border border border border
border
border
Rastko - Kasubi
border
 arrow 
   Home / Przédnô starna arrow Ziemia / Zemia arrow Dr Florian Ceynowa
border border

Main Menu / Partë
Home / Przédnô starna
Autorzy / Autorowie
Język / Jãzëk
Kultura / Kùltura
Historia / Historijô
Lud / Nôród
Ziemia / Zemia
Sztuka / Kùńszt
Tłumaczenia / Dolmaczënczi
Bibliografia / Biblografijô
Galeria / Galerëjô
Linki / Lënczi
About / Ò ùdbie
Search / Szëkba
User Login / Logòwanié





Lost Password?

Dr Florian Ceynowa Print E-mail
Written by Jan Karnowski   
Napisał w stuletnią rocznicę urodzin Ceynowy (r. 1917) W. B. Opracował i posłowiem opatrzył Jerzy Treder

Jan Karnowski (Woś Budzisz)

DR FLORIAN CEYNOWA

(Napisał w stuletnią rocznicę urodzin Ceynowy (r. 1917) W. B.)

 

Opracował i posłowiem opatrzył Jerzy Treder

 

(Na podstawie wydania Oficyny Czec, Gdańsk 1997)

 

 

Spis treści

 

Wstęp

 

Literatura

 

I Rozdział: Pogląd na ościenne badania kaszubszczyzny przed Ceynową

1. Badania niemieckie

2. Badania rosyjskie

 

II Rozdział: Młodość Ceynowy

3. Lata gimnazjalne i uniwersyteckie

4. Wiry polityczne (r. 1846, 1848, 1850)

 

III Rozdział: Nowa orientacja polityczna

5. Poziom oświatowy i polityczny w Prusach Zachodnich i na Kaszubach około roku 1848

6. Kredo i program polityczny

7. Próby praktyczne

8. Stosunki naukowe do Rosjan

9. Stosunki naukowe do Polaków

 

IV Rozdział: Piśmiennictwo Ceynowy

10. Ogólna charakterystyka i pisma zapomniane

11. Pisownia

12. Styl

13. Wartość naukowa

 

V Rozdział: Rękopisy Ceynowy. Charakterystyka rękopisów

14. Tekst rękopisów

1. List polsko-kaszubski (pisownia oryginalna rękopisu)

2. Rozprawka historyczna pt. Beispiele

 

VI Rozdział: Katalog pism Ceynowy

A. Druki kaszubskie

B. Rękopisy

C. W języku polskim

D. W języku niemieckim

E. Zapowiedziane, ale nie wiadomo czy wyszły

F. Po łacinie

 

VII Aneks: Poezje J. Karnowskiego o Ceynowie

 

Posłowie: Ceynowa wobec zdań slawistów o kaszubszczyźnie

Ważniejsza literatura

 

Od redakcji

 

 

WSTĘP

 

W ostatnich latach przed wojną wzrosło zainteresowanie się Ceynową ogromnie. Przyczyniła się do tego niemało książeczka tendencyjna Kościńskiego pt. Idea słowiańska na Kaszubach[i]. Autor tam ponownie podnosi stare zarzuty kaszubizmu, panslawizmu i rusofilizmu przeciw Ceynowie, idąc przeważnie ślepo śladem Pobłockiego[ii] i Matusiaka[iii], którzy się ani na jedno słówko uznania, zrozumienia lub obiektywizmu nie zdobyli i całą akcję Ceynowy za nader szkodliwą i nawet bliską zdrady uznali. Prócz przedruku nieznanych dwóch artykułów Ceynowy ze „Szkółki Narodowej” Kościński nowych danych o Ceynowie nie przytacza i powtarza nawet bezkrytycznie dawne błędy, np. uważa pisarza ludowego Sjerp-Polaczka[iv] za uczonego rosyjskiego Iwana Prejsa[v] i kilkakrotnie interpretuje błędnie cytaty z książek Ceynowy wyjęte, co dowodzi, że oryginalnych pism Ceynowy albo nie czytał, albo nie zrozumiał. Ta praca Kościńskiego niemały rozgłos w świecie słowiańskim zrobiła, a mianowicie czuł się świat uczony rosyjski nią bardzo dotknięty, gdyż Kościński tak samo jak jego poprzednicy podsuwali rosyjskim uczonym, propagującym badanie kaszubszczyzny (np. Rumiańcow, Szyszkow, Hilferding, Srezniewski) aspiracje czysto polityczne. Zarzuty te zostały odparte przez publicystów czeskich (np. A. Czerny, Początki ruchu kaszubskiego, „Czas” 1912, nr 58), a mianowicie przez publikacje Francewa[vi]. Rzeczy tych, z wyjątkiem artykułów, które w „Gryfie” się ukazały, nie czytałem. Ale przypuszczam, że praca ma zanadto przez to nie ucierpiała, gdyż publikacje Francewa, dotyczące Ceynowy i Srezniewskiego[vii], podane w „Gryfie”, dla ilustracji stosunku Ceynowy do Rosji wystarczają.

Mimo tendencyjnego zabarwienia jest nowsza praca ks. Pobłockiego Doktor Ceynowa („Gryf” I nr 5-6) źródłem bardzo poważnym, gdyż Pobłocki osobiście Ceynowę znał i o jego aspiracjach był dokładnie poinformowany.

Faktów nowych, zmieniających zasadniczo pogląd na Ceynowę, nie znalazłem. Udało mi się jedynie przez przypadek odnaleźć w bibliotece Przyjaciół Nauk w Poznaniu kilka rękopisów Ceynowy, które niejedno wyświetlają. Wydobyłem także na jaw kilka zapomnianych lub nie znanych prac Ceynowy i przez to uzupełniłem katalog pism jego.

 

 

LITERATURA

Kościński, Prasa czeska o Kaszubach, 1912, „Dziennik Poznański”.

Ks. G. Pobłocki, Doktor Ceynowa, „Gryf” R. I [1909] nr 5-6.

O narzeczu kaszubskim, „Warta” 1876 (wstęp).

Matusiak, Panslawizm na Kaszubach, „Przegląd Powszechny” 1894 [R. XI t. 3, s. 1-25].

Ramułt, Słownik języka pomorskiego czyli kaszubskiego, Kraków 1892 [1893] (wstęp).

Janowicz [J. Karnowski], Ceynowa a wyprawa na Starogard, „Gryf” R. II, nr 2-3.

Ludność kaszubska w ubiegłym stuleciu, „Gryf” R. III, nr 3-4, i w osobnej odbitce 1811.

Refleks cenowizmu, „Gryf” R. II, nr 7.

Francew, Słowiańskie zamietki, Warszawa 1908,

Sprawozdania, „Gryf” R. I, nr 6.

Fl. Cenowa i prof. Izmael Srezniewski, „Gryf” R. IV, nr 4-5.

A.A.K.[Adam Antoni Kryński], Cenowa, Wielka Encyklopedia Powszechna III, patrz: Cenowa. Bibliografii o Ceynowie patrz: Wielka Encyklopedia Powszechna III pod Kaszuby[viii].

Wójcicki, Recenzje książeczki Ceynowy: Kile słów, „Biblioteka Warszawska” 1851, I, str.151.

Przysłowia kaszubskie (Ceynowy), „Biblioteka Warszawska” 1856, II, 105-114.

P i s m a C e y n o w y:

„Jahresbericht 3 des Vereins für pommersche Geschichte u. Altertumskunde”, Stettin 1828.

Ks. Mańkowski Alfons, Dzieje drukarstwa i piśmiennictwa polskiego w Prusiech Zachodnich, RTNT t. XVI.

 

 

 

I ROZDZIAŁ. POGLĄD NA OŚCIENNE BADANIA KASZUBSZCZYZNY PRZED CEYNOWĄ

1. Badania niemieckie

Na początku 19. stulecia były Kaszuby pod względem etnograficznym i poniekąd pod względem historycznym terra incognita. Szczegóły historyczne podane przez Naruszewicza w historii[ix] jego stanowiły alfę i omegę wiadomości naukowych polskich co do tego przedmiotu. Długo stała nauka polska wobec Kaszub na stanowisku abnegacji. Nie zajmowała się Kaszubami aż do czasów Ramułta. Jedynie pod presją, że tak powiem, badań ościennych i wskutek wystąpienia Ceynowy rozpoczęto na serio badania kaszubskie.

Pierwsze zainteresowanie naukowe wobec kaszubszczyzny okazali Niemcy. Pastor Lorek[x] pierwszy zwrócił uwagę na Kaszubów, a mianowicie na Słowińców i Kabatków krótkim opisem zwyczajów tego dogorywającego odłamu kaszubszczyzny w Pomeranii. Towarzystwo niemieckie („Verein für pom. Geschichte u. Altertumskunde”), założone w r. 1825 w Szczecinie[xi], na czele którego stał uczony Kosegarten[xii], zaraz na początku okazywało szczere zamiary do zbadania etnograficznych Kaszub. Szukało w tym celu ludzi do tego się kwalifikujących. Zwróciło się do sławnych slawistów: Kopitera[xiii] w Wiedniu, Lindego[xiv] w Warszawie i Dąbrowskiego[xv] w Pradze (*patrz: „Jahresbericht” 3, str. 65 der Gesch. I pom. Gesch. u. Altertumskunde) z prośbą, aby zajęli się zbadaniem mowy kaszubskiej i towarzystwu nadesłali sprawozdania. Uczonych tych wybrało towarzystwo na dożywotnych członków honorowych (1827). Ci jednakowoż co do Kaszub żadnych nie posiadali danych i nic w tej sprawie nie umieli powiedzieć. Następnie szukało towarzystwo odpowiednich ludzi na samym terytorium kaszubskim i znalazło dwóch: Dr. Brylowskiego, profesora gimnazjalnego w Chojnicach i pastora Mrongowiusza w Gdańsku.

Nim Brylowskiego w sprawie kaszubskiej angażowano, prosiło towarzystwo wprzód ówczesnego dyrektora gimnazjum chojnickiego, Müllera[xvi], ucznia Dąbrowskiego [Dobrovskego] i znanego już wówczas slawistę, ale Müller odmówił współpracownictwa i zwrócił uwagę towarzystwu właśnie na Brylowskiego[xvii]. Brylowski kwalifikował się do tej rzeczy, gdyż posiadał obszerne wiadomości historyczne, i znał d o k ł a d n i e język polski i polską literaturę. Także posiadał Brylowski znajomość mowy kaszubskiej, gdyż przedtem cztery lata bawił na Kaszubach (w Chmielnie, w Kartuzach, Wejherowie i Buchwałdzie pod Bytowem). Poza tym stanowili wtenczas uczniowie kaszubscy jedną trzecią młodzieży gimnazjalnej; a więc miał Brylowski okazję do studiów językowych nawet na miejscu. Etnograficzna granica Kaszub dochodziła wówczas tuż do samych Chojnic. Targi chojnickie zaludniali oprócz Kosznajdrów Kaszubi z powiatu chojnickiego i człuchowskiego.

Brylowski przyjął propozycję towarzystwa i został członkiem korespondencyjnym. Dla dokładnego poznania dialektów kaszubskich odbył Brylowski podróż w roku 1827 przez Kaszuby, a mianowicie zwiedził powiaty: kościerski, wejherowski, pucki i okolicę Żarnowca. Z podróży tej nadesłał towarzystwu obszerne sprawozdanie pt. Beitrag zur kaszub.[ischen] Sprache und Nachweisungen über einige Burgen und Grabhügel in der Kaschubei. Materiał dotyczący zamkowisk jest obszerniejszy, językoznawczy dosyć skąpy. Zabytków piśmiennictwa kaszubskiego nie odnalazł żadnych, jedynie zwrócił uwagę na kronikę niemiecką przeora Schwengela z Kartuz z roku 1749. Rzecz ta dzisiaj już znana[xviii]. Materiałów językowych dostarczył mu ks. dziekan Tempski[xix] z Chmielna, którego Brylowski uważa za bardzo uczonego księdza. Od ks. Tempskiego pochodzi ów znany dwuwiersz, charakteryzujący mowę kaszubską:

Per doch, le atque ko tu verum cognosce Caszubam,
Hic tribus ademptis, semipolonus adest.

Szczegółowego opisu mowy kaszubskiej Brylowski nie dał. Charakterystykę jej oddał jedynie w kilku ogólnikowych zdaniach: „W rzeczywistości odróżnia się kaszubszczyzna mało od polszczyzny. Kaszuba i Polak mogą się swobodnie porozumieć. Jedynie mała liczba wyrazów jest językowi polskiemu obcą. Główną różnicę stanowi jedynie „wymowa”, ale ta jest niemal w każdej poszczególnej wsi kaszubskiej inna. Grafika kaszubska sprawia dużo trudności. Trzeba by dla kaszubszczyzny wynaleźć osobny alfabet albo przynajmniej stworzyć kilka odrębnych samogłosek. W układaniu słownika kaszubskiego trzeba być bardzo ostrożnym, aby nie skonstruować przypadkowo mowy, która jest zupełnie sztuczną”. Do tej ogólnej charakterystyki dodaje jeszcze szereg wyrazów. Każdy wyraz oddany w trzech dialektach, a mianowicie sławoszyńskim, kiszewskim i żukowskim[xx] (patrz: „Jahresbericht” 4, str. 68 ff.). Niestety, powyższe źródło nie podaje spisu tych wyrazów, właśnie najważniejszą rzecz opuszcza. Zdanie Brylowskiego o kaszubszczyźnie zadowolić nie mogło; wydaje on jedynie bardzo ogólnikowy sąd; a żądano właśnie szczegółowego opisu. Prócz tego stoi zdanie jego w przeciwieństwie do zdania Mrongowiusza.

Mrongowiusz[xxi], sławny leksykograf i literat polski w Gdańsku, był także członkiem korespondencyjnym tego towarzystwa. Na prośbę towarzystwa i on nadesłał sprawozdanie z podróży naukowej po Kaszubach w r. 1828 (patrz: „Jahresbericht” 2, str. 33). Rezultaty naukowe tej wycieczki są bardzo minimalne. Przede wszystkim przysłał opis odrębnych wyrazów kaszubskich, pisane ortografią polską. Z referatu jego przytacza powyższe źródło mianowicie następujące zdania:

„Zabytków s t a r o p o m o r s k i e j, czyli w e n d y j s k i e j mowy trzeba nie tylko szukać u tak zwanych K a b a t k ó w, ale i gdzie indziej, np. w kościerskim, bytowskim, nad Łebą, w puckim itd. Porównać je można z resztami rozbitego okrętu. Dialekty poszczególnych okolic lub wsi nieraz bardzo znacznie się różnią”. Mrongowiusz szczególnie badał dialekty Cecenowa i Głowczec, gdzie to pastor L o r e k i K o b e r s t e i n[xxii] mu w tym dopomagali. Ale i inne miejscowości zostały uwzględnione. „Tak np. nazywa się wilk w Cecenowie: welk, a w Głowczecach: wołk, na Puckiej Kępie zowie się wilkora[xxiii] itd. Na ogół wydaje się, że kaszub­szczyzna jest dialektem wendyjskim, który pod wpływem asymilacyjnym polszczyzny znacznie ucierpiał, co łatwo zrozumieć można, jeśli się uważy, że językiem kościelnym jest od dawna język polski”. Oprócz tego wydał Mrongowiusz (po raz trzeci) ów sławny katechizm Pontanusa[xxiv], który po pierwszy raz wydrukowany został w roku 1643 [patrz: „Jahresbericht” 3.]. Egzemplarz pierwszego wydania nadesłał mu pastor Maguna z Łeby[xxv].

Już z powyższych notatek widać, że zdania dwóch ówczesnych autorytetów: Brylowskiego i Mrongowiusza się zasadniczo różnią[xxvi]. Dowodów i materiałów obszerniejszych nie przytacza żaden z nich. Towarzystwo pomorskie okazało dużo chęci do wyświetlenia sprawy kaszubskiej. Ale nie udało mu się to. Dużo napotykamy w późniejszych rocznikach towarzystwa materiałów historycznych i archeologicznych, dotyczących wyłącznie Pomorza, ale materiałów językowych nie napotkamy prawie żadnych. Co do etnografii, napotykamy ledwie na kilka wzmianek o zbieraniu i gromadzeniu podań ludowych (np. Kretzschmer, „Jahresbericht” 9., str.26), ale nie wiadomo, czy coś tego rodzaju wówczas opublikowano. Jeśli coś opublikowano, to na pewno nie podano tekstów oryginalnych, lecz jedynie tłumaczenie niemieckie. Powoli słabnie u zarządu towarzystwa zainteresowanie się Kaszubami, natomiast zwrócono wyłącznie uwagę na niemieckie dialekty na Pomorzu. Gdy później Ceynowa (po 1848) został członkiem korespondencyjnym tego towarzystwa, to już wręcz odmówiono mu opublikowania nadesłanych tekstów kaszubskich.

Praca naukowa nad wyświetleniem strony językowej kaszubszczyzny została wówczas mocno zdyskredytowana. Sejm prowincjonalny w Królewcu uchwalił (r. 1837), aby język polski został ze szkół ludowych na Kaszubach usunięty, motywując to tym, że mowa kaszubska nie jest mową polską, a mowa kaszubska osobiście wcale piśmiennictwa własnego nie posiada, więc w szkole uwzględnioną być nie może. Dopiero za wstawieniem się Mrongowiusza uchwałę powyższą cofnięto osobnem orędziem królewskim (r. 1846). Czy także polski język zamierzano z Kościoła wyrugować, jak to niektórzy piszą, wierzyć mi się nie chce. Skutki powyższego „zamachu” politycznego pozostały aż nieomal do dziś dnia. Badania ściśle naukowe i obiektywne oceniano jedynie pod kątem politycznym. Badaczy, którzy przyznawają kaszubszczyźnie samodzielne stanowisko językowe, okrzyczano, o ile byli Polakami, zdrajcami i prawie że odsądzono od czci (np. Ramułta[xxvii]). Natomiast tych, którzy z góry podkreślali charakter polski kaszubszczyzny, nie brano na serio. Dopiero prace Nitscha[xxviii] stworzyły tło dla spokojnej i obiektywnej dyskusji. Ale nawet na niego spoglądano w Prusach Zachodnich z początku z niedowierzaniem.

 

2. Badania rosyjskie

Mrongowiusz zaangażował się w sprawie kaszubszczyzny nie tylko na rzecz niemieckiego towarzystwa Verein für pom. Geschichte itd., ale on zwrócił na Kaszuby mimo woli uwagę wybitnych Rosjan: Romiańcowa[xxix] i Szyszkowa[xxx]. Kilka słów kaszubskich (nazwy miesięcy), umieszczonych w słowniku polsko-niemieckim Mrongowiusza, dały do tego pobudkę. Nowsze badania wykazały, „że stosunki kanclerza Romiańcowa z Mrongowiuszem wypływały z jego zamiłowania do studiów nad ogólną etnografią słowiańską”. To samo należy powiedzieć o ministrze oświaty Szyszkowie. Miał wprawdzie Szyszkow specyficzny pogląd na słowiańszczyznę, wyprowadzając ją ze źródeł rosyjskich, lecz tę ide fixe rozciągał na całą słowiańszczyznę, nie tylko na Kaszuby. Stosunki Mrongowiusza z rosyjskimi mężami stanu były ściśle naukowe (Czerny).

O stosunkach tych dowiadujemy się z listu Mrongowiusza z 21. 2. 1827 do niemieckiego towarzystwa (Verein für pom. Gesch.). „Hrabia Romiańcow stawił Mrongowiuszowi propozycję zbadania odłamu Kaszubów na Pomeranii. Nadesłał zarazem nieco pieniędzy na pokrycie kosztów tej wyprawy naukowej. Ile Romiańcow przysłał, nie wiadomo. Kościński (Idea...) twierdzi, że 200 rubli. Badania miały dotyczyć następujących rzeczy: 1. Zestawienia słownika mowy kaszubskiej, 2. Spisu wsi i miejscowości kaszubskich z mapą, 3. Stwierdzenie faktu, czy Kaszubów zaliczać trzeba według systemu Dąbrowskiego [Dobrovskego] do wschodnich, czy zachodnich Słowian, 4. Podania kaszubskich nazw miesięcy, 5. Zestawienia dotychczasowej literatury o Kaszubach, 6. Zbioru przysłów, 7. Stwierdzenie faktu, czy kaszubskie bajki i podania są podobne do polskich, czy nie, 8. Renek [sic! Zbiorek?] podań i zabobonów przy końcu roku, 9. Nazwisk Kaszubów i ich sąsiadów. Potem życzono sobie odpisy starych zabytków językowych, o ile istnieją. Jeśli nie, to żądano tłumaczenie Ojcze Nasz, Wierzę w Boga i innych pacierzy na język kaszubski (patrz: „Jahresbericht” 1, str. 46 i n.). Nie wiadomo, jak się Mrongowiusz z tego zadania wywiązał. Niezawodnie była odpowiedź jego co do treści podobną do sprawozdania nadesłanego niemieckiemu towarzystwu („Verein f. pom. Gesch.”). Dopiero Ceynowa dał 30 lat później na powyższe punkta wystarczającą odpowiedź. Punkt 7. jeszcze nawet dzisiaj nie jest wyświatlony.

Po śmierci Rumiańcowa (r. 1828) [1826] nastąpiło rozluźnienie co dopiero zawiązanych stosunków; ale już r. 1839 daje Uniwersytet Petersburski dwóm stypendiatom: I. Prejsowi i Izmailowi Srezniewskiemu, wydelegowanym dla zbadania zachodniej Słowiańszczyzny, specjalne instrukcje dla zbadania kaszubszczyzny.

Rezultaty badań osobistych Srezniewskiego[xxxi] są dosyć nikłe. Srezniewski sam terytorium kaszubskiego nie zwiedził. Materie jego pochodzą, że tak powiem, z drugiej ręki. Tak np. zaczerpnął kilka informacji ogólnych od prof. Schuberta[xxxii] w Królewcu, a potem od rodowitych Kaszubów we Wrocławiu i Berlinie, którzy tam odsługiwali wojskowość. O informatorach tych pisze tak: „Zawarcie znajomości z owymi młodzieńcami tym większą dla mnie miało wagę, iż łączyli oni znajomość swej mowy ojczystej ze znajomością języka niemieckiego. Od nich więc z łatwością uczyłem się narzecza kaszubskiego, zapisywałem pieśni ludowe, zaznajamiałem się z obyczajami. Wszystkie te wiadomości przedstawiały dla mnie tym większą wartość, iż w książkach nie spodziewałem się znaleźć ich wiele”. Wiadomości te musiały nosić charakter przypadkowy, nie ujęty w system, dlatego też nie można było im ufać w zupełności. I w późniejszych czasach nie przestaje Srezniewski zajmować się Kaszubami. Od r. 1851 rozpoczyna się korespondencja Srezniewskiego z Ceynową, której charakterystykę i streszczenie podamy poniżej. Na podstawie przedtem nagromadzonych materiałów napisał Srezniewski referat: Uwagi o narzeczu kaszubskim. Pracę tę przedłożył Srezniewski wydziałowi językowemu w Akademii w Petersburgu. Ceynowa przejrzał pracę tę i przetłumaczył ją na język kaszubski i uzupełnił uwagami. („Sprawozdania Ces. Akad. Um.” z Wydziału Językowego - Petersburg 1852 r., za rok 1850, str. 288-291). Praca ta została w r. 1912 opublikowana przez Francewa i wydrukowana w „Gryfie”. Pod względem fonetycznym posiada praca ta dużo niedokładności i nawet dużo błędów. Co do stosunków kaszubszczyzny do polszczyzny nie wypowiedział Srezniewski dokładnie swego zdania; ale to pewne, że dla zdania Mrongowiusza i Ceynowy okazywał dużo zainteresowania.

Drugi stypendiat Akademii Iwan Prejs[xxxiii] zwiedził pobieżnie Kaszuby. Był w Gdańsku, odwiedził Mrongowiusza i poznał pastorów Borkowskiego i Marwicza. Od nich zaczerpnął materiały do Sprawozdania o języku kaszubskim, przesłanego Akademii 20 marca 1840 r. z Berlina (patrz: przedruk sprawozdania w książeczce Kile słóv). W sprawozdaniu tym daje Prejs krótki opis właściwości języka kaszubskiego i mały słownik. Określenie jego stosunku kaszubszczyzny do polszczyzny jest dosyć mgliste. Na jednym miejscu pisze, że kaszubszczyzna jest narzeczem polszczyzny, a na innym miejscu natomiast zaznacza, że „zdanie to zgadza się zupełnie ze zdaniem Mrongowiusza, który uważał Kaszubów za szczątek Wędłów [Wendów], przyjmując wyrażenie to w tym znaczeniu, jakie do tego szczepu północni Niemcy przywiązują. Ci zaś, którzy bezwarunkowo Kaszubów do plemienia polskiego zaliczają, w ogóle tylko rzecz uważają i w tym stosunku mają słuszność bez wątpienia”. Więc Prejs godzi się tutaj jednym tebem [echem] na zdania wręcz sobie przeciwne. Co sądzić trzeba o jego zdolnościach filologicznych, dowodzi zdanie, że twardość samogłosek w kaszubszczyźnie, która stanowi jedną z jej najcharakterystyczniejszych cech, jest objawem wprost niemoralnym, sprzeciwiającym się duchowi języków słowiańskich. Sprawozdanie Prejsa było dla późniejszych długo wyrocznią, tak np. biorą Pobłocki i Kościński z tego źródła argumenta, aby udowodnić przynależność kaszubszczyzny do polszczyzny. Obydwaj popełniają także ten błąd, że utożsamiają Iwana Prejsa z Julianem Prejsem, czyli Sjerp-Polaczkiem, znanym publicystą i pisarzem z Bydgoszczy.

Badania te nie zadowoliły widocznie Akademi Um.[miejętności], bo na wniosek samego Srezniewskiego proszono Ceynowę o nadesłanie dalszych materiałów dotyczących kaszubszczyzny. Ale i nadesłane materiały Ceynowy nie odpowiadały zupełnie ówczesnym wymaganiom filologicznym, o czym poniżej. Dlatego wydelegowanego w r. 1856 znanego filologa rosyjskiego Hilferdinga[xxxiv], który w towarzystwie Ceynowy zwiedził większą część terytorium kaszubskiego. Za pomocą Ceynowy, pastora Lohmanna i innych wydał Hilferding r. 1856 znaną książkę pod tytułem Ostatki Słovian na jużnom bjergu bałtiskago moria, gdzie daje na ówczas dosyć dokładny opis struktury języka kaszubskiego i przytacza liczne teksty z literatury ludowej. Książka ta wzbudziła wielkie zainteresowanie w świecie uczonym.

 

 

II ROZDZIAŁ. MŁODOŚĆ CEYNOWY

3. Lata gimnazjalne i uniwersyteckie

Mało dat posiadamy z życia Ceynowy do roku 1850. Urodził się 5 maja 1817 w Sławoszynie, w powiecie puckim. Ojciec jego Wojciech był kowalem gminnym. Dlatego lubił Ceynowa podpisywać się pseudonimem: Wojkasin albo: storeho Kovola sin[xxxv]. Do roku 14. był w domu. Okolica, z której Ceynowa pochodzi, jest przeważnie zamieszkałą przez mniejszych posiedzicieli ziemskich, czyli gburów. Większa własność znajduje się w ręku Niemców. Ojciec Ceynowy musiał być dosyć zamożnym rzemieślnikiem, jeśli mógł syna potem do szkół oddać. Atmosfera domu rodzicielskiego, jako też całej okolicy, zamieszkałej przez zamożny stan średni, cieszący się właśnie na Pomorzu tradycjonalną wolnością i niezależnością, przygotowała w psychice jego ów grunt przydatny dla aspiracji wolnościowych i demokratycznych, których wielkim i zapalo­nym zwolennikiem Ceynowa się później okazał.

Skończywszy rok 14. rozpoczął uczęszczać do katolickiego wówczas gimnazjum w Chojnicach, które obok Chełmna było drugim ogniskiem oświatowym dla młodzieży zachodnio-pruskiej. Z materiałów prokuratora pruskiego w procesie Mirosławskiego (Anklageschrift) dowiadujemy się, że już wtenczas istniała między polską młodzieżą gimnazjalną w Chojnicach tajna organizacja, której celem było pielęgnowanie języka, literatury i ideałów narodowych. Organizacja była dalszym pierścieniem podobnych organizacji w Księstwie. Ceynowa do tej organizacji należał[xxxvi]. Zapewne już tutaj pokochał rzeczy polskie i przejął się polskimi ideałami. Zamiłowanie jego do Mickiewicza, a mianowicie do Konrada Wallenroda było wielkie. Ks. Pobłocki, młody ziomek Ceynowy, pisze, że już wtenczas powstała u Ceynowy myśl, stać się dla szczepu kaszubskiego drugim Wallenrodem. Niezawodnie już w Chojnicach rozpoczął się zajmować rzeczami kaszubskimi. Wprawdzie już Brylowskiego wtenczas w Chojnicach nie było. Ale landrat chojnicki v. Tettau[xxxvii] zwracał jako korespondent towarzystwa pomorskiego kilkakrotnie uwagę na Kaszubów i zbierał podania ludowe. Podobnie też kupiec chojnicki B e n w i t z[xxxviii] pisywał artykuły historyczne o Kaszubach i Kosznajdrach. (patrz np. „Preuss. Prov. Bl.” 1829). Więc było zainteresowanie się Kaszubami w Chojnicach dosyć wielkie, bez porównania większe niż przed wielką wojną.

W roku 1841 uzyskał Ceynowa świadectwo dojrzałości. Na Michała tegoż roku udał się na studia do Wrocławia i zapisał się na wydziale medycznym. Prof. Purkinje[xxxix] był wtenczas dziekanem medycznego fakultetu. Ceynowa słuchał u niego fizjologii. Studia jego we Wrocławiu trwały 2 lata (1841-1843). Jest to okres dla psychiki jego zapewne najważniejszy. Wśród młodzieży słowiańskiej uniwersytetu panował wówczas nowoczesny duch słowianofilski. Młodzież polska, czeska, słowacka i łużycka, żywiąca podobne aspiracje skupiła się i założyła znane towarzystwo literacko-słowiańskie (r. 1836), którego opiekunem i sercem niejako był Purkinje. Purkinji osobiście stykał się z młodzieżą, gromadził około siebie i w domu własnym przyjmował. Ceynowa był członkiem tego towarzystwa w roku 1842. W roku 1843 nie znajdujemy go już w spisie. Uczęszczał na prelekcje filologii słowiańskiej Czelakowskiego[xl] (Czecha), który obok Purkinjego cieszył się wielkim wzięciem u młodzieży akademickiej.

Ceynowa zapoznał się tutaj z językami słowiańskimi: rosyjskim, czeskim i łużyckim i piśmiennictwem tych narodów; żywo interesował się prądami politycznymi i literackimi, które wówczas ożywiały słowiańszczyznę i zachodnie społeczeństwa europejskie. Dużo przyjaźnił się z Łużyczanami, a mianowicie z Szmolerem[xli], ich przywódcą. Odrodzenie Łużyczan zrodziło w nim myśl, stać się dla Kaszubów tym, czym Szmoler dla Łużyczan. Czy już wtenczas dojrzała w nim myśl konkretna odbudowania narodowości kaszubskiej, nie wiadomo. Przypuszczam, że aspiracje jego były wtenczas tylko literackie. Zresztą trudno to osądzić, gdyż jako student pisywał mało i mniej jeszcze publikował.

Z publikacji tych najważniejszą jest artykuł napisany w języku niemieckim pt. Die Germanisierung der Kaschuben (1843, w „Slav. Jahrbücher” von Jordan, str. 243-47). Jest to rzecz treści historycznej. Przedstawia tam germanizację zachodnich Pomorzan i tragiczny wprost zanik mowy i obyczajów tego ludu. Cytuje tam ustępy ulubionego przezeń historyka Kanzowa[xlii], który sam będąc Niemcem „czuł” jednakowoż jeszcze po słowiańsku. Potem opisuje postęp germanizacji na dzisiejszym terytorium kaszubskim za pomocą szkoły, sądownictwa i kościoła. Z oburzeniem odpiera zachcianki germanizacyjne biskupa Sedlaga[xliii] i jego pomocników, księży, których tenże sprowadził ze Śląska.

Artykuł jest napisany z uczuciem i ze znajomością rzeczy i zdradza umysł politycznie wyrobiony. Znamienne dla osobistej jego orientacji politycznej jest to, że nazywa Kaszubów stale narodem słowiańskim, a mowę ich mową słowiańską. Różnicy między Kaszubami i Polakami wyraźnie nie podkreśla, ale pokrewieństwa i przynależności do narodu polskiego także nie podnosi. Na podstawie artykułu tego wnioskować można, że pod względem h i s t o r y c z n y m uważał Kaszubów za osobny naród. Teorię odrębności politycznej atoli dopiero później postawił (r. 1851).

Oprócz powyższego politycznego artykułu istnieje jeszcze z czasów studenckich kilka innych drobniejszych artykułów treści folklorystycznej, o których mowa będzie poniżej.

 

4. Wiry polityczne (r. 1846, 1848, 1850)

Po dwuletnich studiach we Wrocławiu przeniósł się Ceynowa na Michała r. 1843 do Królewca, gdzie oprócz studiów medycznych odbywał półrocze służby wojskowej jako chirurg przy pierwszej brygadzie artylerii (* Według Anklageschrift). Komendantów pułku mile wspomina w życiorysie dysertacji swej i podkreśla ich uprzejmość w obejściu osobistym.

Po odsłużeniu wojskowości poświęcał się dalej studiom medycznym. W tym czasie należał do organizacji powstańczej Mirosławskiego[xliv]. Jak się do tej organizacji dostał, nie wiadomo. Anklageschrift takie podaje fakta:

„Tutaj (w Królewcu) zostawał w ścisłych stosunkach z towarzyszami Polakami o tych samych jak on przekonaniach. Razem z nimi czytywał rozmaite pisma wojskowe, jak Wysockiego Sztuka wojenna i Karola Sztolzmanna Partyzantka. Stąd nabył wiadomości o istniejących związkach między emigracją polską i przejął się hasłami i ideałami demokratycznymi. Sympatyzował także z dążnościami Towarzystwa Demokratycznego, zmierzającego do wskrzeszenia Polski. U przyjaciela Aleksandra Szyszłowicza znalazł w pierwszej połowie lutego 1846 nieznajomego porucznika Magdzińskiego, który jako dowódca powstania udać się miał na Żmudź. Ten wtajemniczył Ceynowę na dobre w istniejący spisek i nalegał na niego, by w Prusach Zachodnich wziął udział w powstaniu i tamdotąd się jeszcze przed 20. lutego udał. Dowiedziawszy się potem od Szyszłowicza o dniu powstania (21-22 lutego) opuścił 19 lutego Królewiec i wpadł 20 do ks. Łobodzkiego w Klonówce pod Pelplinem, głównego organizatora zbrojnej wyprawy na Starogard” [patrz: Wyprawa na Starogard, „Gryf” 1910 nr 1-2]. – Wyprawa ta, jak wiadomo, się nie udała, gdyż uczęstnicy wyprawy, gburzy kociewscy z Rywałdu i Klonówki naraz przed wykonaniem stracili ochotę. Nie mieli zrozumienia dla Polski demokratycznej, a dla Polski szlacheckiej bić się nie chcieli.

Następstwa były fatalne. Ceynowę aresztowano niedaleko Sianowa na Kaszubach (22 lutego). Sprawę wyprawy starogardzkiej sądzono razem z ogólną sprawą Mirosławskiego. Skazano go wyrokiem 2 grudnia 1847 r. na ścięcie toporem; karę tę zamieniono na dożywotnie więzienie. Ale rewolucja berlińska roku 1848 otworzyła i jemu bramy Moabitu.

Udział Ceynowy w polskiej organizacji powstańczej r. 1846 nie jest, zdaniem moim, u niego zagadką psychologiczną. Nie był to chwilowy wybuch zapału młodzieńczego, lecz czyn rozważny człowieka dojrzałego. Ceynowa liczył bowiem wtenczas 29 lat. Aspiracje Towarzystwa Demokratycznego odpowiadały zupełnie jego przekonaniom demokratycznym. Razem z Polską spodziewał się dla Kaszub lepszej przyszłości. Ale fiasko, jakim się skończyło powstanie, fatalny wywarło wpływ na psychikę jego. Rozgoryczenie jego na niedołężną organizację powstańczą nie miało granic. Żółć mu się przelewa, gdy o tym wspomina. Powstańców nazywa wołami z mlekiem w brzuchu, a serwatką w głowie[xlv]. Nieprzyjęcie się haseł demokratycznych u społeczeństwa polskiego też nie mógł społeczeństwu, a mianowicie szlachcie i duchowieństwu wybaczyć. Dlatego odtąd wieczną z tymi stanami prowadził wojnę. Dlatego był wrogiem wszelkich późniejszych organizacji narodowych, mianowicie Ligi Polskiej[xlvi], która w Prusiech Zachodnich stała pod kuratelą ziemiaństwa i duchowieństwa. (patrz powiastkę: Przemądrzały Wôszoči [wószôcé] w Skôrbie).

Ks. Pobłocki tłumaczy urazę jego do szlachty i duchowieństwa inaczej. Dopuścić się miał nadużycia zaufania lekarskiego wobec jakiejś szlachcianki. Odjęto mu pono na pewien czas prawa wykonywania praktyki lekarskiej. Niestety, ks. Pobłocki nie podaje co do tego punktu ani bliższych szczegółów, ani bliższych dat. Zdarzenie to mogło zajść, zdaniem moim, dopiero po roku 1850, gdy był już lekarzem. Wtenczas już dawno swoje odrębne poglądy na stronę kaszubską był wypowiedział. Także sądzę, że i jego radykalno-demokratyczne pojęcia już przedtem się były w nim ustaliły.

Wypuszczony z Moabitu na wolność wrócił Ceynowa do domu; fatalne być musiało jego położenie. Egzaminów jeszcze nie zdał, a więc praktyki rozpocząć nie mógł. Ale skoro echa rewolucji roku 1848 przycichły, udało mu się wrócić na studia medyczne do Królewca. Ale egzaminów tam nie składał, bo doktoryzował się w Berlinie w roku 1850 na podstawie oryginalnej pracy De terrae Pucensis incolorom superstitionibos [superstitione] in re medica. Znakomity w tej pracy materiał folklorystyczny. We wstępie pisze o ludności kaszubskiej powiatu puckiego, że „utitur praecipue sermone Cassubico, qui est dialectus linguae Slavicae”.

Już powyższa dysertacja świadczy o tym, że po roku 1848 zajmował się wybitnie rzeczami kaszubskimi. Miał widocznie plan stworzenia własnej literatury kaszubskiej i pchnięcia oświaty na Kaszubach na inne zupełnie tory. Chodziło mu na razie o oświatę, że tak powiem „szczepową”. W tej myśli napisał pierwsze książeczki kaszubskie i własnym kosztem dał je wydrukować (r. 1850). Towarzystwo niemieckie (Verein für pom. Geschichte), którego członkiem korespondencyjnym Ceynowa wtenczas był, wzbraniało się teksty te opublikować. Książeczki te mają tytuł: 1. Xązeczka dlo Kaszebov, 2. Kile slov wô Kaszebach, 3. Trze rozprave, 4. Rozmôva Pôlocha z Kaszebą. Pierwsze trzy są treści historycznej. Przypominają bardzo niemiecki artykuł jego Die Germaniesierung der Kaschuben. Czwarta jest książeczką humorystyczną i podaje we formie dialogu zbiór anegdot i legend z północnych Kaszub.

Książeczki te są napisane tendencyjnie. Miały wzbudzić w czytelnikach kaszubskich przekonanie, że Kaszubi jako potomkowie Pomorzan, lub Wendów, są pod względem historycznym osobnym i wcale niepoślednim narodem słowiańskim. Nawołuje do pielęgnowania mowy rodzinnej kaszubskiej. Od tej odrębności historycznej i językowej był już tylko krok do odrębności p o l i t y c z n e j, a nawet do antagonizmu wobec P o l s k i. Ceynowa krok ten niebawem uczynił.

 

III ROZDZIAŁ. NOWA ORIENTACJA POLITYCZNA

5. Poziom oświatowy i polityczny w Prusach Zachodnichi na Kaszubach około roku 1848

Rok 1848 stanowi wielki przewrót nie tylko w życiu społecznym, ale i narodowym w Prusach Królewskich. Od roku tego rozpoczyna się tutaj okres restauracyjny: odbudowa życia narodowego. Księstwo jest dla dzielnicy tej przewodniczką i wzorem. Stamtąd przychodzą myśli, hasła, formy organizacyjne, a wreszcie i ludzie. W ogóle życie narodowe, budzące się z letargu jest dalszym odruchem, refleksem życia narodowego w Księstwie. Ale nie ma tu tej pełni, oryginalności i dojrzałości, co w Księstwie. - Prusy Królewskie stanowią k r e s y, i to kresy w pełnym tego słowa znaczeniu. Pomorze Kaszubskie to kraj martwy, bez życia narodowego, bez inteligencji, prawie bez warstwy ziemian, tradycje polskie dogorywają. Po prawej stronie Wisły, na ziemi chełmińskiej garstka ziemian podchwytuje hasła poznańskie i rozpoczyna kłaść podwaliny restauracji narodowej. Sulerzyski[xlvii] stwarza organizację wyborczą. Łyskowski[xlviii] leczy gospodarstwa. Centralą życia oświatowego i narodowego staje się Chełmno. Powstają gazety: „Szkółka Narodowa” (1848) i „Szkoła Narodowa” (do r. 1850), „Katolik”, „Nadwiślanin”. Jedynie „Szkółka Narodowa” stanęła na wyżynie zadania. Roczniki krótkiego, niestety, jej istnienia są chlubnym świadectwem wykształcenia politycznego jej kierownika (ks. Knasta[xlix]). Do dziś dnia (1920) nie mogą się Prusy Królewskie poszczycić podobnym pismem politycznym.

Nie tylko myśli, podnieta, formy organizacyjne (towarzystwa gimnazjalne, ligi polskie, komitety wyborcze, towarzystwa rolnicze etc.) przyszły do tej dzielnicy z Księstwa, ale nawet i ludzie. Tym przeważnie tłumaczy się ten nagły wzrost prasy i ten jednolity kierunek oświatowy. Ludzie, jak ks. Knast, ks. Bartoszkiewicz[l], Ignacy Danielewski[li], Józef Chociszewski[lii], prof. Wąclewski[liii] pochodzą z Księstwa. Ale i tubylczych pracowników jest kilka. Oprócz ziemian: Ślaskiego[liv], Sulerzyskiego, Łyskowskiego i Kalksteina[lv], także ks. ks. Prądzyński[lvi], Pakojski[lvii], Osmański[lviii] (pisarze) i literat ludowy Julian Prajs (ps. Sjerp-Polaczek[lix]).

Na Kaszubach zniknęła w pierwszej połowie 19-tego stulecia główna część warstwy ziemian i szlachty napływowej polskiej. A z nią poszły tradycje polskie. Polskość została w ręku Kościoła. Książkami polskimi na Kaszubach była jedynie książeczka do nabożeństwa i żywoty świętych. Język polski w kazaniach, liturgii i katechezie jest jedyną spuścizną polską. Inteligencji nie ma. Nawet duchowieństwo się niemczy za rządów biskupa Sedlaga; kościelny język administracyjny jest niemiecki. Germanizację Kaszub opisuje Ceynowa kilkakrotnie w jaskrawy sposób, szczególnie w artykule Die Germanisierung der Kaschuben i w Rozmowie Kaszuby z Polakiem (w Skôrbie) i nie przepuszcza bynajmniej biskupowi Sedlagowi. Poza tym stanowi lud kaszubski jedynie masę etnograficzą, żyjącą życiem zaściankowym, parafialnym. Gusła, czary i zabobony kwitną w niektórych okolicach w całej pełni.

Od roku 1848 prądy zewnętrzne docierają także do Kaszub. „Biedaczek”, gazetka ludowa Sjerp-Polaczka, i „Szkółka Narodowa” rozchodzą się w nielicznych wprawdzie egzemplarzach po Kaszubach. Nawet powieści polskie, wprawdzie nie powieści wybitniejszych autorów, ale tłumaczenia niemieckich powiastek ks. Schmidta w guście „Koszyk kwiatów” i liche oryginalne ks. dra Pakojskiego, Dąbrowskiego[lx] etc. docierały do Kaszub. Zjawiały się także kalendarze. To była ówczesna literatura polska na Kaszubach. Smutne te kresy!

Nie ideały wolnościowe, ani oświatowe roku 1848 wstrząsnęły organizmem ludu kaszubskiego, ale postulaty społeczne. I to dziwna! Aczkolwiek Kaszubi od dawna, od czasów krzyżackich i polskich mieli już rozwinięty stan średni, „gborski”, mimo to hasło uwłaszczenia chłopów (zagrodników) wielką odgrywało rolę. „Ketner”, czyli zagrodnik spodziewał się nowego podziału gruntów. Do sejmu pruskiego wybierają Kaszubi w powiecie wejherowskim własnego landrata, nie wiadomo czy z wdzięczności, czy z naiwności. Zaufanie do rządu pruskiego jest ze względu na uwłaszczenie i przeprowadzenie reparacji bardzo wielkie. W tym to czasie (1850-1851) występuje Ceynowa, młody doktor medycyny, daje ziomkom Kaszubom pierwociny odrębnej swojskiej literatury i głosi odrębne hasła polityczne.

 

6. Kredo i program polityczny

W roku 1850 wydrukował Ceynowa cztery powyżej wspomniane broszurki o treści historyczno-dydaktycznej i rozrzucił je pomiędzy lud. Celem autora było dowieść, że lud kaszubski stanowi odrębny szczep słowiański, który nosił historyczną nazwę Pomorzanie i jest potomkiem tzw. Wendów; szczep ten miał własną, odrębną historię, własną dynastię i wielkich książąt, jak np. Świętopełka, którego szczątki, pochowane w Oliwie, jeszcze dzisiaj u ludu kaszubskiego we wielkim są poszanowaniu. Język kaszubski to odrębny język słowiański.

Stosunek szczepu kaszubskiego do narodu polskiego określił na innym miejscu. Wskutek propagandy, jaką robiono także na Kaszubach na korzyść Ligi Polskiej, obruszył się Ceynowa. Liga Polska, stojąca pod dyrektywą ziemiaństwa i duchowieństwa, sprzeciwiała się jego przekonaniom demokratycznym. Organizacja ta była mu wprost „zgorszeniem”. Poza tym patrzył niechętnym okiem na zakusy ekspansywne Ligi jako też kółek rolniczych co do terytorium kaszubskiego.

Wobec tego uważał za konieczne stosunek kaszubszczyzny do polszczyzny wyjaśnić. Na łamach „Szkółki Narodowej” (1850, nr 10 i 12) ogłosił odezwę pt. Kaszebji do Pôlochov, gdzie to w powściągliwej zupełnie formie zaznacza, że Kaszubi to pobratymczy szczep Polaków. Stosunek ich obopólny, podobny do stosunku brata młodszego do starszego. Powinni pracować ręka w rękę. Od Polaków żąda uwzględnienia mowy kaszubskiej. Zdania swego zupełnie jasno nie wypowiedział. Ale chodziło mu widocznie o pewnego rodzaju „autonomię”. Chciał, aby ze strony polskiej uznano odrębność szczepową i narodową Kaszubów, żeby mowie kaszubskiej przyznawano w opinii publicznej te same prawa, co językowi polskiemu, nareszcie, żeby akcja i praca polityczna tych dwóch narodów polegała na wzajemnej umowie.

Zdanie to, aczkolwiek wypowiedziane w obsłonkach, we formie umiarkowanej i życzliwej wywołało gwałtowną odpowiedź chłopa z Mirachowskiej ziemi (patrz: przedruk w Idei słowiańskiej na Kaszubach Kościńskiego). Autorem odpowiedzi jest Szczepan Keller[lxi], późniejszy założyciel „Pielgrzyma” i zbieracz pieśni ludowych. W odpowiedzi podkreśla, że Kaszubi to szczep polski i po polsku mówiący, który różnic żadnych nie widzi, a o odrębności ani myśli. Pisząc odpowiedź, był Szczepan Keller wtenczas uczniem prymy gimnazjum chełmińskiego. Ale mimo to zdanie swe wypowiedział we formie apodyktycznej i w tonie, jakby był rzecznikiem ludu kaszubskiego.

Ceynowa sądził, że broszurki jego historyczne teorię odrębności należycie uzasadniły, że teraz mówić już można o samodzielności Kaszub jako o fakcie dokonanym. Odpowiedź chłopa z mirachowskiej ziemi dowodzi, że niczego jeszcze nie udowodniono. Jeden odwołuje się na fakta historyczne, drugi na rzekome przekonanie ludu. Argumentacja obustronna jest słaba. Właściwie stawia się twierdzenie przeciwko twierdzeniu. Błędem największym jest to, że obydwaj uważają siebie za rzeczników ludu kaszubskiego, że ich zdanie podziela ludność cała. A przecież nikt ich do tego rodzaju oświadczeń nie upoważnił. Twierdzenia te są jedynie prywatnymi zapatrywaniami autorów. Autorytet ich jest zupełnie fikcyjny. Lud kaszubski, z wyjątkiem kilku księży, pogrążony w indolencji, o to się wcale nie troszczył, co o nim pisano.

Polemikę tę przerwał Ceynowa oświadczeniem, że wkrótce odpowie czynami. Zamiarem jego było osiedlić się jako lekarz między ludem kaszubskim, założyć drukarnię i szerzyć oświatę, oczywiście, oświatę według jego pojęcia. Ale niestety, zamiaru tego nie zdołał urzeczywistnić. Osiedlił się poza terytorium kaszubskim, w Bukowcu pod Świeciem. Praktyka lekarska nie dozwalała na częste wyjazdy, ale kilka razy jednakowoż odwiedził Kaszuby, bądź to w celach naukowych, bądź to politycznych, tak np. roku 1856 razem z Hilferdingem, r. 1862, jak to sam zaznacza w liście kaszubskim do ks. proboszcza Malinowskiego[lxii], i w r.1866 w celu założenia towarzystwa rzemieślniczego. Niezawodnie bywał częściej na Kaszubach, chociaż tego już dzisiaj stwierdzić nie można.

Nie mając własnej drukarni, jak Szmoler Łużyczanin, a więc nie mając możności wydawania osobnego pisma, pisywał Ceynowa broszurki rozmaitej treści, przeważnie naukowe, które za darmo między ludnością rozrzucał. Ażeby sparaliżować ekspansję polskich organizacji zamierzał założyć na wielką skalę t o w a r z y s t w o r z e m i e ś l n i c z e i nawiązał osobiście stosunki z uczącą się młodzieżą gimnazjalną na Kaszubach, aby wychować sobie przyszłych prowodyrów (patrz poniżej). Usiłowania te nie wydały dla niego pomyślnych rezultatów.

Propozycja jego sojuszu z narodem polskim, w zamian za przyznanie Kaszubom narodowej samodzielności, została zakrzyczana. Opór duchowieństwa i ziemian był przemożny. Odtąd coraz więcej zwracały się oczy jego ku Rosji. Stosunki jego naukowe, nawiązane w roku 1850 z Petersburgiem, coraz więcej się ścieśniały. Stał się zdeklarowanym rusofilem. Marzył o federacji wszystkich ludów słowiańskich pod egidą Rosji. Nawet tragedia powstania styczniowego nie zdołała jego zachwiać w tych przekonaniach. Prowodyrów czeskich, rosyjskich i łużyckich znał osobiści i żywą prowadził z nimi korespondencję i wymianę zdań. Był obecny na zjeździe słowiańskim w Moskwie w r. 1867.

Największą przeszkodę w złączeniu się Polski i Kaszub z Rosją upatrywał w Kościele katolickim i w kulturze zachodniej. Dlatego politykę Kościoła katolickiego i kulturę zachodu nieraz zjadliwie krytykował. Artykuły, jak: Koterja rzymska i Divide et impera, dostatecznie o tym świadczą. Artykuły te dużo napsuły krwi. Autorytetu Kościoła katolickiego Ceynowa nigdy nie naruszał. Podkreślał jedynie, że Kościół rzymski działał często destruktywnie pod względem narodowym, a Kościół wschodni konstruktywnie; oświata zmonopolizowana w ręku klasztorów doprowadziła do barbarzyństwa i ciemnoty.

Podobnie też Ceynowa jako pierwszy wskazał na braki i tendencje destruktywne tak zwanej pseudokultury zachodnioeuropejskiej (*Dlôteho jesz rôz pôvtôrzaję, że wôd zôchôdě nQm grozy nôprzód smnierc děchôvô, a potemu naturalnie celestne zreděkovanie do maszyn, do prostych narzędzy). Nowoczesny kierunek krytycyzmu historycznego Straussa[lxiii] i Renona[lxiv] itd. z oburzeniem odpiera i w dowodny sposób podkreśla indolencję i niepłodny stan defensywny katolickiego duchowieństwa. Aczkolwiek Ceynowa sam jest człowiekiem nowoczesnym pod względem umysłowym, bo stoi na stanowisku ewolucjonistycznym pod względem światopoglądowym, to instynktowo jednakowoż widzi w krytycyzmie zachodu największe niebezpieczeństwo kultury ludzkiej. Umysłowość słowiańska, inaczej skonstruowana, powinna odwrócić oblicze od zachodu i zwrócić się na wschód. Podobnie widzi też na wschodzie, w Rosji najlepsze rozwiązanie kwestii społecznej. Akt uwłaszczenia włościan w Królestwie Polskim w r. 1864 przedrukował i bez komentarza rozpowszechniał między ludem. Dla jaskrawej ilustracji dodaje charakterystykę położenia prawnego włościaństwa polskiego z r. 1784.

Ze wszystkich powyżej cytowanych rzeczy, a mianowicie z osławionego dialogu Rozmôva Kaszebě z Pôlochę (w Skôrbie II) wynika, że uważał dla Słowian, a mianowicie dla Polaków i Kaszubów złączenie się z Rosją pod względem politycznym i kulturalnym za najlepsze. Nigdy tego jasno nie wypowiada. Ale pojedynczo wypowiedziane myśli na to wskazują. Z zachodu czyha niebezpieczeństwo dla demokracji, narodowości i kultury słowiańskiej, więc walczy przeciwko feudalizmowi i militaryzmowi pruskiemu, przeciw destruktywnej naukowości francuskiej, przeciw błędnemu historycyzmowi polskiemu, przeciwko szlachcie-pasożytowi, która widzi doskonałość obywatelską w próżniactwie, nareszcie przeciwko koterii rzymskiej. Zjadliwe i druzgocące są słowa, którymi kończy wspomniany dialog: „K t o s i ę n a t y m ś w i e c i e t y l k o b a w i, t e n ż y j e, t e n j e s t s z l a c h c i c e m, a k t o p r a c u j e, t e n  j e s t w o ł e m, o s ł e m, c h a m e m, n i e c z ł o w i e k i e m. Tak było w Polsce”. Nie dziw więc, że Ceynowa u nas uchodził za „oryginała” i że przyjaciół, i popleczników nie miał prawie żadnych.

Zważywszy ówczesne stosunki kaszubskie i ogólnopolskie, przyznać trzeba, że Ceynowa dużo miał racji. Myśli jego, wtenczas uderzające oryginalnością i niezwykłością, dzisiaj nie są nam wcale obce. Dzisiaj już spokojnie dyskutować można o ustroju demokratycznym, o przynależności naszej kulturalnej do wschodu, o dawniejszym antynarodowym wpływie Kościoła katolickiego itd. Dużo zawinili krytycy jego, którzy jedynie z poszczególnych zwrotów wyciągali wnioski, a nigdy nie uwzględniali myśli jego przewodniej. Kościński, zdaniem moim, nawet Ceynowy nie zrozumiał, chociaż pisał rzecz 30 lat po śmierci Ceynowy.

Najazd Ceynowy na koterię rzymską był metodycznym błędem. Księża mogli mu z tego robić ciężkie zarzuty i też robili (np. ks. Pobłocki). Udało im się Ceynowę u ludu kaszubskiego dlatego zdyskredytować. Niebawem wybuchła „walka kulturalna”, która wykazała, że organizacja kościelna nie jest koterią jedynie, ale jest organizacją złączoną z żywotną religijnością ludu. Twierdzenia Ceynowy dla przeszłości m o ż e słuszne, stały się dla teraźniejszości bezpodstawne. Poczucie katolickie ludu stało się przez walkę kulturalną tym większe, więc nie było już widoków zlania się ew. z prawosławiem. Poza tym dał też zjazd słowiański w Moskwie (r. 1867), a mianowicie brutalne inwektywy przeciwko Polakom, których się niektórzy mówcy rosyjscy dopuścili, dużo Ceynowie do myślenia. Faktem jest, że po roku 1870 Ceynowa już dalszych myśli politycznych nie wypowiadał, przede wszystkim niczego już z wyjątkiem gramatyki (r. 1879) nie wydrukował. Czuł widocznie sam, że teoria jego rusofilska powinna iść n a r a z i e na odstawkę.

 

7. Próby praktyczne

Nie tylko pisane i drukowane słowo, tj. dydaktyczna i polityczna literatura była tym zapowiedzianym czynem, lecz Ceynowa chwytał się także innych środków, czysto praktycznych. Nie był tym teoretykiem, za którego w krytyce późniejszej zwykle uchodził. Chwytał się środków prostych i realnych, aby wcielać idee swoje, rozszerzać je między ludem.

Dotychczas był osamotniony, szukał więc przede wszystkim adeptów. To szczupłe grono Kaszubów inteligentnych, wykształconych na kulturze niemieckiej albo polskiej, uważał za stracone dla Kaszub. Ludzi tych uważał za największych wrogów Kaszub, za odszczepieńców: żółć mu się przelewa, gdy mówi o nich, nazywa ich „wuczonymi papugami” itd. Dlatego zwracał się przede wszystkim do młodszej genaracji, do młodzieży gimnazjalnej wyższych klas gimnazjum wejherowskiego i chojnickiego. Sam tamdotąd często przyjeżdżał i osobiście starał się na nich wpłynąć.

Ks. Pobłocki opisuje nam jako naoczny świadek „te przyjazdy Ceynowy” w życiorysie Ceynowy („Gryf” I nr 5): Do hotelu albo też na stancję obszerniejszą do którego z gimnazjastów spraszał z góry upatrzonych uczniów sekundy i prymy. Niepewny, mogący schadzki zdradzić, nie odbierał zaproszenia. Skoro zaproszeni się zeszli, a zeszli się wszyscy, gdyż każdy uważał się za wielce zaszczyconego takimi zaproszeniami, jął zapraszający fetować swych gości jak najhojniej piwem, winem, cygarami, ciastkami. Wesołe były te wieczorki czy wiecyki, czasem może za wesołe. Pod przewodem Doktora rozlegały się piosnki, z jego zbiorku brane, osobliwie pieśni Tiutczewa[lxv], Wjecznie żěc nąm w rozłączeniu? – przełożona przez samego Ceynowę. Kiedy w zebraniu wszystko już wrzało, kipiało, nadeszła pora działania. Ceynowa zaczął wyłuszczać właściwy cel zebrania mniej więcej w ten sposób: Przepadniemy z kretesem, zniemczą nas prędzej czy później, jeżeli się nie oprzemy na przyjaciółce wszystkich Słowian, Rosji. Szczególniejszą przyjaciółką nas Kaszubów jest ona. Sława uczonym pobratymcom Moskalom i Czechom, co niejedno dziełko o mowie kaszubskiej napisali i dali drukować. A jednak wrogom naszym, którymi są Prusy i Austria, grozimy pięścią w kieszeni lub palcem w bucie, nawet się przed nimi płaszczymy, ale jak wspomnimy na Ruska, to już pięść z kieszeni wyjmujemy i co się zwieści, oczernimy. Tak nadal być nie powinno. Panowie, jeśli zginąć nie chcemy w powodzi niemieckiej, ująć nam trzeba rękę, którą nam ku ratunkowi i oswobodzeniu Rosja podała.

Zdaje się, że Ceynowa w młodzieży kaszubskiej nie miał dużo szczęścia. Ks. Pobłocki stał się nawet jego zasadniczym politycznym wrogiem. Z innego źródła atoli wiemy, że stosunki Ceynowy z młodzieżą nie były zupełnie bez skutku. Studenci kaszubscy w Królewcu np. używali jeszcze długo śpiewnika Ceynowy Zbjor pjesnj swjatowich na fidułkach swoich. Myśli polityczne do młodzieży nie wsiąkły. Orientacja w kierunku Rosji była w roku 1863/64 pod względem psychologicznym rzeczą wprost niemożliwą.

Drugim środkiem praktycznym było założenie „t o w a r z ě s t v a p r z e m i s ł o v e h o K a s z e b s k o-s ł o v j e n s k e h o n ô r o d é” r. 1866.

Po nieudanych próbach powstań roku 46 i 48 powstała myśl pracy organicznej, pozytywnej, tj. pracy zbiorowej na polu gospodarczym i oświatowym. Fale tego ruchu dochodzą także do Prus Królewskich. Ligi polskie myśl tę poruszały, a podjęły ją na nowo kółka rolnicze, które sięgają także do Kaszub. Ten ruch ekonomiczny, którego źródłem Wielkopolska (Marcinkowski[lxvi]), pobudził niezawodnie Ceynowę do podobnej akcji, która miała według jego myśli być czysto kaszubską. Sfer rolniczych na Kaszubach, skłaniających się do polskich kółek rolniczych, nie uważał widocznie za odpowiedni grunt dla swego pomysłu. Zostało mu więc jedynie rzemiosło. Rzemieśnicy stanowili pod względem oświatowym materiał dodatniejszy. Razem ze Zaoskiem[lxvii] ze Sławoszyna założył towarzystwo przemysłowe. Gazety polskie podały już na nowy rok 1865 o tym zdarzeniu artykuły alarmujące (patrz: „Dziennik Pom.” 1865 nr 246, 248). Statut tego towarzystwa podaje Ceynowa w Skôrbie I, nr 3, str. 48 i n.

Dyplomatyczny jest wstęp do statutu. Podkreśla zasługi dynastii Hohenzollernów około krzewienia oświaty i dobrobytu i tytułuje królów pruskich księciami kaszubskimi i wendyjskimi. Oświadczenie to jest jedynie naiwną, do umysłów kaszubskich dostosowaną captatio penevolentiae w kierunku rządu. Chciał dla zamiarów swoich zapewnić sobie względy rządu, jak też pozyskać zaufanie rzemieślnika kaszubskiego, który wtenczas wobec rządu polskiego był n a d e r l o j a l n i e u s p o s o bi o n y. Nie trzeba uważać „kaptacji” tej za nowy krok polityczny lub jakąś nową orientacją prusofilską, gdyż w tym samym czasie ukazały się jego broszury o treści demokratycznej i tendencji rusofilskiej.

Według statutu ma towarzystwo rzemieślnicze za cel „vskazovac zdatnim knôpóm drogji do jakiehokolovjek rzemjąsła, abě z nieho pózdnj svój chleb mielé e krajovi sę przésłużélé, a mestrovje e fabrikancé dostalé dobrich lédzi”. (& 1.) Co rok miały się odbyć 4 posiedzenia, protokół miał być ogłoszony drukiem. Co ćwierć roku miał wyjść jeden arkusz: „w ôrędownjku rzemjęsniczo-przemésłoveho tovarzestwa”, w którym miały być umieszczone sprawozdania z posiedzeń, rozprawy o rzemiośle, bilans, doniesienia targowe, handlowe, wykaz wolnych miejsc itp. Językiem ofcjalnym na zebraniach miał być język kaszěbsko-słovjanskj, ale do orędownika chciano przyjmować także artykuły, pisane i w innych językach słowiańskich, a więc i w polskim. Dla dalszego omówienia organizacji towarzystwa odbyć się miały wiece organizacyjne:

2 stycznia 1866 w Oliwie,
22 marca 1866 w Brusach,
11 czerwca 1866 w Świeciu,
30 września 1866 w Smołdzynie,
21 listopada 1866 w Sztumie.

Zarząd towarzystwa stanowili: Selin Bernard z Jastarni, Cenôva Florian z Bukówca, Zôczk Jan ze Słowoszyna.

Prócz powyższego statutu, opublikowanego w Skôrbie, i kilka wzmianek w prasie nic więcej o tym towarzystwie nie wiemy. Niezawodnie rychło upadło. Także nie wiadomo, czy zapowiedziane zebrania organizacyjne w ogóle się odbyły. Numer pierwszy „orędownika” zapowiedział Ceynowa w Skôrbie str. 64; miał zawierać wyjątki z wukazu rzemjęsnjczeho (Gewerbeordnung). Numer ten, mimo że był zapowiedziany, nie wyszedł.

 

8. Stosunki naukowe do Rosjan

Nie wiemy, w jaki sposób zawiązały się stosunki między Ceynową a Akademią Umiejętności w Petersburgu, a szczególnie między Ceynową i prof. Srezniewskim, członkiem Akademii. Może już w roku 1842 poznał Ceynowa Srezniewskiego[lxviii] we Wrocławiu, gdy tenże tam zbierał materiały do pracy swej o kaszubszczyźnie.

Dopiero w roku 1850 przesyła Ceynowa szczupłe materiały Akademii Umiejętności w Petersburgu. Nie wiadomo, czy to był czyn samodzielny albo czy działał tu w porozumieniu z Mrongowiuszem[lxix]. Owe materiały nosiły tytuł Eine kleine Sammlung kaschubischer Wörter, welche eine grössere Ähnlichkeit mit der russischen, als mit der polonischen Sprache haben. Von S.W.W.F[lxx]. Ceynowa, cand. med., Danzig 5 August 1850. Już tytuł zdradza tendencję przypodobania się Rosjanom. Ceynowa podjął tutaj myśl Mrongowiusza, który już dawniej na „pewnego rodzaju” podobieństwo między językiem kaszubskim i rosyjskim wskazywał. W nowszych czasach myśl ta powraca w pracy Rosjanina Syrotinina: Kaszubi i ich literatura, 1911.

Wydział akademii poruczył rozpatrzenie materiału tego adiunktowi Srezniewskiemu. Ten napisał w sprawozdaniu, co następuje: „Rozpatrzywszy uwagi, mam honor donieść, że zawierają one niewielki zbiór słów kaszubskich, podobnych do rosyjskich. Pomimo że treścią praca ta nie może zadowolić badacza, zasługuje jednakowoż na uwagę i poparcie wydziału. (dalej). Notatka zakomunikowana przez pana Ceynowę zasługuje na uwagę i z tego względu, że Ceynowa ma swój osobisty, oryginalny pogląd na narzecze kaszubskie: dowodzi on, że narzecze to pomimo swego pokrewieństwa z językiem polskim, w niektórych przypadkach jest bliższe językowi rosyjskiemu. To samo dało się zauważyć i w narzeczu północnych Łużyczan i Połabów, jeszcze więcej od nas oddalonych”[lxxi]. Zarazem proponował Srezniewski przedłożyć Ceynowie własną pracę w języku kaszubskim: Uwagi nad mową kaszubską[lxxii]. Wydział to uczynił, oprócz tego prosił Ceynowę o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania, dotyczące kwestii języka kaszubskiego:

„1. Topografia i statystyka kaszubska wraz z mapą,
2. Określenie poszczególnych cech kaszubszczyzny, lokalizacja gwar,
3. Urządzenie spisu i opisu pomników literackich języka kaszubskiego, począwszy od tłumaczenia katechizmu Pontanusa, r. 1643,
4. Zbieranie tekstów kaszubskich dla poszczególnych gwar”.

Propozycję akademii zakomunikowano Ceynowie przez konsula rosyjskiego w Gdańsku, Adelunga. Ceynowa uszczęśliwiony pochlebną propozycją zabrał się do pracy. Praca jego trzymała się w przyszłości powyżej wytkniętego planu. Trwało jednakowoż dosyć długo, nim nadesłał akademii nowy materiał i ten był jeszcze niedokładny.

Nadesłał przede wszystkim Uwagi Srezniewskiego, przetłumaczone na kaszubskie i opatrzone własnymi dodatkami i objaśnieniami. Tłumaczenie poprzedza krótki wstęp: Moje spostrzeżenio prze przezeraniu wuwôg Jismaela Srezniewskieho nad môvą Kaszebską. Według Srezniewskiego dorzucił Ceynowa do uwag „dużo rzeczy ciekawych i oryginalnych”. Co do topografii Kaszub dał Ceynowa krótką zupełnie odpowiedź. W notatce tej granice Kaszub jedynie ogólnikowo określił. Wyszczególnił jedynie ważniejsze miejscowości. Z tego wynika, że wtenczas, przed podróżą Hilferdinga, Ceynowa sam terytorium kaszubskiego dokładnie nie znał, a o strukturze poszczególnych gwar nie miał wyobrażenia. Dlatego też w odpowiedzi na punkt, dotyczący gwar kaszubskich, i na trzeci, dotyczący pomników językowych, odsyła Ceynowa do książeczki swej Trzě rospravě, a mianowicie artykułu Wuvogi nad môvą kaszebską. Rzecz ta co dopiero wyszła w Krakowie (r. 1850) w druku. I tutaj opis struktury języka jest bardzo powierzchowny, a opisu poszczególnych gwar także nie ma. Z pomników cytuje Ceynowa tylko to, co już Prejs podał[lxxiii].

Odpowiedź na punkt czwarty: „teksty”, nadesłał dopiero roku 1851. Razem z książeczką: Rozmôva Pôlôcha z Kaszebą przysłał także zeszyt z napisem: Przěsłovjô i zabôbôně. Zeszyt ten zawiera jedną pieśń ludową pt. Żołnerz i jedną dumkę o swataniu w oryginale i w tłumaczeniu niemieckim, oprócz tego bogaty zbiór przysłów ludowych (więcej niż 500), a także cenny opis (27) zabobonów. Z tego ogłosił Srezniewski drukiem w Pomnikach i wzorach języka i literatury ludowej słowiańskiej[lxxiv] (1852, zesz. I, str. 95-112) pieśń Żołnerz bez tłumaczenia niemieckiego, dalej przysłowia i zabobony, opuszczając te, które dla pewnych względów publikacji się nie nadawały.

W referatach o pracach tych nie szczędzi Srezniewski Ceynowie pochwał. Nazywa go jedynym uczonym słowiańskim, zajmującym się narzeczem i starożytnościami kaszubskimi i zaznacza, że zasługuje stanowczo na poparcie wydziału (patrz: Francew, „Gryf” R. IV. 2). O „poparciu” ze strony wydziału jednakowoż nic nie wiadomo. Ludzie źli nieraz głośno podnosili zarzut, że brał pieniądze rosyjskie. Łatwy to zarzut i zawsze się go u nas podnosi, jeśli innymi argumentami przeciwnika zbić nie można. O pieniądzach rosyjskich i familia Ceynowy nic nie wie. Dosyć trudne położenie finansowe, z którego za życia nie wybrnął, jest także ważnym kontrargumentem.

Akademia w Petersburgu nie zadowoliła się badaniem Ceynowy, lecz wydelegowała na Kaszuby własnego fachowca lingwistę, młodego wówczas Hilferdinga[lxxv] (r. 1856). Miał się poprzednio znieść z Ceynową i jego rady zasięgnąć. Wspólnie z Ceynową odbył wycieczkę na Kaszuby. Owocem tej podróży jest cenna książka Ostatki słowian na jużnom bjeregu bałtyjskago moria, 1856.

O stosunku swoim do Ceynowy pisze Hilferding na wstępie tak: „Nasamprzód uważałem za rzecz konieczną odwiedzić najlepszego albo raczej jedynego znawcę ludności kaszubskiej i jej języka, i to Dr. Ceynowę. Sam jest rodowitym Kaszubą i nadesłał kilka obszernych notatek światu uczonemu o gwarze rodzimej jego okolicy. Dzisiaj, niestety, mieszka poza granicami ojczyzny, chociaż niedaleko, bo na wsi pod Terespolem. Z nim razem pojechałem do Gdańska, a stąd ku zachodowi do Wejherowa, Lęborga i do wsi Głowczec, a stąd skierowaliśmy się na południe do Bytowa. Tutaj mnie p. Ceynowa pożegnał, gdyż na dłuższy czas dla zawodu lekarskiego nie mógł domu porzucić”.

Wartość tej książki jest znana. Co do tekstów, to nie jest wykluczone, że wielką ich część dostarczył Ceynowa. Podobne teksty spotykamy także w pismach Ceynowy (np. Pół kopě szętopôrk). Ale trudno wykazać pierwszeństwo, gdyż publikacje te ukazały się później. Poza tym konferował Hilferding także z innymi znawcami kaszubszczyzny, np. z pastorem Lohmanem[lxxvi] ze Smołdzyna, którego także chlubnie wymienia.

_____________________________

 

Szczytem stosunków rusofilskich jest udział jego w zjeździe słowiańskim w Moskwie i obecność na słowiańskiej wystawie etnograficznej[lxxvii] w Petersburgu (r. 1867). Mało posiadamy ścisłych i wiarygodnych wiadomości o tym fakcie. Ówczesna prasa polska ze względu na antyrosyjską orientację polityczną nie okazała najmniejszego nawet zrozumienia dla tej manifestacji słowiańskiej. Z gazet polskich jedynie zachodniopruski „Nadwiślanin” się nieco życzliwiej do zjazdu odnosił. Nie dziw więc, że prasa udział Ceynowy w zjeździe nie w zbyt przyjemny sposób komentuje. Nazwano go dziwakiem monomanem i maniakiem, ale miana zdrajcy mu jednakowoż nie przypięto. Korespondencje pisane do „Dziennika Poznańskiego” z Petersburga i Moskwy przytaczają także kilka szczegółów co do Ceynowy. Ale korespondent nie stara się bynajmniej być objektywnym. Niejednokrotnie daje upust żywiołowej swej nienawiści ku Rosji, a nawet Czechom i Łużyczanom przebaczyć nie może, że na zjazd przyjechali. („Dziennik Pozn.” 1867 nr 127, 132, 137, 138.)

Ceynowa zupełnie proprio motu jako rzekomy przedstawiciel Kaszubów na zjazd wyjechał. Kaszubskie swe pisma etnograficzne darował wystawie etnograficznej. W Petersburgu odbyły się po przyjęciach u cara i Gorczakowa[lxxviii] sute obiady i pikniki na cześć słowiańskich gości. Na pewnym wspaniałym obiedzie wygłoszono dużo pięknych toastów, między innymi przemówił także Ceynowa. „Gdy przemawiał, sądzono - pisze korespondent – że to Polak i dlatego zaczęto zyzem patrzeć na biednego Kaszubę, dopiero jakiś głęboki znawca etnografii wytłumaczył, że Kaszubi nie-Polacy i że podobnie jak Moskale nienawidzą Polaków. Poczem serca Moskali jakby na komendę przechyliły się ku Ceynowie”.

Przed wyjazdem z Petersburga był pożegnalny obiad w hotelu „Bellevue”; znów toasty. Ładnie przemówił Czech Brauner: „Narodove ne gasnou, dokud jazyk żyje” – i pił na zdrowie języka słowiańskiego. Ceynowa przemówił na temat jedności Słowian.

W dniu 1 marca odbyło się uroczyste zebranie miłośników literatury rosyjskiej w Moskwie. Odczyt wygłosił prof. Kołaczew. Potem przemawiali inni: Bessonow o narodowej poezji i historii odrodzenia słowiańszczyzny; mówił przeważnie o Serbach, Rosjanach i Czechach i wymienił po nazwisku wybitnych pracowników na niwie słowiańskiej, a mianowicie obecnych: Szmolera[lxxix], Erbena[lxxx], Ceynowę i Głowackiego[lxxxi]. – W Sokolinkach pod Moskwą, w dzielnicy bogatych kupców, odbyła się w wielkim namiocie uczta dla przeszło 800 osób. Przemawiali liczni a wybitni mówcy i Pogodin[lxxxii], Aksaków[lxxxiii] i Rygier[lxxxiv] poruszyli nawet kwestię polską, którą dotychczas uporczywie przemilczano. Także Sołowiew[lxxxv] przemówił w duchu pojednawczym. Wobec tego wygłosił książę Czerkaski[lxxxvi] brutalną mowę antypolską. Podziękowano mu hucznymi oklaskami. Polit[lxxxvii] i Ceynowa wskoczyli na mównicę, żeby odpowiedzieć, ale przewodniczący ks. Szczerbaczew[lxxxviii] nie dopuścił ich do słowa. Wkrótce potem wyjechał Ceynowa do domu.

Już z powyższych drobnych szczegółów wynika, że zachowanie się Ceynowy na zjeździe było godne, że nie głosił rozbratu i wojny z Polakami, jedność i zgoda ludów słowiańskich w formie f e d e r a c j i to było jego ideałem. Doświadczenie porobione na zjeździe, a mianowicie ostatnie zajście przyczyniły się niezawodnie do tego, że aspiracje swe rusofilskie znacznie zrewidował. Świadczą o tym ostatnie ustępy Rozmowy Kaszuby z Polakiem (r. 1868, Skôrb II), które są już bardzo umiarkowane. Zdaje się, że do tego czasu także jego stosunki naukowe i literackie z Petersburgiem ustały.

 

9. Stosunki naukowe do Polaków

Mimo odrębności zapatrywań co do spraw kaszubskich i słowiańskich utrzymał Ceynowa z początku kontakt z niejednymi uczonymi osobistościami polskimi. Przypuszczam, że pierwotnie miał zamiar zostać w łączności z nauką polską i stawić się pod jej kontrolę.

Pierwszą bowiem rzecz, napisaną w języku kaszubskim, opublikował w „Jutrzence Warszawskiej” (r. 1843), a podstawowe treści historyczno-dydaktycznej: Kile słóv wô Kaszebach i Trzě rozpravě wydrukował r. 1850 w Krakowie, w drukarni „Pod Sową”. Do obu rzeczy napisał przedmowę Lesław Łukaszewicz[lxxxix] i wypowiedział w niej dziwne, ale dla ówczesnej opinii polskiej typowe zdanie o stosunku językowym kaszubszczyzny do polszczyzny. Zdanie to podziela także późniejszy pisarz kaszubski Derdowski.

Towarzystwo Przyjaciół Nauk w Poznaniu, które już wtenczas miało rozgłos i znaczenie wychodzące poza granice Księstwa, nie interesowało się zbytnio Ceynową: nie interesowało się ono zresztą sprawami ludowoznawczymi ani sprawami słowiańskimi. O ile stwierdzić zdołałem, to jedynie 2 razy w przeciągu 40 lat zajęło się jego osobą; raz wskutek zapytania pana Mikuckiego z Warszawy i wzmianki jego, że Ceynowa zebrał dużo wyrazów pomorskich (kaszubskich). Towarzystwo stwierdza to i zamierza napisać Ceynowie, aby się osobiście zniósł z Mikuckim w sprawie słownika. Drugi raz wskutek odczytu p. Parczewskiego[xc] o szczątkach Pomorzan. Tam nazwano Ceynowę „kaszubomanem” (patrz: „Dziennik Pozn.” 1861 nr 12. i Kościński, Idea...).

W Warszawie utrzymywał Ceynowa styczność ze znanym folklorystą polskim Tymoteuszem Lipińskim[xci]. Jemu przesłał zbiór przysłów kaszubskich Przesłovjo kaszebskie, wynoszący 400 z góry przysłów. Niezawodnie był to rękopis. Gdzie się podział, nie wiadomo.

W Prusach Zachodnich stanęły koła naukowe jak i polityczne na stanowisku negatywnym wobec Ceynowy. Nie wiadomo mi, czy Towarzystwo Naukowe w Toruniu uważało w ogóle za potrzebne Ceynową się zainteresować. Przewaga duchowieństwa, której rzecznikiem był wówczas ks. Pobłocki, decydowała zanadto w ówczesnej opinii publicznej zachodniopruskiej. W najlepszym razie uważano go za oryginała, ale nie brano go na serio, tak pod względem naukowym, jak politycznym.

Z ludzi uczonych jedynie ks. prof. Malinowski[xcii] z nim korespondował i wymieniał zdania. Świadczą o tym pozostałe rękopisy, a mianowicie list Ceynowy do ks. Malinowksiego. W dzień pięćsetletniej rocznicy urodzin Kopernika (r. 1873) nadesłał także Ceynowa telegram na ręce polskiego komitetu w Toruniu. Treść telegramu mi nie znana.

Krytyka słowiańska: czeska i rosyjska była wobec niego zawsze życzliwa. Namiętności narodowe nie wchodziły tutaj w grę; oddawano mu sprawiedliwość. Najwięcej zasług ma pod tym względem Akademia Umiejętności w Petersburgu. „Słava pôbratymcom Môskolom i Czechom, co niejedno dzełko wô Kaszebach napisalě i dalě drěkowac”[xciii]. Krytyka polska na ogół nie grzeszyła wobec niego życzliwością. Jedność językowa czy w tej, czy w innej formie uchodziła po prostu za aksjomat i za kamień węgielny jedności politycznej. Ceynowa popełnił także błąd, że odrębność językową uważał za rzecz dowiedzioną. Dowody jego lingwistyczne są niedostateczne. Ale ówczesna krytyka polska (Wójcicki[xciv], Łukaszewicz, Pobłocki, Matusiak i autor[xcv] artykułu w Encyklopedii Orgelbrandta) zdradza wprost braki laikalne. Nawet Ramułt[xcvi], chociaż był osobiście na Kaszubach i znał kaszubszczyznę z autopsji, ugiąć się musiał przed tą pseudokrytyką.

Jedyną krytykę życzliwą pióra polskiego znalazłem w Wielkiej Encyklopedii Powszechnej Ilustrowanej pod wyrazem „Ceynowa”[xcvii]. Ale to krytyka dawno post factum, po śmierci Ceynowy. Już dawniej Ramułt i Biskupski[xcviii] kruszyli kopię o rehabilitację naukową Ceynowy. Z literatów zachodniopruskich jedynie Derdowski[xcix] i Danilewski[c] życzliwie po śmierci jego podnieśli głosy. Pierwszy napisał mu pamiętne epitafion po kaszubsku (*patrz: „Warta” 1891, str. 3542 i „Gryf” 1910 nr 11). Ks. Pobłocki mylnie przypisuje autorstwo Danilewskiemu).

 

 

Wojkasyn ze Słowoszena

(Dr Florian Ceynowa)

 

Ciej u naju na Kaszubach dzecko zaniemoże,
Jidze matka do koscoła przed oblicze Boże,
Jidze dali mniedze ludzy od checze do checze,
Wszędze płacząc, rade szuko, ciej ból serce piecze.

Tobie norod nasz kaszubści, że żes běł z doktory,
Taci biedny beł, żorotny, od weszczerek chory,
Żes po swiece jemu chodzeł, od checze do checze
I jak dziod nen swiat przedeptoł, co sę z cijem wlecze.

Ludze jak zazweczoj ludze, kąsk krącele łbami,
A te chodzeł, serca szukoł mniedze Słowianami.
Jeden wzdrygoł remnionami, drudzi łajoł: nara,
Trzecy grepkę wąchoł zdrade: Cebie niesła wiara!

Ciej syn Sławe[ci] na twym grobie klęknie, łze weleje,
Twoja wiara i nadzeja w sercu mu zacnieje,
I do dusze sę oderwie brzęk harfe eolści:
Ni ma Kaszub bez Polonii, a bez Kaszub Polści.

 

IV ROZDZIAŁ. PIŚMIENNICTWO CEYNOWY

10. Ogólna charakterystyka i pisma zapomniane

 

Pod względem chronologicznym ukazały się pisma Ceynowy w pewnych odstępach, między którymi zachodziła zawsze kilkuletnia przerwa. Po pismach uniwersyteckich ukazały się pierwsze jego broszurki dopiero w roku 1850 i to kilka naraz, a mianowicie oprócz powyżej wspomnianych książeczek historyczno-dydaktycznych, także owe materiały przesłane Akademii Umiejętności w Petersburgu i dysertacja jego doktorska. Drugim okresem produkcji były lata 1866-68, tj. okres Skôrbu. W tym czasie ukazały się wszystkie jego pisma polityczne i prawie że wszystkie etnograficzne. Nareszcie okres lat 1878-79: ukazuje się gramatyka kaszubska i niemiecki zbiór pieśni kaszubskich (126 Volkslieder etc.). Szczegółowe zestawienie wszystkich dotychczas mi znanych pism jego podałem w osobnym rozdziale: Katalog pism Ceynowy. Daję tam także streszczenie i charakterystykę każdej poszczególnej rzeczy.

Cały szereg pism Ceynowy poszedł w zapomnienie. Bibliografie dawniejsze, np. Janowicza[cii] w „Gryfie”, Lorentza[ciii] w „Mitteilungen für kaschub. Volkskunde”, Kościńskiego w Idei słowiańskiej i Encyklopedii Powszechnej Ilustrowanej niedokładne podawają opisy. Najlepszy spis jego rzeczy podała Encyklopedia Powszechna Ilustrowana, gdyż wylicza tam także materiały przesłane Akademii w Petersburgu. Ale i ten spis jest niedokładny. Nowoczesne publikacje Francewa w „Gryfie” wydobyły na jaw kilka prac jego zupełnie nie znanych. Była już o nich mowa w rozdziale o stosunku Ceynowy do Rosjan. Ja idąc za wskazówkami Ceynowy samego, zawartymi w pismach jego, wydobyłem też niejedno na jaw, o czym już pamięć była zupełnie zaginęła.

O działalności swej literackiej z lat uniwersyteckich pisze Ceynowa w artykule Wuwogi nad môwą kaszebską (patrz: Trzě rospravě str. 40), że pisywał mniejsze rozprawki w języku niemieckim do roczników słowiańskich Jordana („Slavische Jahrbücher von Jordan”, Leipzig). O ile dotychczas stwierdzić zdołałem, ukazał się tam pamiętny jego artykuł Die Germanisierung der Kaschuben von einem Kaschuben („Slav. Jahrb.” 1843, str. 243-247). Opisuje tam germanizację zachodniego Pomorza i teraźniejsze zakusy germanizacyjne rządu pruskiego i biskupa Sedlaga. W roku 1844 [„Slav. Jahrb.”], str. 28 ukazała się krótka jego notatka: C. F. Kaschubische Volks u. Ortsnamen. Jest to tylko zestawienie poszczególnych nazw szczepowych kaszubskich[civ]. W ostatnim roku wychodzenia roczników Jordana opublikował tam po kaszubsku słowo posiłkowe: „jem”, zajmki wôsobiste e liczebnjki”[cv].

Oprócz tych drobiazgów znalazłem pewien artykuł, pisany w języku kaszubskim w roku 1843, a podpisany literami B.K.S. Ukazał się w „Jutrzence Warszawskiej” (1843, III, str. 51 i n.). P. Kołodziejczyk[cvi] podaje tytuł artykułu w uzupełnieniach do bibliografii kaszubskiej. Pisany jest po kaszubsku. Dodano także tłumaczenie polskie i rosyjskie. Uważam artykuł ten za pracę Ceynowy. Co do wieku jest to więc pierwszy pomnik literatury kaszubskiej. Podpis artykułu opiewa: Słowoszyn, 9. 15. kwietnia 1843. B.K.S. - Profesor Purkinje we Wrocławiu przysłał rzecz tę na ręce redakcji „Jutrzenki”, ale zaznaczył, że nie on jest autorem, ale jakiś rodowity Kaszuba. Może nim być, zdaniem moim, jedynie Ceynowa. Miejscowość Słowoszyn wyraźnie za tym przemawia. Słowoszyn [tj. Sławoszyno] jest wsią rodzinną Ceynowy. Jedynie litery „B.K.S.” sprawiają pewne trudności. W kwietniu 1843 był Ceynowa niezawodnie w domu, w Słowoszynie na wakacjach, tam artykuł ten zapewne napisał i nadesłał go profesorowi Purkinjemu. Jeśli nie przyznamy autorstwa Ceynowie, to trudno połączyć Słowoszyn[cvii] z osobą profesora Purkinjego. – Grafika w artykule zastosowana jest nieco odmienna od późniejszych. Ale wiadomo, że Ceynowa systemy graficzne często zmieniał. Ceynowa po pierwszy raz [sic!] próbuje tutaj pisać po kaszubsku; trzyma się ściśle alfabetu polskiego. Jedynie z wielką trudnością udało mu się fonetykę kaszubską wdusić w ramy alfabetu polskiego.

Treść artykułu stanowi opis zwyczajów wiejskich we wilię Nowego Roku i Trzech Króli. Najpierw opisuje wypędzanie starego roku: Młodzi i starzy wypędzają stary rok ze wsi podzwanianiem w dzwonki, trzaskaniem z bicza lub strzelaniem z fuzji i pistoletów. Nawet za wsią, na polu poganiają jeszcze stary rok, żeby nigdzie zatrzymania nie miał. Przy tym proszą nowy rok o urodzaj, każdy wedle własnych potrzeb, używając w prośbie formuły: „Jędrzne jabka, jędrzne krěszkji, jędrzne slewě, jędrzne wszětko żěto na ten nowy rok”.

We wilią Trzech Króli zbierają się chłopcy od pasenia bydła na jednym końcu wsi, potem chodzą od chaty do chaty i śpiewają:

Jusz pochwalmysz, jusz pochwalmysz króla tego

Dzys w Betlehem narodzonego

I z Maryją i z Maryją matką jego

Panny dworu Niebieskiego.

Jemu służy, jemu służy słońce miesąc

We dnie w nocě nie przestając,

I my także i my także chwalmysz jego

Tego króla Niebieskiego.

 

A gdy wejdą do chaty, najstarszy z chłopców mówi:

 

Dobry wieczor, szczodry wieczór,

Nąm powiodają, że tu rogole pieczą,

A jeszle nie rogola, to tej chleba glejn,

Wasza desza mdze szczodroblewy miała dzeń.

A jeszle nie chleba glejn, to kôrszczok masła,

Wasza desza mdze sę w niebie pasła.

A nie kôrszczok masła, to swinieho cała,

Wasza desza mdze sę dobrze w niebie miała.

 

Podobny opis, ale w języku polskim, wilii Nowego Roku i Bożego Narodzenia znajduje się w 17. i 18. numerze „Nadwiślanina” roku 1851. W numerze 18. jest także opis sobótki kaszubskiej, a w 19. opis starodawnego widowiska ludowego Scynanie kani. Artykuły są bez podpisu. Przypuszczam, że Ceynowa był ich autorem. Opis wilii i „szczodroki” są prawie że dosłownym przekładem artykułu „Jutrzenki”. Nikt inny, jak Ceynowa, wówczas tego rodzaju rzeczy nie publikował. Tak np. podaje krótki tekst szczodraka we wilią Trzech Króli w dodatku do zbioru Pjesnj swiatowih, podobnie też fragment Scynania kani. Szerszy opis scynania mamy także w książce Hilferdinga Ostatki Słowian... Ale i ten tekst pochodził niezawodnie od Ceynowy[cviii]. Poza tym wiemy, że około r. 1850 pisywał Ceynowa do „Nadwiślanina” (Kościński). Oprócz niego jedynie Łyskowski umieszczał artykuły treści historycznej o Pomorzu, ale podpisywał się zawsze literami N. N.

W książeczce Trzě rospravě (str. 40) wspomina Ceynowa, iż pisywał także do poznańskiej „Gazety Polskiej”. Ale nic innego tam nie znalazłem prócz przedruku broszurki jego Kile słóv wô Kaszebach (patrz: Katalog pism).

 

 

11. Pisownia

 

Stwarzając literaturę kaszubską, walczyć musiał Ceynowa z ogromnymi trudnościami. Największą niezawodnie trudność sprawiało mu stwarzanie odpowiedniej p i s o w n i. Przez całe życie pracował nad wydoskonaleniem pisowni. Rozmaite stworzył systemy pisowni, ale nie udało mu się ani jednej przekazać przeszłości[cix]. Polegało to na tym, że za mało zdawał sobie sprawę z tego, że coś innego pisownia lingwistyczna, a coś innego pisownia praktyczna, literacka. Jak trudne dla kaszubszczyzny jest stworzenie pisowni, o tym zdawali sobie już dostatecznie sprawę poprzednicy jego: Mrongowiusz i Brylowski. Mianowicie ostatni zaznacza, że zdałoby się zaprowadzić dla kaszubszczyzny osobnego alfabetu. W systemach graficznych Ceynowy przeważają z początku zasady alfabetu polskiego, potem uwydatniają się wpływy grafiki czeskiej. Rozróżniam 4 systemy pisowni w pismach Ceynowy, które kolejno po sobie następowały.

 

1. P i s o w n i a p o l s k a, czyli pierwotna. Grafikę tę zastosował Ceynowa jedynie w pierwszym, a więc najstarszym artykule, napisanym w języku kaszubskim, a opublikowanym w „Jutrzence Warszawskiej” r. 1843. Grafika ta opiera się wyłącznie na alfabecie polskim. Trudność największą sprawia oddanie „przydechu”. Zasady tej pisowni opisuje Ceynowa w wspomnianym artykule w ten sposób:

a) Ze wszystkich samogłosek Kaszubi używają najwięcej e, które trojakie ma brzmienie: albowiem się wymawia już to jak niemieckie ee, albo jak polskie e. Nie chcąc atoli za wiele nowych znaków zaprowadzić, jedynie e niemieckie (jak w wyrazie Presse), przez é oznaczyłem; á brzmi niemal jak czeskie au, znowu ó jak niemieckie o we wyrazach Lohn, Bohle itp. oe jest dwugłoską.

b) Spółgłoski c, s, z nie są nigdy miękkie; p, t, k, s kończące sylabę, wyraźnie się wymawiają, podobnie jak b, d, g, z. – Potem następuje zdanie widocznie skorumpowane, które na podstawie porównań z dalszym tekstem tak oddaję: h, ł, w’ (z kreską) i spiritus asper, np. oe (w tekście ze względów drukarskich ôe) niemal jednakowo brzmią. Rzadki jest wyraz, któryby bez spółgłoski lub aspiracji się rozpoczynał.

Ujemną stroną tej grafiki jest nieodpowiedne kreskowanie samogłosek o, e i niepoznanie się na właściwościach przydechu.

Kreskowane é nie oznacza u Ceynowy e pochyłego, jak w polskim, lecz e tylnojęzykowe, podobne do e w francuskim robe. Nowsza pisownia „Gryfa” oddaje to e przez ë lub ě. Podobnie też nie jest kreskowane ó u Ceynowy pochyłe, ale zamknięte, długie, jak w niemieckim Lohn. Jest to właściwością dialektów północnokaszubskich; natomiast mają dialekty południowe ó ścieśnione, tak samo jak gwary polskie. Z rękopisów Ceynowy wynika, że Ceynowa wiedział, iż tego rodzaju kreskowanie jest mylne, ale innej nie było rady, gdyż drukarnie innych znaków diakrytycznych do dyspozycji nie miały.

Zupełnie chybione jest oddanie przydechu. Ceynowa wyczuwał, że przydech jest podobny do polskiego ł, dlatego też prosty Kaszuba pisze jeszcze dzisiaj często łoeko (= oko). Zostawując głosce w znaczenie polskiego w, a nie angielskiego dooble w, był Ceynowa w ambarasie, jak w takim razie oddać przydech, gdy użycie głoski ł w tym przypadku jest niemożliwe.

Oddawał więc właściwy przydech przez spiritus asper (w drukowanym tekście przez daszek ^), a w przydechowe przez w’ z kreską. Ale w tym przypadku nie był konsekwentny, bo pisał: swoewoelnech, a złoenią, poedłoerze.

Przez á kreskowane oznacza Ceynowa pochyłe a = ô, które jest długie albo dyftongowane. Kreskując á, trzymał się Ceynowa pisowni ks. Malinowskiego, później odstąpił od tej zasady: oznaczał je podobnie jak Hilferding przez ô.

P r z y k ł a d: „W niektéréch stronach je u Kaszébów ten zwéczáj stori rok wéganiac. Tu na drodze, tę na rum-placé, dali na lodze całe grépé ôetważnech pasturków, sw’oew’oelnech szkoeláków na wémiąnki złoenią é wrzeszczą”.

2. P i s o w n i a c z e s k o-k a s z u b s k a:

a) S t a d i u m p i e r w s z e: patrz opis: Xążeczka dlo Kaszebow. Pod wpływem pisowni czeskiej, która wtenczas u ludów słowiańskich za wzór uchodziła, zmienił Ceynowa pisownię pierwotną i zbliżył ją do pisowni czeskiej. Trudności oddania przydechu zmusiły go do oddania przydechu przez w (dooble w), a „polskiego” w przez v. Samogłoska i jest samogłoską długą i twardą, a funkcję zmiękczenia przyjmuje j. Znaków diakrytycznych dla oznaczenia rozmaitego e lub o nie używa. Zatrzymuje jedynie dyftong oe, który oddaje przez ó w druku (w rękopisie przez ó z haczykiem). Poza tym trzyma się zasad grafiki polskiej. Więc pisownia ta jest właściwie zmodyfikowaną pisownią polską.

Pisownię tę zastosował Ceynowa w książeczkach:

1. Xążeczka dlô Kaszebóv.

2. Kile słov wó Kaszebach e jich zemi.

3. Trze rosprave przez Stanjisłava wóros Kile słov wó Kaszebach e jich zemji przez Wójkasena.

4. Rozmóva Pólocha s Kaszebą, wyd. I, Gdańsk 1850.

5. Artykuł: Kaszebji do Pólochov, „Szkółka Narodowa” nr 10.

Z rękopisów napisano w tej pisowni:

1. Rozprawka historyczna,

2. Zarys gramatyki,

3. Przyczynek do słownika.

W przyczynku do słownika zachodzi jeszcze ta modyfikacja, że á (pochyłe) oddaje autor przez â.

Pisownię tę czesko-kaszubską (w pierwszym stadium) uważam za najlepszą ze wszystkich systemów pisowni, jakie Ceynowa stworzył. Jest ona jasna, prosta i przejrzysta. Nie sprawia czytelnikowi prawie żadnych trudności. Zalecałoby się jedynie jeszcze wyróżnienie tylnojęzykowego ë i ewentualnie pochyłego (długiego) ô. Jedynie pisownia ta może być dzisiaj przedmiotem dyskusji, jeśli chodzi o stworzenie pisowni praktycznej dla kaszubszczyzny.

P r z y k ł a d: „Ale zaros nom sę lżi na sercu zrobji, kjej na dregą stronę vjelgjeho wółtorza vezdrzime, dze wóbraze Krolov Pólskjich na scanje vjiszące przepómjinają, jak naszi przodkovje s Pólochomji sę półączele e jich krolov za swójich panov, czele ksąžąt [!] chętnje vzęle ... A vjec storą drogą szło to letko do jednosce z Pólochomji rodzonemji bratamji, v žełach [!] chterech tak dobrze Słovjansko krev płenje jak v naszich” (patrz artykuł: Kaszebji do Pólochov).

b) D r u g i e s t a d i u m: patrz opis: List kaszubsko-polski od z. Stosunki naukowe z lingwistami czeskimi, a mianowicie z panem Erben sprawiły, iż Ceynowa w następnych drukach sczechizował jeszcze więcej powyższą pisownię czesko-kaszubską, a mianowicie oddaje samogłoski [spółgłoski!] złożone: sz, cz przez š, ž; ze względów drukarskich są oddane przez ś, ć, co czytelnika, nie obeznanego z pismami Ceynowy, a nie znającego szczególnie rękopisów jego, w błąd wprowadzić może. J (bez kropki) jest spółgłoską i ma funkcję przydechową, a j (z kropką) jest samogłoską i odpowiada polskiemu i. Poza tym trzyma się zasad pisowni pierwszego stadium. Te „nowości” zaprowadzone w pisowni drugiego stadium nie oznaczają postępu, lecz pewnego rodzaju „manierę”. Rozróżnienie podwójnego j jest dla czytelnika znają­cego jedynie grafikę czeską wprost fatalnie. W drukowanych tekstach jest j z kropką używane promiscue. Jedynie rękopisy dają tutaj autentyczne wyjaśnienie.

Pisownię tę zastosował Ceynowa w drukach:

1. Dorade lekarskje,

2. Pjnc głovnech wóddzałov evangjelickjeho katechizmu,

3. Rozmóva Pólocha z Kaszebą, wyd. II,1865.

Tutaj zachodzi jedynie dwojakie j. Ale złożone sz, cz oddaje znów na sposób polski.

Z rękopisów:

1. List kaszubsko-polski.

2. Pjnc głovnech wóddzałov.

P r z y k ł a d: „Me mome Pana Bóga sę bójec, Jeho kóchac, abesme prze Jeho mjonje njeklęle, nje przesigale, nječarzele abo njewóšukivale, ale ve všetkjch pótrzebach vzevale, do hjeho sę módlele, vesłovjele je e dzekovale”. (z Pjnc wóddzałov).

 

3. P i s o w n i a S k ô r b a: Dokładny opis tej pisowni patrz: Skôrb I, str. 25-32: Kaszébsko-słovjnskje abecadło. Zmiany w tej pisowni zaprowadzone polegają na tym, że Ceynowa starał się tam przeprowadzić za pomocą znaków dyakrytycznych możliwie dokładne różniczkowanie samogłosek e i o, czego w poprzednich pisowniach zupełnie prawie zaniechał; a mianowicie rozróżnia:

e = e polskie

e = cyrylskie jet’ = niemieckie ä (Däne)

e = niemieckie eh, albo ee, np. (Schnee)

é = e tylnojęzykowe = czeskie predn. W pisowni „Gryfa” = ë

o = polskie o

ô = pochyłe lub długie (oo)

o = dyftyngowane (oe)

ó = pochyłe lub długie.

Prócz tego jak w czeskiej pisowni v = polskie w, a w = dooble w, J bez kropki (przydechowe) i j z kropką = polskie i = ji. Złożone cz, sz oddaje po polsku.

Zaprowadza także dla nosowego o i u osobną głoskę, ale te w tekście bardzo rzadko zachodzą.

Postęp oznacza pisownia ta co do rozróżniczkowania poszczególnych e i o. Rozróżniczkowa­nie to jest za radykalne i niepotrzebne dla pisowni literackiej, nielingwistycznej. Znaki diakry­tyczne wybrane po części nieszczęśliwie (np. é), co czytelnika jedynie w błąd wprowadzić może (patrz powyżej).

Pisownia ta zdradza pewnego rodzaju emancypację spod wpływów czeskich, ale fatalnego rozróżniania podwójnego j Ceynowa, niestety, się nie pozbył. Pisownię tę Ceynowa zastosował w Skôrbje Kaszébsko-słovjnskje móve I i II.

P r z y k ł a d: „Mova nasza kaszébsko-słovjnskô je dzis bezmała ta sama, co przed tésącę é vjci latamj, bo je njevépaczélé wuczoni papugovje, le ją prosti lud przechoveł. Tak brzmją na dwuch grobowéch kamjenjach v Mjkorzinje, vsi povjaté Ostrzeszovskjeho, przed dzesinc latamj nalazłéch, napjsé, runamj vérażone a tu kaszébsko-słovjnskjm abecadłę vjernje woddąne: 1) „Zmir kmjet Prove”, 2) „Zmir Wojin Bochdan z Lnavoji”, co kożdi Kaszeba, chóc to ju przénômnj tésąc lat wupłěnęło, jak te napjsé są vékute, dobrze rozmjeje”. (Skôrb I, str. 97: Zvéczaje é wóbéczaje).

4. P i s o w n i a l i n g w i s t y c z n a: patrz Zarés do Grammatikj, & 1. Pisownia w grama­tyce Ceynowy zastosowana, jest próbą pisowni lingwistycznej. Chodziło Ceynowie widocznie o zasady oddania poszczególnego dźwięku osobną głoską. Dla spółgłosek złożonych (z wyjątkiem rz) zaprowadza osobne głoski. Dla oznaczenia spółgłosek używa znaków diakrytycznych jak w pisowni Skôrbu. Oddruk przykładu jest ze względów drukarskich niemożliwy [próbka...].

Pisownię tę zastosował w drukach:

1. Zarés do grammatikj.

2. Rozmova Polaha s Kasébą (* s stoi w miejsce specjalnie oznaczonego s, zastępującego gloske sz (wydawnictwo)), którą jako dodatek przyczepiono do gramatyki.

3. Tjutczeva pjesnj [zamiast cz w oryginale rosyjskiu znak na głoskę cz (wydawnictwo)] (tak­że w dodatku do gramatyki): Vjecznje żëc nąm w rozłączenju.

4. Sbjor pjesnj sviatovih (1878). Trzeci zeszyt.

 

 

12. Styl

 

Ceynowa był nie tylko etnografem i folklorystą, to jest zbieraczem starożytności kaszubskich, ale przede wszystkim jako autor historycznych traktatów: Kile słov wó Kaszebach, Xążę Swjętopółk, Wó zmjemczenju Słovjan nadwódrzanskjich, Wuwogi nad móvą kaszebską, dwóch znanych dialogów: Rozmóva Kaszebe z Pólochę i Rozmóva Pólocha z Kaszebą) i cennego opisu etnograficznego Kaszub Zvéczaje é wóbéczaje – stał on się także literatem żywotnego dotychczas języka kaszubskiego; dał mowie tej zaczątki literatury, stworzył jej prozę i stał się dotychczas jej jedynym przedstawicielem.

Ceynowa posiadał bardzo dokładną znajomość dialektu rodzimego (sławoszyńskiego) i dialekt ten wprowadził do literatury. Trzymał się go uporczywie aż do końca. Ale mimo tego nie posiadał daru, który jest conditio sine qua non każdego literata, tj. daru poznania „psychologii danego języka”. Dla Ceynowy był dialekt rodzimy jedynie martwym inwentarzem. Dlatego język ten mu już nie wystarczał, skoro chodziło o opis rzeczy historycznych, albo zgoła rzeczy naukowych, filozoficznych, rzeczy wychodzących poza zakres ideologii gburów sławoszyńskich. Ceynowa nie zdołał języka tego organicznie dalej tworzyć, nie posiadał dość fantazji. Zaledwie kilka nowych wyrazów kaszubskich stworzył. Zamiast tego zachodzi w pismach jego polonizmów bez liku, moc wyrazów żywcem z języka polskiego przejętych, których Kaszuba wcale zrozumieć nie mógł, i które psują fizjognomię języka kaszubskiego. Odnośne pisma Ceynowy robią wrażenie nieco skaszubionej polszczyzny, oddanej kaszubską pisownią. Nie dziw więc, że krytycy nie znający właściwego języka kaszubskiego, oburzali się na tego rodzaju pisaninę[cx]. Nie tylko pod względem terminologii Ceynowa uległ wpływom polszczyzny, ale także co do składni, co do budowy zdań. Używanie imiesłowów jest rzadkością w dialektach kaszubskich, a w dialektach południowokaszubskich prawie że wcale nie zachodzą. Imiesłów norm teraźniejszego i przeszłego (w formie czynnej) jest wyraźnym polszczeniem; podobnie używanie zaimków którny zamiast jaci lub co.

Brak talentu pisarskiego widać także w tym, że w piśmiennictwie Ceynowy nie zaznacza się żaden postęp. Pisma jego z roku 1868 mają ten sam polonistyczny charakter, co jego pierwsze z roku 1850. Jedynie w opisie niektórych epizodów historycznych (Xążę Swjętopółk) i przy końcu traktatu Zvéczaje é wóbéczaje styl staje się jędrniejszy, zdrowszy. Bajki Ceynowy i podania (Dvje kopé szętopórk) są znacznie lepsze co do stylu, niż jego utwory katexochen[cxi] literackie. Ale autorem ich nie jest też Ceynowa, lecz lud, a Ceynowa jedynie ich przepisywaczem. Pięknym epicznym stylem odznacza się przede wszystkim opowieść o Czeszku abo Czeszkowscim, gdzie w formie sagi jest opowiadana prahistoria północnych Kaszub. Jest to rzadkim przykładem kaszubskich bajek heroicznych. Jędrnym stylem odznacza się na ogół także Rozmóva Kaszebě z Pólochę. Ale kto wie, czy właściwym jej autorem Ceynowa, może rzeczywiście ks. Szmuk podał materiał, jak to tytuł opiewa[cxii]. Treść stanowią anegdoty z północnych Kaszub, których autorem także lud.

Mimo dokładnej znajomości własnego dialektu nie zdołał Ceynowa zapoznać się z innymi dialektami Kaszub. Nieznajomość innych dialektów, a mianowicie średnio- i południowokaszubskich przyczyniła się także do tej stagnacji, z której proza Ceynowska wydobyć się nie mogła.

Niefortunny był także pomysł Ceynowy, w niewyrobionym języku kaszubskim omawiać najnowsze zagadnienia polityczne, społeczne, filozoficzne i religijne (Rozmóva Pólocha s Kaszebą, w Skôrbie): jedynie język o wysokiej kulturze i o wyrobionej formie, opierającej się na dawnych tradycjach literackich takiemu zadaniu sprostać może[cxiii]. Już w tekstach historycznych łamał się język Ceynowy, blednął i jałowiał, a cóż dopiero w opisach, gdzie chodzi o przedstawienie kosmogonii Kant-Laplacea albo krytycznego historyzmu Straussa[cxiv] itp. Zgłębianie literatury ludowej, której najlepsze dotychczas okazy stanowią zbiory Ceynowy: Dvje kopé szętopórk i Pjirszi mędel póvjostk[cxv], powinno było skierować twórczość Ceynowy na inne właściwe tory. Literatura ludowa nie dawała Ceynowie żadnej podniety, umysł jego mniej artystycznie, a więcej spekulatywnie usposobiony na tej drodze nie znalazł żadnego widocznie zadowolenia. Poszedł inną drogą, chciał Rzym w jednym dniu zbudować i zaczął go budować „od komina”.

Talentu poetyckiego Ceynowa nie miał żadnego. Własnych utworów poetyckich nie zostawił, tylko dwa przekłady, a mianowicie: tłumaczenie ballady Puszkina Wó reboku i ribce „w reszkach mjarovich” i pieśń Tiutczewa Vjecznje żěc nąm v rozłączenju?[cxvi]

Pieśń tę śpiewano na schadzkach, gdy Ceynowa odwiedzał młodzież gimnazjalną chojnicką. Tekst tej pieśni ukazał się w dodatku do Zarysu gramatyki. Spr. zapis

1. Vjecznje żěc nąm w rozłączenju?

Ju pora wodecknjenjô

Njech swoj swemu podô rękę -

Swoim krewnim, przějaceląm.

2. Vjekji mě slepemi bělě

Godni polětovanjô

Mě błądzělě, błąkalě sę

Po rożnech svjata stronach.

3. Przětrafjiło sę kjejkolvjek

Zetknąc jednem s drěgjim

La sę krev strěmnjenjami

Mjecz przěrodną przeszěł pjirs.

4. Davne njenaviscě semję

Przěnjosło stokrotni plon,

Przepadło njéjedno plemię

Abo wędrowało v svjat.

5. Jinnovjerce, cězozemcě

Swarzělě ě gnjetlě nas:

Jednech Njemc věnarodovjeł

Dregjich Těrczin splěgavjeł.

6. Ale vstrzod te nocě cemne

Tę na Pragskkjich pagorkach

Skromną rękę mąż cerplěvi

Blizę wosvjetleł dlo nas.

7. Ah, jakimi to promjenjami

Kraje nasze zabłěsłě!

Zajosnja tu przed woczima

Słovjanska zemja cała.

8. Gorě, puszcze ě pomorza

Dzenj cědovni wosojeceł,

Wod Nevě do Czârnogorza

Wod Labě do Wurala.

9. Rozvidnja sę ve Varszavje

Kjijov woczě wotvorzeł,

A do Moskvě złotogłowe

Viszehrad zôs przemovjeł.

10. Rodzinneho słova brzmjenja

Stałě sę pojętne nąm.

Na javje vjidzą to vnukji

Wo czim snjiło sę wojcom.

 

W podobnym guście, bez rymu, ale w „reszkach mjarovich” i w nudnej prozie jest także napisana ballada Wó rebôku i ribce (Skôrb II, 128-32). Trudno czytelnikowi odgadnąć zasadę tych „reszkov mjarovich”: czy to prozodja na podstawie naturalnego akcentu kaszubskiego, czy naginanie akcentu do prozodji rosyjskiej.

W kaszubskiej pisowni istnieje także pieśń poranna Podnjesmě modłě do Boga na njebje, przejęta z dodatku do katechizmu Pontanusa, a umieszczona w dodatku do Pjinc woddzałov katechizmu, nareszcie pieśń żniwna Człovjek w zemję zaseł zboże (patrz Xążeczka dlô Kaszebov, str. 6.). Jest to niezawodnie także transkrypcja pierwotnej pieśni polskiej w nieco skaszubionej formie (np. wyraz: dozdrzelec).

I to wszystko, co o poetyckiej działalności Ceynowy powiedzieć można. Poetyckich rzeczy oryginalnych nie utworzył wcale. A przekłady, które istnieją, są raczej przekładami w dość lichej prozie, niż utworami poetyckimi.

 

 

13. Wartość naukowa

 

Zupełnie inna jest wartość naukowa Ceynowy jako etnografia i badacza kaszubszczyzny. Publikacje jego na tym polu jeszcze dzisiaj mają pewną wartość i po części uchodzą za bardzo dobre w swoim rodzaju. Dziwnym zbiegiem okoliczności książeczki jego zniknęły rychło z rąk prywatnych, a nawet w bibliotekach publicznych były rzeczy jego rzadkością. W ogóle zapomniano o nim, a dzisiejsi pisarze kaszubscy Ceynowę jedynie znają z nazwiska, rezultatów prac jego nie znali, na podstawach przez niego stwor