border border border border
border
border
Rastko - Kasubi
border
 arrow 
   Home / Przédnô starna arrow Bibliografia / Biblografijô arrow Obrzędy [na Kaszubach]
border border

Main Menu / Partë
Home / Przédnô starna
Autorzy / Autorowie
Język / Jãzëk
Kultura / Kùltura
Historia / Historijô
Lud / Nôród
Ziemia / Zemia
Sztuka / Kùńszt
Tłumaczenia / Dolmaczënczi
Bibliografia / Biblografijô
Galeria / Galerëjô
Linki / Lënczi
About / Ò ùdbie
Search / Szëkba
User Login / Logòwanié





Lost Password?

Obrzędy [na Kaszubach] Print E-mail
Written by Oskar Kolberg   
Tom 39 Dzieł wszystkich Oskara Kolberga pt. Pomorze

Z rekopisów opracowali
Jerzy Kądziołka, Danuta Pawlakowa

Redakcja tekstów gwarowych
Monika Gruchmanowa, Zygmunt Zagórski

Redaktor
Józef Burszta

Komitet redakcyjny
Julian Krzyżanowski - przewodniczący, Józef Burszta - redaktor naczelny, członkowie: Kazimiera Zawistowicz-Adamska, Jan Czekanowski, Stefan Dybowski, Jozef Gajek, Czesław Hernas, Helena Kapeluś, Tadeusz Ochlewski, Anna Kutrzeba-Pojnarowa, Maria Znamierowska-Prüfferowa, Kazimierz Rusinek, Marian Sobieski, Maria Turczynowiczowa, Stanisław Wilczek, Bogdan Zakrzewski

Oskar Kolberg

Obrzędy [wesele i pogrzeb]

Wesele I

Wejherowo

„Żeby długo się nie rozpisywać, powiemy, że swatowie, których Marcin posłał do Basi, przyjęci byli przez nią mile1. Ułożono się kiedy mają być zapowiedzi i kiedy ślub się odbędzie. Jak już trzy zapowiedzie wyszły w kościele, Marcin zjechał do wsi Strzepce, co była niedaleko od osady Kowalki, w wejherowskim obwodzie, tam stanął u sołtysa i obrał sobie z niego drużbę, a jak na kaszubach mówią, starego. Basia ze swojej strony także sobie swojego obrała.

Na drugi dzień miał się ślub odbyć, więc jeden i drugi stary poczęli już spraszać gości na wesele. Byli to wcale jeszcze niestarzy ludzie, ci drużbowie. Ubrali się oni w świąteczny ubiór z zielonymi bukietami na czapce i u boku, a ozdobionymi w blaszki złocone i w trójbarwne wstęgi, wzięli też w ręce kije podróżne w kwiaty ustrojone. Tak ubrani, zaczęli po wsi gości spraszać, a przemawiali, jak to i wszędzie bywa, żartobliwymi, wyszukanymi słowami.

Państwo młodzi przy tym wybrali sobie jeszcze z mężatek, każde dla siebie, po jednej tak tam nazwanej przedance, co się ustroiły w białe rańtuchy u głów przypięte.

Kiedy już sproszeni goście przyszli do domu Basi, to ich uczęstowano chlebem jasnym jak słońce, masłem żółciutkim i wybornym miodem do picia, a potem obaj starzy zawiedli pieśń czysto po polsku, co się tak zaczyna:

«W imię Boże, zabieramy się w drogę!»

Basię pobłogosławił Kowalka, a Marcina w chacie sołtysa pożegnał ów staruszek, co go to w swej zagrodzie zastał Marcin, bo on mu teraz nieboszczyka ojca zastąpił. Potem z obu domów goście rano pojechali do kościoła i na cmentarzu kościelnym zeszli się wszyscy. Do kościoła najprzód wszedł stary pana młodego z podniesioną swą laską, za nim wszedł pan młody z krewnymi swymi. Potem panna młoda i przedanki, a w końcu reszta sporszonych gości.

Po ślubie wszyscy razem pojechali do domu sołtysa w Strzepcach, gdzie częstowano ich piwem, chlebem, masłem i śledziem. Starzy za to wyliczali podatek (dar) dla gospodarza, a wszyscy mężczyźni musieli go zapłacić. Przez cały ten czas panna młoda siedziała, wedle zwyczaju, na węgle izby, z przedankami.

Na noc sjechali wszyscy do domu Marcina, jako do przyszłego mieszkania państwa młodych. Nim jednak weszli do izby, musieli według zwyczaju wpierw pukać do drzwi, a ze środka ktoś się odezwał:

- Kto tam?
- Przyjaciele!
- Nie, nie, jeśli jesteście obcy lub Niemcy, wywiedźcie się! – Ale pytano się tylko tak, dla żartu, bo zaraz potem drzwi się otwarły.

Zagrano potem na lirze, taniec się rozpoczą, a tymczasem przedanki odprowadzały pannę młodą do ślubnej komnaty, tam ją zamknęły i klucz z sobą zabrały, a z nimi rozeszli się wszyscy goście.

Rano przedanki komorę otworzyły i uprzątnęły izbę. Zeszli się znów goście, pan młody częstował ich chlebem, a panna młoda orzechami, za które składano po kilka halerzy (halerz, heller, mniej znaczył niż grosz polski dzisiejszy); zaś zamożniejsi dawali srebrne pragowe grosze (dawne, które więcej warte były niż dzisiejszy złoty polski), bo taki na Kaszubach zwyczaj. Po wieczerzy weselili się wszyscy do nocy.

Na trzeci dzień Marcin, jako pan młody, poszedł sam spraszać swoich krewnych, a z nimi przyszły i zamężne kobiety po raz pierwszy; bo w dwóch dniach pierwszych nie wolno na Kaszubach mężatkom być na weselu. W niedzielę pan młody poszedł do wywodu i na tym skończył się cały obchód wesela.“

Okolice Wejherowa

Wesoła [wesela] kaszubskie w okolicy Wejherowa (Neustadt) odbywają się bez żadnej cechy narodowej2. Na sposób europejski, czyli raczej kosmopolityczny, zapraszają gości rozsyłaniem kart dni kilka wprzódy. Ślub odbywa się zwykle po wielkim nabożeństwie w niedziele, około godziny drugiej. Obiad na tę uroczystość gotują suty, lecz składający się z rozmaitych potraw zupełnie niemieckich. Czepiny odbywają się wkrótce po ślubie, goście składają swe dary pieniężne na czepiec.



Wesele II

Okolice Chojnic

Zwyczaj używany przy zawieraniu małżeństwa, zwanego tu bez różnicy płci ożenieniem się.

Mężczyzna, jeśli upatrzy sobie towarzyszkę życia, zyskawszy jej wzajemność, oświadcza swe chęci bezpośrednio, nie używając do tego ani swatów, ani dziewosłębów. Jeśli rodzina i krewni zezwolą, w kilka dni następują ślubiny (zaręczyny), przy których pan młody składa oblubienicy dary, pieniądze, chustki, wstążki itp.

Po wyszłych zapowiedziach ślub i wesele trwają – w miarę zamożności państwa młodych lub ich rodzin – dzień jeden lub dłużej. Biesiada w domu i tańce najczęściej odbywają się pryz takiej sposobności w karczmie.

Zabobon szczególny jest, że kobieta idąca do ślubu, jakiegokolwiek bądź stanu, powinna mieć fartuch zapasany ‹na sukni związany›.

Najwięcej małżeństw zawiera się przed adwentem, bo wtenczas karmne gęsi, wieprze i skopy nastręczają najłatwiejszą sposobność wyprawienia sutej uczty.



Pogrzeb I

Okolice Wejherowa

Pogrzeby odbywają się w następujący sposób:

Noc przed pochowaniem zmarłego wyprawiają mu pustą noc, to jest znajomi, przyjaciele i krewni schodzą się i śpiewają nad ciałem pobożne pieśni.

Nazajutrz ciało stoi w kościele w czasie mszy świętej; i ze śpiewami pobożnymi odprowadzają zmarłego na cmentarz, dokąd umarłych zwykle ksiądz odprowadza.



Pogrzeb II

Powiat toruński i chełmiński

W razie śmierci wyprawia pozostała rodzina pustą noc, na którą schodzą się znajomi i wśród modłów i pieśni spędzają noc na straży około ciała. Nieboszczyków ubierają w umyślnie uszyte czechło, tj. w długą po kostki koszulę z białego lub czarnego szyrtingu, i w trzewiczki klejone. Trumny zakupują się zwykle w miastach. Te są malowane niebiesko z białymi lub żółto z brunatnymi plamami. Bractwa wychodzą na eksportacją zmarłych „braci“ z świecami w ręku, a tak odprowadzają ich do kościoła i do grobu.



Pogrzeb III

Telkowice

(Śpiewają aż do grobu, niosąc światło.) (Na pustej nocy jest wódka, chleb, masło, a czasem dadzą i kawę.)


1 Józef Grajnert w powieści z ziemi kaszubskiej Marcin Mrąga daje przy końcu opis wesela w następujących słowach (zamieszczają ją i „Gazeta Polska“ wychodząca w Chicago, R. 1882, nr 30). [Zarówno egzemplarz powieści, jak i gazety były dla wydawcy nieosiągalne.]

2[Opis zawarty w liście Ludwika Jakowickiego z Wejherowa z dnia 14 lutego 1876 r.]
 

Advertisement
border borderborder border
     
border

Copyright © 2004-2007 Projekat Rastko / Rastko.net. All rights reserved. Contact us at: kaszuby@rastko.net

border
border border
border border border border
border border border border