszawskiej” (1856), poprzedzając je złośliwymi komentarzami, jak: „ubogim jest świat wyobraźni Kaszubów i ubogo też w przysłowiach wygląda” czy: „Nie masz tu ani orłów kąpiących się w chmurach, ani sokołów ni rarogów; nie masz dzików, niedźwiedzi, rysiów ni żubrów.” Niektóre uwagi wychodzą poza same przysłowia: „Błąkają się dziś jeszcze w pisowni Kaszuby, tak jak to było w czasach pierwotnych druków polskich XVI wieku. Nie umieją nawet używać stosownie naszego alfabetu i przez to język kaszubski, będący rodzoną gałęzią mowy mazowieckiej, przystroili w takie szaty dziwoląga...” Ostatnie zdanie uderza bezpośrednio w autora zbiorku, Ceynowę jako twórcę piśmiennictwa kaszubskiego, z czego Wójcicki mógł sobie jeszcze nie zdawać sprawy.

Pomorzanin Józef Łęgowski (Dr Nadmorski) ledwie wymienił jego gramatykę, a przecież ze „Skôrbu”[17] mógłby wybrać wiele materiałów podobnych do przytaczanych, podobnie zresztą jak mógłby czerpać z Hilferdinga, którego jednak wcale nie wykazuje. Z powodu braku zaufania? „Z własnéj autorów wyobraźni zaczerpnięte” są, jego zdaniem, opowiadania Ceynowy i Derdowskiego, „jakoby Kaszubi nie tylko Jerozolimę, ale i całą Palestynę z sąsiednią Fenicją do Kaszub przenosili” (1892).

Opinia Antoniego Parczewskiego z Wielkopolski, którego życiową ideą było bronić żywiołu polskiego na pograniczach i z tego powodu dwukrotnie odwiedził Kaszuby (1880, 1885), była zrazu zdecydowanie ujemna, jak to zresztą napisał Karnowski. Ośmieszał „mrzonkę” o piśmiennictwie kaszubskim w artykule Podrzecze kaszubskie (1874), przedrukowanym w Oskara Kolberga Dziełach wszystkich (t. 39), gdyż sam Kolberg raczej miał podobny stosunek do Ceynowy, którego odwiedził w Bukowcu (1875). Parczewski publikując obserwacje ze swych podróży w książce Szczątki kaszubskie w Prowincyi Pomorskiej. Szkic historyczno-etnograficzny (Poznań 1896), w dużej mierze powtarza swe poglądy o Ceynowie tylko dlatego, że on „marzył dlań [tj. rodzimego narzecza – J.T.] o stanowisku odrębnego języka, o samodzielnem piśmiennictwie” i rzekomo „starał się osłabić związek umysłowy z ogółem polskiego życia”, ale poza tym ma go „za wybornego znawcę swego ludu”, człowieka szlachetnego i przywiązanego do swego narzecza, choć „wpatrzonego w postacie mężów słowiańskiego odrodzenia”.

Mówiło się dawniej i też dziś, że język druków Krofeja (1586) i Pontanusa (1643) jest polski, ale opisów i analiz tych zabytków trudno szukać w podręcznikach historii języka polskiego. Wyjątkiem być może W.A. Maciejowski, który opisał Mały katechizm, ale jedynie na podstawie edycji Mrongowiusza z 1828 r., będącej wznowieniem wydania z 1758 r., językowo całkowicie zmodernizowanego, począwszy od tytułu, co usprawiedliwia opinię, że „polsczyzna Pontana jest kaszubska, godna zastanowienia filologa słowiańskiego” (Piśmiennictwo polskie od czasów najdawniejszych aż do roku 1830, t. III, Warszawa 1853). Jakby się on odniósł do twórczości Ceynowy, którego język od tej edycji Pontanusa nie był aż tak odległy?

Mimo iż nazwisko Ceynowy stało się głośne choćby w związku ze Słownikiem Ramułta, nie wymienia go Brückner, choć zauważył próbę rozwoju piśmiennictwa na Pomorzu: „W scenach szkolnych XVII w. występują Mazurowie mili albo Kaszubowie z właściwościami swej gwary dla komicznego efektu. Lecz nie dla niego pisał Krofey pieśni nabożne (luterskie), a ksiądz Pontanus (Mostnik) katechizm po kaszubsku, chociaż to polszczyzna raczej, przetykana zwrotami kaszubskimi...” (Dzieje języka polskiego, 1925). Postępował za Nitschem, u którego literatura kaszubska zaczyna się dopiero od poematu Derdowskiego; Nitsch poza tym analizuje wiersz Teskniączka Karnowskiego (Mowa ludu polskiego, 1911). Nitsch z kolei szedł śladem informacji ze wstępu Ramułta o istnieniu kaszubskiego piśmiennictwa, tworzonego przez Ceynowę i Derdowskiego, którego poemat jako pierwszy zrecenzował. Jednak Jan Rozwadowski zupełnie o kaszubskim piśmiennictwie zapomniał (Encyklopedia polska, 1915).

Zapewne autorstwa Stanisława Dobrzyckiego jest hasło Cenowa (Cejnowa) w Encyklopedii powszechnej Ulthima Thule (t. II, 1931), biogram życzliwy i od razu prawdziwszy: „Całe życie starał się szerzyć oświatę wśród swoich ziomków...”, „Był zwolennikiem odrębności narodowej Kaszubów, wskutek czego jego akcja stała się na Pomorzu niepopularna i spotkała się z oporem ze strony polskiej”, „...pod koniec życia stał się nawet zapalonym moskalofilem” czy: „Jako człowiek prywatny Cenowa zyskał powszechny szacunek, jako lekarz cieszył się wielką wziętością”. Pobrzmiewa w tym przede wszystkim lektura tekstu ks. G. Pobłockiego: książe­czek jego Kaszubi nie czytali ze względu na tematykę filozoficzną i polityczną. Studium Karnowskiego raczej nie znał.

Julian Krzyżanowski 50 lat później zamieścił dość obszerny biogram (z fotografią) Cejnowa (Słownik folkloru polskiego, 1965), zawierający m.in. sformułowania (dalekie od ścisłości): „pionier kaszubskiej literatury ludowej”, „uwolniony od dożywotniego więzienia w r. 1848, poświęcił życie pracy nad wyzwoleniem Kaszub”, „Zasady gwary wyłożył w książeczce: Zarés do grammatikj kašébsko-słovjnskjé môvé (Poznań 1879), przeznaczonej dla Kaszubów znających język niemiecki”, „Ze stanowiska folkloru największe znaczenie mają tu owe wypisy [...] [tj. „Skôrb” – J. T.] dziwnie niechlujny zbiór przeróżnych materiałów [...] Wśród materiałów tych najcenniejsze są pozycje oznaczane niedbale jako Pjrszi mędel povjôstk lub Pół kopé podanj...”, „Część owych materiałów Cejnowa udostępnił slawiście rosyjskiemu Hilferdingowi”. Oparte to na biogramie ks. Alfonsa Mańkowskiego.

Wiedza o Ceynowie i prezentacja jego osoby i dokonań zatem niemal się nie zmienia. Dowodzi tego również biogram Stanisława Urbańczyka (Encyklopedia języka polskiego, 1978), który nie przynosi, niestety, nic nowego, a zawiera m.in. błędy, jak np. „osiadł w Bukowcu na rodzinnych Kaszubach”, „koło roku 1850 zainteresował się ich mową i folklorem”, może częściowo poprawna jest konkluzja: „Od prac Cenowy datuje się też naukowe zainteresowanie gwarami kaszubskimi”, choć w rzeczywistości zaczęło się nieco wcześniej, choćby od Mrongowiusza czy nawet K.G. von Antona[18]. Nie lepiej wypadło ujęcie Ceynowy w książce Urbańczyka (Dwieście lat polskiego językoznawstwa, 1993), gdzie znać ogromne luki, których nie może zrekompensować fotografia; tu nowe błędy, mianowicie, że przetłumaczył raport Prejsa, za czym idzie dalszy błąd, że „używał raz wyrazu język, innym razem narzecze”, gdy pierwszy Prejsa, a tylko drugi Ceynowy. Nie ma tu też tła jego działalności, a zatem także dostatecznych powiązań przyczynowo-skutkowych poszczególnych etapów. A to przecie było dostępne u Karnowskiego!

Szczegółowsi w prezentacji życiorysu i dokonań Ceynowy może byli jego krajanie, ale czy sprawiedliwsi? Derdowski trzy lata po spotkaniu z Ceynową i w dwa lata po jego śmierci odciął się od jego programu, uważając za błąd kreowanie odrębnego narodu i języka kaszubskiego, a jakiejś własnej literatury Kaszubi nie potrzebują, wystarczy bowiem do istniejącej ogólnej dodać tylko nieco kolorytu lokalnego i ludowej obrazowości (O Kaszubach, 1883). G. Pobłocki[19] również znał Ceynowę nie tylko z jego pism i poglądów, lecz osobiście. Niemal jednoznacznie negatywnie ocenił jego idee i działalność. Naprawił to Karnowski, torując tym drogę A. Bukowskiemu[20], który z kolei przyczynił się niewątpliwie do wyświetlenia niejednego faktu z jego życia i działalności.

Historyk G. Labuda[21] ogólnie, ale trafnie ujął zasadnicze motywy wyborów Ceynowy, w całym uwikłaniu politycznym i społecznym: „Ceynowa jako człowiek działający praktycznie, miał do wyboru dwie możliwości, gdy zastanawiał się, jak odrodzić Kaszubów: w ramach świadomości polskiej czy na miejscowym korzeniu. Nie mógł wybrać tej pierwszej” (wywiad z E. Szczesiakiem, 1988). Rozwinął tę kwestię szerzej w artykule Podłoże polityczne dyskusji nad autonomią języka kaszubskiego na przełomie XIX i XX stulecia (1995), oddającym ówczesną sytuację.

Dobre swego czasu i w wielu kwestiach aktualne opracowanie E. Kamińskiej i J. Pałkowskiej (Z historii badań nad gwarami kaszubskimi, 1958) w pewnych momentach okazuje się już dziś przestarzałe, zwłaszcza przy referowaniu poglądów Ceynowy na kaszubszczyznę czy ocenie jego Zarésu, choć prawdą, że to „realizacja myśli o samodzielnym języku kaszubskim”. Notabene, autorki lapidarnie streściły obszerne studium „rdzennego Kaszuby” Karnowskiego (Zdania o stosunku językowym ludności kaszubskiej do polskiej, „Gryf”1910), stwierdzając: „Artykuł ten jest korzystnym wkładem w historię problemu”. Zauważmy przy okazji, że ta praca, przedstawiająca wiele zagadnień bardzo szczegółowo, nie straciła swej aktualności, wychodząc już od samych początkowych stwierdzeń: „Istnieje jeszcze dzisiaj u nas na Kaszubach, u naszej inteligencji to zdanie, jakoby sprawy językowej na Kaszubach lepiej nie ruszać. Stanowisko to w najjaskrawszej formie zaznaczył Ks. Pobłocki w artykule: Dr Cejnowa”. Skąd bierze się ten lęk – pyta – i kto wykorzystuje to – i sprawę Ceynowy, Ramułta – jako straszak odrębności.

Różnych prac o Ceynowie w ostatnich latach powstało sporo, m.in. językoznawców o jego dorobku językoznawczym, np. Edwarda Brezy, Pawła Smoczyńskiego; głos językoznawców miał i mieć będzie w tej kwestii duże znaczenie. Osobiście przygotowywałem sobie grunt pracami o Ramułcie i Ceynowie, „odbrązawiając” obie te postacie, aby potem spróbować „realnego” Ceynowę oświetlić w kontekście współczesnych mu zjawisk i procesów, zwłaszcza wiedzy o Kaszubach i ówczesnej dyskusji slawistów. Studiowanie pism Ceynowy dostarczyło w tym zakresie nowych obserwacji. Zawarte w nich różne zdania umożliwiają rekonstrukcję głównego nurtu jego myślenia. Okazuje się, że nieraz wypowiadał się w tej dyskusji o kaszubszczyźnie, a musiał nieźle całość przemyśleć, najpierw w rozmowach z Czelakowskim i Purkiniem, potem przesyłając materiały Srezniewskiemu czy wreszcie spotkawszy się z Hilferdingiem. Rozumiał także, że temat jest drażliwy, nie tylko dla Polaków, a zresztą sam jako przywiązany do Polski był pod wrażeniem swego „odkrycia” i swych decyzji.

Poza tym odnalezione zostały rękopisy Ceynowy, o których pisał Karnowski, np. jego gramatyki i słownika[22]. Ukazały się też nowe prace, np. H. Popowskiej-Taborskiej i W. Borysia Słownik etymologiczny kaszubszczyzny (1994) czy tychże autorów Leksykografia kaszubska na tle słowiańskim (1995) i Z. Szultki o Mrongowiuszu[23]. Od Ceynowy rozwija się nieustannie kaszubska literatura. Wszystko to razem wzięte rzuca wiele nowego światła na działalność twórcy regionalizmu kaszubskiego i przygotowuje grunt do wszechstronnego ujęcia jego osoby i dokonań w nowoczesnej monografii.

Konkluzja ostateczna wypada wszakże jednoznaczna: zarys monografii Ceynowy, przestarzały bo przestarzały, pozostaje na razie ciągle jeden, mianowicie przedrukowywany obecnie Karnowskiego (Wosia Budzisza)[24], często pomijany (np. w biogramie w Słowniku biograficznym Pomorza Nadwiślańskiego) czy traktowany marginalnie, m.in. przez A. Bukowskiego i F. Neureitera[25]. Jak praca ta powstała, informuje autor w kilku miejscach Mojej drogi kaszubskiej, pisząc m.in.: „O Ceynowie napisałem osobno dość wyczerpujące studium [...] W ten sposób wywiązałem się z długu wdzięczności względem Ceynowy. Pracę tę uważam za rzecz najważniejszą, jaką dotąd na niwie kaszubskiej zdołałem napisać.” [...]

W ocenie tej nie ma samochwalstwa ani przesady. Pożytki z przypomnienia tego studium wydają się być liczne. Dość obiektywnie, wszechstronnie i w miarę wyczerpująco prezentuje osobę i dokonania Ceynowy, pośrednio zaś wiedzę i opinię o nim Karnowskiego i Młodokaszubów, nadto zaś pozwala śledzić, ile z niej przejęły młodsze opracowania, nie sięgające głębiej – poza L. Ropplem[26] – do pism Ceynowy, które Karnowski przeczytał i zanalizował dość wnikliwie. Obszernie cytuje bądź streszcza prace innych, np. Pobłockiego i Francewa[27]. Sporo w nim odniesień do dyskutowanych w czasach Karnowskiego zagadnień, jak np. pisownia. Analiza ewolucji systemów ortograficznych Ceynowy stanowi w nim najsamodzielniejszą część. Karnowski był po tłumaczeniu pisowni Lorentza i dyskusji nad ortografią Młodokaszubów. Wcześniej gruntownie poznał historię badań nad kaszubszczyzną, w której Ceynowa miał swój udział.

Dla oceny z kolei kompetencji Karnowskiego przypomnieć by tu trzeba chociaż kilka jego wspomnień z lat 1907-8 (spisanych w 1935 r.). Owocem podjętych wtedy – pod wpływem lektury wstępu do Słownika języka pomorskiego, czyli kaszubskiego Ramułta – studiów nad kwestią kaszubską, a w szczególności nad językiem kaszubskim, były dwa odczyty: Przebieg i wynik badań nad językiem kaszubskim (1907) i Nieco o mowie kaszubskiej (1908) oraz bibliografia prac kaszubologicznych („Gryf” 1909). Karnowski był zatem doskonale przygotowany do tego, aby szeroko i w wyważony sposób odpowiedzieć na tendencyjną książeczkę K. Kościńskiego Idea słowiańska na Kaszubach. Szkic historyczny (Poznań 1908), tj. bez pobudek politycznych czy powodowania się emocjami, które przecież nim kiedyś zawładnęły, jak wynika ze wspomnień, ale teraz tak był już uspokojony dokonanym wyborem, mianowicie opcji Pobłockiego, że Ramułta ledwie w tym artykule wymienia. Wybór tej opcji, z teoretycznym podkładem K. Nitscha[28], uzasadnia we wspomnianym szkicu na temat statusu kaszubszczyzny. Głębię tych przemyśleń, ich ponadczasowy i jednocześnie aktualny sens ukazują także przypominane tutaj w aneksie teksty poetyckie.

 

 

SŁAWOSZYŃSKIE DOŚWIADCZENIA CEYNOWY

Źródłowe poszukiwania A. Bukowskiego ujawniły więcej faktów z życia Ceynowy, niż podał Karnowski. Domu rodzinnego i stron rodzinnych bliżej osobiście nie opisał. Z domu wyniósł zamiłowanie do wiedzy: ojciec umiał czytać i pisać, kształcili się dwaj starsi bracia: Marcin pomagał mu w nauce, brat Józef wspierał materialnie w gimnazjum. Poznał biedę i lęk o egzystencję, hartując ciało i ducha na czas nauki i studiów. Podstawówka pruska w Sławoszynie raczej niewiele mu dała. Bardzo mało wiadomo o jego pobytach w domu od czasu podjęcia (w 14 roku życia) nauki w Chojnicach; na pewno był na pogrzebie matki 24 VII 1850 r. Po uwolnieniu z Moabitu jakoś pilniej mu było w berlińskich bibliotekach poszukiwać cassubianów. Nie bardzo miał gdzie wracać, gdyż jego brat Paweł sprzedał zadłużone gospodarstwo (1848). Czy się już wtedy nie wyizolował zbytnio, m.in. artykułem z 1843 r.? Miał wtedy 26 lat. Jednak wrogów przysporzyły mu jego publikacje z ok. 1850 r.

Rodzinę Ceynowy opisał A. Bukowski. Miał co najmniej ośmioro* rodzeństwa, powiększone o dziecko adoptowane. Poza Florianem wykształcenie zdobyło dwóch braci księży, o czym Ceynowa napisał w liście do Ramułta (koniec 1880 r.). Marcina uczył w Chojnicach A. Brylowski[29]; w 1846 r. bp A. Sedlag[30] zwolnił go – za popieranie powstania czy za krytykę w artykule Floriana z 1843 r.? – z administrowania parafią w Kokoszkowach na Kociewiu. Josephus Zeinow vel Ceynow był wikarym w Wielu (1832) i proboszczem w Wałdowie pod Sępólnem na Krajnie (1833-40). Miał nadto brata Franciszka, piszącego się Franz lub Frany, i brata Pawła, który przejął gospodarstwo w 1844 r., a po jego sprzedaniu (1848) przeniósł się do wsi Reszki pod Redą. Siostra z męża Kadau (pierwsza żona z domu Schmuck, por. pseud. liter. X. Szmuk s Pucka) żyła w Pucku. To u niej po przyjeździe z Berlina mieszkał Ceynowa dłuższy czas od maja 1848 r., kiedy zbierał materiały do swej dysertacji i pisał czy wykań­czał niektóre teksty wydane potem w 1850 r.

Ewentualna średnia zamożność rodziny wynikać mogła m.in. stąd, że ojciec prócz gospodarstwa trudnił się rzemiosłem, skąd podpisy Ceynowy: Wojkasin i Gburzczón, tj. syn gbura ‘gospodarza, rolnika’, albo: storeho Kovola sin. Łączenie tych dwu zajęć nie było czymś wyjątkowym; ówczesny kowal zajmował się też kołodziejstwem. Ojciec Wojciech miał być bardzo aktywnym mieszkańcem wsi, umiał pisać, ale podpisywał się obok Wojciech także Albrecht, tj. na sposób urzędowy pruski.

Podstawową informację o matce Magdalenie z domu Pienczyn lub Pienczen (1785-1850), mającą pochodzić z Lęborskiego, zawdzięczamy samemu Ceynowie, który wspomniał o tym w liście do Ramułta. Wyjaśnienie nazwiska Pienczyn, częstego w tej wsi i okolicy (E. Breza), czyli rodzina była tu zadomowiona, pozwoliłoby może zbliżyć się do wyjaśnienia zagadki jego życia (wedle Pobłockiego), tj. osiedlenia się na Kociewiu, gdzie notabene też brat Marcin księdzem, a skąd niedaleko do Wałdowa, w którym Florian bywał w czasach gimnazjalnych u brata Józefa. Hubert Górnowicz napisał (Zniemczone nazwiska na cmentarzu w Brętowie, 1969): „nazwisko to można wywieść tylko od Pinczyna w pow. starogardzkim. Widocznie przodkowie matki Floriana Ceynowy przenieśli się do ziemi lęborskiej z Pinczyna”. Nazwa tej wsi notowana jest od 1347 r. (Pintschin) i wywodzona od n. o. Pieniek czy Pieńk. W niej pojawienie się wtórnej nosowości byłoby możliwe (por. Pieńczyński/ Pięczyński 1456, 1457), a zatem trafne skądinąd zestawienia E. Brezy (Wybrane nazwiska mieszkańców północnych Kaszub, Gdańskie Studia Jęz. IV 1988), np. Pieczno 1613 Żar, Pięczno 1629 ib. Pięcznowa 1656, Pięczen 1801, Pienczen, Pienczyn 1806 itp., nie muszą być wyprowadzane od im. Piotr, m.in. dlatego, że od popularnego imienia Piotr, Pietr nie notuje się postaci z nosowością, porównaj bowiem np. Pieter, Pietrak, Pietrczyc, Pietroń, Pietrski, Pietrzec, Pietrzech, Pietrzej, Pietrzek, Pietrzę, Pietrzyk, Pietrzykowic, Pietrzykowski.

Z obserwacji obyczajów i mowy stron rodzinnych wyrosły pierwsze opisy etnograficzno-folklorystyczne Ceynowy (1843). Z takich obserwacji i badań wyrosła jego praca dyplomowa, ukazująca znajomość chorób, medycyny ludowej, zabobonów itp. w Puckiem. Podjęcie jej wydaje się być reakcją na poznanie głośnej sprawy niejakiego znachora Kamińskiego i pławienia rzekomej czarownicy Krystyny Ceynowiny z Chałup (1836), o czym napisał w samej rozprawie.

Inne opisy Kaszub są bezbarwne, a określenie ich granic niezadowalające. Nieco szczegółów znajomości tego regionu daje się wyłowić z jego tekstów, np. w Rozmóvje Pólocha s Kaszebą m.in. o Sławószenie „njedalek bójowiszcza” (tj. znanego z bitwy z Krzy­żakami w 1462 r. Świecina), głazie Bóżostopka, interpretacji herbu miasta Pucka jako stolicy Kaszub, ukazanych w opowiadaniu o etymologii nazw wsi; tu też o bożnicy w Bolszewie czy o wejherowskiej Kalwarii, inaczej gorach. Polak na to powiada: „Teraz [...] o Kaszubach już dosic vjem...” Kilkanaście lat potem w Rozmovje Kaszébé s Polôchę ustami Polaka wspomni o „ostatnjch kącjkach słovjanskjch na Pomorzu pod Mjastkjem, Bitovem i Słupskjem, gdzje sję przekonałem, jiż jistotnje tamtejsi mjeszkanjci Słovjncamj sję mjanują a svój jęzik słovjnskjm nazivają.” Może do Żarnowca odnieść można uwagi Kaszuby o kościele w jakiejś wsi: „Żebë Vaspąn běł jen le przed sztérdzesce lati vjdzěł, jak jesz przé njm vspanjałi klôsztór Benediktinek stojěł; těj won sę vjele, vjele lepj wokazověł. Ale [...] przészło xędzé proboszczovj na mésl jeden kąsk klôsztoré po drégjm wurévac, muré rozvalac...”

Nie znał zrazu nawet zasięgu bylaczenia, które wyniósłszy z domu w swej literackiej kaszubszczyźnie nie uwzględnił, eksponując w niej z kolei wątpliwą końcówkę dopełniacza ‑eho. Kaszuby poznawał – poza okolicami Sławoszyna i Żarnowca – najpierw z literatury (np. Prejs, Mrongowiusz), a do wsi Główczyce dotarł dopiero z Hilferdingiem w 1856 r.

Patetycznie brzmiące zdanie Karnowskiego: „Atmosfera domu rodzicielskiego, jako też całej okolicy, zamieszkałej przez zamożny stan średni [...] przygotowała w psychice jego ów grunt przydatny dla aspiracji wolnościowych i demokratycznych” – może zawierać ziarno prawdy. Jakaż to była szczególna atmosfera? Język macierzysty na pewno kaszubski, choć o nim brak wzmianki w dokumentach z poł. XIX w., polski z klasztornego kościoła w Żarnowcu i jeszcze w jakimś zakresie ze sławoszyńskiej szkoły (1824-5), skąd jednak też wyniósł znajomość niemieckiego, który jego rodzice znali ponoć słabo, podobnie i brat Paweł.

Gdy się rodził, Sławoszyno było prawie całkowicie polskie, a kiedy umierał, trzecią część mieszkańców wsi stanowili Niemcy, a zatem podświadomie w rodzinnej wsi obserwował postępującą germanizację. Zniemczone były sąsiadujące od zachodu i północy wsie (majątki), np. Goszczyno, Karwieńskie Błoto, Krokowa, Łętowice, Minkowice, Parszczyce, gdzie za badań Lorentza już nie było kaszubszczyzny i które przedzielały jednolity wcześniej obszar gwary żarnowiecko-sławoszyńskiej, różniącej może nieco od innych gwar kaszubskich m.in. pewnym zbliżeniem do polskiego języka literackiego, co ewentualnie efektem wpływu klasztoru żarnowieckiego. Własne zatem obserwacje i rodzinne doświadczenia (zwolnie­nie brata przez bpa Sedlaga) mogły być punktem wyjścia jego pierwszego artykułu Die Germanisirung der Kaschuben (1843), w którym wszakże na planie pierwszym wiadomości z wielu dawnych prac, zwłaszcza kroniki Kantzowa[31].

 

 

NARODZINY IDEI KASZUBSKIEJ

Chojnickie gimnazjum, którego dyrektorem w latach 1819-29 był dr Józef Müller, uczeń J. Dobrowskiego, twórcy slawistyki, zabrało mu dziesięć lat (1831-41), zamiast dziewięciu; nadrabiał jakieś braki. Nie wiadomo konkretniej, czym wypełniał wtedy czas, jakich miał kolegów i przyjaciół, ale z pewnością poznał nieco okolice Chojnic, Czerska, Wałdowa, Kokoszek. Tu biorą początek jego zainteresowania ludoznawcze, które zdominowały potem rozprawę doktorską. Na pewno w Chojnicach zostało coś z kontaktów Mrongowiusza z Brylowskim, który uczył brata Marcina i był z nim m.in. w Sławoszynie, gdy prowadził badania nad kaszubszczyzną (1827). Brylowski inaczej ją oceniał niż Mrongowiusz. Ceynowa miał więc możność zetknięcia się z Brylowskim i samym problemem statusu swej rodzimej mowy. Jednak „rzeczami kaszubskimi” nie był jeszcze zbyt pochłonięty, choć tutaj w kontaktach z rówieśnikami z różnych stron uświadomił sobie swoją kaszubskość, ale tym gorliwiej mógł się zająć „rzeczami polskimi”. Szykował się do studiów teologicznych. Gimnazjum wyposażyło go w niezłą wiedzę (np. języki: łacina, greka, hebrajski, francuski, także niemiecki i prywatnie polski), z którą dawał sobie potem radę w życiu, i wychowało go w duchu głębokiego przywiązania do Polski. Zaprawił się też do życia w osamotnieniu i działania w pojedynkę?

Studia we Wrocławiu (1841-3) i Królewcu (1843-6) stanowiły nie tylko pogłębienie i uzupełnienie edukacji z Chojnic. Zjawił się tu jako 24-letni absolwent katolickiego gimnazjum, w którym mogła go zacząć złościć „pogarda moji macerzińsczi mowë”, jak napisze w liście do Ramułta (1880): „Ta pogarda moje macerzinski mowë – nenka bëła rodę z okręgu Lęborskiégo a tatk z Wejherowskiégo – mnie gorzëła, dlô tego jô jem w Wrocławiu biwôł na prelekcijach profesora Czelakowskigo ë częstim goscę profesora Purkiniego...” Należąc do uczniowskiej organizacji „Polonia”, pogłębiał znajomość poezji romantycznej, szczególnie Mickiewicza, co akcentuje Karnowski, a Majkowski – z własnych przeżyć – wyraził jeszcze silniej: „Pod wpływem pism emigracji polskiej w Paryżu i ulubionego poety Mickiewicza stanęła Polska przed nim wymarzona, święta, tą samą sławą spowita, jak w minionych czasach. Taka wyidealizowana postać Polski przyświecała mu aż do końca życia...”

Poznał tu również zupełnie nowe, fascynujące idee: słowianofilstwo i panslawizm. Kazały mu one inaczej spojrzeć na lud, kulturę i ziemię swego dzieciństwa. Nieprzypadkowo trochę później na karcie tytułowej zeszytu VI „Skôrbu” umieścił wersy: „Oj bjedni chłopje! Za cóż mi łza płinje,/ J sërce bjje, misląc o tvim czinje?.../ Ach! żal mj cjebje, bjedni Słovjanjnje!/ Adam Mickiewicz”[32]. Mogą stanowić jakby dopowiedź do strofy głośnego i znanego mu poematu J. Kollára[33] Slávy dcera: „Ktoś ty? Rosjanin. A ty? Ja Serb./ A ty? Czech jestem. A ty? Jam Polakiem./ O, dzieci moje: Jedność! Nie tak mówcie,/ lecz mówcie: Jestem Słowianinem”. Czyżby to symbol jakiejś symbiozy? Tę deklarację i ten poemat interpretuje Derdowski w wierszu Wojkasyn ze Słowoszena, przytoczonym przez Karnowskiego.

Polsce wszakże pozostał wierny, choć niektóre teksty trudno rozumieć, jeśli jednocześnie nie weźmie się pod uwagę tego, że Kaszuby należały wtedy do państwa pruskiego, stanowiącego realną groźbą zgermanizowania tego skrawka Słowiańszczyzny, której częścią była również Polska. Ceynowa krytykował Polaków i ich warstwy, szczególnie szlachtę i duchowieństwo, ale nie Polskę jako taką. Potwierdza to analiza artykułu Kaszebji do Polochów (1850). Bardzo dosadnie określił jednak m.in. organizację akcji 1846 r. i jej polskich przywódców. Gdyby nie fakt rozbiorów Polski, gdyby Kaszuby znajdowały się ciągle w organizmie państwa polskiego, nie byłoby tak radykalnego i praktycznego programu Ceynowy, a pozostałby ewentualnie Ceynowa jako etnograf, paremiograf czy leksykograf, tj. nie wykroczyłby on poza czysto naukowy program Mrongowiusza. Doszła do tego niezgodność prób lingwistycznego zakwalifikowania mowy Kaszubów, co z jego punktu widzenia wyglądać mogło nawet na pokrętność. Bez tych uwarunkowań nie wszedłby zapewne na drogę, jaką obrał Słowak L. Sztur[34]. Dowodzi tego publikowanie zrazu tekstów wyłącznie etnograficznych, w dodatku w pisowni tzw. polskiej.

Kiedy Ceynowa kończył gimnazjum i zaczął studia, wówczas slawiści „odkrywali” Kaszuby i język kaszubski. Dyskusje o kaszubszczyźnie dotarły do Wrocławia dzięki F. Czelakowskiemu[35], J. Purkiniemu[36] i Srezniewskiemu. Może bezpośredniego impulsu do aktywności na niwie regionalnej dostarczył skąpy, niejasny obraz Kaszub i „podrzecza kaszubskiego” w książce P. Szafarzyka[37], w polskim tłumaczeniu (1843) P. Dahlmana, wrocławskiego kolegi Ceynowy. Znajduje się też w niej wzmianka o wydaniach z r. 1643, 1758 i 1828 katechizmu Pontanusa, zapewne wszystko na podstawie Prejsa, a może K. von Antona? Czwartym jego wydaniem chlubił się Ceynowa. Notabene, Szafarzyk dowiedział się o Ceynowie z listu wysłanego doń przez Hilferdinga z Bukowca (1856).

Gdy ujawnił się w środowisku wrocławskim jako Kaszuba, wtedy Purkinie, członek szczecińskiego Towarzystwa, pragnący zrealizować wobec niego swoje zobowiązania, po części zbieżne z programem Mrongowiusza, postanowił to wyzyskać. Tutaj zatem rozpaliła się „kaszubskość” Ceynowy, która potem chwilowo w 1846 r. jakby przygasła, ale doświadczenia powstańcze i więzienne przemyślenia spowodowały jej nawrót, już w innych rozmiarach i skutkach.

Kontakty ze slawistami i slawistyką we Wrocławiu zaowocowały dość różnorodnym i wyraźnym programem kaszubologicznych zainteresowań Ceynowy, wynikłym ze splotu różnych uwarunkowań, zwłaszcza zaistniałych w momencie przybycia do Wrocławia (1841), a Leopoldinum wybrał m.in. dlatego, że niektórzy nauczyciele chojniccy pochodzili ze Śląska i już inni z Chojnic poszli studiować tu, gdzie panował duch słowiański, a więc istniało m.in. Towarzystwo Literacko-Słowiańskie (1836-86). Utworzono we Wrocławiu katedrę filologii słowiańskiej (1841), którą kierował najpierw czeski uczony i poeta Purkinie, u którego w 1840 r. gościł Srezniewski. Oni znali program Mrongowiusza i Towarzystwa Historii i Starożytności Pomorza w Szczecinie. W duchu tego programu wystąpił w 1843 r.: 1. broniąc Kaszub przed germanizacją i narażając się tym na ataki wrogów, 2. publikując za namową Purkiniego teksty folklorystyczne. Ceynowa już wtedy służył Kaszubom: poznawał je i pisał o nich.

Formowanie przyszłego ojca regionalizmu kaszubskiego zostało przerwane i zaczyny słowianofiskich idei wywiały mu z głowy, kiedy w Królewcu wszedł w wir działalności narodowo-powstańczej, bo przywiązanie do macierzy pchało go do walki o Polskę. Potem wiedzę i doświadczenia wyniesione z Wrocławia spotęgowało rozgoryczenie klęską powstania i wiszący nad nim katowski topór. Podyktowało mu to bezwzględne oceny powstania, a słowa, w jakie je ujął, dowodzą determinacji pójścia własną drogą, ewentualnie przy pomocy Rosji, a zatem odżyły tu idee panslawistyczne. Naraził się tym ziemiaństwu i duchowieństwu. Rozgoryczenie nadało ostrości jego programowi kaszubskiemu, wychodzącemu już poza rzekome własne aspiracje wyłącznie literackie i czysto naukowe cele Mrongowiusza.

W atmosferze więzień, przesłuchań, oczekiwań na wyrok i na jego wykonanie raczej nie mógłby się skupić na większych pracach, drobne zaś zajęcia chroniły go przed depresją. Dysponował słownikiem łużyckim, sprawozdaniami szczecińskiego Towarzystwa (członkiem od 1848 r.), mapami i innymi materiałami, o które zwracał się do Towarzystwa, jak np. odpisy słowniczka kaszubskiego Mrongowiusza, manuskrypt prepozyta słupskiego C.W. Hakena itd., a potem poszukiwał w berlińskich bibliotekach m.in. tzw. Ojczenasz ze Szczenurza pastora Szadowskiego. Postępował zatem śladem lektur Prejsa, Mrongowiusza i v. Antona.

Kontakty Ceynowy we Wrocławiu umożliwiły mu poznanie różnych form pracy oświatowo-kulturowej na niwie narodowej i swojej małej ojczyzny. Najwięcej zawdzięczał chyba w tym czasie Smolerjowi[38], który zainspirował jego wieloletnie prace, zrazu wycinkowe, nad gramatyką, ukończoną dopiero w 1879 r., a „Maćica Srbska” była wzorem dla Skôrbu Kaszébskosłovjnskje mové (1866-8).

Czelakowski ukazał mu wartość pieśni ludowej i materiałów paremiograficznych; te drugie ujął w programie Mrongowiusz. Ceynowa spisał 3 zbiory przysłów: zbiór „Przesłovjo kaszebskje” (Petersburg 1852), zbiór przesłany przez T. Lipińskiego paremiologowi K. Wójcickiemu (Warszawa 1856) i Pjrszi tësąc kaszëbsko-słovjnskjch gôdk (Skôrb 1866), który jest reakcją Ceynowy na wydrukowanie wcześniejszych pod nazwiskiem Wójcickiego, dodatkowo z licznymi błędami i omówieniem odnoszącym się z pogardą do kaszubszczyzny i kaszubskich przysłów. Choćby przysłowia z Hitopadezii (Skôrb 99) wskazują, że nie pochodzą one wyłącznie z ust ludu. Poprzedzający je napis: „Spjseł stôreho Kovôla sin ze Sławoszéna” (Skôrb 1), jest niewątpliwie podpisem autora, określający zarazem pochodzenie z rzemieślniczej rodziny, czyli jest to – jak np. X. Szmuk s Pucka – kryptonim literacki Ceynowy.

Gdy chodzi o Czechów, to pamiętać jeszcze trzeba o K. Erbenie[39], którego Ceynowa odwiedził w Pradze (1861). List do niego z 1864 r. dowodzi kontaktów Ceynowy z innymi Czechami, jak np. filologiem M. Hatalą, leksykografem J. Rankiem czy pisarzem A. Wartałką. Wielkie wrażenie na Ceynowie wywarł poemat Slávy dcera J. Kollára (1793-1852), pisarza słowackiego, czy inaczej: poety czesko-słowackiego, ponieważ pisał po czesku, będąc przeciwnikiem językowego separatyzmu Słowaków; był też panslawistą, a więc rzecznikiem wspólnoty kulturowej Słowian. Sonet 36. mówi o Kaszubach (Neureiter). Wiedział też zatem o innym Słowaku, L. Szturze (1815-56), zwolenniku odrębności narodowej i kulturowej Słowaków, a więc i pisania mniej wyrobionym i pogardzanym językiem słowackim. Taką drogę obierze ostatecznie Ceynowa.

 

 

KASZUBSZCZYZNA W OCZACH SLAWISTÓW

Wiedza o Kaszubach i ich mowie wśród slawistów narastała powoli. Zrazu obserwacje takie dotyczą Kaszubów z Pomorza Zachodniego. Znamy kilka ogólnych uwag o języku mieszkańców Pomeranii z kroniki T. Kantzowa (ok. 1536), który nazywa tę ludność wendyjską lub Wendami, a wśród nich wydziela Kaszubów, wyróżniających się językiem i miejscem zamieszkania.

Badacz szwajcarski J. Bernoulli w opisie swej podróży po Prusach, Rosji i Polsce (1778) odnotował stosunki językowe w Szczepkowicach: „Mały ten naród ma swój własny język, w którym również wygłasza się kazania i drukuje książki do nabożeństwa. W drugim rozdziale niedrukowanej, a wspomnianej już przeze mnie kroniki Heilera znajduje się jakaś życzliwa wzmianka o tym języku, który jest najprawdopodobniej zepsutym dialektem sło­wiańskim. Kaszubi dobrze rozumieją Polaków; ci zaś muszą sobie zadać nieco trudu, żeby zrozumieć język kaszubski. Kucharz hrabiego, pochodzący z Łużyc, gdzie mówi się powszechnie po łużycku, prawie zupełnie dobrze rozumiał Kaszubów. Dla niemieckiej szlachty, posiadającej dobra na Kaszubach, wielka różnica między tym językiem a niemieckim jest bardzo przykra. Robią też wszystko, żeby tu zaprowadzić język niemiecki, a wytępić kaszubski, ale bez większego powodzenia...” (Notabene, wiele sformułowań przypomina tekst Hilferdinga).

Relacja ta zwróciła na Kaszubów uwagę niemieckiego sorabisty Karla G. von Antona (1751-1818) ze Zgorzelca, który za pośrednictwem pastora Ch.W. Hakena ze Słupska zebrał nieco słownictwa słowińskiego, m.in. etnonim Słowienci (A.D. Duliczenko). Materiały jego zostały częściowo opublikowane (Lipsk 1783-9). Stąd wiadomości o Kaszubach – i etnonim – przejęli zapewne J. Dobrowski (1790?) i P. Szafarzyk (Geschichte der slavischen Sprache und Literatur nach allen Mundarten, 1826), powtarzane potem w innych publikacjach, m.in. Hilferdinga.

Pierwsze pośrednie wiadomości o ich języku pochodzą również z XVI i XVII w. od pastorów, mianowicie najdawniejsze odczytywano już w XIX w. z tłumaczeń bytowskiego pastora Krofeja: Duchowne piesnie D. Marcina Luthera y ynßich naboznich męzow. Zniemieckiego w Slawięsky ięzik wilozone (1586), a już w XVIII z tłumaczenia (redakcji?) smołdzińskiego pastora Mostnika ze Słupska: Mały Catechism DMarciná Lutherá Niemiecko-Wándalski ábo Slowięski to jestá z Niemieckiego języka w Slowieski wystáwion... (1643). W relacji Bernoulliego znajdujemy nawiązanie chyba do drugiego, znanego m.in. Mrongowiuszowi i Ceynowie; pierwszy odkryto dopiero w 1896 r. (F. Tetzner). Z tytułów wynika, że Krofej i Mostnik nawet nazywają język swoich przekładów, tj. język swoich wiernych, adresatów tych tekstów – jako slawięsky, słowięski; tak oni określali mowę Kaszubów w niemieckiej już Pomorsce. Dużo danych dostarcza analiza innych zabytków kaszubskich, jak np. Perykopy smołdzińskie, Śpiewnik starokaszubski, Przysięgi słowińskie z Wierzchocina itd. Zostały one zbadane i opisane w ostatnich dziesięcioleciach (H. Popowska-Taborska).

Sporo konkretnych informacji o Kaszubach na Pomorzu Zachodnim i ich mowie dostarcza słupski prepozyt Haken, określający tamtejszych Kaszubów m.in. etnonimami Istkowie (od partykuły: istka) i Kabatkowie (od kabat – nazwa części ubioru). Jego kontynuator Wutstrack powtórzył te informacje o podziałach językowych Kaszubów. Obaj pastorzy zapewne nawiązywali do znanego im wcześniejszego piśmiennictwa, np. Krofeja i Mostnika, co tłumaczyłoby kontynuację n. Słowińcy.

G.L. Lorek, pastor cecenowski (1806-37), którego Karnowski wymienia jako pierwszego badacza, jest autorem drukowanej charakterystyki Kaszubów nadłebskich (1821) i małego rękopiśmiennego kaszubsko-niemiecko-polskiego słowniczka (1835, 1836), przekładów czytanek z niemieckiego na kaszubski i kazań kaszubskich. On twierdził, że Kaszuba „nie posiada oryginalnych przysłów ani pieśni. Dlatego też nigdy nie śpiewa”. Krytycznie oceniali go Mrongowiusz i Hilferding, a bezpodstawność cytowanego stwierdzenia ukazały późniejsze zbiory pieśni Ceynowy. Nieprzyjazny Kaszubom pastor A.T. Kummer z Gardny zebrał wyrazy (ok. 180?) do Porównawczych słowników wszystkich języków i narzeczy (Petersburg 1787, 1789), a pastor Haken dla sorabisty von Antona, które częściowo opublikowane popularyzowały Kaszubów i ich język wśród slawistów, np. znali je też Srezniewski i Ceynowa.

Byli też życzliwsi Kaszubom pastorzy, jak np. ich obrońca S. Tomaszczyk z Salina, który miał przekazać nieco wyrazów Mrongowiuszowi. Po wielu nie zachowały się materiały pisane. Pochodzący z Mazur Mrongowiusz – w Gdańsku od 1798 r. – część materiałów kaszubskich miał od tychże pastorów, ale zbierał je też osobiście wśród Kabatków w Cecenowie (1826). Ze swych podróży i prac złożył sprawozdanie szczecińskiemu Towarzystwu Dziejów i Starożytności Słowiańskich (członkiem był do 1828 r.?), dołączając rękopis słowniczka i szkic programu badań kaszubskich, o którym pisze Karnowski. W drukowanych słownikach Mrongowiusza naliczono ok. 170 wyrazów kaszubskich (H. Popowska-Taborska), wśród nich są też przykłady z Małego katechizmu Mostnika. Z kolei jego rękopiśmienny słowniczek, liczący ok. 240 wyrazów, opublikował ze skrótami Prejs w 1840 r., o czym wiemy od niedawna dzięki znalezieniu odpisów w Szczecinie (Z. Szultka) i Petersburgu (H. Popowska-Taborska). Dzięki znalezieniu (Z. Szultka) weryfikacji tego słowniczka przez Kaszubę Brylowskiego, nauczyciela historii i geografii w chojnickim gimnazjum, możemy teraz lepiej ocenić jego kompetencje, a zatem i wartość poglądów na status kaszubszczyzny. Prace i wzmianki w słownikach Mrongowiusza wywołały nowa falę zainteresowań Kaszubami, szczególnie Akademii Umiejętności w Petersburgu, którą reprezentowali m.in. Prejs, Srezniewski i Hilferding.

Prejs raczej niewiele Kaszub widział i nie powiedział nic od siebie, lecz przejął nie tylko materiały, ale i poglądy Mrongowiusza. Na wstępie Prejs za Mrongowiuszem powiada, że „język kaszubski, gałąź już konająca [sic!] mowy słowiańskiej, wiele ma podobieństwa z językiem rosyjskim”, co odrzuca, stwierdzając: „cały układ jego, cała budowa, przekonywają, że jest gałęzią mowy Lachów” [ros. jazyk? Kašubov? ni malějšago ne predstavljajet? sxodstva s? Russkim?; ves? jego sostav? ne dozvoljajet somněvat?sja, čto eto odrasl? dialekta Lexitov?”], a zatem językiem lechickim. Następnie po wypunktowaniu różnic między „dyalektem kaszubskim i językiem polskim” [narěčija Kašubskago ot? jazyka Pol?skago”], jak też pewnych rozważaniach jego na tle „znamion dyalektów Słowian nadbałtyckich” oświadcza: 1. „Dyalekt kaszubski tak jak dyalekt Słowian nadbałtyckich należy bezsprzecznie do języka polskiego” i 2. „Zdanie to moje zgadza się zupełnie ze zdaniem Mrongowiusa, który uważa Kaszubów jako szczątki Wendów, przejmując wyrażenie w tém znaczeniu, jakie do tego szczepu w północnych Niemczech przywiązują. Ci zaś, którzy bezwarunkowo Kaszubów do plemienia polskiego odnoszą, w ogóle tylko rzecz uważają i w tym stosunku mają słuszność bez wątpienia”.

Przypomnijmy, że Mrongowiusz stwierdził: „język kaszubski, używany w Prusach Zachodnich, stanowi jedynie dialekt polskiego języka literackiego (hochpolnisch) i jest mu nawet bliższy aniżeli dialekt bawarski lub saski niemieckiemu językowi literackiemu (hochdeutsch)”, co zacytował w swej książce Hilferding. Później jednak, gdy Mrongowiusz bliżej poznał języki łużyckie (poprzez tłum. Biblii i ewentualnie uwagi Hakena o Biblii?), twierdził, że kaszubszczyzna (mowa staropomorska) jest siostrą wendyjskiej (por. wiadomości o Wendach u Kantzowa), o czym niżej.

Niewiele z tego rozumiał pierwszy recenzent tej broszurki, K.W. Wójcicki, pisząc: „Zakończenie to nie daje jasnego pojęcia przedmiotu, bo jeżeli dyalekt kaszubski [...] należy do języka polskiego [...], to już żadnych wątpliwości w tym względzie być nie może.” Wcześniej tak komentuje przytoczone tu stwierdzenie, że [kaszubszczyzna] „jest gałęzią mowy Lachów”: „Z bardzo pewnego źródła wiadomo nam, że Mrongowiusz wcale nie podziela tego zdania, jakie mu Prajs poddaje, owszem stale utrzymuje, że język kaszubski jest narzeczem polskiém”. Wyglądało to na rozmywanie zagadnienia i tak to mógł również w pewnym okresie przyjmować Ceynowa, a zresztą tak bywała traktowana idea „przejściowości”, dla polskiej racji stanu, co chyba z uspokojeniem przyjął Karnowski od Nitscha.

Nie dziwi nas dziś zbieżność poglądów Prejsa i Mrongowiusza Do tak gruntownego wykorzystania słowniczka Mrongowiusza nigdzie się Prejs nie przyznaje, choć kilka razy nań wskazuje (por. np. pod brzadza: „Pirwsze dwie formy słyszałem sam z ust Kaszubów, in­nych udzielił mi Mrongowius”; zob. też duoka), co jeszcze bardziej sprawia wrażenie, że większość czy całość jest jego. Kilka też razy wprost informuje, że słyszał to z ust Kaszubów, a zatem rozmawiał z nimi, zapewne u pastora Mrongowiusza.

Hilferding miał natomiast bardzo bogate materiały z własnych badań. On to istotnie „wybił ku nim [Słowińcom – J.T.] pierwsze okno od strony Słowiańszczyzny” (S. Ramułt), gdyż jego książka Resztki Słowian na południowym wybrzeżu Morza Bałtyckiego (1862), pokłosie miesięcznego pobytu na Kaszubach w 1856 r., m.in. wespół z Ceynową, stanowi podstawowe i ogólnie nie podważone kompendium wiedzy o Słowińcach. Kolberg uważał je za „kamień probierczy do krytycznego ocenienia rozpraw, jakie by kiedykolwiek i przez kogokolwiek w przyszłości nadesłanymi być miały w tym przedmiocie do Akademii [Umiejętności – J.T.], oszczędzi tejże publikacji prac takich, które by przedstawiały rzeczy mniej dokładnie opisane lub też nie były na wysokości stanowiska naukowego, jakie zajmował śp. Hilferding” (1880).

Konkluzje Hilferdinga ogólnie są zbieżne z wymową zdań Mrongowiusza i Prejsa, ale wyrażone zostały o wiele szerzej, konkretniej i jaśniej. Nie straciły one na aktualności, a zatem warto je przypomnieć w dłuższym cytacie, aby zrozumieć niżej referowane poglądy L. Malinowskiego czy A. Brücknera, jak też Srezniewskiego i Miklosicha: „Narzecze, którym się posługują te ostatnie resztki Słowian nadbałtyckich [tj. Słowińcy i Kaszubi – J.T.], ma najwięcej podobieństwa do języka polskiego. Znajdujemy też pewne ślady narzecza ludności słowiańskiej, zamieszkującej niegdyś brzegi Elby i zachodniej części Pomorza Bałtyckiego, w różnych zabytkach piśmiennictwa. Ślady te wskazują, że język dawnych słowiańskich Meklenburgii, Brandenburgii i Lüneburgskiego Wendlandu bliski był językowi polskiemu, ale miał także swoje charakterystyczne cechy. Owo świadectwo cech językowych, wsparte różnymi faktami historycznymi, nasuwa myśl, że język polski i język nadbałtyckich Słowian stanowiły jedną wspólną gałąź mowy słowiańskiej, gałąź, którą można nazwać lechicką, a która rozdzieliła się na dwa narzecza, polskie i nadbałtyckie [...] Język Kaszubów i pomerańskich Słowińców to ostatnia żyjąca resztka narzecza nadbałtyckiego, które w średniowieczu zajmowało obszar co najmniej równy obszarowi narzecza polskiego, ale które nieszczęśliwe okoliczności powoli ścierały i nadal ścierają z oblicza ziemi. Dlatego też panujące wśród oświeconej części miejscowej ludności przekonanie, że narzecze kaszubskie jest jedynie zniekształconym językiem polskim, jest całkowicie błędne [...] Stopniowe zbliżanie się języka polskiego słyszy się – można powiedzieć – na każdym kroku w ziemi kaszubskiej w miarę, jak posuwamy się z zachodu na wschód i z północy na południe. Dlatego nie jest możliwe określenie tak zwanego normalnego typu kaszubskiego narzecza albo też można tego dokonać jedynie umownie, przyjąwszy za normę gwarę jakiejś jednej miejscowości, jak próbował to zrobić pan Ceynowa w wydanych przez siebie książeczkach kaszubskich [...] norma ta jednak jest znacznie bliższa językowi polskiemu niż narzecze Kaszubów, a szczególnie Słowińców w Pomeranii, równocześnie zaś znacznie dalsza od niego niż mowa Kaszubów w południowej części wejherowskiego oraz w kartuskiem i kościerzyńskiem powiecie”. Trafne są też uwagi o kaszubszczyźnie Ceynowy.

Otóż z powodu paralel w zakresie akcentuacji Mrongowiusz napomknął – jako o ciekawostce – na temat podobieństw kaszubszczyzny z rosyjskim. Niektórzy wzięli to serio, nawet może zrazu Ceynowa, który wysłał (1850) do Petersburga, na zamówienie (?) Srezniewskiego, słowniczek wyrazów kaszubskich podobnych do rosyjskich, odnaleziony niedawno przez H. Popowską-Taborską. Mrongowiusz oświadczał również, że kaszubszczyzna jest narzeczem polskim, co powtórzył Hilferding, chyba w odniesieniu do teraźniejszości kaszubszczyzny, asymilującej się od wieków do polszczyzny, co potem też u Malinowskiego. Gdy chodzi natomiast o związki genetyczne, to w Słowniku z 1823 r. (s. 709) określa ją następująco: „Die Kaschubische altpommersche Sprache, eine Schwester der Wendischen”, co tłumaczono: „Kaszubszczyzna jest językiem staropomorskim, siostrą języka wendyjskiego”, rozumianego jako serbołużycki (Z. Szultka), a zatem jak brał to Seidel (1852), gdy tymczasem chodzi o lekcję: „Kaszubszczyzna, mowa staropomorska, siostra wendyjskiego”, w rozumieniu zawile prezentowanym przez Prejsa, tj. „jakie do tego szczepu w północnych Niemczech przywiązują”, czyli odnosząc to do Połabian. Tak też rzecz przedstawił Ramułt, cytując powyższe zdanie Mrongowiusza, ale u Prejsa tego poglądu się nie dopatrzył (Ramułt). Dodajmy, iż kaszubszczyznę za polski dialekt ze stanowiska współczesnego uznawał F. Lorentz[40], z punktu widzenia zaś genetycznego, tj. tzw. pierwotna kaszubszczyzna odrębnym językiem, z czym potem polemizował K. Nitsch (1905).

Na tym tle jasne się staje stanowisko Miklosicha, Malinowskiego i Brücknera, potem też J. Baudouina de Courtenay[41], K. Nitscha i Z. Stiebera[42] itd. Prekursorem ich stanowiska był jednak Mrongowiusz, a znał je zapewne J. Dobrowski[43]. Sprawdzał to wszystko w berlińskich bibliotekach Ceynowa, idąc tropem Prejsa, a co wynika z cytowanego niżej jego zdania o Mrongowiuszu.

Lingwiści polscy wydawali się takim rozwiązaniem usatysfakcjonowani, gdyż podtrzymywało ono polską rację stanu. Tak należy ocenić postawę Malinowskiego, który oceniając postawę badawczą P. Stremlera (Fonetika kašebskago jazyka, Woroneż 1874), wykorzystującego poza Hilferdingiem wiele pism Ceynowy i – zdaniem Malinowskiego – traktującego kaszubszczyznę jako polski dialekt, zaoponował zdecydowanie, wypowiadając zdanie: „O ile wnosić można z ciągłych zestawień z językiem polskim i z wykazu wyrazów, których brak w polszczyźnie, autor, jakkolwiek nigdzie nie wypowiada wyraźnie swego zdania, widocznie jednak podziela dość upowszechnione mniemanie, jakoby mowa kaszubska była po prostu narzeczem, odmianą języka polskiego. Tymczasem rzecz przedstawia się cokolwiek inaczej [...] I właśnie mowa Kaszubów jest jedynem, dziś jeszcze żyjącem, z wielu narzeczy bałtyckich, czyli pomorskich, stanowiących przejściowe ogniwa od narzeczy polskich do połabskich. A jakkolwiek, wskutek położenia geograficznego i wpływów historycznych (kościół, szkoła, literatura itd.), język kaszubski więcéj od innych narzeczy połabskich zbliża się do polskiego, to zawsze bardzo wiele znamion [...] zapewnia mu charakter zachodniolechicki” (1875). Sformułowanie „cokolwiek inaczej” sugeruje, że kaszubszczyzna jest narzeczem polskim, ale w jakimś innym sensie. Pogląd taki mógł sobie wyrobić w kontaktach ze Srezniewskim i gdy potem J. Hanusz pod jego kierunkiem pisał pracę doktorską pt. O samogłoskach nosowych w narzeczu Słowińców, Kabatków i Kaszubów (1880).

Pogląd ten swoim językiem Brückner ujął tak: „Kaszubszczyzna przedstawia bowiem arcyrzadkie zjawisko w życiu języków, że język jeden powolnem sumowaniem odmian przechodzi stopniowo w inny; kaszubski język jest jeszcze polskim, ale przestaje już być polskiem narzeczem; równie błądzi ten, kto kaszubskie od polskiego stanowczo dzieli, jak ten, co je z polskim stanowczo zlewa” (1893). W innym miejscu pisał: „Zupełnie na bok usunęliśmy «grubych» Kaszubów, jako przechodnich do innej narodowości, którzy nawet w piśmie za reformacji próbowali się odosobnić, acz w skromnej mierze, od normy obowiązującej powszechnie, za Krofeja i Pontana; skończyło się na próbie (1587-1640)” (Encyklopedia staropolska, 1937).

Intencje nim powodujące widać z oceny postawy przyjętej przez J. Karłowicza w Słowniku gwar polskich (1900-19011): „...liczymy mu za osobliwą zasługę, właśnie wobec swoich i obcych zakusów, oddarcia kaszubszczyzny od polszczyzny, z którą ona nierozerwalnie jest złączona, mimo wszelkich przeciwnie świadczących pozorów. Właściwie zasługą Karłowicza było, że nie dał się zbić z tropu: ani Cenowa, ani Ramułt nie zdołali sugestionować mu owej wymarzonej odrębności «pomorskiego» jakiegoś języka, o którym świat przed nim nie słyszał [...] Na razie sprzeciwiają się lingwiści niektórzy, najzajadlej Szwed, p. Tore Torbiörnson, uznaniu tego faktu, po raz pierwszy przez Karłowicza wydobytego, ale mnożą się przykłady, poświadczające trafność jego ekspertyzy” (1904).

Poglądy te Malinowski i Brückner przejęli od swoich nauczycieli: Miklosicha, Schleichera i Srezniewskiego. Miklosich wyzyskiwał pisma Ceynowy w swej gramatyce (Vergleichende Grammatik der slavischen Sprachen (1868-79), wymieniając w bibliografii: skrót „Kaš.: Kaschubisch. Aus hilf. [= Hilferding], łuk., Stremler und den schriften von F. Cenôva”, nie wiedząc zapewne, iż łuk., to L. Łukaszewicz, a Kile slow wó Kaszebach to Ceynowa, z którego sporo miał Hilferding, jak i wtórnie Stremler. O Katechismie Pontana w edycji Mrongowiusza (1828) pisał: „Dieser katechismus hat nur wenig kašubisches”. Podobnie w Etymologisches Wörterbuch der slavischen Sprachen (1886). Miklosich albo nie rozeznał się w poglądach Ceynowy, albo ich nie podzielał, ponieważ nie wyróżnił osobnego języka kaszubskiego, przeciwnie przykłady kaszubskie i połabskie przytacza zawsze w części poświęconej polszczyźnie, co wygląda na zabieg świadomy i konsekwentny.

Własną drogą później po Ceynowie poszedł Ramułt, na którego wpływ podczas studiów 1879-83 we Lwowie mieli A. Kalina i Brückner. Malinowski recenzował (1888-9) jego Słownik języka pomorskiego... i w liście do Ramułta pisał: „Miło mi zaświadczyć, że praca Pańska jest cennym i ważnym przyczynkiem do nauki o językach słowiańskich. Na Pańskie zdanie o stanowisku narzecza kaszubskiego w ogóle się zgadzam. Zdanie, że oddzielne znamiona nie powinny służyć za principium divisionis języków słowiańskich, zupełnie jest słuszne, i zgoda na nie” (1893). Nie wiadomo, czy odnosiło się to do ostatecznego sformułowania we wstępie do Słownika: „Język pomorski zajmuje stanowisko pośrednie między językiem polskim a grupa narzeczy serbskich”, gdzie zaraz uwaga: „Rzecz to oczywista, iż nasze stanowisko w tej sprawie i metoda Schleichera wykluczają się wzajemnie”. Ramułt kwestionował ledwie co opublikowany podział języków zachodniosłowiańskich Schleichera (1871), co spotkało się z ostrą polemiką, w której kaszubszczyzna była języczkiem u wagi.

 

ZDANIE I DECYZJE CEYNOWY

We Wrocławiu wszedł Ceynowa w wir ówczesnych zainteresowań slawistycznych, zainicjowanych przez J. Dobrowskiego, z którym korespondował Mrongowiusz i którego Ceynowa wymienia w Kile słov... (1850). Pierwszy swój artykuł napisał po niemiecku (1843), a więc w urzędowym wtedy języku oficjalnym. W tymże roku wystąpił z namowy Purkiniego, pisząc i publikując folklorystyczne teksty kaszubskie[44], ujęte w pisowni tzw. polskiej, co odpowiadałoby Czelakowskiemu, uznającemu kaszubszczyznę za narzecze języka polskiego, w czym szedł za Szafarzykiem, który nieco już też wiedział o połabszczyźnie, na co wskazuje choćby powołujący się na niego Prejs. Język polski rozumieli zresztą raczej łącznie z kaszubszczyzną i połabszczyzną. Ceynowa mógł wtedy myśleć podobnie. Miał możliwość „oglądania” swojego tekstu w druku obok wersji innojęzycznych, w tym polskiej, i zrazu chyba się z tego radował, ale potem jakby spostrzegł, iż jego tekst w tej pisowni niewiele się różnił od polskiego i za taki go w efekcie brano. Stąd w fazach następnych swej twórczości tak mocno akcentował sprawę ortografii.

Wystąpienie Ceynowy w 1850 r. było jakościowo całkowicie inne niż to z 1843 r.: 1. pisze po kaszubsku i ogłasza alfabet kaszubski, czyli czynem oznajmia swe decyzje i wybory, jak to zapowiedział; 2. pisze już nie o folklorze, lecz na tematy, o których rozprawiało się normalnie w wielu innych językach. Zrealizował tak program Mrongowiusza – w jego zamyśle wyłącznie naukowy – z nawiązką, tj. dodając – po studiach i doświadczeniach powstańczych – podstawowy element tożsamości etnicznej: język, a więc tworząc świadomie z mowy Kaszubów – naukowo przez slawistów jakoś nieokreślonej – kaszubski język literacki. Poglądu swego już nie zmieni.

Teksty ukazujące się w kilku językach rozbudziły jego ambicje, rodząc samą ideę pisania po kaszubsku i ugruntowując zarazem kult dla pogardzanej dotąd kaszubszczyzny. Ceynowy tłumaczenie katechizmu Pjinc głovnech wóddzałov (1861) uznać można również za kontynuację Mrongowiusza, który wydał Katechizm Pontanusa (1828) tylko dla celów naukowych, Ceynowa zaś dla jeszcze żyjącego ludu kaszubskiego w protestanckim obrządku, o czym przypomniały mu rozmowy z Kaszubami na Pomorzu Zachodnim podczas pobytu tam z Hilferdingiem (1856).

Wystąpienia te dzieli dość krótki czas, brzemienny wszakże w wiele trudnych dlań życiowych doświadczeń i bardzo intensywnych studiów, które zrekapitulował w Wuvogach (zob. niżej). Poznał Donesenije Prejsa (1840), raczej w polskim tłumaczeniu (1843), chyba w 1848 r., gdy po uwolnieniu z Moabitu poszukiwał w berlińskich bibliotekach tekstów, wymienionych przez Prejsa. Wynika z tego, że jako Kaszuba czynnie znający jedną z gwar kaszubskich mógł ok. 1850 r. wiedzieć nieco więcej niż Prejs, w przybliżeniu to, co napisał potem Hilferding. Słowniczek wyrazów kaszubskich bliższych rosyjskim wydaje się praca powstałą (jako ciekawostka?, na zamówienie?) nieco wcześniej i nie dowodzi jeszcze, aby Ceynowa wyznawał trwałe przekonanie o szerszych podobieństwach kaszubszczyzny z rosyjskim; to przecież odrzucał już Prejs.

Ceynowa nie kontaktował się bezpośrednio z Mrongowiuszem, ale go życzliwie wspominał, wiedząc też coś bliżej o relacjach między nim a Prejsem. Oddał mu cześć, pisząc w Wuvogach (1850): „Na póczątku teho stuleca beł pjirszi x. Mrąga (Mrongovius) ve Gdąnsku, chteri sę zaczą nad móvą Kaszebską zastanavjac e kilkanosce nom vłoscevech słov v swojim Mjemjecko-Polskim słovnjiku deł vedrekóvac. Pótemu zvróceło tovarzestwo dzeji e starożetnosce Pómórza v Szczecenje na ten przedmjot swoję wuvogę ę starało sę wó poznanje nasze móve, ale dotechczas njevjele skurało. X. Mrąga deł do przedrekóvanjo temu tovarzestwu vspómnjonji Katechezm [Pontanusa – J.T.] e złożeł v manuskripce mełi zbjór słov Kaszebskich. Ten słavni literat Pólsci e pódcewi bronjicel móve nasze, co ju wósmi krziżek liczi, zvroceł tesz wuvogę Reskov na nas wópuszczonech, a navet wód niechterech póbratimcov vesmjonech, Słovjanov. Resce tu barzo szlachetno vestąpjile [...] Tej za pomocą teho sameho Mrągi czele Mrongoviusa (tę to je provdzeve mjono jeho przodkov), napjiseł pon Prais s Pjotrogarde (Petersburga) rosprave wó móvje Kaszebski e posłeł ją dodom, dze ję vedrekovale. Jesz ros mjeł nasz kóchani xądz leżnosc zrobjenjo vzmjanki wó naszi móvje. Jemu nadesłele s Póznanjo gramatikę Jordana wó móvje Serbov Łużickich do roztrząsanjo, a tę wón często vspómino bliskje pokrevjenstwo tech dwuch narzeczi Słovjanskich. Ta kritika je vedrekovąno w Tigodnjiku literackim v Póznanju”. Pisał też: „słava wuczonim pobratimcom Moskôląm ë Czechąm, co niejedno dzełko wo movje kaszëbskj napjsalë ë dalë drëkowac (Skôrb 97). Wypowiedzi te świadczą zarazem o wiedzy, jaką w tej materii wtedy reprezentował Ceynowa, np. nie znał liczby wyrazów kaszubskich czy informacji o parafii smołdzińskiej i katechizmie Pontanusa w haśle słowieński w słownikach Mrongowiusza itd.

Wydawałoby się zatem logiczne, gdyby Ceynowa chciał spełnić również życzenie Mrongowiusza, aby jaki polski językoznawca objechał wszystkie wsie kaszubskie i spisał słownictwo. Tego „terenowego” zadania Ceynowa jednak się nie podjął – językoznawcą nie był, a może nawet tego nie chciał? – i nie posiadł, nawet w Zarésu do Grammatikj Kašébsko-Słovjnskje Mové (1879), pełnej znajomości swej gwary i gwar innych okolic Kaszub, aczkolwiek mógł próbować pozyskać coś drogą korespondencyjną, jak potem w dużym stopniu Ramułt, który może być uznany za takiego polskiego językoznawcę-eksplora­tora terenowego.

Kontaktów z Polakami nie odnotował w przytoczonym wyżej cytacie, ale w grę wchodzili m.in. Mrongowiusz, A. Mosbach, T. Lipiński, L. Łukaszewicz, L. Malinowski. Karnowski słusznie stwierdza, że na pocz. XIX w. „były Kaszuby pod względem etnograficznym i poniekąd pod względem historycznym terra incognita. Nauka polska, jeśli pominąć właśnie Mrongowiusza i Ceynowę, zajmowała się tym dopiero od Malinowskiego, Ramułta i Parczewskiego. Stanowiło to odpowiedź na pisma Ceynowy i książkę Hilferdinga oraz – po opublikowaniu jej niemieckiego tłumaczenia Smolerja – na prace badaczy niemieckich: Knoopa, Koblischkego, Tetznera[45], którzy z pruskiej racji stanu starali się zdyskredytować, choćby tylko w oczach Zachodu, rewelacje Rosjanina, jakoby w okolicach Smołdzina i Kluk żyli jeszcze Słowianie, w dodatku tak bezwzględnie przez pruską szkołę i protestancki kościół germanizowani..

Kiedy szczecińskie Towarzystwo nie wydrukowało przesłanych tekstów, zaczął je Ceynowa wydawać sam w Gdańsku u Wedela bądź w Krakowie u Łukaszewicza, który za pierwszym razem powstrzymał się od komentarzy, choć nie bez powodów drukując – jak napisał – „pirwszy owoc pióra kaszubskiego”, dodając „pirwszą pracę naukową we względzie języka kaszubskiego”, tj. Donesenije (sprawozdanie) Prejsa. Za drugim razem udzielił „braterskiej przestrogi”, wyzyskując wnioski Prejsa: „Poczynającym pisać po kaszubsku ośmielam się jednak zalecić na przyszłość głębszą naukę języka polskiego jako konaru, którego kaszubski gałązką. W tak ważnym przedmiocie jak język igrać nie wolno, a widzimisię czyjekolwiek zawsze albo śmieszne, albo zgubne. Naczelnym prawidłem dla pisarzów kaszubskich powinno być dążenie do jak największego zbliżenia się do języka polskiego”.

Z kontaktów Ceynowy z Polakami przebija nieznajomość i nieufność, większa ze strony Polaków, wraz z ich wzgardą dla kaszubszczyzny (np. Wójcicki), co oddaje Ceynowa choćby w Kaszebji do Pólochov czy Rozmóvje Pólocha s Kaszebą (1850), zwłaszcza jednak w Rozmovje Kaszëbë s Pólochę (1866), będących zapewne jego reakcją na określone publikacje, np. A. Parczewskiego. Kwestię tę trafnie – chyba według własnych odczuć – zinterpretował Karnowski. Nie rozumieli wszyscy do końca intencji Ceynowy, m.in. dlatego, że Kaszuby wówczas były poza Polską i lansowanie przezeń słowiańskiej kaszubszczyzny wyglądało na dawanie odporu niemczyźnie. Ten jednak na pewno tracił cierpliwość, choć przecież wychowany był w duchu polskim, w kulturze i na literaturze polskiej. Ceynowa w 1850 r. nie był już naiwny: wiedział, że ta kwestia ma podkład polityczny i jest wielce drażliwa, zresztą nie tylko dla Polaków.

Najdłużej Ceynowa korespondował – i spotykał się w Poznaniu – z ks. F.K. Malinowskim[46], gramatykiem, kolegą seminaryjnym jego brata Józefa. Notabene, Ceynowa dobrze znał innych badaczy kaszubszczyzny, jak świadczą krótkie charakterystyki np. Borkowskiego, Marwicza, Brylowskiego, Karla v. Antona w Mojich spóstrzeżenjach...

Z dwu listów do Ramułta – tuż przed śmiercią – przebija pewne rozczarowanie, ale mowa w nich o kontynuacji pracy. Ramułt o Ceynowie pisał w swoim Słowniku (1893): „...uznał za stosowne i potrzebne pisać po kaszubsku, a w dodatku wystąpił od razu z programem odrębności narodowej Kaszubów. Idea ta niewielu wprawdzie zyskała zwolenników, sam bowiem autor szkodził jej bardzo wiele, zadzierając z duchowieństwem i czyniąc sobie wrogów naokół. Myśli wypowiedziane przez Cenôvę wywołały jednak znaczniejszy ferment w dotychczasowych zapatrywaniach. Zaczęto mówić o «kwestii kaszubskiej», w ślad za czem świat naukowy zwrócił znowu uwagę na ten zapadły kąt słowiański [...] W roku 1856 wybrał się na Kaszuby znany slawista rosyjski Hilferding...” Dalej stwierdzał: „Jedyne, najczystsze względnie źródło do poznania mowy dzisiejszych Pomorzan, a przynajmniej jednej ich gwary, stanowią nieliczne książeczki śp. Floryana Cenôvy, który pisał w narzeczu wioski swojej rodzinnej Sławoszyna w powiecie puckim. Narzecze to nazwałem żarnowskiem...” Choć Ramułt tak dobrze miał znać pisma Ceynowy, nie zauważył jednak wypowiedzi świadczących o jego stosunku do stwierdzeń innych na temat jej statusu.

Istnieją związki Mrongowiusz-Prejs i Prejs-Szafarzyk, którego pracę znali Ceynowa i Hilferding. Po rekonesansowych badaniach Mrongowiusza-Prejsa właśnie Ceynowa swoimi pracami ożywił zainteresowania Kaszubami wśród Rosjan, zwłaszcza Srezniewskiego ze względu na jego osobiste poglądy i plany naukowe. Korespondencja Srezniewskiego z Ceynową stanowiła kontynuację kontaktów Akademii w Petersburgu z Mrongowiuszem, gdyż wcześniejsze badania ich nie zadowalały. Wiadomości nadchodzące do nich od Ceynowy także były zbyt lakoniczne i nie mogli na nich polegać. Ceynowa miał je przeważnie z literatury. Sam Srezniewski nie dysponował nowymi materiałami kaszubskimi, ale jako uznany w Słowiańszczyźnie autorytet odegrał w całej sprawie znaczną rolę. W 1856 r. w życiu Ceynowy pojawił się Hilferding, który wiele zawdzięczał Ceynowie i jego książeczkom (m.in. w kwestii ortografii?), ten zaś z pełnym zaufaniem odniósł się do wyników jego badań, propagując je w Skôrbie i przyjmując określenie kaszébskosłovjnskô mova. Dzięki książce Hilferdinga jego wiedza o Kaszubach wzrosła niepomiernie, wobec czego szerzej i pełniej mógł realizować – m.in. po kaszubsku – swój program pracy oświatowej i społecznej na Kaszubach i Pomorzu.

Ceynowa znał stanowisko w tej materii najpierw Mrongowiusza, Szafarzyka, Prejsa, Srezniewskiego, Hilferdinga, z dawniejszych pośrednio np. Dobrowskiego, a potem poznał jeszcze poglądy współczesnych mu slawistów, jak F. Miklosich (1813-91; główne dzieło: 1868-79), A. Schleicher 1821-68; główne dzieła 1861, 1871), L. Malinowski (1839-98; główne dzieło 1873) itd. Teoretycznie czuł się może wobec niego dość bezradny, ale w praktyce nie tak znowu zupełnie bezsilny. I dziś czytając zdania Mrongowiusza czy potem Prejsa, a tym bardziej np. Kantzowa itp., nie potrafimy z całą jasnością i zarazem pewnością powiedzieć, o jakie bliżej powiązania kaszubszczyzny z otoczeniem chodziło. Zdając sobie zatem sprawę z tej „przejściowości” kaszubszczyzny, z jej wtopienia i w polszczyznę, i w połabszczyznę, choć o tej drugiej niewiele konkretnego jeszcze może wiedziano, z tego stanu bycia (aktualnie!) dialektem pod wpływem polskim (kultura, Kościół) lub niemieckim (państwowość, urzędy), Ceynowa uznał, iż to ostateczne piętno „kaszubskie” może mowie Kaszubów nadać tylko stworzenie wersji pisanej języka; nad resztą przeszedł niemalże do porządku dziennego. Przyznać trzeba, iż z jego punktu widzenia rozstrzygnięcie to miało sens, a już inną jest sprawą, jak zostało spożytkowane i jakie tego były efekty.

Złożoność zagadnienia potwierdza chociażby zmiana stanowiska i ostateczne niezdecydowanie tak wytrawnego slawisty i badacza kaszubszczyzny, jakim był F. Lorentz. Po latach intensywnych badań wielu osób i nagromadzenia ogromnej i fundamentalnej literatury – np. teksty, słowniki i gramatyka Lorentza, słownik Sychty, Atlas językowy kaszubszczyzny – historyk G. Labuda napisze: „Ciągle najbardziej zbliżoną do rzeczywistości historycznej hipotezą wydaje mi się pogląd Kazimierza Nitscha, że kaszubszczyzna stanowi ogniwo pośrednie między połabszczyzną i polszczyzną”, choć ledwie kilka lat wcześniej, w „tezach do dyskusji” stwierdził: „Obecnie nie może być już wątpliwości, że kaszubszczyzna za przykładem innych małych narodów lub wspólnot etnicznych [...] wznosi się na szczebel odrębnego języka (słowniki, literatura, świadomość etniczna).”

Byłoby co najmniej dziwne, gdyby Ceynowa – szeroko znany, orientujący się w materii i obracający się w centrum ówczesnych polemik – nie wykazał ochoty włączenia się do dyskusji na temat statusu kaszubszczyzny, a przecie rozeznanie językowe posiadł niezłe w wyniku własnych, amatorskich studiów gramatycznych, też prywatnych dyskusji z F. Malinowskim, który choć amator napisał niezłą gramatykę. Z jakiegoś powodu tak niewiele zaprzątał sobie głowę wewnętrznym zróżnicowaniem kaszubszczyzny, które musiał jednak jakoś znać (może bez szczegółów, choć por. Wuvogj...) z autopsji, ale buduje swoją odmianę literacką, ogólną kaszubszczyzny, o charakterze ogólnopomorskim, bo przecie Kaszuby widział jako wielkie Pomorze, czego po badaniach Hilferdinga dowodzi przyjęcie odtąd szerszej nazwy kaszébskosłovjnskô mova. Nie zgodziłby się chyba z oświadczeniem Ramułta: „... jakiegoś kraju, prowincji [...] która by się zwała Kaszubami, nie ma wcale. Nazywa się tak tylko ten szmat ziemi, który zamieszkują Kaszubi, zatem terytorium ich etnograficzne...”; Ceynowa miał trudności z określeniem ich siedzib, a przeszkadzały mu w tym przede wszystkim argumenty historyczne.

Najwięcej energii poświęcał ortografii i samemu pisaniu, dopuszczając się nawet mistyfikacji, tj. pozorując – już w samym tytule – powstanie rękopisu Rozmové Polôcha s Kaszébą ks. Szmuka (vel Szmudę) z Pucka na koniec XVIII w., czyli wydłużając o pół wieku historię piśmiennictwa kaszubskiego (J. Samp). Zaliczał do niego teksty Pontanusa.

W swej rozprawie doktorskiej (1851) – prawdopodobnie tłumaczonej z kaszubskiego na język łaciński, posiadającej wybitnie kaszubski koloryt, ale ani razu nie dotykającej stosunku Kaszubów do Polaków (S. Bieszk) – stwierdził: „utitur praecipue sermone cassubice, qui est dialectus lingue slavicae”, tj. lud używa szczególnie mowy (zwykłej) kaszubskiej, która jest dialektem języka słowiańskiego, co można interpretować z punktu widzenia słowianofilskiego: każde narzecze (język) jest dialektem języka słowiańskiego w ogóle. Idzie z tym w parze motto Xążeczkji dlo Kaszebov (1850): „Vszetkjim Słovjanom braterskje pózdrovjenje”, a więc w swoistym elementarzu dla swych ziomków jako pierwszy w tym dialekcie zwraca się do braci Słowian.

Na początku Wuvog nad móvą kaszebską postawił aksjomat intuicyjnemu doświadczeniu językowemu nieobcy: „Me Kaszebji godome móvą Słovjanską, to je: pódobną jak Pólosze, Serbovje, Łużanamji zvąni...” Pamiętać również należy o konstatacji otwierającej artykuł Kaszebji do Pólochov (1850), w której zarazem w osłonkach przedstawi stosunek Kaszubów do Polaków: „Me, provdzevi Kaszebji nie rozmjejeme dobrze pó pólsku” czy o wstępie do Mójich spóstrzeżenjov: „Kje Mjemc wó nji [tj. kaszubszczyźnie] szederskó póvjodo: «To je mjeszanjina (ein Kauderwelsch)»; brząknje sobje Póloch krotkó pód nosę: «To je zepseto pólszczena [sic!], trzeba Kaszebov nawuczec pó pólsku gadac»; a zos kożdi wuczoni Kaszeba vedaje sę bec przejęti zdanjim biskupa naszeho [tj. A. Sedlaga]: «Pjiszece, Panovje, pó Mjemjecku, vejatkówó pó Łacenje, ale njigde pó pólsku (tu trzeba rzec pó kaszebsku), bó tak kożdi chłop godo»”. Zdanie ostatnie krytykujące bpa Sedlaga występuje już w artykule Die Germanisierung i podobne raz jeszcze w Rozmovje Kaszébé s Polôchę (1868 Skôrb s. 184). Zarés do Grammatikj... (1879) ma na karcie przedtytułowej również tytuł niemiecki Die Kassubisch-Slovinische Sprache, bo w całości napisana została po niemiecku (przykłady i teksty kaszubskie w osobliwej pisowni), a nieprzypadkowo otwiera ją przysłowie: Jak hto móże, Tak Boga hvali, tj. Kaszubi modlą się w języku, którego pierwszą gramatykę Ceynowa właśnie światu ogłasza.

Wypowiedzi te zdają się być ustosunkowaniem – ogólnie, bez detali – do dyskusji wśród slawistów i akcentują punkt widzenia Ceynowy, za którym idą zaraz jego czyny. Nie pisze własnej na ten temat rozprawy, lecz wypowiada się tylko niejako na marginesie autorytetu, reprezentującego Cesarską Akademię Umiejętności w Petersburgu. Nie reaguje już nawet na stwierdzenie Srezniewskiego: „Móva Kaszebsko, jile sę njerożnji wóriginalnemji wósoblewóscamji, je doch bez vątpjenjo narzeczę jęzeka Pólskjeho”, m.in. też dlatego, że było w nim owo zastrzeżenie: o ile się nie różni oryginalnymi właściwościami. Późniejsze badania uzmysłowiły, iż kaszubszczyzna lokowana w owej „przejściowości” stanowiła odrębną całość z powodu posiadania szeregu cech własnych, jak np. zwężenie ęi, zmiana i, y, u (krótkich) ≥ ë, stwardnienie ś ź ć dźs z c dz; zmiana dzz, np. cëzi, ksąza czy też już ewentualnie wymowa k’, g’ jako ć dź.

Po dalsze wiadomości odsyła do Wuvog, w których zapowiada własny słownik, zrealizowany i częściowo wydrukowany (1861). Niemal wszystko to czyni po kaszubsku, co chyba w ogóle wyjaśnia intencję przetłumaczenia tekstu Sriezniewskiego na kaszubski; poza tym pokazuje, że do już znanych mu języków doszła znajomość słowiańskich, poznawał bowiem też czeski i łużycki, zwłaszcza ich alfabet i pisownię. Konkluzję tę potwierdza także dalsza interpretacja Wuvog, w których broni alfabetu, tłumacząc rozbicie językowe Kaszub tylko brakiem wspólnego języka literackiego (xąszk drekovąnech), a tylko jakby mimochodem podaje trochę danych z geografii językowej, ale więcej na temat dawnego zasięgu, uszczuplonego w wyniku germanizacji.

Tezy te wspiera analiza artykułów Kaszebji do Pólochov i Wó narodowosce, a wó móvje (1850). Znał przecie w jakimś skrócie dzieje formowania się polszczyzny czy powstawania literackiej niemczyzny itp. To tłumaczy pogłębianie i poszerzanie studiów gramatycznych, prace nad ortografią, dawanie wzorców funkcjonowania kaszubszczyzny w różnych dziedzinach ludzkiej aktywności duchowej, piśmienniczej. Nie zważał na to, iż w ten sposób sztucznie psuje to, co wuczony papugowie jeszcze nie zniszczyli, tj. kaszubszczyznę przechowaną przez lud, przecież musiał dostrzegać, że jego pisanie nie jest odzwierciedleniem gadania byle kogoś z ludu. Nie może być postępu bez pewnych strat: rozwój literackiej kaszubszczyzny i piśmiennictwa zrekompensuje zanik tych czy innych właściwości. Dlatego bezceremonialnie rezygnował z osobliwości gwarowych słowińskich i kabackich, adaptując gwarowe teksty z książki Hilferdinga. Wzbogacał i popularyzował kaszubskie piśmiennictwo w jednolitym języku, co miało także wzmacniać m.in. poczucie tożsamości i budować dumę szczepową. A o czym teraz pisał i rozprawiał? Już nie tylko o folklorze, ale o polityce i filozofii, historii i etnografii, medycynie itd. Na marginesie spisywał przysłowia, podania, pieśni, a pośrednio na grunt rodzimy przenosił pieśni światowe, poezję rosyjską, cytaty z Goethego itp.

 

Credo Ceynowy wydaje się jasne: Kaszubi jako odrębny szczep słowiański, który nosił historyczną nazwę Pomorzanie (Słowińcy) i jest potomkiem tzw. Wendów, miał własną, odrębną historię, własną dynastię, a także swoją mowę. Kaszuby widział w granicach historycznych jako wielkie Pomorze, co potwierdza zaakceptowanie z badań Hilferdinga mowy Kabatków i Słowińców. O statusie mowy kaszubskiej zadecydował czynem, tj. tworząc zręby piśmiennictwa kaszubskiego. O artykule-odezwie Kaszebji do Pôlochov (1850) Karnowski słusznie powiada: „Chciał, aby ze strony polskiej uznano odrębność szczepową i narodową Kaszubów, żeby mowie kaszubskiej przyznawano w opinii publicznej te same prawa, co językowi polskiemu.” Znane są na to negatywne reakcje dwu stron: Wójcickiego, Łukaszewskiego, Parczewskiego itp. oraz Kellera[47], Pobłockiego, Derdowskiego itp., a wraz z nimi następują oskarżenia o słowianofilstwo, panslawizm czy rusofilstwo i moskalofilstwo. Bowiem również trafnie konstatował: „Badania ściśle naukowe i obiektywne oceniano jedynie pod kątem politycznym. Badaczy, którzy przyznawają kaszubszczyźnie samodzielne stanowisko językowe, okrzyczano, o ile byli Polakami, zdrajcami i prawie że odsądzono od czci (np. Ramułta). Natomiast tych, którzy z góry podkreślali charakter polski kaszubszczyzny, nie brano na serio. Dopiero prace Nitscha stworzyły tło dla spokojnej i obiektywnej dyskusji.” Nitsch tylko zmodyfikował ujęcie Malinowskiego, a ówcześni i późniejsi badacze polscy wystąpienie Ceynowy pomijają milczeniem bądź negują (Brückner), obcy zaś próbowali uwzględniać, wzbudzając tym podejrzliwość Polaków.

Czy Ceynowa odegrał pozytywną rolę? Bezspornie tak, ale na to pytanie nie da się odpowiedzieć tylko interpretacją wyników głosowania (w 2. poł. XIX w.) części inteligencji i chyba większości zwykłych Kaszubów na „listę polską”: na listę polską głosowali przecież opowiadający się za polszczyzną i za kaszubszczyzną niezależnie od tego, czy byli wyznawcami opcji Ceynowy czy Derdowskiego. Nie mogąc tu mieć wyrobionego własnego poczucia narodowego, Kaszubi opowiadali się zdecydowanie za narodowością polską i związanym z tym katolicyzmem, a wszyscy razem wzięci raczej bardziej głosowali przeciw narodowości niemieckiej i jednocześnie przeciw religii protestanckiej.

Istotne było to, że w ogóle Ceynowa postawił sobie taki cel, co wynikło, moim zdaniem, przede wszystkim z ówczesnej sytuacji nieposiadania wolności tak przez Kaszuby, jak i przez Polskę, zagrożenie obu organizmów przez Niemcy, czyli „równości” obu podmiotów. W takim stanie rzeczy Ceynowa liczył na aprobatę ze strony Polaków (zob. Kaszebji do Pólochov). Z niełatwej, teoretycznie niejednoznacznej i ostatecznie nierozsądzonej – jak się nie tylko jemu wydawało – oceny statusu kaszubszczyzny znalazł wyjście czysto pragmatyczne, brzemienne w skutki, z czego musiał sobie zdawać sprawę; podkreślmy tu bowiem, że Derdowski jednak w ogóle kontynuuje jego postawę, choć inaczej rozkłada akcenty. Klimat Wiosny Ludów stanowił ogólne sprzyjające tło, w którym znaleźć mógł wzorce, mianowicie Słowaka L. Sztura.

W ten sposób już w poł. XIX w. Kaszuba wziął udział w poważnej dyskusji slawistycznej i dlatego należy się mu trwałe miejsce w slawistyce. Gdy Ceynowa zaczął się wypowiadać w sprawach kaszubskich, faktycznie w 1850 r., wiedział już dobrze, jak na kaszubszczyznę patrzą slawiści różnych krajów, w tym w Polsce. Mimo swego przywiązania do Polski, ale m.in. dlatego, że jej wówczas – jak i Kaszub – jako wolnej nie było, ośmielił się wybrać rozwiązanie oryginalne i – jak się okazało – niepopularne, ale wyprowadzające od razu kaszubszczyznę poza sferę niemożności rozstrzygnięcia, czy jest to osobny język słowiański, czy tylko dialekty polski lub nieokreślone „przejście” od połabszczyzny do polszczyzny. Inną jest już sprawą ocena zasadności takiego rozwiązania w dwojakim aspekcie: uwarunkowań jemu i nam współczesnych, a także sposobu i zakresu zrealizowania przez potomnych. Nie ulega wątpliwości, że to on i stworzone przezeń piśmiennictwo kaszubskie w niemałym stopniu przyczyniło się do przetrwania mowy Kaszubów.

 

 

WAŻNIEJSZA LITERATURA:

 

E. Breza, Florian Ceynowa jako językoznawca, Rocz. Gd. t. 43/2, 1963, s. 59-85.

E. Breza, Rodzimość nazwiska Ceynowa w świetle nazw osobowych na ‑awa oraz niektóre szczegóły dotyczące Floriana Ceynowy i jego rodziny, Rocz. Gd. 39/2, 1979, s. 5-24.

A. Bukowski, Florian Ceynowa w gimnazjum chojnickim (1831-1841). Studium z dziejów oświaty, konspiracji i folklorystyki pomorskiej, Rocz. Gd., t. 26, 1967, s. 73-157.

A. Bukowski, Regionalizm kaszubski, Poznań 1950.

A. Bukowski, Rodzina i wieś rodzinna F. Ceynowy (w150 rocznicę urodzin), GZH. Prace Pomorzoznawcze X 1967, nr 15, Gdańsk 1967, s. 139-180.

G. Labuda, Podłoże polityczne dyskusji nad autonomią języka kaszubskiego na przełomie XIX/XX stulecia, w: Kaszubi i ich dzieje. Pisma wybrane, Gdańsk 1995, s. 265-284; przedruk (poszerzony o posłowie) z: Całe życie pod urokiem mowy kaszubskiej, red. H. Horodyska, Warszawa 1995, s. 17-44, gdzie też streszczenia po kaszubsku i angielsku.

D. Majkowska, Teksty Cejnowy w rękopisie Mosbacha, Rocz. Gd. 16/17, 1956/1957, s. 484-500.

F. Neureiter, Historia literatury kaszubskiej. Próba zarysu, Gdańsk 1981, s. 35-65.

H. Popowska-Taborska, Kaszubszczyzna. Zarys dziejów, Warszawa 1980.

H. Popowska-Taborska, Szkice z kaszubszczyzny. Dzieje zabytki, słownictwo [Wejherowo 1987].

H. Popowska-Taborska, Szkice z kaszubszczyzny. Leksyka, zabytki, kontakty językowe, Gdańsk 1998.

H. Popowska-Taborska, Trzeci zbiór leksyki kaszubskiej Floriana Ceynowy odnaleziony, w: Nazwy i dialekty Pomorza dawniej i dziś, Gdańsk 1995, s. 135-141.

J. Samp, Jak Polak z Polakiem?, „Pomerania” 1988, nr 10, s. 9-11; nr 11, s. 26-28.

P. Smoczyński, Stosunek dzisiejszego dialektu Sławoszyna do języka Cenowy, w: Konferencja Pomorska (1954). Prace Językoznawcze, Warszawa 1956, s. 48-86.

Z. Szultka, Ceynowy kontakty z Kaszubami na Pomorzu Zachodnim, „Pomerania” 1994, nr 10, s. 21-25.

Z. Szultka, Nowe spojrzenie na kaszubskie badania K.C. Mrongowiusza, [cz. I], Sl. Occ., t. 48/49, 1991/1992, s. 213-240; cz. II Sl. Occ., t. 50, 1993, s. 153-191; tu rękopiśmienny słowniczek Mrongowiusza sprawdzony przez Brylowskiego.

Z. Szultka, Nowe źródła do dziejów Kaszubów i ich języka w I połowie XIX wieku, Rocz. Gd. 54/1, 1994, s. 119-175.

J. Treder, Czescy i słowaccy badacze kaszubszczyzny, w: Kaszubszczyzna w świecie, Wejherowo 1994, s. 95-112.

J. Treder, Kaszubszczyzna dawnych przekładów, w: Symbolae slavisticae dedykowane Pani Profesor H. Popowskiej-Taborskiej, red. E. Rzetelska-Feleszko, Warszawa 1996, s. 309-315.

J. Treder, O Ceynowie na marginesie dawnych i najnowszych prac, „Rocz. Gd.”, t. LV/2, s. 51-109.

J. Treder, Słownik kaszubski Ramułta po stu latach, Gdańskie Studia Językoznawcze VI, Gdańsk 1995, s.7-56.

J. Treder, Wersja kaszubska pieśniIdzie żołnierz borem, lasem”, „Pomerania” 1995, nr 9, s. 33-36.

 

 

OD REDAKCJI

W Mojej drodze kaszubskiej (Z rękopisu opracował... J. Borzyszkowski, Gdańsk 1981 s. 112-114) Karnowski informuje: ”Na rok 1917 przypadła stuletnia rocznica urodzin Ceynowy. Byłem wtenczas jeszcze w szpitalu w Poznaniu i począłem studiować Ceynowę. Chodziłem do Biblioteki Przyjaciół Nauk w Poznaniu i począłem studiować Ceynowę. Chodziłem do Biblioteki Przyjaciół Nauk w Poznaniu i zbierałerm materiał do pracy o Ceynowie. Znalazłem tam prawie wszystko, co potrzebowałem. Również były tam prawie wszystkie dzieła Ceynowy. Przy zbieraniu materiału miałem szczęście, jakie tylko wyjątkowo, i to jedynie pilnym badaczom i szperaczom się przydarza. Znalazłem przypadkowo kilka oryginalnych rękopisów samego Ceynowy. Stało to się tak: zażądałem w Bibliotece Przyjaciół Nauk książki Hilferdinga: O ostatkach Słowian na południowym brzegu Bałtyckiego morza (tj. o Słowińcach} [...] Otóż w tej książce Hilferdinga był za okładką plik zżółkłych papierów, które okazały się oryginalnymi rękopisami Ceynowy. Wzruszenie moje było niemałe...” Notabene, brak informacji, co stało się z rękopisami i owym egzemplarzem pracy Hilferdinga.

To studium o Ceynowie zostało wydrukowane parę lat później w „Gryfie” R. 5, s. 56-62, 65-84, 103-118; R. 6, s. 9-20, 44-56 (częściowo powtórzone potem w odcinkach na łamach „Mestwina” III-IV). Tekstu tego trzymano się tutaj wiernie, aktualizując jedynie interpunkcję i pisownię, np. też X. na ks., „8-ce” na: w „ósemce” oraz eliminując ewidentne błędy drukarskie, o których napomknął Karnowski w liście do F. Marszałkowskiego (z 31 I 1938; zob. Moja droga..., s. 155), m.in. w nazwiskach, np. Bockowski, Bryllawski lub Bryllowski i Brylowski, Hansow, Helferding, Pontonus, Rumianow, Szezniewski lub Szczniewski, Szyczkow lub Szyszkow – wobec odpowiednio: Borkowski, Brylowski, Kantzow lub Kanzow, Hilferding, Pontanus Rumiańcow, Srezniewski, Szyszkow. Niektóre nieprawidłowości w tym zakresie uwględniono w przypisach, np. Pokojski, Wąclewski. Rozwijano stosowane często inicjały nazwisk, np. Br. - Brylowski, C. – Ceynowa, P. – Pobłocki. Częściej bowiem Karnowski podawał pełne nazwiska. Podobnie p. zastąpiono przez patrz. Ujednolicono podawanie not bibliograficznych, ale skróconych opisów nie uzupełniano.

Nie ingerowano w pisownię kaszubską (Karnowskiego!) tytułów i cytowanych tekstów, aby nie gmatwać jeszcze więcej sprawy, ale uzupełnienia ich w nawiasach [ ] podano w pisowni oryginalnej. Tytuły te w wersji oryginalnej podaje F. Neureiter w Historii literatury kaszubskiej. Próba zarysu. Przełożyła M. Boduszyńska-Borowikowa. Wstępem opatrzył T. Bolduan, Gdańsk 1982.

Przypisy Karnowskiego – jest ich ledwie kilka – włączono do tekstu głównego, zaznaczając je nawiasem okrągłym z dodaniem asterysku: (* ), aby je odróżnić od podobnego typu liczniejszych wstawek nawiasowych autora tekstu. Stosunkowo nieliczne inne zmiany czy dopiski ujęto w nawiasach kwadratowych [ ].

Przypisy redakcyjne postanowiono drukować osobno na końcu tekstu głównego z dwu powodów: 1. dania Czytelnikowi możliwości obcowania przede wszystkim z interesującym tekstem podstawowym, 2. rozmiarów niektórych przypisów, które rozbijałyby zbyt mocno tekst główny. Jakieś informacje w nich zawarte (np. daty) może nie są konieczne, ale dbając o ich zwartość, starano się powiązać liczne fakty, aby ułatwić pracę przyszłemu badaczowi.

W formie aneksu przedrukowano kilka wierszy Karnowskiego związanych z Ceynową lub jemu poświęconych. Stanowią one m.in. efekt studiów nad Ceynową.



[1] Izmail Iwanowicz Sriezniewski (1812-80), prof. w Charkowie i Petersburgu, popularyzator wiedzy o Słowianach, historyk języka i dialektolog. Zachęcił L. Malinowskiego (zob. przypis 6.) do badań dialektologicznych na Śląsku. Bawiąc we Wrocławiu (1840), mieszkał u J.E. Purkiniego, m.in. nauczyciela Ceynowy; poznał w archiwum w Zgorzelcu rękopiśmienne materiały kaszubskie sorabisty K.G. von Antona (zob. przypis 17.).

[2] Aleksander Fedorowicz Hilferding (1831-72), rosyjski słowianoznawca, historyk i folklorysta, który dzieciństwo i młodość spędził w Warszawie. Badał m. in. dzieje Słowian nadbałtyckich i pisał o połabszczyźnie (1854). Miesiąc sierpień 1856 r. spędził na Kaszubach, zwłaszcza wśród Słowińców i Kabatków; 3-4 dni podróżował z Ceynową. Pokłosiem tego jest książka Ostatki slavian na jużnom beregu Baltijskago moŕa (Petersburg 1862), która bez tekstów i słownika wyszła już w 1858 r. i była tłumaczona na niemiecki przez J.A. Smolerja (Bautzen 1864), stając się punktem wyjścia tendencyjnej krytyki problematyki słowińskiej przez badaczy niemieckich (O. Knoop, J. Koblischke, F. Tetzner; zob. przypis 45.), którym zawierzył Z. Szultka, a jemu W. Mańczak. Pełne polskie tłumaczenie O. Kolberga wydrukowane zostało w t. 39 Dzieł wszystkich (1965), a tłumaczenie N. Perczyńskiej w opracowaniu J. Tredera i z posłowiem H. Popowskiej-Taborskiej pt. Resztki Słowian na południowym wybrzeżu Morza Bałtyckiego w 1990 r. w Gdańsku.

[3] František Miklosich (1813-1891), slawista słoweński, który pierwszy zastosował metodę porównawczo-historyczną w badaniach języków słowiańskich, pisząc ich gramatykę (1868-79) i słownik etymologiczny (1886).

[4] Aleksander Brückner (1856-1939), polski polihistor, uczeń F. Miklosicha, wiele dziesięcioleci profesor slawistyki na Uniwersytecie Berlińskim.

[5] August Schleicher (1821-68), teoretyk językoznawstwa, profesor w Bonn, Pradze i Jenie, twórca gramatyki porównawczej języków indoeuropejskich i ich klasyfikacji; lituanista i slawista.

[6] Lucjan Malinowski (1839-98), prof. filologii słowiańskiej na UJ w Krakowie; uczeń A. Schleichera i I.I. Srezniewskiego, a nauczyciel K. Nitscha.

[7] Antoni Kalina (1846-1906), lwowski profesor, slawista i filolog.

[8] Stefan Ramułt (1813-1923) całe życie poświęcił badaniu kaszubszczyzny; teoretycznie uzasadnił pogląd Ceynowy o samodzielności językowej kaszubszczyzny, autor Słownika języka pomorskiego, czyli kaszubskiego, Kraków 1893; cz. II, oprac. H. Horodyska, Kraków 1993.

[9] Kaszubska grupa pisarska, której teoretykiem był J. Karnowski, przywódcą A. Majkowski, a członkiem m.in. ks. dr Leon Heyke.

[10] Hieronim Derdowski (1852-1902), utalentowany pisarz kaszubski, autor m.in. poematu O panu Czorlińscim co do Pucka po sece jachoł (1880).

[11]Krzysztof Celestyn Mrongowiusz (1764-1855), Mazur z pochodzenia, filolog, słownikarz, tłumacz, nauczyciel, od 1798 r. kaznodzieja i lektor języka polskiego w Gdańsku, autor wielu drukowanych podręczników i słowników, m.in. z 1823 r., w którego wstępie wzmianka o zbieżnościach akcentowych kaszubszczyzny i rosyjskiego; uwzględniał wyrazy kaszubskie (ok. 170) i mazurskie. Na prośbę rosyjskiego kanclerza Mikołaja Rumiancowa badał kaszubszczyznę, udając się m.in. do Główczyc i Cecenowa (1826 i 1827), gdzie zebrał materiały do słowniczka (ok. 240 wyrazów). Odnalezione niedawno jego dwie wersje (H. Popowska-Taborska w Petersburgu, Z. Szultka w Szczecinie) dowodzą, że wyzyskał je w Prejs (1840) (zob. przypis 15.). W sprawozdaniu z tej podróży przedstawił 9-punktowy program badań naukowych na Kaszubach, znany też Purkiniemu, który zaszczepił go Ceynowie.

[12] Michał Pontanus, inaczej Brüggemann, zwanym też Mostnikiem, pastor w Smołdzinie (od 1610), wydał Mały Catechism Niemiecko-Wandalski abo Słowięski (1643); wyd. 2. z 1758 r. znał i przedrukował Mrongowiusz w 1828 r.

[13] Szymon Krofej, pastor w Bytowie, opublikował Duchowne piesnie D. Marcina Luthera (Gdańsk 1586), odkryte dopiero w 1896 r. przez F. Tetznera w Smołdzinie.

[14] Jan Karnowski, Dr Florian Ceynowa. Oprac. i posłowiem opatrzył‚ J. Treder, Gdańsk 1997, s. 47.

[15] Lesław Łukaszewicz (1811-55), historyk literatury z Krakowa, autor Rysu dziejów piśmiennictwa polskiego (1836).

[16] Piotr Iwanowicz Prejs (1810-46), filolog i słowianoznawca petersburski, nauczycie­l w Dorpacie (Tartu), w latach 1839-42 podróżował naukowo, m. in. w 1840 r. z polecenia Cesarskiej Akademii Umiejętności na Kaszuby, a wyniki badań zawarł w Doneseniju G. Ministru Narodnogo Prosveszczenija, iz Berlina ot 20 ijunija 1840 goda, wydane w tłumaczeniach polskich w Poznaniu 1843 i Krakowie 1850.

[17] F. Ceynowa, Skôrb kaszébskosłovjnskje mové, Svjece 1866-8.

[18] Karl Gottlob von Anton (1751-1818), niemiecki sorabista i jeden z prekursorów slawistyki, który pozyskał w k. XVIII w. od słupskiego pastora Ch.W. Hakena kaszubskie materiały słownikowe. Częściowo je opublikował w latach 1783-1789, co wykorzystał w swoich publikacjach P.I. Szafarzyk, a od niego przejął Hilferding (zob. przypis 2.). Jego materiały w odpisie Srezniewskiego opublikował A.D. Duliczenko, a z oryginałem porównała H. Popowska-Taborska, „Studia z Fil. Pol. i Słow.” 34 1998, s. 129-144 i 145-156.

[19] Ks. Gustaw Pobłocki (1839-1915), autor Słownika kaszubskiego (1887) i biogramu: Doktor Cejnowa, „Gryf” 1909 nr 6.

[20] Andrzej Bukowski (1911-97), profesor WSP w Gdańsku i Uniwersytetu Gdańskiego, autor wielu prac o Ceynowie i np. książki Regionalizm kaszubski (1950).

[21] Gerard Labuda (ur. 1916), wybitny polski historyk, specjalizujący się w badaniach średniowiecza i Pomorza, autor wielu fundamentalnych prac, m.in. zebranych w tomie Kaszubi i ich dzieje (1996) czy Zapiski kaszubskie, pomorskie i morskie. Wybór pism, Gdańsk 2000.

[22] Gramatykę pt. Kurze Betrachtungen über die kaßubische Sprache, als Entwurf zur Gramatik – wydał w Getyndze A.D. Duliczenko i W. Lehfeldt (Göttingen 1998), a słowniczek odnalazła w Petersburgu H. Popowska-Taborska (1998).

[23] Z. Szultka, Nowe spojrzenie na kaszubskie badania K.CMrongowiusza, „Slavia Occ.” 48/49 1991/92, s. 213-240; cz. II, „Slavia Occ.” 50 1993, s. 153-191.

[24] Por. przypis 14.

[25] Ferdynand Neureiter, Historia literatury kaszubskiej. Próba zarysu, Gdańsk 1981.

[26] Leon Roppel (1912-78), germanista i kaszubolog, wydawca i pisarz kaszubski.

[27] Włodzimierz A. Francew (1867-1942), słowianoznawca, urodzony w Modlinie z matki Polki i ojca Rosjanina, prof. uniw. w Warszawie, a po emigracji (1922) w Pradze. Interesowały go kontakty Mrongowiu­sza i Ceynowy z uczonymi rosyjskimi. Niestety, nie uwzględnił jego...

[28] Kazimierz Nitsch (1874-1958), językoznawca, prof. dialektologii na UJ; badania dialektologiczne zaczął w 1901 r. w Luzinie na Kaszubach.

* Zob. E. Breza

[29] Antoni Brylowski (1799-po 1870), historyk i pedagog; w latach 1825-9 prof. polskiego gimnazjum w Chojni­cach, gdzie uczył m.in. Marcina Ceynowę. Wykazywał podobieństwo kaszubszczyzny z polszczyzną. Weryfikował rękopiśmienny słowniczek Mrongowiu­sza, o czym wiedział już Karnowski, ale szczegóły znamy od niedawna dzięki opublikowaniu tej wersji przez prof. Zygmunta Szultkę.

* Zob. E. Breza, Rodzimość nazwiska Ceynowa w świetle nazw osobowych na ‑awa oraz niektóre szczegóły dotyczące Floriana Ceynowy i jego rodziny, „Rocz. Gd.” XXXIX/2 1979, s. 10-11, gdzie metryki urodzenia; nie ma dla Józefa, późniejszego księdza.

[30] Anastazy Sedlag (1787-1856) ze Śląska, od 1834 r. biskup chełmiński, zasłużony dla Ko­ścioła, ale germanizator społeczności swej diecezji.

[31] Thomas Kantzow, autor Chronik von Pommern z XVI w. (wyd. 1835), którą często wyzyskiwano, m.in. Ceynowa.

[32] Cytat z Dziadów cz. III, przegląd wojska.

[33] Zob. o nim niżej.

[34] Zob. o nim niżej. Występował przeciw madziaryzacji Słowaków i dał początek literaturze narodowej.

[35] Franciszek Władysław Czelakowski (1799-1852), poeta i profesor slawistyki we Wrocławiu, gdy tam studiował Ceynowa, autor zbioru czeskich i ruskich pieśni ludowych.

[36] Jan Ewangelista Purkinie (1787-1869), fizjologii i słowianofil czeski, tłumacz Goethego i Schillera, prezes wrocławskiego Towarzystwa Literacko-Słowiańskiego, który namówił Ceynowę do pisania po kaszubsku pierwszych kaszubskich tekstów folklorystycznych (1843).

[37] Paweł Józef Szafarzyk (1795-1861), słowacki filolog i badacz starożytności słowiańskich.

[38] Jan Arnoszt Smolerj (1816-84), nauczyciel u Purkiniego, sprawca odrodzenia na Łużycach skupionego wokół pisma „Maćica Srbska”, m.in. autor zbioru pieśni ludo­wych (1841-3) i szkolnej gramatyki łużyckiej (1841), wzorów dla Ceynowy.

[39] Karel J. Erben (1811-70), czeski poeta i badacz folkloru, wydawca zabytków piśmien­nictwa i ludowych pieśni, bajek, m.in. kaszubskich od Ceynowy (1865).

[40] Friedrich W. Lorentz (1870-1937), Meklemburczyk, w niemiecki slawista, dialektolog i onomasta, uczeń A. Leskiena (1840-1916) z Lipska, który niemal 40 lat badał na miejscu kaszubszczyznę, pozostawiając wielkie dzieła: słowniki, teksty gwarowe, gramatyki. Ogromną Gramatykę pomorską (1927-37, wyd. 2. 1958-62) tłumaczył M. Rudnicki.

[41] Jan Baudouin de Courtenay (1845-1929), wielki polski językoznawca, uczeń I.I. Srezniewskiego (por. przypis 1.), prof. w Petersburgu, Kazaniu, Dorpacie, Krakowie i Warszawie; dwukrotnie wypowiadał się o statusie kaszubszczyzny.

[42] Z. Stieber (1903-80), slawista polski, prof. w Łodzi, Warszawie i PAN, m.in. inicjator i pierwszy redaktor Atlasu językowego kaszubszczyzny i dialektów sąsiednich.

[43] Józef Dobrowski (1763-1829), czeski slawista, współtwórca slawistyki.

[44] Tj. Wiléjá Noweho Roku i Szczodráki, „Jutrzenka Warszawska” (1843).

[45] Otto Knoop (ur. 1853) z Karzcina pod Słupskiem, uczył w Wągrowcu wraz z J. Łęgowskim; Franz Tetzner (1863-1919), etnograf z Lipska, współpracujący potem z F. Lorentzem, i J. Koblischke z Warnsdorf w Czechach – ostro, w imię pruskiej racji stanu zwalczali poglądy Hilferdinga na temat Słowińców; por. przypis 2.

[46]Franciszek K. Malinowski (1808-81) z Golubia, następca Józefa Ceynowy w parafii Wałdowo (1842-51); jako przeciwnik germanizacji popadł w konflikt z bp. Sedlagiem.

[47] Ks. Szczepan Keller (1827-72) z Chmielna, proboszcz w Ostródzie, Leśnie pod Chojnicami, Pogódkach. Zdolny pisarz ludowy, autor zbioru ponad tysiąca pieśni kościelnych i ludowych. „Pielgrzyma” założył w 1869 r.



[i] Konstanty Kościński (1858-1914), samouk o rozległej wiedzy historycznej, etnograficznej i prawniczej, utrwalonej w licznych publikacjach, zwłaszcza dotyczących kwestii Kaszub (m.in. o inwentrzu starostwa człuchowskiego z 1748 r., parafii borzyszkowskiej i przechlewskiej), popularyzujących je w szerszej świadomości, np. Kaszuby giną! i cykl artukułów Listy z Kaszub (1905). Broszura Idea słowiańska... (Poznań 1908) utrwaliła - za G. Pobłockim - negatywną i niesprawiedliwą opinię o Ceynowie, wyrządzając sprawie kaszubskiej sporo szkody swą jednostronnością. Ceynowy bronił A. Majkowski i tutaj Karnowski.

[ii] Gustaw Pobłocki (1839-1915) z Łężyc pod Rumią, matura w Chełmnie (1866), studia teologiczne w Pelplinie i Monasterze, po święceniach (1870) księdzem w Tucholi, Chełmnie, Koronowie i Działdowie, potem proboszczem w Kokoszkowach pod Starogardem i Wtelnie pod Bydgoszczą, autor Słownika kaszubskiego z dodatkiem idyotyzmów chełmińskich i kociewskich (1887), zawierającego ok. 1800 wyrazów. Jako zwolennik poglądu, że kaszubszczyzna jest „podrzeczem polskim” we wstępie bardzo emocjonalnie, bez argumentów, krytykuje prace poprzedników, tj. K.C. Mrongowiusza, I. Prejsa, A.F. Hilferdinga i F. Ceynowy, o ostatnim pisząc: „Człowiek z wielu względów oryginalny. W życiu codziennym gorliwy Polak, kochający swą narodowość, a w pismach swoich wróg Polaków, mianowicie szlachty; z chrztu i przekonania wierzący katolik, choc luźnych obyczajów i wcale niegorliwy w wykonywaniu praktyk religijnych, a jako pisarz zwolennik prawosławia, szydzący z wiary katolickiej, papieża i duchowieństwa; mąż utalentowany i dobry znawca języków słowiańskich, a jednak cokolwiek napisał, jest do cna niedorzecznym; chce być poważnym, a jest smieszny, uczonym, a płaski; pisał niby po kaszubsku i dla Kaszubów, a Kaszubi ani go czytają ani rozumieją, po części dla brudnej a niemoralnej treści, po części dla pisowni nad wszelki wyraz przewrotnej i dziwacznej.”

[iii] Szymon Matusiak (1854-1922), nauczyciel i dyrektor seminariów nauczycielskich w Bochni, Krakowie i Krośnie, inspektor szkolny we Lwowie, gwaroznawca i folklorysta, uczeń L. Malinowskiego z Krakowa (zob. Słownik folkloru polskiego 1965).

[iv] Sjerp-Polaczek, pseud. Juliana Prejsa (1820-1904), nauczyciel, pisarz oświatowy i dziennikarz, wydawca „Biedaczka” (Toruń-Chełmża 1848-1850) i red. „Kalendarza Katolickiego” (Toruń 1861-1877), autor śpiewników i powieści dla ludu.

[v] Piotr Iwanowicz Prejs (1810-1846), po studiach filologicznych w Petersburgu był nauczycielem w Dorpacie (Tartu), a w l. 1839-1842 podróżował naukowo, m.in. w 1840 r. z polecenia Cesarskiej Akademii Umiejętności na Kaszuby, a wyniki badań zawarł w Doneseniju... G. Ministru Narodnogo Prosvěščcenija, iz Bierlina ot 20 ijunija 1840 goda („Žurnal Ministerstva Narodnogo Prosvěščcenija” t. 28, 1840), wydane w tłumaczeniach polskich w Poznaniu 1843 i Krakowie 1850 (zob. H. Popowska-Taborska, Dzieje kolejnych wydań kaszubskiego Słowniczka P.J. Prejsa, SO 50 1993).

[vi] Włodzimierz A. Francew (1867-1942), słowianoznawca, urodzony w Modlinie z matki Polki i ojca Rosjanina. Prof. uniw. w Warszawie, gdzie jego uczniem był polski lituanista Jan Otrębski. Po wyemigrowaniu w 1922 r. prof. w Pradze. Interesowały go kontakty Mrongowiusza i Ceynowy z uczonymi rosyjskimi.

[vii] Izmail Iwanowicz Sriezniewski (1812-1880), prof. w Charkowie i Petersburgu (od 1847 r.), gdzie był gorliwym popularyzatorem wiedzy o Słowianach. Zajmował się przede wszystkim historią języka rosyjskiego i dialektologią. Zachęcił swego studenta L. Malinowskiego, późniejszego profesora Akademii Krakowskiej, do badań dialektologicznych na Śląsku. Będąc we Wrocławiu (1840), gdzie mieszkał u J.E. Purkyněgo, m. in. nauczyciela Ceynowy, poznał ogólnie (w archiwum w Zgorzelcu) rękopiśmienne materiały kaszubskie sorabisty Karla G. von Antona (1751-1818), który pozyskał je od słupskiego pastora Ch.W. Hakena; częściowo je opublikował w l. 1783-1789, co wykorzystał w swoich publikacjach P.I. Szafarzyk, a od niego przejął Hilferding (por. przypis 34).

[viii] Por. przypis 93.

[ix] Adam Naruszewicz (1733-1796), jezuita, biskup, redaktor „Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych”, współpracownik i nadworny poeta Stanisława Augusta, historyk i autor Historii narodu polskiego (1780-1824), doprowadzonej do 1326 r.

[x] Teofil L. Lorek [Loreck] (1760-1845), urodzony w Pasymiu na Mazurach, znający język polski, m.in. pastor w Cecenowie (1806-1837), gdzie zainteresował się życiem i obyczajami parafian zwanych Kabatkami, ktorych scharakteryzował w pracy etnograficznej Zur Charakterisierung der Kaschuben am Leba-strome (1821), znaną m.in. Mrongowiuszowi, Ceynowie i Hilferdingowi, który ją częściowo streścił, nie podzielając jego poglądu, że Kaszubi nie znają własnych przysłów, pieśni, na co reakcją być mogą publikacje Ceynowy. Wróg Kaszubów, który upowszechnienie niemieckiego języka i kultury uważał za cywilizacyjne dobrodziejstwo. Pozostawił w rękopisie dwie wersje słowniczków niemiecko-kaszubsko-polskich (1835-1836), od Mrongowiusza tym niezależnych, zawierające 102 wyrazy kaszubskie i 142 polskie, nadto próby tłumaczeń na kaszubski kazań i czytanek, co z rękopisów niedawno wydał Z. Szultka, a językowo zinterpretował E. Breza („Rocz. Gd.” LIV 1994).

[xi] Gesellschaft für Pommersche Geschichte und Altertumskunde (Towarzystwo Dziejów i Starożytności Pomorskich) (od 1824), powołano w reakcji na zainteresowania Pomorzem przez Mrongowiusza i Rosjan. Prezesem był dr J.A. Sack. Członkami jego byli m.in. Mrongowiusz, Ceynowa, Brylowski, Czech Purkyně. Wydawało sprawozdania pt. Jahresbericht der Gesselschaft... i „Baltische Studien”. Niem. Verein = Gesellschaft ‘towarzystwo’.

[xii] Johann G.L. Kosegarten (1792-1860), teolog, orientalista, autor słownika dolnosaksońskiego i edytor (m.in. kroniki T. Kantzowa 1816), red. „Baltische Studien”, badacz dziejów Pomorza Zachodniego, wieloletni przewodniczący oddziału Gessellschaft w Gryfii. Znał rękopiśmienny słowniczek Mrongowiusza (zob. przypis 21).

[xiii] Jernej B. Kopitar (1780-1844), kustosz biblioteki dworskiej w Wiedniu, językoznawca, autor pierwszej gramatyki języka słoweńskiego (1808), współwydawca Psałterza floriańskiego (1834).

[xiv] Samuel B. Linde (1771-1847), autor 6-tomowego Słownika języka polskiego (1807-1814) o charakterze historycznym (60 tys. haseł); żywe kontakty z Mrongowiuszem.

[xv] Josef Dobrovský (1753-1829), ksiądz, czeski filolog, twórca slawistyki; recenzent słownika Lindego; notabene, pisał o kaszubszczyźnie już w liście z 1790 r. i powtórzył to w Ausführliches Lehrgebäude der böhemischen Sprache (1809).

[xvi] Józef Müller, doktor, dyrektor, zezwalał rodzicom na organizowanie prywatnych lekcji języka polskiego.

[xvii] Antoni Brylowski (Brillowski) (1799-po 1870), historyk i pedagog, urodzony w gdańskich Siedlcach (por. przypis 33) z matki Kaszubki, uważający się jednak za Niemca, absolwent gimnazjum w Braniewie i uniwersytetu w Królewcu (1820), w l. 1825-1829 profesor języka polskiego w gimnazjum chojnickim, gdzie uczył m.in. Marcina Ceynowę i odwiedził Sławoszyno (1827). Po przejściu na luteranizm został przeniesiony do Kętrzyna (daw. Rożany, niem. Rastenburg) w Prusach Wsch. Wykazuje podobieństwo kaszubszczyzny z polszczyzną w cytowanej niżej pracy (1828), ale niespójne to z podkreślaniem różnej w każdej wsi wymowy, a co można było mówić o „grafice kaszubskiej”, kiedy nikt nie pisał po kaszubsku. Na zlecenie szczecińskiego Towarzystwa weryfikował rękopiśmienny słowniczek Mrongowiusza, wykorzystując w tym celu trzech gimnazjalistów: ze Sławoszyna w Puckiem, Cięgardła pod Kościerzyną i Żukowa, o czym wiedział już Karnowski, ale szczegóły znamy od niedawna dzięki opublikowaniu tej wersji przez Z. Szultkę (zob. SO t. L 1993).

[xviii] Jerzy G. Schwengel (†1766), kronikarz kartuzji kaszubskiej: Ad historiam ecclesiasticam Pomeraniae apparatus pauper, 1749, ed. B. Czapla, Rocz. TNTor. 16-19.

[xix] Mateusz Tempski, proboszcz w Chmielnie, m.in. 1816 i 1827 r., patriota, pomagał A.Brylowskiemu w badaniach.

[xx] Tzw. słowniczek Brylowskiego quasi-weryfikacją słowniczka Mrongowiusza (zob. przypis 17).

[xxi] Krzysztof C. Mrongowiusz (1764-1855), słownikarz, pisarz, tłumacz, nauczyciel, z pochodzenia Mazur, studia w Królewcu, tamże nauczyciel greckiego i polskiego, od 1798 r. kaznodzieją i lektorem języka polskiego w Gdańsku, autor wielu drukowanych podręczników i słowników polsko-niemieckich (m.in. z 1823 r., we wstępie do którego wzmianka o zbieżnościach akcentowych między kaszubszczyzną a jęz. rosyjskim), w których uwzględniał wyrazy kaszubskie (ok. 170) i mazurskie. Na prośbę rosyjskiego kanclerza i ministra oświaty Mikołaja Rumiańcowa zaczął badać kaszubszczyznę, m.in. udał się do Główczyc i Cecenowa (maj 1826 i czerwiec 1827), gdzie zebrał materiały do słowniczka (ok. 240 wyrazów), w którym kilka razy wskazuje zróżnicowanie geograficzne kaszubszczyzny. Odnalezione niedawno jego dwie wersje (H. Popowska-Taborska w Petersburgu, Z. Szultka w Szczecinie) dowodzą, że wyzyskał go w swym Doneseniju Prejs (1840) (zob. przypis 5). W sprawozdaniu z tej podróży dla szczecińskiego Towarzystwa przedstawił 9-punktowy program badań naukowych na Kaszubach, który w różnych wersjach pojawia się w pracy Karnowskiego; znany był też Purkyněmu, członkowi Towarzystwa, a ten zaszczepił go Ceynowie. To Mrongowiusz zaproponował Towarzystwu na członków Dobrovskego, Kopitara i Lindego.

[xxii] Johann. Ch. Koberstein (1763-1828), pastor w Główczycach (1802-1828).

[xxiii] Błąd, gdyż jest: niekara.

[xxiv] To trzecie wydanie z 1828 r., oparte na wyd. 2. z 1758 r. pastora U. Engellanda, wykazujące całkowitą modernizację języka wraz z tytułem, a że było najbardziej dostępne, przyczyniało się do utrwalania poglądu o podobieństwie kaszubszczyzny z polszczyzną.

[xxv] Martin G.C. Magunna (1764-1831), pastor, m.in. wiele lat w Łebie.

[xxvi] O tym bliżej zob. Posłowie.

[xxvii] S. Ramułt (1859-1913), Małopolanin, student A. Kaliny na Uniw. Lwowskim, urzędnik, z powodu choroby wcześnie na emeryturze, autor Słownika języka pomorskiego czyli kaszubskiego (cz. I, AU Kraków 893, cz. II Kraków 1993), nagradzanego przez AU w konkursie im. Lindego, obejmującego ok. 19 tys. wyrazów i obszerny wstęp, którego treść wywołała tzw. kwestię kaszubską, o czym bliżej w Posłowiu; por. przypis 94, 117 i książkę Całe życie pod urokiem mowy kaszubskiej (1995).

[xxviii] Kazimierz Nitsch (1874-1958), językoznawca, twórca naukowej dialektologii polskiej, uczeń L. Malinowskiego i J. Baudouina de Courtenay. Pierwsze badania dialektologiczne prowadził w Luzinie na Kaszubach (1901) i już w 1905 r. polemizował z F. Lorentzem, dowodzącym odrębności językowej dawnej kaszubszczyzny. Cechy kaszubskie i stosunek kaszubszczyzny do innych dialektów polskich określił w 1911 r., uwzględniając też kaszubską literaturę piekną: Ceynowa, Derdowski, Karnowski. Pisywał w „Gryfie”. Był autorytetem m.in. dla A. Majkowskiego i B. Sychty. Rozdzielał zawsze „właściwości czysto polskie i właściwości kaszubsko-polskie” czy kaszubski jako „najodrębniejszy” z dialektów (zob. Dialekty języka polskiego (1915, 1957), co kontynuuje wcześniejsze ujęcie: kaszubska mowa stanowi widoczne przejście między polszczyzną a wymarłą połabszczyzną, a to oddaniem poglądu L. Malinowskiego, że „mowa Kaszubów jest jedyném, dziś jeszcze żyjącém, z wielu narzeczy bałtyckich, czyli pomorskich, stanowiących przejściowe ogniwa od narzeczy polskich do połabskich”. Za nim tak samo A. Brückner, a kontynuatorami Z. Stieber, następnie K. Dejna i inni badacze polscy.

[xxix] Mikołaj P. Rumiańcow (1754-1826), hrabia, kanclerz i minister oświaty, z recenzji słownika Mrongowiusza (z 1823 r.) pióra Piotra Köppena (1793-1864), rosyjskiego badacza starożytności, dowiedział się o Kaszubach, o których chciał otrzymać więcej informacji, o jakie zwrócił się do Mrongowiusza; list ten przedrukował we wstępie do słownika z 1835 r.

[xxx] Aleksander S. Szyszkow (1754-1841), admirał, minister oświaty, prezes Cesarskiej Akademii Umiejetności (od 1813 r.), poliglota, tłumacz, pisarz i językoznawca; prowadził badania porównawcze języków świata, ogłoszone w książce Sobranije jazykov i narieczij (1832); osobliwe głosił poglądy.

[xxxi] Zob. przypis 7.

[xxxii] Schubert [Szubert], prof. nauk politycznych, o czym zob. W. Francew, Fl. Cenova i prof. Izmael Srezniewski, „Gryf” IV 1912, nr 4, s. 81; potem tu dalsze informacje dość dosłownie przez Karnowskiego podawane.

iv id=edn33>

[xxxiii] Zob. przypis 5. O odwiedzinach u Mrongowiusza, poznaniu Borkowskiego i Marwicza pisze sam. Borkowski informował go o swym zamiarze „ułożenia słownika tego dyalektu”. Ceynowa w Mójich spóstrzeżenjach... (s.88-89) krótko ich wszystkich i Brylowskiego charakteryzuje: Mrongowiusz (Mrąga) ma już 87 lat, Borkowski ledwie mówi po polsku, bo w Królewcu wzrastał, Kaszuba Marwicz zajmuje się dla rozrywki językiem polskim, Brillowski, kasz. Brelovski jest Kaszubą z okolic Kartuz. Skąd Karnowski wziął określenie: „objaw niemoralny”? Reszta zdania o kaszubskim systemie samogłoskowym jest poprawna, m.in. w kontekście ëi, y, u (dawnych krótkich).

[xxxiv] Aleksander F. Hilferding (1831-1872), rosyjski słowianoznawca, historyk i folklorysta, który dzieciństwo i młodość spędził w Warszawie, a studia skończył w Moskwie. Badał m. in. dzieje Słowian nadbałtyckich i pisał o połabszczyźnie (1856). Miesiąc sierpień 1856 spędził na Kaszubach, zwłaszcza wśród Słowińców i Kabatków. Zaskoczył Ceynowę przyjazdem, o którym z Bukowca zawiadomił Szafarzyka, do którego udał się po podróży. Nic nie wiadomo o wcześniejszych i późniejszych kontaktach Rosjanina z Kaszubą. Tylko 3 dni podróżowali razem. Pokłosiem książka Ostatki slavian na jużnom bjeregu Baltijskago morja (Petersburg 1862), której część opisowa (bez tekstów i słownika) wyszła już w 1858 r. i była tłumaczona na niemiecki przez J.A. Smoleŕa (Bautzen 1864). Ona to stała się punktem wyjścia tendencyjnej krytyki problematyki słowińskiej przez badaczy niemieckich (O. Knoop, Koblischke, Tetzner), którym zawierzył Z. Szultka, a jemu W. Mańczak. Okrojone tłumaczenie polskie A. Starzyńskiej wydrukowano w „Gryfie”, R. V-VI 1921-1922. Opublikowanie całości wraz z tekstami i słownikiem dopiero w 1862 r. tłumaczy się oczekiwaniem na słownik Ceynowy, wydrukowany w Petersburgu w 1861 r., a zapowiedzianym w Mójich spóstrzeżenjach...: „Antonov zbjor słov kaszebskich tesz wópuszczaję, bó vkrotce zamiszlaję vedac całi słovnjk kaszebski”. Hilferding włączał go zawsze z zaznaczeniem, podobnie jak uznawany do niedawna za zaginiony rękopiśmienny słownik z 1850 r. Pierwsze pełne polskie tłumaczenie O. Kolberga było gotowe po 1877 r., ale wydrukowane zostało dopiero w t. 39 Dzieł wszystkich (1965). Wydanie w tłumaczeniu N. Perczyńskiej i opracowaniu J. Tredera i z posłowiem H. Popowskiej-Taborskiej pt. Resztki Słowian na południowym wybrzeżu Morza Bałtyckiego ukazało się w 1990 r., wywołując polemikę z historykiem Z. Szultką (zob. Studia z filologii polskiej i słowiańskiej, t. 31, 1993).

[xxxv] Pirszi tésąc kaszébsko-słovjnskjch gôdk poprzedza napis: „Spjseł stôreho Kovôla sin ze Sławoszéna”, co sugerować by mogło pochodzenie z rzemieślniczej rodziny, ale źródła określają ojca Ceynowy jako Bauer ‘rolnik, chłop’, co też m.in. w wyjątkowym podpisie: „Kaszuba, gburzcząn”, tj. syn gbura ‘rolnika’, ale notabene nierzadko rolnik prowadził kuźnię. Jeśli kształciło się jeszcze dwu synów, to mógł być zamożny, ale z kolei jego brat Paweł w 4 lata po przejęciu zadłużonego gospodarstwa sprzedał je w 1848 r. Johannowi Fredrichowi Zemke z sąsiednich Łętowic? Potwierdza to też postępującą germanizację okolic Sławoszyna.

[xxxvi] Należał do tajnego koła szkolnego „Polonia”; wedle niektórych „Mickiewicz”.

[xxxvii] W. v. Tettau, folklorysta, landrat od 1833 r., w tymże roku opublikował Preussische Volkslagen, m.in. podanie Grób stolemki.

[xxxviii] N.G. Benwitz, kupiec i radca miejski, szwagier A. Brylowskiego, pisał sporo w l. 1828-1830, m.in. o prehistorycznych grobach na Pomorzu.

[xxxix] Jan E. Purkyně (1787-1869), profesor fizjologii i słowianofil czeski, tłumacz Goethego i Schil­lera, prezes Towarzystwa Literacko-Słowiańskiego, który namówił Ceynowę do pisania po kaszubsku pierwszych kaszubskich tekstów folklorystycznych (1843). Purkyně był też członkiem szczecińskiego Gesellschaft i znał się ze Srezniewskim. Por. przypisy 21, 96.

[xl] Frantiszek L. Čelakovský (1799-1852), poeta i profesor slawistyki we Wrocławiu, autor zbioru czeskich i ruskich pieśni ludowych, przysłów, traktujący kaszubszczyznę jako podnarzecze stojące między językiem bałtyckich Słowian a językiem polskim. Można zauważyć niejedną osobliwą zbieżność między nim a Ceynową w przysłowiach. W spuściźnie po nim zachowały się Ceynowy Xążeczka dlo Kaszebov (od A. Mosbacha - zob. przypis 168) i Rozmova Pólocha s Kaszebą.

[xli] Jan A. Smoleŕ [Szmoler] (1816-1884), nauczyciel domowy u Purkyněgo, sprawca odrodzenia na Łużycach skupionego wokół pisma „Maćica Srbska”, m.in. autor zbioru pieśni ludowych (1841-1843) i szkolnej gramatyki łużyckiej (1841), wzorów dla odpowiednich dzieł Ceynowy.

iv id=edn42>

[xlii] Thomas Kantzow [Kanzow], autor Chronik von Pommern z XVI w. (wyd. 1835), którą często wyzyskiwał Ceynowa.

[xliii] Anastazy Sedlag (1787-1856) ze Śląska, od 1834 r. biskup chełmiński, zasłużony dla Kościoła, ale germanizator społeczności swej diecezji; zwolnił w 1846 r. brata Ceynowy, Marcina, księdza, administrującego par. Kokoszkowy; por. przypis 60.

[xliv] Ludwik Mierosławski (1814-1878), generał, emigrant, historyk wojskowości, wybitny działacz Towarzystwa Demokratycznego Polskiego (powstałego we Francji w 1832 r.), w 1845 r. wyznaczony na wodza powstania.

iv id=edn45>

[xlv] Zob. Koteria rzymska, w: Cztéry Rozprawy i jednę Szętopórkę, wydáł Kaszuba, gburzcząn; mylnie więc Pobłocki wskazuje na Rozmowę Kaszuby z Polakiem.

[xlvi] Liga Polska - organizacja działająca w l. 1848-1850 na ziemiach polskich zaboru pruskiego, głównie w Wielkopolsce i na Pomorzu, założona w Berlinie, mająca na celu popieranie oświaty i gospodarczej działalności społeczeństwa.

iv id=edn47>

[xlvii] Natalis Sulerzyski (1801-1878) ziemianin, działacz narodowy i polityczny z Piątkowa na Ziemi Chełmińskiej, gimnazjum w Toruniu (1818) i studia w Lipsku i Heidelbergu (1820-1824); wydał pamiętniki (1871-72).

[xlviii] Ignacy Łyskowski (1820-1886), zasłużony dla Pomorza polityk, działacz społeczny i oświatowy, pierwszy prezes Tow. Nauk. w Toruniu, publicysta, literat i pisarz ludowy, m.in. autor Pieśni gminnych i przysłów ludu polskiego w Prusach Zachodnich (1854).

[xlix] Antoni Knast (1814-1852), ksiądz, pedagog, redaktor i działacz narodowy z okolic Gniezna, należący w czasie studiów we Wrocławiu do tegoż Tow. Literacko-Słowiańskiego (1839-40) co Ceynowa. Od 1844 r. do śmierci był profesorem gimnazjum w Chełmnie, opiekunem kółka samokształceniowego „Polonia”. Założył tygodnik „Szkółka Narodowa”, od r. 1849 „Szkoła Narodowa”, współpracującej z Ligą Polską.

[l] Jan N. Bartoszkiewicz (1813-1900), wyświęcony w Pelplinie (1843), m.in. proboszcz w Chełmnie. Pochodził z okolic Gniezna, podczas studiów we Wrocławiu członek Tow. Literacko-Słowiańskiego (1838-1841), działacz Ligi Polskiej, współzałożyciel „Szkółki Narodowej”, poseł do sejmu pruskiego (1849, 1861-63).

[li] Ignacy Danielewski (1829-1907), drukarz, wydawca, pisarz ludowy i działacz narodowy, związany z Chełmnem i Toruniem oraz takimi czasopismami, jak np. „Nadwiślanin”, „Przyjaciel Ludu”, autor pieśni Wisło moja, Wisło stara. Z nim powiązany był H. Derdowski (zob. przypis 98).

[lii] Józef R. Chociszewski (1837-1914), pisarz ludowy, drukarz i wydawca, ksiegarz, działacz społeczny i narodowy z Czarnkowskiego, organizator tajnego nauczania, współred. „Nadwiślanina” i „Przyjaciela Ludu”, związany m.in. z Tow. Rolniczym.

[liii] W grę wchodzi jeden z braci: Stanisław Węclewski ( ), prof. gimnazjum w Chełmnie, wydawca „Flisa” Klonowica (1862) i „Sielanek” Szymonowica (1864) - lub Zygmunt Węclewski (1824-1887), filolog klasyczny, prof. Szkoły Głównej w Warszawie, a od 1873 r. Uniwersytetu Lwowskiego.

[liv] Ludwik Ślaski (1818-1898) z rodzinnego Trzebcza, w którym gospodarował do 1884 r., kiedy kupił Orłowo, przekazane synowi, po czym osiadł w Toruniu; współzałożyciel w 1848 r., i kolejno sekretarz, wiceprezes i prezes Towarzystwa Pomocy Naukowej Prus Zachodnich, też dla dziewcząt; działacz wielu innych organizacji, poseł, powszechnie uznany autorytet.

[lv] Zapewne chodzi o ziemianina i ekonomistę Teodora Kalksteina (1851-1905) spod Starogardu, związanego z kółkami, wieloletniego dyrektora Banku Ziemskiego, przeciwdziałającego akcji pruskiej Komisji Kolonizacyjnej.

[lvi] Juliusz Prądzyński (1818-1894) z Objezierza, prałat z Pelplina, działacz oświatowy, który założył i ufundował w Kościerzynie (1861), z siostrą Klementyną Łukaszewską, zakład kształcący dziewczęta; walczył o język polski w szkołach i przyczynił się do założenia „Pielgrzyma”.

[lvii] Adam Pokojski [Pakojski] (1793-1849) spod Działdowa, jako proboszcz w Kijewie odbudował kościół i parafię, autor powieści dla ludu i pisarz religijny, np. Arfist alpejski (1846).

[lviii] Mateusz Osmański (1796-1857) z Chełmży, ksiądz, działacz narodowy i oświatowy, tłumacz (np. powieści ks. Ch. Schmida Róża z Tanenbergu) i autor ok. 20 utworów o charakterze dydaktycznym i religijnym, adresowanych zwłaszcza do ludu i młodzieży.

[lix] Zob. przypis 4.

[lx] Jan K. Dąbrowski (1791-1853), teolog, profesor, biskup, autor modlitewników, szerzył bractwa trzeźwości, tłumaczył z niemieckiego powieści ks. Krzysztofa Schmida o tematyce religijno-moralnej, np. Eustachiusz. Powieść z pierwszych wieków chrześcijaństwa (1838).

[lxi] Szczepan Keller (1827-1872), urodzony w Chmielnie, matura w Chełmnie, studia w Pelplinie, święcenia 1853 i proboszcz w Ostródzie, Leśnie pod Chojnicami, Pogódkach. Zdolny pisarz ludowy, autor zbioru ponad tysiąca pieśni kościelnych i ludowych. „Pielgrzyma” założył w 1869 r. Zob. J. Zieniukowa, Kaszubszczyzna i polszczyzna w polemice F. Ceynowy i Kaszuby z Mirachowa w gazecieSzkoła Narodowa w 1850 roku”, w: Symbolae slavisticae. Dedykowane Pani Profesor Hannie Popowskiej-Taborskiej (1996).

[lxii] Franciszek K. Malinowski (1808-1881) z Golubia, kolega Józefa Ceynowy z Pelplina i jego następca w parafii Wałdowo (1842-1851); jako przeciwnik germanizacji popadł w konflikt z bp. Sedlagiem i przeniósł się do Poznania; językoznawca amator, członek AU (1873), apelował o nową słowiańską ortografię, a najważniejszym i jego dziełem Krytyczno-porównawcza gramatyka języka polskiego z dzisiejszego stanowiska lingwistyki porównawczej (1869) i potem do niej dodatek (1873); znał ją i miał Ceynowa, który bywał u księdza i z nim korespondował. Kontaktował się z Hilferdingiem, a zatem może był pośrednikiem Ceynowy?

[lxiii] Dawid F. Strauss (1808-1874), niemiecki filozof i teolog neoheglista, wyznawca krytycznego historyzmu, autor m.in. Żywotu Jezusa (1835).

[lxiv] Ernest Renan [Renon] (1823-1892), francuski historyk, filolog (semitolog), filozof i historuk religii, prozaik i eseista; autor Żywotu Jezusa (1863).

[lxv] Fiodor I. Tiutczew (1803-1873), rosyjski poeta, reprezentant tzw. czystej liryki, dyplomata, słowianofil; w Zarésu do Grammatiki...(Poznań 1879), s. 95-96: „Tjutčeva pjesnj z moskjevskoréskjeho na kasébskosłovjnskj jęzék przełożoná, Vječnje žéc nąm v rozłąčenju?” (tytuł oryg. Vjekovati li nam v razluke); tu niżej w p. 12.. Wystąpił z powitalnym wierszem Do wszystkich Słowian na zjeździe w Moskwie (por. przypis 75).

[lxvi] Karol Marcinkowski (1800-1846), lekarz, działacz społeczny, powstaniec 1830 r., potem odrzucał rewolucję, propagując zbliżenia ziemiaństwa i burżuazji w ramach programu pracy organicznej.

[lxvii] Jan F. Żaczek (1841-1889) ze Sławoszyna, lekarz w Sopocie, przyjaciel Ceynowy.

[lxviii] Zob. przypis 7. Srezniewski był we Wrocławiu w 1840 r. i opisał to w opublikowanych listach do matki.

[lxix] Zob. przypis 21. Nie ma żadnych śladów kontaktu między nimi. Ceynowa znał jego dokonania (i pisał o tym m.in. w Trzech rospravach), ale czy odwrotnie? Luźna wzmianka o podobieństwie dotyczyła tylko akcentu.

[lxx] S.W.W.F., tj. Stanisław Wenancjusz [Wojkasin?] Florian; oryginał zapisu urodzenia i chrztu w par. Żarnowiec: „Slawoschin 11a Maji ego Felix Firynowicz Ord[inis] Refor[matorum] baptizavi Infantem nominibus Florianu[m], Stanislaum, Venatium natum 4. ejusdem [Mensis] hora 2. diurna ex legitimus conjugibys Adalberto Ceynowa et Magdalena nata Pienczen. Patrini fuere Jacobus Lewandowski v.z. [vicarius zarnovicensis] et Julianna Gowinska” - za: E. Breza, Rodzimość nazwiska Ceynowa w świetle nazw osobowych na -awa oraz niektóre szczegóły dotyczące Floriana Ceynowy i jego rodziny (Rocz. Gd. 39, 1979, z. 2, s. 11).

[lxxi] Za W. Francewem, op. cit., s. 82-83, a ten wedle Sprawozdań Ces. Akademii Umiejętności.

[lxxii] W. Francew, op. cit., s. 84: „Uwagi o narzeczu kaszebskiem”, a więc modyfikacja Karnowskiego, zresztą nie jedyna, m.in. też przy okazji syntetyzowania rozbudowanych poniższych pytań. A.D. Duliczenko odnalazł oryginał Srezniewskiego pracy Zamečanija o nareči Kašebskom (w druku: „Izvestija Rossijskoj Akademii Nauk”).

[lxxiii] Dodaje też dokonania Wójkaséna, tj. własne, drukowane w Gdańsku w 1850 r. Notabene, nigdzie nie ma tak wielu szczegółów: o pisowni (własnej), akcencie, wpływie Kościoła na język przez sanktuarium w Wejherowie czy obrządek ewangelicki w par. smołdzińskiej itd.

[lxxiv] W Pamjatniki i obrazcy narodnago jazyka i slovesnosti russkich i zapadnich slavjan St. Petersburg 1852-1856, pod ogólnym tytułem Obrazcy kašebskago narěčija najpierw wstęp Srezniewskiego, potem Przesłovjo kaszebskje (wedle numeracji 495, przy czym jedno się powtarza, ale w materiałach było ich 514, gdyż nie wydrukowano obscoen) (por. przypis 88), następnie Pjesn ledovo: Zołnerz (numerowane 22 zwrotki) i wreszcie Zabobone, gusła e jinsze fraszki (z numeracją do 27). W książce A. Hilferdinga, Resztki... pierwsza od wersu Nieszczestlevo matka beła, niemal identyczna w innej pisowni i jako „zapisana w Kościerzynie”; tamże zaraz owa dumka 4-zwrotkowa od wersu Na 'ni stronie goj. Por. Z. Szultka „Pomerania” 1995 nr 3 i J. Treder „Pomerania” „Pomerania” 1995, nr 9.

[lxxv] Zob. przypis 34.

[lxxvi] E.E.K.K. Lohmann () z Nadrenii, pastor główczycki (1853-1885), odprawiający polskie nobożeństwa. Hilferding zauważył, że traktował równo Słowian i Niemców, nauczył się języka polskiego i uczył słowiańskie dzieci czytania, pisania i modlenia po polsku”. Wedle Majkowskiego z nim korespondował Ceynowa.

[lxxvii] Wystawę przygotowało powstałe w 1863 r. Towarzystwo Przyjaciół Nauk Przyrodniczych, a kongres słowiański założony w Moskwie Słowiański Komitet Dobroczynności. Przybyło spoza Rosji 84 przedstawicieli, najwięcej z Czech, gdy Polacy ją zbojkotowali.

[lxxviii] Aleksander M. Gorczakow (1798-1883), książę, minister spraw zagranicznych (1856-1882); carem tym Aleksander II.

[lxxix] Zob. przypis 39.

[lxxx] Karel J. Erben (1811-1870), czeski poeta i badacz folkloru, wydawca zabytków piśmiennictwa i ludowych pieśni, bajek, m.in. kaszubskich od Ceynowy (1865); zob. przypis 142.

[lxxxi] Bartosz Głowacki (ok. 1758-1794), bohater insurekcji kościuszkowskiej, symbol chłopa bojownika.

[lxxxii] Michał P. Pogodin (1800-1875), panslawista, rosyjski historyk, publicysta i pisarz o liberalnych poglądach.

[lxxxiii] Iwan S. Aksakow (1823-1886), słowianofil, liberał, rosyjski poeta i publicysta.

[lxxxiv] Franciszek D. Rieger [Rygier] (1818-1903), przewodniczący delegacji czeskiej, publicysta i działacz polityczny, opowiadający się za umiarkowanymi reformami w ramach Austro-Węgier.

[lxxxv] Siergiej M.Sołowiow (1820-1879), rosyjski historyk, krytykujący historiografie szlachecką.

[lxxxvi] Władimir A. Czerkaski (1824-1878), książę, liberał, bliski słowianofilom, przygotowywał reformę uwłaszczeniową w Polsce (1864).

[lxxxvii] Michał D. Polit (1833-1920), Serb, działacz polityczny i publicysta Wojewodiny, deputowany, występował o wolność Słowian w Austro-Wegrach.

[lxxxviii] Szczerbaszow, Szczerbatow - wedle „Gazety Toruńskiej” 1867, nr 141.

[lxxxix] Lesław Łukaszewicz (1809-1855), historyk literatury z Krakowa, autor Rysu dziejów piśmiennictwa polskiego (1836), znanego w Chojnicach? On „pirwszy owoc pióra kaszubskiego” nieprzypadkowo połączył z „pirwszą pracę naukową we względzie języka kaszubskiego”, tj. Donesenijem Prejsa, a w drugim „miłem poselstwie” dodał w tym duchu komentarz: „Poczynającym pisać po kaszubsku ośmielam się jednak zalecić na przyszłość głębszą naukę języka polskiego jako konaru, którego kaszubski gałązką. W tak ważnym przedmiocie jak język igrać nie wolno, a widzimisię czyjekolwiek zawsze albo śmieszne, albo zgubne”.

[xc] Alfons J. Parczewski (1849-1933), Wielkopolanin, którego ideą było bronić żywiołu polskiego na pograniczach i dlatego zwiedził dwukrotnie Kaszuby (1880, 1885), publikując wyniki w książce Szczątki kaszubskie w Prowincyi Pomorskiej. Szkic historyczno-etnograficzny (1896), w której istotnie niezbyt pochlebnie wyraża się o Ceynowie dlatego, że ten „marzył dlań [rodzimego narzecza] o stanowisku odrębnego języka, o samodzielnem piśmiennictwie” i „starał się osłabić związek umysłowy z ogółem polskiego życia”. Zob. przypis 124.

[xci] Jednorazowy to kontakt z Tymoteuszem Lipińskim (1797-1856), historykiem, archeologiem i geografem warszawskim, zbieraczem i znawcą przysłów mazowieckich, który przekazał zbiorek „z górą 400 przysłów”, pokrywający się niemal z wydanym w Petersburgu (1852) (zob. przypis 71), Wójcickiemu, a ten ogłosił go, objaśniając źródło i okoliczności, pod własnym nazwiskiem w „Bibliotece Warszawskiej” (1856) (zob. przypis 92).

[xcii] Zob. przypis 60.

[xciii] Ceynowa napisał dokładnie tak w Skôrbie VI, s. 97: „...słava wuczonim pobratimcąm Moskoląm é Czechąm, co njejedno dzełko wo movje kaszébskj napjsalé é dalé drékovac.”

[xciv] Kazimierz W. Wójcicki (1807-1879), pisarz i historyk, edytor, autor m.in. opowieści opartych na folklorze, kronikarz życia kulturalnego i literackiego Warszawy. Był na Kaszubach ok. 1828 i 1831 r. Wydane przysłowia Ceynowy (zob. przypis 89) opatrzył komentarzami: „ubogim jest świat wyobraźni Kaszubów i ubogo też w przysłowiach wygląda” czy „Nie masz tu ani orłów kapiących się w chmurach, ani sokołów ni rarogów; nie masz dzików, niedźwiedzi, rysiów ni żubrów”, wychodzącymi poza same przysłowia: „Błąkają się dziś jeszcze w pisowni Kaszuby, tak jak to było w czasach pierwotnych druków polskich XVI wieku. Nie umieją nawet używać stosownie naszego alfabetu i przez to język kaszubski, będący rodzona gałęzią mowy mazowieckiej, przystroili w takie szaty dziwoląga...” W podobnym duchu napisał wymienioną przez Karnowskiego recenzję Kile słov...

[xcv] S. Orgelbranda Encyklopedja Powszechna, t. XIV, 1862 (wyd. fotostatyczne w l. 1984-1985) 10-stronicowe hasło Kaszuby podpisane inicjałami: F.M.S., co wedle „listy współpracowników” tegoż tomu oznaczać może tylko Franciszka Maksymiliana Sobieszczańskiego (1814-1878), historyka, dziennikarza, czlonka red. „Tygodnika Ilustrowanego”, który dla tej encyklopedii napisał ok. 3 tys. haseł; hasło Kaszuby opiera się przede wszystkim na książce Hilferdinga, zapewne przez polskie streszczenie R. Zmorskiego.

[xcvi] Zob. przypis 27.

[xcvii] S. Orgelbranda encyklopedja powszechna z ilustracjami i mapami, t. III (1898) hasło: Cenowa (Cejnowa), z fotografią, krótki biogram (bez ocen), wyliczający tylko jego pisma, bez podpisu „A.A.K.”, jak podał Karnowski, ale z końcowym dopiskiem: „Por. A.A. Kryński w Pr. Fil. I 2”. Adam A. Kryński (1844-1932), profesor we Lwowie (od 1908 r.) i nowo założonego Uniwersytetu Warszawskiego (od 1916 r.), autor cenionej Gramatyki języka polskiego (1897), traktujący kaszubszczyznę jako narzecze polskie w pracy „O nosovych zvukach v slovjanskich jazykach” (1870). Życzliwsza jest ocena w Encyklopedii powszechnej. Ulthima Thule, t. II 1931 hasło Cenowa, chyba autorstwa S. Dobrzyckiego, zakończone odesłaniem do tegoż Kryńskiego; tego Karnowski nie znał jeszcze. Ciekawe też w tejże encyklopedii hasło Kaszubi.

[xcviii] Leon Biskupski, pseud. Aleksander Berka (1848-1893) z Kościana, we Wrocławiu student W. Cybulskiego W. Nehringa i A. Mosbacha, aktywny w Tow. Literacko-Słowiańskim (1867-1870), wygłosił mowę pochwalną na jubileuszu 50-lecia doktoryzacji Purkyněgo (por. przypis 37). Uczył w Tczewie, a od 1882 r. do śmierci w gimnazjum chojnickim. Doktoryzował się u Nehringa na podstawie rozprawy Beiträge zur slavischen Dialektologie. I. Die Sprache der Brodnitzer Kaschuben im Kreise Karthaus West-preussen (Lipsk 1883), w której dowodzi, że kaszubszczyzna jako gwara polska uległa wpływom fonetyki dolnoniemieckiej. Napisał rozprawkę o języku połabskim. Wydał Słownik kaszubski porównawczy (1891), liczący 3 tys. haseł, pochodzących z własnych prac i innych autorów, jak Prejs, Ceynowa, Hilferding, Derdowski; nagrodzony przez AU w konkursie im. Lindego.

[xcix] Hieronim Derdowski (1852-1902) z Wiela, poeta i dziennikarz, m.in. „Gazety Toruńskiej”, „Przyjaciela” (red. I. Danielewski) i „Pielgrzyma” (red. S. Keller), raz spotkał się z Ceynową w Toruniu (1880), o czym napisał: „...wyglądał jak kapłan kaszubskiej Dziedzielii. Lud szanował go więcej jako znakomitego lekarza, aniżali jako pisarza” („O Kaszubach” 1883), Ceynowa zaś tak: „Jarosz Derdowski nôprzód sę se mną zaprzëjazniéł, odebreł ode mie w podarënku moje dzełka, a téj wudeł sę do przeciwnégo obozë, to je pana Danielewskiego ë wëdeł po swojemu «Pana Czarlinskiego»” (list do Ramułta z 1880, w pisowni „Klëki” 1939).

[c] Zob. przypis 49. Krytykował Ceynowę za wyjazd do Moskwy w „Przyjacielu Ludu” (1867, nr 19), dokonując przewrotnej interpretacji jego pism.

[ci] Niewątpliwie to parafraza tytułu cyklu sonetów J. Kollára „Slávy dcera” (sonet 36 mówi o Kaszubach); twórczość tego Słowaka, przeciwnika separatyzmu językowego i dlatego piszącego po czesku, wywarła ogromny wpływ na Ceynowę, który poszedł jednak śladem L. Sztura. Zwrócić trzeba uwagę na zawartą w tym wierszu, zwłaszcza w zestawieniu „sena Sławe” z hasłem „Nima Kaszub bez Polonii” ideę asymilacji i przetworzenia dokonań Ceynowy w wydaniu Derdowskiego.

[cii] Janowicz to pseud. Karnowskiego, nawiązanie do tego, że był ‘synem Jana’, a zatem struktura jak o Ceynowie”: Wojkasyn ‘syn Wojka, tj. Wojciecha’. „Bibliografia kaszubsko-pomorska”, „Gryf” R. 1 1908-1909 nr 3 s. 86-90; nr 4 s. 109-116; nr 5 s. 139-144.

[ciii] Zob. przypis 119.

[civ] W oryginalnym druku zajmuje 9 wersów; podana w całości w: J. Treder, O Ceynowie..., (Rocz. Gd. s. 75).

[cv] Uważane przez Ceynowę za „główny element odróżniający dialekt kaszubski od innych dialektów słowiańskich, szczególnie od polskiego”.

[cvi] Edmund Kołodziejczyk z Krakowa, autor „Bibliografii prac o Kaszubach” w „Gryfie” R. 1 1908-1909 nr 9 s. 276-283, uzupełnienie „Bibliografii...” Janowicza - zob. przypis 100.

[cvii] Sławoszyno należało wtedy do pow. wejherowskiego, a we wstępie informacje: obyczaje opisane w tym artykule widziałem u Kaszubów powiatu wejherowskiego” i „kreśląc je, chciałem, ile możności, dyalekt tameczny zachować”, o czym też zob. L. Roppel, Chodzeniepo szczodrakachna Kaszubach („Lit. Lud.” III 1959 nr 1-2). W świetle faktów zawartych w artykule D. Majkowskiej, Teksty Cejnowy w rękopisie Mosbacha (Rocz. Gd. XV/XV 1956/1957) autorstwo Ceynowy nie ulega wątpliwości; tu też informacje o przedruku w „Nadwiślaninie” 1851, nr 17 i porównanie tych tekstów ( opisów 4 zwyczajów: wiliji Nowego Roku, szczodraków, sobótki i ścinania kani) z rękopisem Mosbacha.

[cviii] Hilferding w przypisie: „Opis tego obrzędu przytoczyłem tak, jak mi go opowiedział pan Ceynowa”. Wcześniej tekst szczodraków, bardzo podobny do zapisanego wyżej.

[cix] Zam.: przyszłości. Konkluzja nie całkiem trafna, gdyż ogólnie pisownię tzw. polską uprawiał Derdowski, a elementy innych systemów odżywały także, m.in. w pisowni Remusa Majkowskiego np. j w funkcji oznaczania miękkości, co i u Zrzeszeńców, jak też u nich oznaczanie labializacji itp. Warto zauważyć, że pisownia była też pasją życia ks. Malinowskiego (zob. przypis 60). Genezę ortografii Ceynowy omówił E. Breza (Rocz. Gd. XLIII/2).

[cx] Charakterystyka i ocena Karnowskiego - tu i niżej - trafna, włącznie z uwagą o recepcji, ale nie wyczerpuje sprawy, o której więcej w Posłowiu; por. też przypis 115.

[cxi] Tj. wybitne, szczególne.

[cxii] Chodzi o utwór Rozmóva Pólocha s Kaszebą (1850, wyd. 2. Świecie 1865), o którym sam Ceynowa w Wuvogach nad móvą kaszebską (zob. przypis 70) napisał: „[Wójkasin] sę wuvzą e deł vłosnim kósztę vetłoczec ve Gdąnsku wu Wedela [...] krotochvilne dzełko z nopjisę «Rozmóva Pólocha s Kaszebą», a poza tym nie użyłby w 1868 r. tytułu Rozmova Kaszébé s Polochę (1868). [DerdPis 66: „wydaje humoreskę księdza Szmuka pod tytułem „Rozmowa Polocha z Kaszebą”, pochodzącą z przeszłego wieku.”]

[cxiii] Znać w tym postawę Młodokaszubów, gdyż „młody” A. Majkowski pisał: „Językiem naukowym, językiem wieców, jak dotychczas, będzie język polski...”

[cxiv] Zob. przypis 61.

[cxv] Zob. przypis 121.

[cxvi] Zob. przypis 63, gdzie próbka dla demonstracji oryginalnej pisowni.

[cxvii] Rozważania o pisowni i dodanie dwu tekstów: prozy Rozmova Poláha s Kasébą - i poezji Tjutčeva pjesnj dowodzą, że to gramatyka kaszubszczyny (jego!) literackiej, tylko ogólnie opartej na gwarze rodzinnego Sławoszyna. E. Breza, Ceynowa jako językoznawca (Rocz. Gd. XLIII/2 1983) najbardziej chwali terminologię gramatyczną. Ceynowa planował dodać do niej czytanki i słownik. Przed odnalezieniem przez A.D. Duliczenkę wcześniejszej wersji gramatyki (zob. przypis 135) wydawało się, że praca z 1879 r. jakby „scalała” cząstkowe studia Ceynowy.

[cxviii] Zob. przypis 96, gdzie wymieniona praca o dialekcie brodnickim.

[cxix] Zob. przypis 27. Jego wstęp do Słownika zawiera wiele treści, ale to nie jest gramatyka.

[cxx] Gotthelf Bronisch (ur. 1868-?), Łużyczanin, uczeń A. Leskiena; badał północną kaszubszczyznę, opisaną ogólnie (z tekstami) w Kaschubische Dialektstudien (1896, 1898), uzupełniając i weryfikując Ramułta, z którym polemizuje co do odrębności kaszubszczyzny.

[cxxi] Friedrich W. Lorentz (1870-1937), Meklemburczyk, niemiecki slawista, dialektolog i onomasta, uczeń A. Leskiena z Lipska, prywatny uczony, który niemal 40 lat badał na miejscu kaszubszczynę (ze słowińszczyzną), pozostawiając wielkie dzieła (drukowane w Petersburgu i w Polsce): słowniki, teksty gwarowe, gramatyki: wymienioną - wydaną pt. Kaschubische Grammatik (1919), o charakterze normatywnym, powstałą jakby na zamówienie Młodokaszubów, jak i opracowany przezeń Zarys ogólnej pisowni i składni pomorsko-kaszubskiej (1911), w tłumaczeniu Karnowskiego. Ogromną Gramatykę pomorską (1927-1937, wyd. 2. 1958-1962), bez składni zdania złożonego, tłumaczył M. Rudnicki. Wspomniana wyżej bibliografia kaszubologiczna ukazała się w „Mitteilungen des Vereins für kaschubische Volkskunde”.

[cxxii] Zawiera ok. 1340 wyrazów. Przetłumaczony na kaszubsko-rosyjski, z licznymi błędami. Korzystał też, zaznaczając to i opuszczając m.in. liczne polonizmy, też Hilferding, który przecież na to czekał (por. przypisy 34, 158).

[cxxiii] Wiele tekstów pochodzi z książki Hilferdinga (por. przypis..): povjôstk ok. 22, w tym wszystkie słowińskie i kabackie; podanj ok. 4 (np. pierwsza Wo Klékach); kilka też szętopórk. Nie można podzielić stwierdzenia Pobłockiego (potem Z. Szultki) o całkowitej zależności Hilferdinga od Ceynowy.

[cxxiv] A. Parczewski, op. cit. (zob. przypis 90), stwierdza: „znana dobrze pieśń, wcale nie ludowego pochodzenia, bo przez Ignacego Łyskowskiego napisana, pod tytułem Polska dziewica, znajduje się w III zeszycie zbioru pieśni światowych, z zacytowaniem jako źródła wsi Biechówka...”

[cxxv] Nic nie wiadomo, aby A. Majkowski i F. Sędzicki gromadzili pieśni ludowe, czyżby tu więc w kontekście wierszy pierwszego Spiewe i frantówci (1905) i debiutu drugiego Piesnią ludową (z powiatu koscerscigo) (1905). Tylko Jan Patok (1886-1940) ze Strzelna w Puckiem był zbieraczem pieśni, bajek, przysłów itp. z najbliższej okolicy, m.in. wydanego zbioru pieśni pt. Kopa szętopórk (1936), ale wcześniej publikował w „Mitteilungen des Vereins für Kaschubische Volkskunde”.

[cxxvi] Izydor Gulgowski (1874-1925) z Kociewia, wraz z żoną Teodorą twórca skansenu we Wdzydzach (1906). Wymieniona praca wyszła w Berlinie (1911), a jej wersją polską „Kaszubi” (1924).

[cxxvii] Wedle G. Labudy poza Kantzowem wyzyskiwał Ceynowa J.J. Sella i P.F. Kannigiessera.

[cxxviii] „Baltische Studien” (od 1832, Szczecin), organ Gesellschaft für Pommersche Geschichte und Altertumskunde (zob. przypisy 11 i 12).

[cxxix] Jakub Fankidejski (1843-1883) z Kociewia, profesor Collegium Marianum w Pelplinie, autor Utracone kościoły i kaplice (1880), Obrazy cudowne i miejsca (1880), Klasztory żeńskie (1883) i wielu haseł w Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego, t. I-XV, 1880-1911.

[cxxx] Stanisław Kujot (1845-1914), Borowiak, profesor Collegium Marianum w Pelplinie (1872-1893), potem pleban w Grzybnie i prezes Tow. Naukowego w Toruniu, autorm. in. wielotomowych Dziejów Prus Królewskich (1913-1924) czy Kto założył parafie dzisiejszej diecezji chełmińskiej (1902-1905).

[cxxxi] Stanisław Maroński (1825-1907) z Gniezna, profesor gimnazjum w Chojnicach i Wejherowie, autor prac O nawróceniu Pomorzan (1874) i Związki pokrewieństwa i związki polityczne Pomorzan z Polską (1866).

[cxxxii] J. Karnowski, Moja droga kaszubska, Gdańsk 1981, s. 113: „Stało to się tak: zażądałem w Bibliotece Przyjaciół Nauk [w Poznaniu] książki Hilferdinga: O ostatkach Słowian na południowym brzegu bałtyckiego morza (tj. o Słowińcach) [sic! - J.T.]. Książka ta pochodziła [...] ze zbioru ks. Malinowskiego... Z ks. Malinowskim utrzymywał Ceynowa stosunki naukowe i z nim korespondował. Otóż w tej książce Hilferdinga był za okładką plik zżółkłych papierów, które okazały się oryginalnymi rękopisami Ceynowy. Wzruszenie moje było niemałe. Odczytałem je z wielkim pietyzmem i przepisałem, ale nie wszystkie...”

[cxxxiii] Bolesław Erzepki (1852-1932), slawista i archeolog z Wielkopolski, uczeń W. Nehringa, od 1885 r. konserwator zbiorów Tow. Przyjaciół Nauk w Poznaniu, m.in. wydawca Słownik łacińsko-polskiego Bartłomieja z Bydgoszczy (1900).

[cxxxiv] Zob. przypis 60.

[cxxxv] Zob. przypis... Korzystał z niej, publikował w innej wersji językowej teksty gwarowe (por. przypisy...) i ją anonsował w „Skôrbie” (s. 146): „Czétôj p. Hilferdinga Wostatkj Słovjan na połudnjovim brzegu morza Baltickjeho. Zapewne to egzemplarz autorski od Hilferdinga.

[cxxxvi] Zob. przypis 142.

[cxxxvii] Niestety, nie wyszedł. Odnalazł go niedawno A.D. Duliczenko i wydaje go w Getyndze. Por. przypis 115. A co w XIII zeszycie „Skôrbu”?

[cxxxviii] Poza tym nie notowane.

[cxxxix] Zob. przypis 25.

[cxl] Zasady zmiany krótkich i, y, y ustalił dopiero J. Baudouin de Courtenay, wypowiadając o kaszubszczyźnie słynne potem określenie: „plus polonais que le polonais měme” (tj. bardziej polska niż sama polszczyzna).

[cxli] Zob. przypis 135.

[cxlii] Zob. przypis 72.

[cxliii] Zob. przypis 87.

[cxliv] Zob. przypisy 78, 153. Słownika dotąd nie odnaleziono.

[cxlv] Zob. przypis 38.

[cxlvi] P.J. Szafarzyk (1795-1861), słowacki filolog i badacz starożytności, m.in. autor pracy Slovanské starožitnosti (1836), tłum. polskie z czeskiego Słowiański narodopis, Wrocław 1843, s. 99. Zwrócić trzeba uwagę na miejsce i rok wydania oraz nazwisko tłumacza Piotra Dahlmanna, członka Tow. Literacko-Słowiańskiego, a więc jak Ceynowa. Szafarzyk traktuje kaszubszczyznę jako „podrzecze narzecza polskiego”. Wiedział o rękopiśmiennym słowniczku kaszubsko-polsko-niemieckim K.C. Mrongowiusza (ok. 1835 r.?) i o wznowionym przezeń Catechismie Pontanusa (1828); por. przypis 21.

[cxlvii] Tj. pozdrawiam i ściskam.

[cxlviii] Właśnie w Gdańsku; zob. przypis 110.

[cxlix] Zob. przypis 87.

[cl] Dokładnie: Xąże Svjętopółk. Ciekawostką tu motto z Goethego w tłumaczeniu na kaszubski: „Dolebog, to nie je żoden profit dlo wóvc, kjej wóvcorz je wóvcą”.

[cli] Skrót art. w jęz. niemiecki, z podpisem „N.N.” - zob. przypis 15.

[clii] Pseudonim utworzony przez symetrię do Wójkasën, ale z nazwiązaniem do patronimików z zakończeniem -wójc/ -owic, dowód znajomości tekstów Mrongowiusza w „Tygodniku Literackim” (Poznań 1841 nr 35). O wyd. 4.: Chicago 1885 zob. D. Majkowska, Teksty Cejnowy w rekopisie Mosbacha..., s. 491.

[cliii] Zwykle to tylko wykazy publikacji Ceynowy do nabycia, niekiedy informacje o innych publikacjach z materiałami Ceynowy, jak np. Erbena, Hilferdinga (s. 80). Uwagi: W każdym tomie (zeszycie) Skôrbu jest spjs rzeczi czélé tresc, z którego korzystał Karnowski. Poszczególne spisy, utwory, zbiory itd. pojawiają się odcinkami w kolejnych zeszytach. Numeracja Pjrsze xęgj pjrszi seszét z numerami1.-6. (1866) i Pjrsze xęgj drégj seszét z numerami 7.-12. (1868) sugeruje, że miało to być większe dzieło.

[cliv] Treść w dużym stopniu przejęta z książki Hilferdinga, który wyzyskuje też pracę Lorka.

[clv] Liczy str. 16, a tytuł oryginalny 1. Spogląd na vszétkje cząstkj Kaszébsko-słovjnskje mové, natomiast 2. to niemiecki wstęp do Wörtbüchlein der slovinischen und deutschen Sprache.

[clvi] Przeoczył Karnowski Sbjór pjesnj svjatovich, które naród słovjanjskj v krolestvje pruskjm spievacj lubj. Seszit drugj: Krakovjakj, Sjelankj i Marsze. Ve Gdąnsku 1868, w „szestnastce”, też w pisowni Skôrbu.

[clvii] Na stronie przedtytułowej tytuł niemiecki Die Kassubisch-Sloninische Sprache, bo cała gramatyka napisana została po niemiecku (liczne przykłady i teksty kaszubskie w osobliwej pisowni), a nieprzypadkowo otwiera ją przysłowie: Jak hto móże, Tak Boga hváli. Kaszubi modlą się w języku, którego pierwsza gramatykę Ceynowa właśnie ogłaszał. Można przypuszczać, że niemiecki język wykładu przyjął, aby pogodzić chęć dotarcia do uczonych na świecie i do swych rodaków, którzy wówczas język ten znali; zreszta terminy gramatyczne podaje niemieckie, kaszubskie i łacińskie. Zawartość: cz. I: Pjsmo é głosovnjá; cz. II: Čęscé mové (tu w cz. 1. i 2. całe strony wzorów odmiany z uwagami, a w cz. 3. przykładów bez liku); część tę kończą povjástkj jako czytanki. Dodatk (s. 81-96) wypełniają: Rozmova Poláha s Kasébą i Tjutčeva pjesnj; zob. przypis .

[clviii] „Gryf” wydrukował tę rzecz nieporządnie albo tak została przygotowana przez Francewa, a przede wszystkim trudno oddzielić informacje Srezniewskiego od uwag Ceynowy, choć te drugie zwykle ujete zostaly w kwadratowym nawiasie [ ]. Zarysowała się jednak możliwość precyzyjnego ustalenia tych relacji, ponieważ A.D. Duliczeno odnalazł oryginał tekstu Srezniewskiego; zob. przypis 70.

[clix] Zob. przypis 72.

[clx] Zob. przypis 105.

[clxi] Z poprzedzającą „Uwagą Redaktora”: „Drukuję tu artykuł w narzeczu Kaszubskim. Są to nasi Bracia, którzy myślą, jak my. Dla tego będzie zapewne miło każdemu Polakowi czytać, jak oni do nas przemawiają. Przepraszam tylko, jeśli jakie błędy w druku zajdą: bo ja dyalektu kaszubskiego nie znam”. Przedruk (ze zbiorów Muzeum Piśmiennictwa w Wejherowie) z tłumaczeniem polskim w: „Zrzesz Kaszëbskô”. Pismo ludu kaszubskiego, R. II (XII) nr 2 (4), Wejherowo, Łżëkwiat - IV 1993 r., s. 8-9. Zob. przypis 59. Uwaga: W „Szkole Narodowej” 1850 nr 11 (14 IV): Wo narodowoscé. A wo movje, o czym zob. F. Neureiter, Historia literatury kaszubskiej, Gdańsk 1981, s. 44.

[clxii] Zob. przypis 120.

[clxiii] Sto prostonarodních pohádek a pověsti slovanských v nářečich původních, Prah 1865 - Erbena zbiór Vybrané báje a pověsti národní jiných větví slovanských zawiera 4 bajki kaszubskie; o tym i inych kwestiach zob. J. Śliziński, Ze stosunków literackich czesko-kaszubskich (Rocz. Gd. XV/XVI 1956/1957). Zob. przypis 142.

[clxiv] Por. Kaszubskie teksty modlitewne Floriana Ceynowy: Dzesinc przekozanj Bóskjch. Wójćenaś. Tekst przedmowy [...] J. Cichocka, Wejherowo 1992. W przedmowie czytamy, że w spuściźnie po A. Majkowskim znaleziono kilkunastostronicową broszurkę Pietrowskiego, Przykłady słowiańskich języków (1913), wydaną przez Uniwersytet w Kazaniu, z kaszubskimi tekstami reprezentującymi tu jeden z 11 języków słowiańskich.

[clxv] Zob. przypis 135.

[clxvi] [Potem nastepują: V Klasztor. a. Kulawa baba na odpuście. VI Mnich na kwescie - dwa tekst wierszowane „pasujące do Ceynowy”, ale w jego bibliografiach nie wymieniane.

[clxvii] Właściwy tytuł 2.: Uwłaszczenie w 1864 r. Namiestnik JEGO CESARSKO-KRÓLEWSKIEJ MOŚCI w Królestwie Polskim. Uwaga na odwrocie s. 15: Doniesienie literackie a zatem jak w Skôrbie, co może pomóc w ustaleniu roku wydania - o możliwości nabycia Cztérech Rozpraw... i „różnych dziełek w Kaszubsko-słowinskiéj mowie”.

[clxviii] Zob. przypis 105.

[clxix] Przedruk w: M.G. Gizewiusz, Die polnische Sprachenfrage in Preussen, Lipsk 1845; zob. przypis 149. Uwaga: A. Bukowski, Glorian Ceynowa w gimnazjum chojnickim, op. cit., s. 151-153 opublikował 3 niemieckie listy Ceynowy z 1840 i 1841 r. do J.N. von der Marwitza, dziekana tucholskiego.

[clxx] Zob. przypis 102.

[clxxi] Rękopis odnaleziony niedawno w Petersburgu, zawierający 1106 wyrazów w 1062 hasłach, o czym zob. H. Popowska-Taborska, Trzeci

[clxxii] Ponadto nie ukazał się tekst zamówiony przez Augusta Mosbacha (1817-1884), Wielkopolanina, ucznia W. Nehringa we Wrocławiu, członka Tow. Literacko-Słowiańskiego, historyka i archiwistę, który wyzyskał go w swej pracy Wiadomość o Kaszubach, „Jahrbücher für slawische Literatur, Kunst und Wissenschaft” R. 6 1848, nr 7, o czym zob. D. Majkowska, Teksty Cejnowy w rękopisie Mosbacha, Rocz. Gd. XV/XVI 1956/1957, s. 484-500. Mowa tu o istniejącym rękopisie: 18 kart, w tym 26 stron zapisanych przez Mosbacha, który wyzyskuje też Prejsa.

 

Advertisement
border borderborder border
     
border

Copyright © 2004-2007 Projekat Rastko / Rastko.net. All rights reserved. Contact us at: kaszuby@rastko.net

border
border border
border border border border
border border border border